O bezwładności myślenia

avatar użytkownika elig

  Przedwczoraj w dyskusji nad moją notką "Rozbrojenie Polski" Amica wyraziła swoje oburzenie tym, że autor pewnej rosyjskiej fachowej książki pisze o ukraińskim mieście Ługańsku tak, jakby leżało ono w Rosji (http://blogmedia24.pl/node/38081, komentarze nr 19 i 20).  W odpowiedzi stwierdziłam, iż nie jest to wcale specyficzna cecha mentalności rosyjskiej i przypomniałam mój tekst "Mur berliński istnieje nadal (notka dla banitów)", w którym zauważyłam, że mimo upływu 20 lat mur berliński ciągle tkwi w głowach mieszkańców Zachodniej Europy, a zwlaszcza tamtejszych polityków. (http://emerytka.salon24.pl/172884,mur-berlinski-istnieje-nadal-notka-dla-banitow).  Napisałam też, że prawdopodobnie w głowie autora tej rosyjskiej ksiażki Związek Sowiecki istnieje nadal, a Ukraina jest jego częścią.

  Ta wymiana zdań kazała mi się zastanowić nad siłą i znaczeniem raz wpojonych stereotypów i nabytych przyzwyczajeń.  Widać bowiem wyraźnie, że psychika ludzka odznacza się dużą bezwładnością.  Oczywiście raz ukształtowane poglady mogą ulec zmianie, ale na ogół wymaga to czasu i dłuższego oddziaływania.  Nagłe "nawrócenia w drodze do Damaszku" zdarzają się rzadko.  Dobrze ujął to jeden z uczonych, mówiąc, że nowe teorie triumfują w nauce nie dlatego, iż udało się przekonać zwolenników dawnych poglądów, tylko dlatego, że oni wymierają.

  Nawet, gdy wydaje się, że ktoś całkowicie się zmienił, nie oznacza to wcale, że stare schematy znikły całkowicie.  One tkwią gdzieś w głębi, czekajac na swój czas.  To dlatego byli opozycjoniści z lat 70-tych i 80-tych zachowują się teraz podobnie jak zwalczani kiedyś przez nich komunistyczni kacykowie, walka z dopalaczami wygląda tak, jak kampanie przeciw spekulantom w PRL, a prasowa nagonka na PiS przypomina walkę "Trybuny Ludu" i "Żolnierza Wolności" z "Solidarnością i "Wolną Europą".

  Na zakończenie podam dwa anegdotyczne przykłady.  Kilkanaście lat mieszkałam w Katowicach przy ulicy Chorzowskiej.  Komuniści przemianowali ją na Dzierżyńskiego, ale wszyscy dalej używali starej nazwy, która powróciła po 1989 roku.  Kiedy w latach 90-tych przyjechałam do Katowic i wsiadłam do taksówki, na pytanie: Gdzie chcę jechać? - odparłam "na Dzierżyńskiego!".  Sama byłam tym bardzo zaskoczona.  Chodziłam też do liceum im. Wilhelma Piecka.  Teraz nosi ono imię Marii Curie-Skłodowskiej.  Gdy jednak spotykaja się dawni absolwenci, zawsze mówią "Chodziłem do Piecka".  I tak to właśnie bywa z utrwalonymi nawykami.

 

1 komentarz

avatar użytkownika elig

1. Uzupełnienie notki

To właśnie wzgląd na tą bezwładność myślenia, i uleganie wpojonym schematom jest przyczyną powstania znanej opowieści o tym, że Mojżesz dlatego aż przez czterdzieści lat wędrował ze swym ludem po pustyni, by przed dotarciem do Ziemi Obiecanej wymarli wszyscy którzy żyli w niewoli i nabrali niewolniczych nawyków. Coś w tym jest.