Wielka Poezja... Karola Wojtyły... Jana Pawła II...

avatar użytkownika intix

.

             Zapraszam Wszystkich

             Którym bliskie są

             Chwila skupienia...

             Zamyślenie…

             Od strony pięknego wnętrza

             Polaka Wielkiego  

             Dziś już Błogosławionego…

             Na otaczający Świat

             Spojrzenie…

 

             * * *

             * * *

              

             * * *

             * * *

            

             * * *

 

 

"Piastowy jestem syn" "Poezja K. Wojtyły/19 lat/ - ..."Utwór wprowadzający do sonetów został opatrzony tytułem: "Pieśń Poranna". Tematem tego wiersza jest błaganie, które wznosi Dawid - pasterz, Dawid pieśniarz (psalmista) do Boga, aby Wszechmocny wspomógł go w walce z Goliatem, Goliatem, który ma symboliczne znaczenie. Symboliczne znaczenie ma również sam Dawid, który niby jest Dawidem biblijnym, wskazywać na to mogłyby nazwy geograficzne terenów opisywanych w Starym Testamencie: wzgórza Moria i Syjon, jednak w drugim wersie pierwszej strofy Dawid zwraca się do Boga: "(...) Piastowy jestem syn (...)" . W takim kontekście Goliat staje się symbolem agresorów, którzy we wrześniu 1939 roku napadli na Polskę. "..... - fragm. z opracowań Wydz. Nauk Humanistycznych K.U.L." Panie, jam Dawid syn Izai, Piastowy jestem syn. Ty mi na sercu znak wypalisz zasłucham się w Twój rym. Wiosną-ś przyoblókł, wiosną tęsknot ciało i siłę bark -- Niechaj jesienią się nie rozpękną tęskniące struny harf. Ja jestem Dawid, jam jest pasterz Błagalną wiodę pieśń, byś się zmiłować chciał na Piastem, byś żniwo zwolił zwieźć. A gdy powstanie olbrzym Goliath, by złamać młodość mą Błagają Ciebie Syjon, Moria: ku wspomożeniu zstąp! *** "RENESANSOWY PSAŁTERZ " *** "Pieśń o słońcu niewyczerpanym" *** C.d. w komentarzach... Wiara...Nadzieja...Miłość...Wszystkim...

20 komentarzy

avatar użytkownika barbarawitkowska

2. Intix

Dziękuję, niestety muszę teraz się oddalić i nie mogę wysłuchac JPII, ale wrócę wieczorem.
Pozdrawiam

avatar użytkownika intix

3. Karol Wojtyła: Przełom | czyta Jerzy Trela | Tygodnik Powszechny

"W najnowszym "Tygodniku Powszechnym" (4/2011) publikujemy nieznany wiersz Karola Wojtyły, który odnaleziony został w archiwum krakowskiej kurii. Wiersz pt. "Przełom" powstał prawdopodobnie w 1944 roku, gdy przyszły papież był alumnem tajnego seminarium. Jak tłumaczy "Tygodnikowi" ks. Jan Machniak, znawca twórczości Wojtyły, w wierszu, podobnie jak w dramacie "Brat naszego Boga", dostrzec można wątek sporu o człowieka prowadzonego z rewolucjonistami."


***
Cdn. ...
Pozdrawiam serdecznie...Wszystkich...
Życzę Pięknej...Spokojnej Niedzieli...

avatar użytkownika Jacek Mruk

4. Ponownie synowie Piatsa są w potrzebie

Bo kolejny raz wróg nasz los dziś grzebie
Czy nadal będziemy jako ofiary przez ludzką nieświadomość?
Czy damy się ogłupić i przyjąć kłamliwą wiadomość?
Jeśli tak się stanie strzeż naszych potomków Panie Boże
Bo wróg nas wszystkich wykorzysta o każdej dnia porze
Pozdrawiam cieplutko:))

avatar użytkownika intix

5. Barwit

Witam.
Dziękuję za wizytę...
Basiu... Notka, którą postanowiłam stworzyć dla Nas Wszystkich, zawierająca Poezję Niepowtarzalną... Ona nie ucieknie...:)
Zapraszam Wszystkich... W dowolnym czasie... Kiedy tylko Serca Nasze będą otwarte na Słowo Karola Wojtyły...Jana Pawła II ...dziś już Błogosławionego...
***
Dziękuję...
Pozdrawiam serdecznie.

avatar użytkownika intix

6. "List do Przyjaciela"/Sonet-zarys III/z"Renesansowego Psałterza


***
Dziękuję...
Dobrej...Spokojnej Nocy:)...Wszystkim...

Ostatnio zmieniony przez intix o pon., 18/07/2011 - 00:22.
avatar użytkownika barbarawitkowska

7. Intix

Pozdrawiam.

avatar użytkownika gość z drogi

8. Intix,świetny Pomysł

bedę TU często zaglądała
serdecznie pozdrawiam

gość z drogi

avatar użytkownika intix

9. PIEŚŃ O BOGU UKRYTYM I. WYBRZEŻA PEŁNE CISZY. Fragm.9 /1946r./


***
Dobrej...Spokojnej Nocy... Wszystkim
Wiara...Nadzieja...Miłość...

avatar użytkownika gość z drogi

10. Dobrego Dnia,mimo,ze juz godzina mało

wczesna,serdecznie pozdrawiam i z wielkim wzruszeniem wysłuchałam Pieśni

gość z drogi

avatar użytkownika intix

11. Gość z Drogi i All...

Witaj Gościu... Sercu Drogi...
Ja też częstu tu bywam...
Ostatni raz wczoraj...
Kiedy czułam się
w dzisiejszym świecie zagubiona
przyszłam wyciszyć się, wsłuchać się
w TE rozmowy z Bogiem...
W TĘ piękną Poezję...
Też, zawsze jak Ty, wzruszona...
***
Dziękuję...
Dobrego Dnia Tobie i Wszystkim...

avatar użytkownika gość z drogi

12. Intix,jesli takie wspólne,acz wirtualne czuwania sie zdarzają

TO Bóg chyba nas Słucha,mimo TYLU innych prósb,ktore do Niego płyną
z całego Swiata
ale my mamy lepiej,nam łatwiej
bo nasz Ambasador w Niebie,to Nasz Ukochany,Błogosławiony Ojciec Swięty,on Wie,ON
rozumie
serd pozdrawiam

gość z drogi

avatar użytkownika intix

13. Gość z Drogi i All

"...Bóg chyba nas Słucha,mimo TYLU innych prósb,ktore do Niego płyną
z całego Swiata..."
***
Chyba nas słucha... i myślę, że wciąż czeka aby więcej serc ludzkich otworzyło się na Pana Boga  i przemówiło do Niego... aby mógł słuchać...
***
Dziękuję...
Dobrej... Spokojnej Nocy Wszystkim...
Wiara Nadzieja Miłość
Niech nas nie opuszczają...

avatar użytkownika intix

14. „Pieśń o słońcu niewyczerpanym” - Fragm. 7 /1944r./


Jeśli miłość największa w prostocie,
a pragnienie najprostsze w tęsknocie,
więc nie dziw, że pragnął Bóg,
aby najprostsi Go przyjęli,
ci, którzy dusze mają z bieli,
a dla miłości swej nie znają słów.

Sam, gdy nas umiłował,
prostotą nas oczarował,
biedą, biedą, i siankiem -
Wtedy Matka Dziecinę brała,
na rękach Go kołysała
i otulała Mu stopy w sukmankę.

O cud, cud, cud!
kiedy Boga osłaniam człowieczeństwem
osłoniony od Niego miłością,
osłoniony męczeństwem.

avatar użytkownika gość z drogi

15. droga Intix,trudne czasy nadchodzą

i chyba przyjdzie nam znowu prosić o CUD,taki jaki zdarzył się nad Wisłą,wiele
wiele LAT temu,Dobrej Nocy
Dobrej Nocy ,Polsko

gość z drogi

avatar użytkownika intix

17. Jan Paweł II — Wiersze. Gustaw Holoubek (rec.)

Wiersze Jana Pawła II: „Późniejsze rozpamiętywanie Spotkania", „Posadzka", „Aktor", „Rysopis człowieka", „Nadzieja, która sięga poza kres".



http://youtu.be/lbKj3mJjbCk

avatar użytkownika intix

18. Wigilia Wielkanocna 1966 - Karol Wojtyła

I. INWOKACJA

1. ROZPOCZYNA SIĘ ROZMOWA Z SOBĄ

Czy to znaczy, że trafiam w treść, co do której umówili się ludzie,
by ją nazwać ważną i wielką - i głosić sobie nawzajem?
Czy to znaczy, że jestem zgodny w rachubie lat z kronikarzem Thietmarem z Merseburga
- że widzę przeszłość podobnie jak mistrz Wincenty,
że chcę być w harmonii z tym, co minęło?
(a może przedkładam widzenie dróg przeszłości wyczytane z kronik
ponad widzenie w mroku wykopalisk Wiślicy?)

To znaczy, że trafiam na korzenie własnego drzewa,
że zagłębiam się w jego tajemny wzrost,
który i mnie się udzielił i ze mnie ma swe ciało.

Czuje, ze jestem w nim i ono we mnie.

Drzewo jest ciałem fizycznym.
Historia ludzi takich jak ja szuka swojego Ciała.

2. ROZPOCZYNA SIĘ ROZMOWA Z BOGIEM

Ciało ludzkie w historii umiera częściej niż drzewo, umiera wcześniej
Trwa człowiek poza progiem śmierci w katakumbach i kryptach.
Trwa człowiek, który odszedł, tych, co po nim przychodzą.
Trwa człowiek, który nadchodzi, w tych, co odeszli.
Trwa człowiek poza wszelkim odejściem i przyjściem
w sobie
i w Tobie.

Historia ludzi takich jak ja szuka Ciała, które Ty im dasz.
Każdy w historii traci swe ciało i każdy odchodzi ku Tobie.
W chwili odejścia każdy jest większy niż dzieje, których
cząstkę stanowi (fragment jakiegoś stulecia
lub dwóch stuleci fragmenty scalone w jedno życie).

3. ROZPOCZYNA SIĘ ROZMOWA Z CZŁOWIEKIEM, SPÓR O ZNACZENIE RZECZY

W tym punkcie nie możemy się zgodzić.
On mówi, że człowiek jest tylko skazany na to, by stracić swe ciało.
Historia ludzi nie szuka niczego innego prócz ciała rzeczy:
te zostają, gdy człowiek umiera, żyją nimi potem pokolenia.
Rzeczy nie są śmiercią osób, człowiekowi pozostaje nieśmiertelność rzeczy.

Mówię: ogromnie wiele z człowieka umiera w rzeczach,
więcej niż pozostaje. Czy próbowałeś ogarnąć to,
co umiera? Czy próbowałeś znaleźć dla tego przestrzeń i profil? -

- Nie mówi o niewiadomych! Niewiadomą nie jest człowiek!
- Człowiek napełniony jest zawsze tym, co człowiecze.
- Nie odłączaj człowieka od rzeczy, które ciałem są jego historii!
- Nie odłączaj ludzi od Człowieka, który stał się Ciałem ich historii:
tego, co wskroś człowiecze, nie ocalą rzeczy - tylko Człowiek!

Stoimy przed frontem przeszłości, które się dla nas zamyka
i równocześnie otwiera. Jedność odejść i przyjść nie zamykaj
świadomością jakąś oderwaną, tętniły bowiem życiem i ociekały krwią.

- Powracaj na każde miejsce, na którym umierał człowiek, jeszcze
bardziej na miejsce, na którym się rodził. Przeszłość jest czasem
narodzin, nie śmierci.

4. WŁAŚCIWA INWOKACJA, CZYLI WOŁANIE DO CZŁOWIEKA, KTÓRY STAŁ SIĘ CIAŁEM HISTORII

Do Ciebie wołam, Człowieku, Ciebie szukam - w którym
historia ludzi może znaleźć swe Ciało.
Ku Tobie idę, i nie mówię "przybądź",
ale po prostu "bądź",
bądź tam, gdzie w rzeczach żaden nie widnieje zapis, a człowiek był,
był duszą, sercem, pragnieniem, cierpieniem i wolą,
gdzie go trawiły uczucia i palił najświętszy wstyd -
bądź jak wieczysty Sejsmograf tego, co niewidzialne a Rzeczywiste.
Człowieku, w którym ludzkie dno się spotyka ludzki szczyt,
w którym wnętrze nie jest ciężarem i mrokiem, lecz właśnie sercem.

Człowieku, w którym każdy człowiek odnaleźć może zamysł najgłębszy
i korzeń własnych uczynków: zwierciadło życia i śmierci wpatrzone w ludzki nurt,
do Ciebie - Człowieku - stale docieram przez płytką rzekę historii,
idąc w stronę serca każdego, idąc w stronę każdej myśli
(historia - myśli stłoczeniem i śmiercią serc).
Szukam dla całej historii Twojego Ciała,
szukam Twej głębi.

II. OPOWIEŚĆ O DRZEWIE ZRANIONYM

1.

Był wokół sad, szczepiono drzewa.
Mieszko przechadzał się w cieniu i patrzył.
Nie widział ogrodnika, nie widział drzew, nie widział szczepów.
Myślał: nie skosztuję już tych owoców, gdy wzejdą.
Skosztuje syn, skosztują wnuki, prawnuki.
Czy sad obrodzi? Jaki owoc uznają ludzie za dobry?
Nie lęka się ogrodnik nacinać kory. Wierzy drzewu:
życie będzie silniejsze od nacięć, na nowo wzbierze...

Na siebie patrzeć muszę jako na pień -
rozrasta się przeze mnie też ZRANIONE DRZEWO.

2.

Dlaczego przeze mnie rozrastać się ma ZRANIONE DRZEWO?
Dlaczego patrzeć mam na siebie jak na jego owoc?
Korzeń, z którego wyrastam, jest mną - do rozkwitu dochodzę:
jest to rozkwit własny,
jest to własne piękno i brzydota scalone w jeden twór,
własne dobro i zło wypełnia moją świadomość i od niej zależy.
Gdy owoc spada z drzewa historii - własnym opada ciężarem
i dojrzałością istnienia, po którym zostaje znak.
I znak mnie zasklepia.

Drzewo nie wciągnie mnie w swe arterie: w cieśniny życia.
nie przejmuję jego kory ni cienia, który roztacza...

3.

A jednak przyjąłem DRZEWO ZRANIONE, choć mu się wciąż sprzeciwiam.
Przyjąłem, by rosło przeze mnie, przez moich wnuków, prawnuków,
by rodziło nas jako owoce -
owoce nacięć, w których przyjmuje się szczep.

Zrozumiałem: musi być zranione, by szczep miał gdzie utkwić.
Zrozumiałem: musi być zranione, aby mogło przesączyć się życie.
Zrozumiałem: muszę się otworzyć...
(granice mego życia przesuwają się tak, ze to, co nie-moje, staje się moje -
czyż nie musza się przesunąć tak, że co moje stanie się nie-moje?)

4.

DRZEWO mówiło tak:
nie lękaj się, gdy umieram - nie lękaj się ze mną umrzeć,
nie lękaj się śmierci - bo patrz, odzywam: śmierć tylko dotknęła kory.
Nie lękaj się ze mną umrzeć i odżyć. Zasklepi się znak.
Dojrzeje w nim wszystko na nowo -
i owoc nie opadnie ciężarem własnym.
DRZEWO odda owoce temu, kto je szczepił -
będziecie pożywać owoce wyrosłe ze Mnie, Zranionym Drzewie.

DRZEWO mówiło "na Mnie" - nie czułem jego obcości,
znikło poczucie przeciwieństw pomiędzy Nim a mną
(może zrazu na chwilę?).

Odchodziłem, a DRZEWO stało obejmując przeszłość i przyszłość.

5.

Mówiłem: dobrze, przerośnij mnie, gdy masz moc taką,
przerośnij wszystkich ludzi albo ich wchłoń
(nie wchłania się ludzi, można ich przerosnąć:
wtedy powstaje przestrzeń, w której mieści się każdy -
każdy zostaje sobą, choć zaczyna na nowo żyć).

III. SPOJENIA

Chodzimy po spojeniach. Ziemia zdawała się gładka, zdawała się równa.
Długi czas myślano, że płaski jej krąg oblany jest wodą od dołu, od góry słońcem.
Potem przyszedł Kopernik: ziemia straciła zawiasy, zawiasem ziemi stał się ruch.
Chodzimy po spojeniach inaczej niż przedtem. (Kopernik zatrzymał Słońce, a Ziemię pchnął.)

Na spojeniach stawiamy stopy, na spojeniach kładziemy myśl:
chodzi o zasięg spojeń (mówisz tak: przyjmuję te które widzę -
chcę widzieć wszystkie - jeśli nie ujrzę, nie dotknę - nie przyjmę spojeń.)

Mieszko stąpał po spojeniach, często odczuwał lęk:
nie tylko z lęku składał ofiary, nie tylko - żeby przeważyć los.
Gdy szukał bóstw w spojeniach świata i niewiadomych losu,
gdy do wielu docierając bóstw, wypowiadał z lękiem imiona (najstarsze w języku praojców),
stało się jawne, że Bóg nie mieszka w spojeniach świata, w zawiłościach ludzkiego losu,
lecz przemawia własnym językiem, mową najprostszej szczerości.
Przenikła szczerość Boga poprzez spojenia świata:
(oto mowa nie złożona z dociekań, nie mowa poszukiwań, lecz odnalezień).
Ktoś stanął i mówił. Słowa były ludzkie, słowiańskie.
Świat był w nich ważny i nieważny. Śmierć surowa i obiecująca.

SPOJENIA (CIĄG DALSZY)

Do spojeń świata przywiąż myśl! lecz zwolnij serce i duszę otwórz!
Ciało umrze i zmartwychwstanie. Życie potwierdzi się poza życiem,
(Gdy będziesz starał się zrozumieć to wszystko z śmiertelnych zmagań Słowian,
pozwól, że spojrzę przez spojenia duszy - mej własnej,
wracając duszą do dusz moich Wiślan i Polan)

Spojeniem dusz jest słowo, jest mowa - mowa wzajemna.
Chrztem nazwijmy ten moment -
(gdy Bóg wyszedł ze spojeń świata, z zawiłości ludzkiego losu)
gdy przemówił do Mieszka tak, że Mieszko mógł odpowiedzieć.

Ach, to spojenie osób - niewidzialne, niedotykalne - przecież musi mieć swój znak!
Ach, to wciągnięcie w ojcostwo, które jest bardziej wewnętrzne niż
jakichkolwiek widzialny świat -
to wciągnięcie przez Słowo: przez milczenie bardziej niż przez mowę -
to wciągnięcie przez Miłość, która porusza i zarazem unieruchamia -
to wciągnięcie - mysterium tremendum et fascinum - mieć swój znak!
W znak chodzimy od wieków. Myśl nie przylega do spojeń -
sama się staje spojeniem, zawiasem wszelkiego ruchu, jaki przenika człowieka.
W znaku chodzimy od wieków. Znak zastąpił spojenia i
zawiłość ludzkiego losu.

IV ROZWÓJ JĘZYKA

Nie znam tych słów najstarszych. Gdy wracam do zapisów, jeszcze
jestem daleko od żywych słów
napełnionych tchnieniem i dźwiękiem historycznym człowieka.
Śmierć odsunęła ten dźwięk poza tyle stuleci. Został zapis, jedyny
ślad dla żarliwego potomka - na nim urywa się ścieżka -
a wiadomo przecież,  że dalej prowadzi...)
...a wiadomo przecież, że musi prowadzić do pierwszych natchnień języka,
do tych w człowieku odkryć, którym odpowiada przedmiot.

Jedność natchnień i znaczeń.
Kiedyż zaczęły brzmieć tym nurtem dźwięków, którym płyną do dzisiaj w nas?
Jak rzeźby sobie łożysko kształtów najprostszych, którymi wciela się duch?
Wyróżniają się rody, plemiona, naród?
Długo trwała fala narodzin skupionych w łonach matek, skupionych
w słów tożsamości,
przekazywanych wraz z życiem -

Jak zaczęło w tej fali brzmieć słowo "Bóg" i jak zaczęło znaczyć,
nim doszło do znaczenia, jakie ma w odwiecznym Słowie?
Człowiek doszedł -
może nie wiedział, że dochodzi -
czy znaczenie nadaje się umysłem, czy także sercem?
(Kiedy wracam do tego momentu, jestem już "ja", a nie "on"
- znaczenie słów dojrzało, jak wypowiada się serce?)
Ty jeden, który chodzisz za sercem, który osłaniasz korzenie
naszego wzrostu -
wielości słów przyniosłeś jedność.

V. ECHO PIERWORODNEGO PŁACZU

1.

Czy przyniosłeś nam jedność chceń?
Jak ogarnąć tę jedność przez taką wielość chwil - w każdej wola
może się rozszczepić na dobro i zło
(wola, wola - pierworodny płacz zalega dno historii).
Jesteś czuły, jesteś wrażliwy -każde rozszczepienie ma w Tobie
swoje miejsce i swój ślad.
Zostałeś dla nas na zawsze w znaku naszych rozszczepień.
W znaku naszych rozszczepień objawia się Twoja jedność,
jedność Człowieka i Słowa: tą jednością idziesz w rozszczepienia
rozsiane szeroko wśród nas
- w rozszczepieniu rozsiane jak ziarno, by było płodne -  .
by rosło w bogactwo, by rosło też przeciw jedności człowieka w Słowie.
Po latach, po tysiącu lat, przyniesiemy Ci bogactwo chceń,
przyniesiemy Ci bogactwo klęsk
(wola, wola: płacz pierworodny zalega dno historii).
Twój znak - znak naszych rozszczepień, stał się znakiem naszego bogactwa -
w tym znaku bronisz wolności: wolność rodzi nasze bogactwo.
Wypełniłeś naszą wolnością Twój znak. Czy wolność jest przeciw Tobie?

Przez tyle pokoleń idziemy - każdy z nas idzie - na spotkanie wolności,
która się nie sprzeciwi miłości, ale miłością wypełni
Przez tyle pokoleń idziemy - każdy z nas idzie - w stronę swej
własnej wolności.
Czy wolność jest próżnią...

2.

(Wielką próżnią człowieka i próżnią historii - na tej próżni
zaszczepiono bogactwo i ubóstwo, zwycięstwo i klęskę -
na tej próżni łamano piony i ścieśniano horyzonty - granice wolności -
wolność potwierdzała się wciąż - wolność przewyższała ludzi -
odchodzili ludzie, nie wiedząc, ze jej nadużyli - gdy widzieli,
odchodzili z poczuciem winy - czasem spadały głowy -
wolność pozostawała wielką próżnią do wypełnienia).
Wypełniłeś naszą wolnością TWÓJ ZNAK.

3.

Pozwól mi patrzeć własnymi oczyma i poprzez własne "ja":
ojczyzna posiada bliskość niewysłowioną - ruch, który przenika
stulecia, który pozwala wyłonić z pokoleń nie treść, lecz właśnie
osobę, jej życie mierzyć swym życiem - i nagle znajdować
wzajemność - to Ktoś inny moją stał się miarą.

VI OBRZĘD

1.

Ziemia nasza stała się obrzędem, znakiem odnalezienia, w którym
odnalazł się CZŁOWIEK,

Czy pojednanie z ziemią może zastąpić konieczność,
czy może zastąpić przymus istnienia, jakim jest ziemia -
każda ziemia, nawet ta, którą sercem wybierasz ze wszystkich ziem?

Gdy w niej się zakorzenisz na życie i śmierć wtedy ona ściera
ciebie na proch.
Z trudem przezierasz i z trudem jesteś przejrzany poprzez
konieczność ziemi.

Jest trud dźwigania stale tylu ludzi z przymusu ziemi -
ten trud nazywa się historią
Historia nie jest zmartwychwstaniem jest stałą zgodą na śmierć -
daje tylko przejrzystość ciągowi ludzkich umierań
Nie dosięga ona obrzędu jakim stała się ziemia, nasza ziemia.
Stąd nasza miłość do niej. Miłość nie płynie ze śmierci,
lecz wybiega poza nią.

Z miłości, która wybiega poza śmierć, obrzędem stała się ziemią.
Z miłości, która wybiega poza śmierć, nasza ziemia stała się obrzędem.

2.

Jest to obrzęd wielu wód tryskających z ziemi na podobieństwo roślin
- rośliny tej ziemi to rzeki, jak woda ziemią jest roślin -
rzeki marzną na zimę, marzną jeziora i stawy, tryskają źródła:
życie wody rozsadzi lód.
Ziemia nasza będzie bliżej słońca, bliskości wystarczy dla życia.
Ożyje woda, ożyją drzewa, OŻYJE ZIEMIA, stanie się obrzędem -
wprowadzi cię poza krąg umierania, jaki w niej samej tkwi.

Czyż konieczność ŻYCIA - jak mówi ziemia i Woda każdej wiosny
- nie jest głębsza niż konieczność śmierci?
-tak mówią ziemia i woda, szemrząc do siebie wzajemnie.

Jak przetłumaczysz ich szemranie wzajemne na twoją własną mowę?
Śmierć oraz życie ziemi jak zaszczepisz w myśli?

Obrzęd wód przemawia inaczej wiosną, gdy życie przywraca ziemi,
inaczej latem, gdy człowiek wysycha z pragnienia, jakby łożysko rzeki,
gdy ciało błaga o czystość i chłód... Wówczas człowiek chłonie obrzęd wód - jest w nim równowaga.

Człowiek przechodzi w równowagę wewnętrzną wody,
w której łączy się bieg przeznaczeń właściwy każdej fali
i pokój całości - ten pokój nie jest zastojem.

Woda mówi bardziej o trwaniu niżeli o przemijaniu -
trwaj w biegu swoich przeznaczeń, wodo!
Mówię tobie człowiecze ogarniony wodą -
ze jesteś przeznaczeniem ziemi.

Ziemia nasza stała się obrzędem roślin i drzew,
które pękają jak myśl dojrzała mądrością -
ta Mądrość jest naszą ojczystą, którą wybraliśmy sercem za przyzwoleniem ziemi.

3.

Człowiek ima się światła oburącz jak wioślarz, który prowadzi łódź,
przechodzi przez nią całą swą substancją, brzmieniem czynów i słów.
Czy chce się w nim zatrzymać? czy chce zatrzymać je w sobie?
czy z siebie urodzić?
Odczuwa mrok, odczuwa cień, kruchą warstewkę światła
nosi czasami w dłoniach
jak narodzone dziecię, jak niemowlę,
śpiewa światłu piosenki podobne piosenkom piastunek -
potem milknie, piosenki świecą, dopokąd nie ogarnie dziecięcia
cień istnienia.

Ziemio, która nas rodzisz, nie rodzisz wraz z nami światła -
rodzisz warstewkę cienką i kruchą, która starczy dla roślin i zwierząt.

Jakże innego światła trzeba dziecku, którego substancji nie ogarniesz
uściskiem piastunki.
Jak innego światła trzeba dziecku...

Z wierności dla ciebie, ziemio, mówię, którego ty dać nie możesz,
mówię o ŚWIETLE: bez niego nie spełni się CZŁOWIEK,
bez niego i ty się nie spełnisz - ziemio - w człowieku.

W obrzędzie wody i światła jesteś obecna i milczysz.

Człowiek przejdzie po obrzędzie życiem, przejdzie śmiercią,
pomyślisz, ze zdepce...
Przejdzie człowiek, przejdą ludzie - przebiegną, wołając "życie jest walką" -
z walki wyłonią kształt ziemi nowej czy tylko nowej śmierci
(gdy ziemia zostanie poza walką ludzi, pełna własnego spokoju)?
pomyślisz, że zdepcą?...

VII. WIGILIA WIELKANOCNA 1966

Jest taka Noc, gdy czuwając przy Twoim grobie, najbardziej
jesteśmy Kościołem -
jest to Noc walki, jaką toczy w nas rozpacz z nadzieją:
ta walka wciąż się nakłada na wszystkie walki dziejów,
napełnia je wszystkie w głąb
(wszystkie one - gdy tracą swój sens? czy go wtedy właśnie zyskują?)

tej Nocy obrzęd ziemi dosięga swego początku.
tysiąc lat jest jak jedna Noc: Noc czuwania przy Twoim grobie...

1966

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

19. Do Pani Intix




Szanowna Pani Joanno,

"Refren"

Kiedy myślę: Ojczyzna,
szukam drogi,
która zbocza przecina jakby prąd wysokiego napięcia,
biegnąc górą - tak ona biegnie stromo w każdym z nas i nie pozwala ustać.
Droga biegnie po tych samych zboczach,
powraca na miejsca te same,
staje się wielkim milczeniem,
które nawiedza co wieczór zmęczone płuca mej ziemi

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika intix

20. Szanowny Panie Michale

Dziękuuuję pięknie...
I z przyjemnością dodaję...

KAROL WOJTYŁA - "Myśląc Ojczyzna" - (1974r.)

Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam,
mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie przebiega ku innym,
aby wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas:
z niej się wyłaniam... gdy myślę Ojczyzna – by zamknąć ją w sobie jak skarb.
Pytam wciąż, jak go pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia...


http://www.youtube.com/watch?v=rso32cNHKm0

Gdy dookoła mówią językami... (Karol Wojtyła-1974)

1.  Gdy dookoła mówią językami, jak narastały pokolenia, wnosząc do skarbca swej ziemi rzeczy stare i nowe –
Ziemia stała się łożyskiem świateł zapalonych głęboko w ludziach, płynęły wciąż
jednakowo te same rzeki i wciąż na nowo opływał ziemię strumień mowy wzbierający historią.
Wody rzek zbiegały ku dołowi, strumień mowy dążył w stronę szczytu.
Szczytem był każdy człowiek wyrastający z tej ziemi i każdy nim jest – równocześnie szczyt wznosi się ponad każdym i ponad wszystkimi, wznosi się coraz stromiej i coraz głębiej zapada w sumienia.

2.  Gdy dokoła mówią językami, dźwięczy pośród nich jeden: nasz własny. Zagłębia się w myśli pokoleń i ziemię naszą opływa i staje się dachem domu, w którym jesteśmy razem –
poza nim dźwięczy rzadko –
(w grupach ludzi, którzy mówią wokoło, jakby wyspy opłynięte oceanem powszechnej ludzkiej mowy, nie znajduję własnej fali) –
nie rozszerzyły się zasoby mej ziemi, jeśli nawet odpłynęła mowa, to żeby zanikać powoli w wysychających łożyskach –
nie podjęły mowy moich ojców języki narodów, tłumacząc „za trudno” lub „zbędna” –
na wielkim zgromadzeniu ludów mówimy nie swoim językiem.
Język własny zamyka nas w sobie: zawiera a nie otwiera.

3.  Tak zwarci wśród siebie jedną mową, istniejemy w głąb własnych korzeni, czekają na owoc dojrzewań i przesileń.
Ogarnięci na co dzień pięknem własnej mowy, nie czujemy goryczy, chociaż na rynkach świata nie kupują naszej myśli z powodu drożyzny słów.
Czyż nie żywimy pragnienia głębszej jeszcze wymiany?
Lud żyjący w sercu własnej mowy pozostaje poprzez pokolenia tajemnicą myśli
nie przejrzanej do końca.

Słyszę jeszcze dźwięk kosy... (Karol Wojtyła-1974)

Ojczyzna – kiedy myślę – słyszę jeszcze dźwięk kosy, gdy uderza o ścianę pszenicy,
łącząc się w jeden profil z jasnością nieboskłonu.
Lecz oto nadciągają kosiarki, zapuszczając do wnętrza tej ściany i dźwięków monotonię
i ruchów gwałtowne pętle, i tną...

Docieram do serca dramatu... (Karol Wojtyła-1974)

1.  Poza mową otwiera się przepaść. Czy jest to niewiadoma słabości, jakiej doświadczyliśmy w ojcach naszych i dziedziczymy w sobie?

Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać. Przychodzi jako dar,
utrzymuje się poprzez zmaganie. Dar i zmaganie wpisują się w karty ukryte,
a przecież jawne.
Całym sobą płacisz za wolność – więc to wolnością nazywaj, że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać.
Tą zapłatą wchodzimy w historię i dotykamy jej epok:
Którędy przebiega dział pokoleń między tymi, co nie dopłacili, a tymi co musieli
nadpłacać? Po której jesteśmy stronie?
Nadmiar tylu samostanowień czyż nie przerósł sił naszych w przeszłości? Czyż ciężarów historii nie dźwigamy jak filar, którego pęknięcie nie zabliźniło się dotąd?

2.  Ojczyzna: wyzwanie tej ziemi rzucone przodkom i nam, by stanowić o wspólnym dobru i mową własną jak sztandar wyśpiewać dzieje.
Śpiew dziejów spełniają czyny zbudowane na opokach woli. Dojrzałością
samostanowienia osądzamy młodość naszą, czasy rozbicia i złoty wiek –
Osądziła złotą wolność niewola.
Nasilili w sobie ów wyrok bohaterowie stuleci: w wyzwanie ziemi wchodzili
jak w ciemną noc, wołając „wolność jest droższa niż życie!”.
Osądziliśmy wolność naszą sprawiedliwiej niż inni (podnosiła swój głos tajemnica
dziejów): na ołtarzu samostanowienia płonęły ofiary pokoleń – przejmujące wołanie
wolności silniejszej niż śmierć.

3.  Czyż możemy odrzucić wołanie, które rośnie w nas, jakby nurt w za wysokich
i zbyt stromych brzegach?
Czyż możemy mierzyć naszą wolność wolnością innych?
- zmaganie i dar –
Wy, co wolność waszą związaliście z naszą, przebaczcie!
I patrzcie! – że wolność naszą i waszą odkrywamy ciągle na nowo jako dar,
który przychodzi, i zmaganie, którego wciąż nie dosyć.

Myśląc Ojczyzna, powracam w stronę drzewa...(Karol Wojtyła-1974)

1.  Drzewo wiadomości dobrego i złego wyrastało nad brzegami rzek naszej ziemi, wyrastało wraz z nami przez wieki, wrastało w Kościół korzeniami sumień.
Nieśliśmy owoce, które ciążą i które wzbogacają. Czuliśmy, jak głęboko rozszczepia się pień, choć korzenie wrastają w jeden grunt...
Historia warstwą wydarzeń powleka zmagania sumień. W warstwie tej drgają zwycięstwa i upadki. Historia ich nie pokrywa, lecz uwydatnia...
Czyż może historia popłynąć przeciw prądowi sumień?

2.  W którą stronę rozgałęził się pień?
W którą stronę podążają sumienia?
W którą stronę narasta historia naszej ziemi?
Drzewo wiadomości nie zna granic.
Granicą jest tylko Przyjście, które zmagania sumień i tajemnice dziejów połączy
w jednym Ciele – i drzewo wiadomości zamieni w Źródło Życia wciąż wzbierające.
Lecz dotąd dzień każdy przynosi to samo rozszczepienie w każdej myśli i czynie,
z którego Kościół sumień rośnie w korzeniach historii.

3.  Obyśmy nie stracili sprzed oczu tej przejrzystości, z jaką przychodzą ku nam wydarzenia zabłąkane w niewymiernej wieży, w której człowiek jednakże wie dokąd idzie.
Miłość sama równoważy los.
Obyśmy nie rozszerzali wymiarów cienia.
Promień światła niechaj pada w serca i prześwietla mroki pokoleń. Strumień mocy niech przenika słabości.
Nie możemy godzić się na słabość.

4.  Słaby jest lud, jeśli godzi się ze swoją klęską, gdy zapomina, że został posłany, by czuwać aż przyjdzie jego godzina. Godziny wciąż powracają na wielkiej tarczy historii.
Oto liturgia dziejów. Czuwanie jest słowem Pana i słowem Ludu, które będziemy
przyjmować ciągle na nowo. Godziny przechodzą w psalm nieustających nawróceń:
Idziemy uczestniczyć w Eucharystii światów.

5.  Więc schodzimy ku tobie, ziemio, by poszerzyć cię we wszystkich ludziach – ziemio naszych upadków i zwycięstw, która wznosisz się we wszystkich sercach tajemnicą paschalną. –
Ziemio, która nie przestajesz być cząstką naszego czasu.
Ucząc się nowej nadziei, idziemy poprzez ten czas ku ziemi nowej. I wznosimy ciebie, ziemio dawna, jak owoc miłości pokoleń, która przerosła nienawiść.