Likwidacja Klubu Krzywego Koła

avatar użytkownika godziemba

Klub Krzywego Koła założony został w 1955 roku formalnie przez Ewę i Juliusza Garzteckich, choć tajemnicą poliszynela był fakt, iż w jego powstaniu spory udział miała słynna Luna Brystiger. Początkowo klubowe dyskusje toczyły się w prywatnym mieszkaniu przy ulicy Krzywe Koło, stąd też pochodziła nazwa Klubu. W październiku 1955 roku członkowie Klubu zawarli umowę ze Staromiejskim Domem Kultury o przydzielenie lokalu na cotygodniowe zebrania dyskusyjne. Od tego czasu spotkania odbywały się w czwartki o godzinie 18.00 w sali na pierwszym piętrze.
 
Klub był miejscem spotkań liberalnej inteligencji pragnącej – przed październikiem 1956 roku – zmian w Polsce, a potem dążącej do ich utrwalenia i pogłębienia. Szeroko znana była różnorodność ideowa członków Klubu i uczestników spotkań. Spotykali się w nim między innymi: piłsudczyk January Grzędziński, członkini KPP Henryka Broniatowska, marksistowski filozof Leszek Kołakowski, marksistowski ekonomista Włodzimierz Brus, Tadeusz Kotarbiński, Edward Lipiński, Maria i Stanisław Ossowscy, Jan Strzelecki, Tadeusz Sztrum de Szutrem, Władysław Bartoszewski, Andrzej Wielowieyski, Jan Wyka, Ludwik Cohn, Jan Olszewski, Aniela Steinsbergowa, Andrzej Munk, płk. Jan Rzepecki, Władysław Bieńkowski, Aleksander Gieysztor, Stefan Kisielewski, Kazimierz Moczarski, Antoni Słonimski, Jan Szczepański, Melchior Wańkowicz i wielu innych.. Klubem kierowali Jan Józef Lipski, Aleksander Małachowski oraz Paweł Jasienica.
 
Władze komunistyczne od początku kontrolowały działalność Klubu. W notatce Wydziału Kultury KC PZPR z października 1955 roku czytamy: „W skład zarządu klubu wchodzi obecnie 3 członków Partii, 1 członek ZMP i 2 bezpartyjnych (…). Polityczny przebieg dyskusji zabezpieczony jest udziałem w niej członków Partii i ZMP”.
 
W późniejszym okresie ta kontrola osłabła i w 1962 roku Wydział Propagandy Komitetu Warszawskiego PZPR podkreślał, że „W latach 1956-1957, niektórzy członkowie Klubu wykorzystując ówczesną atmosferę polityczną, deklarowali się wyraźnie jako zwolennicy zmian ustrojowych z pozycji nam przeciwstawnych usiłując z Klubu uczynić ośrodek opozycji. Stąd też próby nawiązywania kontaktów z innymi klubami na terenie kraju w celu grupowania ludzi niezadowolonych z polityki partii, uprawiających działalność rewizjonistyczną. W tym też kierunku zmierzały kontakty i współpraca z paryską <Kulturą> szeregu członków Klubu. W tę dziedzinę działalności musiały wkraczać niejednokrotnie organy bezpieczeństwa”.
 
Władze komunistyczne szczególnie wyczulone były na kontakty członków Klubu z „Kulturą”. Pierwsze po 1956 roku procesy polityczne, do których materiał dowodowy skrzętnie przygotowywała SB, wytoczono właśnie członkom Klubu za „współpracę” z paryskim miesięcznikiem.
 
W 1958 roku została aresztowana przez SB po zarzutem kolportowania „Kultury” Hanna Szarzyńska-Rewska, członek Klubu, uczestniczka zamachu na Kutscherę. W trakcie procesu oskarżono ją jedynie o „przechowywanie” kilku egzemplarzy pisma. Tym niemniej sądzono ją na podstawie art. 23 i 24 Małego Kodeksu Karnego, na mocy których „osoby rozpowszechniające fałszywe wiadomości mogące wyrządzić istotną szkodę interesom państwa polskiego podlegają karze do 3 lat więzienia”. 4 lipca 1958 roku Hanna Szarzyńska-Rewska została skazana na 3 lata więzienia, co było prawdziwym szokiem dla członków Klubu, których większość regularnie czytała pismo, a część publikowała w nim swoje artykuły pod własnym nazwiskiem.
 
Choć Szarzyńska wyszła na wolność po 11 miesiącach na mocy decyzji Sądu Najwyższego, to władze komunistyczne dały wyraźnie do zrozumienia, że okres „liberalizacji” należy już do przeszłości.
 
Kolejną głośną sprawą wymierzoną w członków Klubu było aresztowanie w 1961 roku i proces Anny Rudzińskiej, sekretarza Klubu, bliskiej współpracowniczki Jana Józefa Lipskiego oraz Wojciecha Ziembińskiego, sekretarza Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, podejrzewanej o utrzymywanie kontaktów z Jerzym Giedrojciem podczas stypendium w Nancy w 1960 roku. Pretekstem do zatrzymania było podpisanie przez nią umowy o przekład książki Feliksa Grossa „The Seizure of Political Power” zawierającej wedle raportu SB „paszkwile antyradzieckie i antykomunistyczne”.
 
Policja polityczna postanowiła w związku z tą sprawą spenetrować środowisko członków Klubu. Przeprowadzono więc – bez nakazu prokuratorskiego rewizję w mieszkaniu socjologa Jana Wolskiego. W jej wyniku skonfiskowano szereg rękopisów uczonego, które rzekomo miały związek ze sprawą Rudzińskiej. We wrześniu 1961 roku esbecy przeprowadzili rewizję w mieszkaniu sekretarza zarządu Klubu, przejmując klubowe kartoteki.
 
W związku z tym prezes Klubu, Paweł Jasienica postanowił spotkać się z ministrem spraw wewnętrznych, Władysławem Wichą, by zaprotestować wobec tych działań SB. Zanim jednak do tego spotkania doszło, SB zwróciło zabrane dokumenty sekretariatu KKK. W tej sytuacji Jasienica w rozmowie z Wichą zaprotestował przeciwko powoływaniu się przy rewizji na art. 140 KK, dopuszczający możliwość konfiskaty materiałów i przedmiotów pochodzących z przestępstwa, a stanowiących własność grupy przestępczej. Z kolei Wicha zaproponował, aby prezes Klubu miał prawo odbierania głosu osobom, które występowałyby przeciw socjalistycznej rzeczywistości.
 
Wedle Witolda Jedlickiego „cała afera z konfiskatą była policji potrzebna do gromadzenia danych na temat Klubu, które ostatecznie złożyły się na treść kolosalnej objętości raportu Biura Śledczego do KC PZPR, zawierającego m.in. ok. 2000 opinii personalnych o osobach figurujących w skonfiskowanej kartotece”.
 
Proces Anny Rudzińskiej rozpoczął się w lutym 1962 roku i podobnie jak późniejsza rozprawa rewizyjna toczył się przy drzwiach zamkniętych. Oskarżono ją na podstawie art. 24 MKK o pomoc „w rozpowszechnianiu fałszywych wiadomości mogących wyrządzić istotną szkodę interesom państwa polskiego”. Ostatecznie została ona skazana na rok więzienia za posiadanie książki Grossa.
 
Proces Rudzińskiej zbiegł się z akcją władz komunistycznych, mającą na celu zlikwidowanie Klubu Krzywego Koła. Ostatni zarząd Klubu powołany został w kwietniu 1961 roku, w którym prezesurę objął niezależny od władz Paweł Jasienica. Z partyjnych raportów wynika, iż w ostatnich miesiącach 1961 roku nastąpiła aktywizacja polityczna Klubu, a organizowane dyskusje wykorzystywano do „napastliwej krytyki władzy ludowej i negowanie istniejących swobód demokratycznych”.
 
1 lutego 1961 roku odbyło się ostatnie posiedzenie Klubu, w takcie którego doszło do burzliwej polemiki z prelegentem prof. Adamem Schaffem. Przeciągającą się dyskusję przeniesiono do kawiarni Staromiejskiego Domu Kultury, gdzie doszło do zagadkowego pobicia asystenta Schaffa, która nosiła wszelkie znamiona policyjnej prowokacji. Zdarzenie w kawiarni posłużyło bowiem jako dogodny pretekst do zamknięcia działalności Klubu Krzywego Koła. Władze komunistyczne nie chciały bowiem dalej tolerować żywiołowych dyskusji na forum klubowym, które wywierały negatywny – zdaniem władz – wpływ na młodzież i autorytet uczonych.
 
Zamknięcie Klubu stało się spektakularnym przykładem postępującego ograniczenia wolności wypowiedzi. W 1963 roku w odpowiedzi na memorandum Bohdana Czeszki, Jarosława Iwaszkiewicza, Władysława Machejka, Jerzego Putramenta, Wilhelma Szewczyka i Janusza Wilhelmiego do I sekretarza PZPR Gomułki, władze zlikwidowały dwa ważne tygodniki społeczno-kulturalne: „Nową Kulturę” i „Przegląd Kulturalny”. Autorzy memorandum alarmowali władze o zagrożeniu autorytetu partii ze strony rewizjonistów publikujących na łamach tych periodyków. Na miejsce zlikwidowanych pism w czerwcu 1963 roku pojawił się nowy tygodnik „Kultura”, którego redaktorem naczelnym został jeden z sygnatariusz wspomnianego apelu – Janusz Wilhelmi.
 
Wyraźny sygnałem do ofensywy ideologicznej partii było lipcowe XIII plenum KC PZPR, w trakcie którego Gomułka w wygłoszonym referacie ostro skrytykował stan nauk społecznych w Polsce. Zarzucił zbytnią swobodę w dyskusjach oraz brak walki ideologicznej i politycznej. Dał do zrozumienia, że kto przyjmuje właśnie taką postawę, którą nazwał pseudoobiektywną, unika starcia z zachodnią nauką społeczną, nie chce demaskować jej „reakcyjnego” oblicza politycznego, opiera się na publikacjach zachodnich, pomijając radzieckie, ten przyjmuje postawę rewizjonisty, której władza nie zamierza tolerować.
 
Szczególnie ostro skarcił twórcą kultury, wytykając im, że stworzyli mało dzieł, które z pasją i zaangażowaniem pokazywałyby zdobycze socjalizmu i z równym wkładem ideologicznym podjęłyby walkę z imperializmem. Zarzucił literaturze, że propaguje cynizm, „czarnowidztwo”, ulega nihilizmowi i przenosi dekadenckie prądy kulturowe z Zachodu.
 
W następstwie tego doszło do zaostrzenia cenzury, a pisma stały się znowu szare i nudne. „Książki o pewnej wartości – analizował Gustaw Herling-Grudziński – można policzyć na palcach. Zgasły wielkie polemiki. Pisarze, nawet ci, którzy w przeszłości dawali niejednokrotnie dowody odwagi intelektualnej, nie gardzą wypadami w rejony banału”.
 
Wybrana literatura:
 
W. Gomułka – Przemówienia: styczeń 1963 – lipiec 1964
J. Eisler – Marzec 1968
J. Jedlicki – Klub Krzywe Koła
W. Roszkowski – Najnowsza historia Polski
 

3 komentarze

avatar użytkownika circ

1. godziemba

Dzięki. Umiemy już wiedzieć, czego nie chcemy.

Nie chcemy marksizmu.

Umiesz godziemba powiedzieć, czego chcemy?
Co jest totalnym przeciwieństwem marksizmu?

[Nikt tego nie wypowie. Nasze umysły to omijają, szukają wszędzie, ale nie tam, gdzie to jest. Dlaczego są ślepe? Bo nauka od 400 lat z tym walczy, wyrzuciła to ze swojej pojęciowości i paradygmatu.]

Co to jest, godziemba???
Jak nazywa się to niewidzialne?

[ materializm dialektyczny z widzialnego zrobił sobie Ideał]

Czy chodzi nam o jakieś przeformowanie marksizmu? jakieś poprawki, inny jego kształt?
A może uważamy, że marksizm robili niewłaściwi ludzie i my zrobimy go lepiej?

Niech zgadnę, liberalizm? państwo socjalne?

Wiem. Nie jesteś ideologiem, jesteś tylko historykiem. Umywasz ręce.

Ostatnio zmieniony przez circ o pon., 18/10/2010 - 11:20.
avatar użytkownika godziemba

2. @circ

Nie jestem Piłatem, nie umywam rąk.
Przeciwieństwem marksizmu jest stary, dobry KONSERWATYZM.

Pozdrawiam

Godziemba
avatar użytkownika circ

3. tu Cię mam.

Katolicyzm nie konserwatyzm.
Konserwatyzm, to owoc oświeceniowego kompleksu, kiedy wstyd było przyznać się do tego, że popiera się sojusz władzy i ołtarza, czyli zwierzchność władzy duchowej nad świecką, bo wykształciuszki zrobiły modę na popieranie "Wiosny Ludów". PraMichniki.
Mendy lewackie.