Do Przyjaciół Mózgowców

avatar użytkownika triarius

Władca postanawia obciąć głowę Mędrcowi. Z jakiegoś powodu (któż pojmie pokrętną psychikę takiego Mubaraka, gwałcącego europejskie standardy?), zamiast załatwić sprawę po prostu, mówi mu: "W ciągu tygodnia zostanie ci obcięta głowa. Za najdalej siedem dni będzież już martwy. Stanie się to o świcie, ale nie dowiesz się którego dnia. Co więcej, jeśli to odgadniesz, zostaniesz ułaskawiony. (A teraz zabrać go i zakuć w kajdany!)"

Na to Mędrzec: "O wielki i wspaniały Królu! Możesz mnie od razu uwolnić, ponieważ nie da się mi obciąć głowy w taki sposób, jak powiedziałeś!"

Na to Król (trudno powiedzieć, czy bardziej rozbawiony, czy jednak zaniepokojony, w końcu Astrologia to potężna nauka, a Czarna Magia też nie sroce z dzioba): "Jakże to, bezczelny Mędrcze?! Gdyby nie to, com przed chwilą rzekł, to bym ci kazał łeb obciąć w tej chwili. Ale cóż, nie mogę, bom Król w staroświecki sposób prawdomówny, choć nie przestrzgam eutopejskich standardów."

"No bo tak, o Najwspanialszy", Mędrzec na to, "Jeśli głowy nie stracę przez sześć dni i nastanie dzień ostatni, to będę już wiedział, że stracić ją mogę jedynie tego właśnie dnia. A więc odgadłem i, zgodnie z tym, co raczyłeś ogłosić, zostanę ułaskawiony."

"Hę?", Król na to. (Nie chcę zbyt długich wypowiedzi, bo w cudzysłowach nie powinno być więcej, niż dwa wiesze, więc Król musi sobie pochrząkać.) Potem jednak jakby zrozumiał i łaskawie skinął głową, by Mędrzec kontynuował. Ten zaś, nieco już mniej blady, ciągnie:

"Jeśli nie mogę stracić głowy ostatniego dnia, to ten dzień odpada i tak jakby go nie było. Prawda, o Najłaskawszy? A więc dzień szósty staje się tym OSTATNIM... Potencjalnie ostatnim, że tak to naukowo określę."

"Hę? Ale mów dalej, bo to coraz zabawniejsze." (To oczywiście Król mówi.)


"No i tak, o Perło Bliskiego Wschodu, metodą niejako indukcyjną..."

"Co? Jaką znowu metodą?!"

"To się tak nazywa, ale nieważne! W każdym razie, o Najłaskawszy, wyraźnie widzisz, że kolejno dzień po dniu odpada, więc obciąć mi głowy... Zachowując oczywiście Twoje, Panie, wysokie (choć nie całkiem europejskie) Standardy Moralne się nie da."

Nie będziemy tego dalej ciągnąć - nie żeby nie było ciekawe, ale dla naszych potrzeb założymy sobie, że Król był naprawdę wyjątkowo bystry i tego typu indukcje pojmował w lot. Historia nie jest zresztą oczywiście mojego własnego chowu, musi być bardzo stara, a ja przeczytałem ją dzieckiem w jakimś zapewne "Młodych Techniku".

Skoncentrujmy się teraz na prostej, ale istotnej, przynajmniej dla niektórych z bohaterów tej anekdotki, kwestii takiej oto: Może Król obciąć Mędrcowi łeb, czy nie może?

Pytanie to przedstawiam do rozstrzygnięcia przede wszystkim naszym kochanym Przyjaciołom Mózgowcom. Tym, których niesamowicie rozwinięta kora mózgowa potrafi rozwiązać każde szachowe zadanie... Każdą kwestię związaną, choćby najbardziej pośrednio, z Krzywą Laffera... Każdy w sumie Teoretyczny und Intelektualny Problem...

A jednocześnie owa niesamowicie przerośnięta Kora zdaje się całkiem zasłaniać oczki, uszy, nosek... Buzi za to już przeważnie nie. (Swoją drogą, kochany Czytelniku, czy potrafisz to zobaczyć oczyma swej Wyobraźni? Zupełnie obłędny, groteskowy widok - ta kora spadająca na buzię, niczym grzywka na na takim dwnym wiejskim koniu, który nic przez nią nie mógł chyba widzieć... Albo na, excusez le mot, Celińskim.)

Jeśli jacyś Przyjaciele Mózgowcy (a mam ich tutaj przed sobą dość pokaźną listę) zechcą łaskawie wypowiedzieć się w postawionej tu kwestii, to i ja zobowiązuję się do podrążenia tej sprawy o wiele dalej. Bowiem są w niej niesamowite wprost (mózgowe) głębie!

Mówię serio - to naprawdę (o ile nie jestem, oczywiście, w ogromnym błędzie) genialny intelektualny paradoks, przy którym żałosne paradoksy Eleatów, a nawet, o wiele od nich lepszy,  kreteński kłamca, to zabawa w piaskownicy. Takie zaś paradoksy, to - darujcie Przyjaciele Mózgowcy, że Wam próbuję odebrać monopol - to nie tylko czysto mózgowa zaba... Sorry! - czysto mózgowa Praca oczywiście! Nie tylko, bo
także widzę w tym różne fajne związki np. z filozofią historii.

A więc - do roboty, Przyjaciele Mózgowcy!

triarius
---------------------------------------------------
Czy odstawiłeś już leminga od piersi?

24 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. Tygrysie :)

JAK TO DOBRZE, ZE NIE JESTEM MÓZGOWCEM :))

Ufff, nie muszę rozgryzać tego, co zaplątałeś.

Ja kobieta pracująca jestem :)

pozdro

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika barbarawitkowska

2. Obstawiam

że nie może

avatar użytkownika barbarawitkowska

3. Zle

jednak może

avatar użytkownika triarius

4. ;-)

Tego się chyba nie da jednoznacznie rozstrzygnąć - oczywiście przy założeniu, że Król w ogóle zamierza dotrzymać słowa - bez odwołań do "meta-logiki", czy innych tam twierdzeń Gödla.

To jest naprawdę b. ciekawa kwestia, rozwalająca niejako całe to @#% Oświecenie, bo po prostu w "oświeceniowy" sposób się tego nie da rozgryźć. Tutaj niejako mamy od samego początku różne aksjomaty - a w "normalnych" przypadkach jednak co do aksjomatów się implicite zgadzamy, więc nam się one wydają "oczywiste" i "niepodważalne", "po prostu sama prawda i tyle".

Zresztą Kreteńczyk mówiący "wszyscy Kreteńczycy co powiedzą, to skłamią", to też takie coś, choć o wiele prostsze. Tutaj mamy o wiele więcej wątków i aspektów - dlatego to jest takie cudne.

Tak to widzę, na swój nieuczony, prosty, chłopski rozum. Dopóki nie przyjdzie jakiś autentyczny Mózgowiec, z korą jak na hiszpańskim dębie korkowym, to mnie chyba nikt nie oświeci i pozostanę głupi.

Ale oni jakoś się mnie dziwnie boją... ;-P

Ostatnio zmieniony przez triarius o pon., 21/02/2011 - 00:48.


Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

avatar użytkownika triarius

5. jasne że...

... dobrze, i tak trzymać!

Swoją drogą wiesz, jak wyglądały pół wieku temu te wiejskie koniki z grzywami całkiem zasłaniającymi oczy? Na pewno biedaki miały ciężkie życie, ale jakoś mnie ta nasza eurorzeczywistość i tak nie za bardzo cieszy, choć furmanek nie ma.


Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

avatar użytkownika barbarawitkowska

6. Triarus

swoją drogą to ciekawe do jak różnych wyników można dojść stosując rozbieżne kryteria do opisu rzeczywistości. I przyjmując różne zmienne punkty odniesienia za aksjomaty.
I m.in. trygonometria , bo tam nie ma problemu fałszywych aksjomatów.
A z drugiej strony, jeżeli odrzucić wszystkie aksjomaty en gros to nie zostaje nic.
Pozdrawiam

avatar użytkownika triarius

7. nie ma problemu, ale jednak...

... przyjmujemy na przykład bez mrugnięcia okiem, że "równoległe nigdzie się nie przetną".

Spengler, który matematykę rozumie, jak mało kto, czyni z tego, na jakichś pierwszych stu stronach swego Magnum Opus, wielką rzecz. W końcu, choć mnie te sprawy aż tak nie kręcą (o wiele bardziej stosunek takich starożytnych Greków to tych spraw), to mamy ponoć geometrię Riemannowską, i jakąś tam drugą - gdzie właśnie tego aksjomatu nie ma.

To genialne traktowanie matematyki w MO Spenglera doprowadziło swego czasu, że hr. Ponimirski (mam nadzieję, że się nie wścieknie, iż o nim tu mówię w tym kontekście), jednocześnie anarcho-kapitalista i doktorant AI, zachwycił się Spenglerem właśnie po przeczytaniu tych pierszych stu, czy iluś tam, stron. I z powodu matematyki właśnie.

(Od tego czasu wierzga i zmienia zdanie za każdym razem, ale faktem jest, że przeczytał, chyba nawet ze dwa razy, i w porywach gada jak szczery szpęglerysta. A to w końcu doktor AI, a nie żaden "mętny idealista".)


Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

avatar użytkownika michael

8. @ barbarawitkowska. Fałszywe aksjomaty!

Nigdzie nie ma fałaszywych aksjomatów. Nie tylko w trygonometrii. Aksjomat, z definicji jest zawsze prawdziwy. Aksjomat jest twierdzeniem, o którym zakładamy, że jest prawdziwe. Weźmy na przykład geometrię, albo nawet tylko trygonometrię. Możemy sobie powiedzieć na przykład, że dwie proste równoległe nie przecinają się nigdy i nigdzie, albo że właśnie przecinają się. Mamy dwa rzekomo sprzeczne aksjomaty, z których prawdziwości wynikają po prostu różne geometrie.

Jedna jest naszą trójwymiarową geometrią przestrzeni nie zakrzywionej.

Druga jest właśnie geometrią przestrzeni zakrzywionej, takiej jak na przykład powierzchnia naszej kulistej planety, na której dwa równoległe południki przecinają się na biegunie, a suma kątów w trójkącie może wynosić nie 180 stopni ale dużo więcej, powiedzmy 270 stopni.

Takim trójkątem będzie figura zbudowana z dwóch południków i kawałka równika, tak, aby te południki przecięły się na biegunie pod kątem 90 stopni. A każdy południk jest prostopadły do równika. I mamy prześliczny trójkącik, w którym każdy z trzech kątów ma po 90 stopni. 90+90+90=270

Zauważ, prawdziwy, żywy trójkąt w którym każdy z kątów ma po 90 stopni. Nie jest to żadna lipa, ani teoretyzowanie, to jest rzetelny trójkąt, który da się narysować flamastrem na globusie.

To jest takie samo konkretne cudo, jak słynna wstęga Möbiusa, która jest przykładem powierzchni jednostronnej. Można to trzymać w rękach, konkretny kawałek wstążki, która nie ma drugiej strony. Rysujesz ołówkiem linię pośrodku, pomiędzy jej brzegami i spostrzegasz, że ta linia rzeczywiście zaznacza tylko jedną powierzchnię. To jest coś, co naprawdę uczy nas prawdziwej pokory i łamie wszelkie stereotypy.

Takie doświadczenie, z fizycznie istniejącym trójkącikiem potrójnie prostokątnym oraz ze wstęgą Möbiusa jest rzetelnym argumentem na rzecz poznania narzędzi pracy umysłowej. Największą krzywdę, jaką uczyniła III RP Polakom, to jest odebranie im narzędzi pracy umysłowej.

Zadanie Triariusa pokazuje jak bardzo nas to dotyka. Rozmowa o systemach aksjomatycznych jest absolutnym standardem w programie nauczania łacińskiego, jest to jedno z podstawowych narzędzi pracy umysłowej i zarazem element intuicji niezbędnej do zrozumienia realnej rzeczywistości. Brak tej intuicji wręcz okalecza sprawność ludzkiego umysłu, a nawet odbiera zdolność do odbioru całego wszechświata wrażeń estetycznych. Tyle piękna ludziom odebrał komunistyczny zaścianek Pani Katarzyny Hall.

Triarius wspominał w dzisiejszym swoim tekście o twierdzeniu Gödla, które jest chyba jednym z najwspanialszym osiągnięć intelektualnych XX wieku. Jest to twierdzenie i teoria, bez której poznania nie byłoby możliwe zrealizowanie Internetu, niemożliwa była by budowa sprawnych komputerów i w ogóle, nie byłoby cywilizacji XXI wieku. Nie byłoby telefonów komórkowych, GPS-u, gier komputerowych i stu milionów innych rzeczy. A twierdzenie Gödla jest piękne, proste i szalenie przekonujące. Wspaniale uczy szacunku do ludzkich osiągnięć, uczy także pokory.

Poznanie tego twierdzenia w stopniu wystarczającym do olśnienia jego zachwycającym pięknem oraz do zrozumienia jego wspaniałych konsekwencji jest, moim zdaniem, dostępne nawet dzieciom. Zabawa systemami aksjomatycznymi była ćwiczeniem logicznym dla dzieci w średniowiecznych szkolach prowadzonych przez Ojców pijarów. Zwykła szkolna zabawa logiczna dla dzieci.
Radość z rozrywki umysłowej.
A Triarius opowiada o zadaniu dla mózgowców.

Ostatnio zmieniony przez michael o pon., 21/02/2011 - 21:43.
avatar użytkownika michael

9. Największą krzywdę, jaką uczyniła III RP Polakom,

to jest odebranie im narzędzi pracy umysłowej.

avatar użytkownika barbarawitkowska

10. Michael, jeszcze raz odpowiadam

31. Michael
barbarawitkowska, pon., 21/02/2011 - 22:01

I przyjmując różne zmienne punkty odniesienia za aksjomaty.
I m.in. trygonometria , bo tam nie ma problemu fałszywych aksjomatów.

Myślałam, że w tym kontekście (i w tym towarzystwie) nie muszę do fałszywych aksjomatów dodawać cudzysłowu. Mówiąc szczerze nie przyszła mi do głowy nawet myśl, że ktoś mógłby dokonać takiej interpretacji.
Dziękuję za powyższe.
Pozdrawiam

avatar użytkownika barbarawitkowska

11. za powyższe uwagi

oczywiście

avatar użytkownika michael

12. Barbarawitkowska Fałszywy aksjomat, jaki to wspaniały oksymoron!

Aż dech zapiera. Sama radość, gdy patrzę na takie słowa: fałszywy aksjomat. Odebrałem Twoje słowa jako zamierzony żart i nie mogłem sobie odmówić przyjemności kontynuowania zabawy, pamiętając o naszych czytelnikach, przy tej okazji wskazując ich uwadze naprawdę poważny problem, a może nawet prawdziwą narodową tragedię.

Otóż, ja naprawdę uważam, że:

Największą krzywdę,
jaką uczyniła III RP Polakom,
jest odebranie im
narzędzi pracy umysłowej.

avatar użytkownika barbarawitkowska

13. Michael

pamiętając o dyletantach dokonujących opacznych interpretacji twierdzenia Godla (sorry nie wiem jak znależć na mojej klawiaturze niemieckie literki) uchylam się od poważnych dyskusji. A co do odebrania narzędzi to każdy o ile nie zajmuje się tylko grillem etc , innymi słowy nie jest workiem na ekstrementy może uzupełnić to we własnym zakresie (choć to oczywiście kręta droga przez bagna).To jest kwestia zwykłej ambicji.
Pozdrawiam

avatar użytkownika triarius

14. dzię...

... ks!

To było piękne!

Ale co do "zadania dla mózgowców", to nie chodziło mi po prostu o to, że my ich potrzebujemy do rozwiązania, bo sami nie dysponujemy potencjałem - Młodzi Spengleryści i sympatycy z mojego blogaska to naprawdę nie są byle jakie intelekty...

Chodziło mi właśnie o to, że oni, z tym swoim kantiańsko-pseudo-newtonowskim myśleniem, i braniem wszystkiego za pomocą właśnie takiego aksjomatyczno-algorytmicznego myślenia, gonią w piętkę, popadają w sprzeczności i naprawdę nie są w stanie sensownie gadać o polityce (którą bez przerwy sprowadzają do ekonomii, bo to takim Mózgowcom akurat leży), a co dopiero działać.

W każdym razie Twój komęt super!


Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

avatar użytkownika triarius

15. super...

... dewiza!


Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

avatar użytkownika michael

16. W Wordzie

Wstaw -> Symbol -> ö
Albo charmap.exe w Windowsie.

avatar użytkownika michael

17. A jesli chodzi o narzędzia pracy umysłowej,

nie będzie przy grilu tego, czego nie było w szkole ani w domu.

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.

avatar użytkownika barbarawitkowska

18. Michael

to pewnie prawda co napisałeś, ale ja mam takie hobby , że bierzemy z mężem namiot i jedziemy na chybił trafił w Polskę (proszę tego żle nie odebrać , ale eleganckie hotele nie maja w ogóle uroku) . W te wakacje byliśmy w Białowieży m.in. w prowincjonalnym sklepiku, gdzie konsumowaliśmy boski złoty płyn , acz cokolwiek zbyt ciepły. Dyskomfort zrekompensowała nam rozmowa z Panią Za Ladą, zwykłą prostą kobietą o przenikliwej wrodzonej inteligencji. Więc może to jednak sprawa genów? A może sprawa chciwości innej części społeczeństwa? Im jestem starsza tym wyrażniej widzę w naszej historii element nieprzyzwoitej pazerności na pieniąchy
Nawiasem mówiąc na tym cudownym krajobrazowo campingu poza nami były tylko jeszcze 2 pary polskie, reszta cudzoziemcy różnej maści (Francja, Niemcy Holandia, Australia), którzy nie wyglądali na sfrustrowanych spartańskimi warunkami higienicznymi. Więc może mamy coś , o co się nawet nie podejrzewamy. A zabawa była wesoła. Polecam. Do tego potrzeba tylko trochę sprzętu, fantazji i dobrego humoru
Sorry , że od twierdzeń przeszłam do wakacji, ale przyda nam się trochę słońca w lutym
Pozdrawiam

avatar użytkownika michael

19. Żaden skutek nie następuje z jednej przyczyny.

Od każdej reguły są wyjątki, czasem tak mówimy.

Świat na codzień jest bardzo skomplikowany, dlatego opowiadając o nim, musimy posługiwać się skrótami lub nawet uproszczeniami, co nie znaczy, że nie zdajemy sobie sprawy z tej złożoności. Często mam taki problem - czego nie powiedzieć, by to co mówię stało się dostatecznie jasne. Masz słuszność, jeśli na krętej drodze przez bagna wychowania dziecko nie będzie obrabowane z ciekawości i ambicji będzie mogło znaleźć swoją drogę do jasności umysłu. Ma szansę.

Szlaki ludzkiego życia są jednak niepowtarzalne. Sam jestem tego niezłym przykładem. Chodziłem do najgorszej chyba szkoły średniej w Polsce, była tak prowincjonalna i aż tak ekstremalnie niedobra, że uczniowie zorganizowali sobie chyba ostatnie, a może pierwsze po wojnie tajne komplety samokształceniowe. Uczyliśmy się w zespołach, gromadzac się po domach, albo nawet na plaży.

Ale nawet gdyby tego nie było, to jednak w domu było tysiące książek. Pisałem kiedyś, mój Ojciec był artystą połamanym w gestapowskim areszcie, nie wyzdrowiał do końca życia. Ale może dlatego miał dużo czasu dla dziecka. Babcia, związana pracą z Polskim Penklubem czasów II Rzeczypospolitej, prababcia, która nawet z zesłania, z dalekiej Syberii pisała artykuły do warszawskiej prasy jeszcze w XIX wieku. One jeszcze miały wpływ na wychowanie, miały czas na rozmowy, opowieści i dyskusje o wszystkim. Sumując, moja nauka i wychowanie rodzinne było uzupełnione wspaniałymi "tajnymi kompletami", a oficjalna nauka szkolna była i jest do dzisiaj zupełnie bez znaczenia. Myślę, że taki obraz jest jednak wyjątkiem.

Czasem jest tak, że nawet ekstremalnie zła szkoła nie jest potrzebna, ale jednak regułą powinno być wzajemne uzupełnianie się jednego i drugiego. Jakaś równowaga, chociażby chwiejna, może być i powinna być zachowana.

Teraz, w rozpoczynającej się drugiej dekadzie XXI wieku, przeciwwagą wychowania rodzinnego staje się nie tylko szkoła, ale cała domena publiczna, w której wychowanie i nauka szkolna staje się elementem o zanikającym wpływie wychowawczym. Zaczyna być groźnie, gdy domena publiczna intensywnie promuje antywartości.
Nie jest dobrze, gdy średnie położenie tej chwiejnej równowagi układa się na poziomie "Kiepskich". I dlatego powtarzam, ...takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie...

A w domenie publicznej króluje kiepski żart i kultura jak u szczura.

Ostatnio zmieniony przez michael o wt., 22/02/2011 - 12:26.
avatar użytkownika benenota

20. @Michael-takie beda Rzeczypospolite,jakie...

Witam.
Dzis-z duzym niesmakiem-obejrzalem program Mellera.
Niejaki "Zsiadle Mleczko" powiedzial:

-wyborcy winni byc poddawani egzaminom z wiedzy ogolnej.
Glupki (doslownie tak sie wyrazil),ktorzy ich nie zdadza,powinni byc pozbawieni prawa do udzialu w wyborach(sic!).

A wiec nalezy miec nadzieje iz Minister Edukacji Narodowej zadba o
jedynie slusznie wyksztalcony elektorat.

Weisman,czy jak jej tam (taka mala,bez szyi) rozpoczela dyskusje od napasci na Mellera,mowiac m/w tak:

twoja postawa szkodzi platformie,spoleczenstwu....i nam.

Kogo miala na mysli mowiac nam?

Pozdrawiam.Benenota.

Tak mi tu dobrze...ze dobrze mi tak.
avatar użytkownika michael

21. Nigdy nie oglądałem w telewizji programu Mellera.

Nie znam jego kobiet, z krótką szyją ani głęboką yoni. Ale pytanie o to, kogo Ona miała na myśli mówiąc nam?
Proste, to sa Oni!

A kto to są ONI?

Odpowiem anegdotą Jerzego Zaruby, który opowiadał o czwartkowych spotkaniach polskich artystów na salonach carskiego gubernatora w Zamku Królewskim w Warszawie. Rozkrochmaleni srogą popijawą i rubasznymi żartami samego gubernatorskiego wieliczestwa, intelektualiści wysypywali się późną nocą na Plac Zamkowy. Wtedy nagle z ciemności ulicy Senatorskiej wypadała sotnia kozacka i wypłazowała szanownych i wyfraczonych celebrytów pałaszami po pyskach.
Aby im się we łbach nie poprzewracało.

Oczywiście, nocne lanie organizowali ówczesnym Kutzom, Olbrychskim i tam takim różnym - Oni. Oni to znaczy cała chmara ważnych ludzi, panoszacych sie w Warszawie, różnych wyższych urzędników, zauszników, tajnych radców, ambasadorów tytularnych, nieokreślonej maści współpracowników, agentów i zwykłych kombinatorów zaopatrujących wojsko w onuce, a ICH RAZWIEDKU w informacje. Oni, czyli ci, co nie wiedzieć czemu na tlen mówią kisłorod.
Tak mają ustawione priorytety.
Jeszcze od studenckich czasów.

МГИМО является одним из старейших университетских центров страны по подготовке специалистов международного профиля, Военная академия им. М. В. Фрунзе...
Takie tam wspomnienia

Ostatnio zmieniony przez michael o wt., 22/02/2011 - 14:19.
avatar użytkownika triarius

22. a GDZIE...

... konkretnie była ta koszmarna szkoła, jeśli można spytać?


Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

avatar użytkownika triarius

23. "nam"? to chyba chodzi o tę...

... klasę ludzi, która wciąż walczy o swą pozycję - na razie niepewną, pomiędzy humiliores i nobiliores... Czyli o celebrytów, "artystów", (w mniejszym stopniu) "uczonych"...

Mieliśmy tego przepiękny przykład, kiedy ta klasa ludzi połączyła się w obronie pedofila Polańskiego, a typki w rodzaju Sadurskiego wprost pyskowały na pospólstwo, które śmie ludzi pięknych i nieskończenie od pospólstwa lepszych mierzyć własną miarą.

Odbywa się na naszych oczach taka właśnie walka, szkoda, że tak mało ludzi ją zauważa. No bo z czego niby bierze się ta potworna nienawiść różnych Mleczków i innego tałatajstwa do PiS i moherów, jeśli nie z tego, że jeśli "ci ludzie", znaczy pospólstwo, znaczy MY, będzie miało coś do gadania, to oni co najmniej staną się nikim, jednymi z nas (o zgrozo!).

Nic gorszego im z reguły przecież nie grozi, bo gorszego i niebezpieczniejszego kurestwa (z przeproszeniem pań kurw) jest przecież i tak co niemiara. Ale oni przecież nie chcą być ZWYKŁĄ HOŁOTĄ, jak my!


Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

avatar użytkownika barbarawitkowska

24. Michael

pewnie, że jak jest wsparcie i tradycja domowa to i uczyć się łatwiej. Z rodzin komuszych osobiście znam tylko jeden przykład nawrócenia - Antoni Zambrowski, ale to chyba jak sam mówi za sprawą ingerencji boskiej.
Przypomina mi się tylko taki jeden epizod ze wspomnień Lanckorońskiej- o prostym zołnierzu z Polesia, który na łożu śmierci w szpitalu, kiedy dowiedział się , że w cywilu była profesorem zwierzył się, że tak bardzo chciał się uczyć , ale w jego bibliotece było tylko kilka sztuk książek , prosił, żeby opowiadała mu o sztuce. Lanckorońska opowiada o tym z wielkim wzruszeniem i szacunkiem. To chyba kwestia wewnętrznej postawy, nie chcę nadużywać wielkich słów. Zresztą nie ma co daleko szukać- wykłady w Ravensbruck, a teraz jest wszystko w sieci i cymbały wolą oglądać taniec z fizdami..Mam takiego jednego sąsiada , okno na świat na całą ścianę włączone 24 na 24 , nie wiem tylko jak rozstaje się z telewizorem jak idzie za przeproszeniem na kupę.
Pozdrawiam