Dużo się zmieniło przez 30 lat, nieprawdaż?

avatar użytkownika igorczajka

"To było dokładnie 30 lat temu. Wieczorem 27 sierpnia dotarłem do bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej, wówczas imienia Lenina, i zob...

"To było dokładnie 30 lat temu. Wieczorem 27 sierpnia dotarłem do bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej, wówczas imienia Lenina, i zobaczyłem drewniany krzyż otoczony modlącymi się ludźmi, pod którym paliły się dziesiątki zniczy i świec.

Następnego ranka przeszedłem przez furtkę obok słynnej bramy, która tonęła w kwiatach okalających portret Jana Pawła II i pod którą zbierały się w ciągu dnia setki, tysiące, a w końcu dziesiątki tysięcy mieszkańców Trójmiasta. Przepustkę otrzymałem bez problemu, w przeciwieństwie do ekip „Trybuny Ludu” i TVP, których nie wpuszczono, „bo kłamią”. Przepustka to był wąski skrawek papieru, na którym wypisano ręcznie moje nazwisko oraz tytuł pisma („Tygodnik Demokratyczny”) i który podstemplowano pieczątką Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Po miesiącu podpisał ją Lech Wałęsa, którego poprosiłem o to na jego pierwszej w Warszawie konferencji prasowej...

To było najbardziej niepozorne świadectwo akredytacji, wyjątkowo chałupniczo wykonana przepustka, jaką otrzymałem w karierze dziennikarskiej. A jednocześnie chyba każdy, kto ją otrzymał, przeczuwał, że trzyma w ręku przepustkę do historii. Był to zarazem glejt całkowitego bezpieczeństwa, gwarantujący pomoc, życzliwość i serdeczność prostych ludzi, zwanych wcześniej przez szeptaną, partyjną propagandę „robolami”, którym zależy tylko na kiełbasie.”

[ źródło: http://www.rp.pl/artykul/527860.html ]

Dużo się zmieniło przez te 30 lat. Dziś już nikt nikogo nie nazywa „robolem, któremu zależy tylko na kiełbasie, najlepiej na koszt państwa”, nieprawdaż? Dziś nie ma prasy, która kłamie. Człowiek nie jest odarty ze swojej godności i nie musi się niczego wstydzić. Może chodzić po ulicy z podniesionym czołem obojętnie czy ma na głowie bejsbolówkę czy moherowy beret. Obojętnie czy ma pod pachą Gazetę Wyborczą czy Nasz Dziennik – jest równoprawnym obywatelem z pełnią praw, gwarantowanych wolnością słowa. Może bez obaw modlić się w dowolnym miejscu i dowolnym wyznaniu, co gwarantuje mu konstytucja. Ma dostęp do wszelkich informacji o stanie państwa i systemów monitorujących poczynania władzy.

***

„Rzeczy prawdziwe, to znaczy zgodne z rzeczywistością, to znaczy autentyczne, dzieją się na ogół wówczas, kiedy jest spełniona wola zbiorowa i są wyrażone ludzkie treści, i gdy nie musi się postępować wbrew społecznym odczuciom i pojęciom. Wtedy ludzie chętnie przychodzą sami, nie trzeba ich spędzać ani obstawiać, tuby i kordony stają się wówczas zbędne. Przychodzą na miejsce swojej prawdy, która ma naturalność światła dziennego. Tego wieczoru [...] ludzie przyszli [...] i obejrzeli siebie. Wielotysięczny tłum zobaczył siebie, utwierdził się w poczuciu własnej obecności. Tłum [...] niekierowany z zewnątrz, [...] przyszedł ze wszystkich dzielnic tylko dlatego, że chciał być tutaj. Po co – po to, żeby popatrzyć i zobaczyć. Tak samo ja po to tutaj przyszedłem. Jednakże sam fakt równoczesnego przybycia tysięcy ludzi bez wezwania już był mocno zastanawiający. Odzwyczajono ich od tego, że są żywym ogółem, uczyniono wiele, aby ich przekonać, że stanowią bierną masę, której ruchami się steruje. Przyszli tu [...] nie uświadamiając sobie, że swoim przybyciem przeprowadzili dowód własnego istnienia.  

[...] Jeślibym miał określić jednym słowem moje przeżycia na widok tego, czemu się przyglądam od kilku dni, powiedziałbym: zdumienie. Nie tym jedynie, że nad placem Zwycięstwa dominują krzyże, i nie tylko, że władza milczy, jakby schowana przed narodem. Zdumiewa najbardziej myśl, że swoją prawdę naród tak umiejętnie chronił i przechowywał. Tak długo i tak umiejętnie. Nasuwa się ciężkie podejrzenie. Czy nie za pochopnie sądziło się tę masę, widząc w niej bezwład i słabość lub dopatrując się w jej zniewoleniu codzienną wegetacją – braku zasobów duchowych.”

[ źródło: http://www.rp.pl/artykul/527857.html ]

Powyższy fragment to zapis dziennika Kazimierza Brandysa, fragmenty rozdziału „1979. Czerwiec”, opisującego refleksje w okolicach warszawskiej wizyty Papieża. Jakże różny jest ten zapis od dzisiejszych doświadczeń, nieprawdaż? Dzisiaj ludzie nie muszą się widzieć, żeby móc się policzyć, mogą manifestować swoje poglądy i swobodnie je dyskutować w powszechnie dostępnych medialnych kanałach przepływu informacji, na których kształt sami mają wpływ. Nikt nie stara się nawet wmawiać komukolwiek, że szara masa tłumów jest bezwolnym bydłem, które podlega sterowaniu jakiś ciemnych sił. Obywatele kraju nad Wisłą są pełnoprawnymi podmiotami korzystającymi ze swoich praw do brania udziału w kształtowaniu życia własnej zbiorowości. 

W przeciwieństwie do Polski gierkowskiej, nie ma żadnego niebezpieczeństwa że przyszłe pokolenia będą spłacały długi zaciągane przez rządzących tu i teraz, wszak system społecznej kontroli działa bardzo dobrze. Gospodarka rozwija się bez przeszkód a drobni przedsiębiorcy nie są traktowani jak gierkowscy badylarze, lecz zgodnie ze stanem faktycznym jak najwyższe dobro tego kraju, które ma największy udział w wytwarzaniu PKB. Nie ma żadnych barier rozwoju dla biznesu, a pracownicy są traktowani jak podmiotowi partnerzy, bez których zaangażowania ten rozwój byłby niemożliwy.

***

Zastanawia tylko dlaczego w tych jakże sprzyjających, pogodnych i pożądanych okolicznościach co chwila wychodzą na powierzchnię jakieś dziwne pomruki niezadowolenia…

„"TVP", "Bazylika" czy "Precz z TVN" - takie okrzyki rozległy się na Rynku Głównym, gdy na telebimach trwała transmisja TVN. Zgromadzeni przed telebimem ludzie domagali się w ten sposób włączenia obrazu z telewizji publicznej, a nie TVN. Część osób chciała oglądać obraz bazyliki, tymczasem w TVN trwały rozmowy komentatorów. - Chcieliśmy oglądać bazylikę i trumny prezydenckiej pary, a nie rozmowy dziennikarzy. Przyjechaliśmy tu z daleka, by uczestniczyć w pogrzebie, a oglądamy rozmowy w studiu - tłumaczył nam mężczyzna stojący przed telebimem w okolicach ul. Szewskiej. Gdy wygaszono telebimy, na Rynku rozległy się oklaski.”

[ źródło: http://krakow.gazeta.pl/krakow ]

16 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. @igorczajka

nikomu sie juz nie chce mówić ani pisać w tym temacie.
Leci w mediach kabarecik p.t. "wilekieświęto, wielkie zwycięstwo".

Marian Jurczyk w TVN24 raczył powiedzieć, że solidarność ludzi i zwycięstwo było wieksze, niże w czasie II WS.

I co tu dodać? kląć nie będziemy przeciez, prawda?

pozdrawiam

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika amarietta

2. tak,

wiele się "zmieniło", by wszystko zostało po staremu...

avatar użytkownika igorczajka

3. Porównanie z II wś. jest

Porównanie z II wś. jest poniekąd bardzo trafne: w II wś też wygralismy a dzis mamy kilkakrotnie mniejsza siłę nabywczą niz przegrane Niemcy. Pytanie tylko czy to MY (Polacy) nie potrafimy wykorzystac sukcesu? Czy to może jednak nie mamy mozliwości przekuć sukcesu w Sukces? Pytanie oczywiscie retoryczne i będące przejawem oszołomskiej fascynacji teoriami spiskowymi. ;-)

avatar użytkownika adsenior

4. Taa, podobno byliśmy w obozie

Taa, podobno byliśmy w obozie zwycięzców w II WŚ, to dlaczego obszar Polski zmniejszył się o ok. 20%? Sam zryw wolnościowy, jakim była Solidarność, to była przepiękna rzecz, tylko dlaczego, tak szybko oddaliśmy przewodzenie, temu zrywowi, różnej maści kanaliom i kapusiom /TW/? Na naszych plecach, do władzy dorwali się byli aparatczycy i ich progenitura zawłaszczając i rozkradając nasz i ojców naszych dorobek, wypracowany ciężką pracą. Wszak po zgliszczach II WŚ, Polska dokonała, ogromnym wysiłkiem Polaków, skok w uprzemysłowienie, czy ten wysiłek, tak musi być zmarnotrawiony? Kiedy Naród się wreszcie ponownie obudzi, tak jak dokonał tegoż w 1980 roku, i tych krwiopijców i różnej maści kanalie, ustrojonych w barwy polityków, rozliczymy i wsadzimy do wiezień, wszak tam mają największe poparcie, czyli będą wśród swoich!

Uśmiech i życzliwość, ułatwiają życie!

avatar użytkownika igorczajka

5. "tych krwiopijców i różnej

"tych krwiopijców i różnej maści kanalie" - "Uśmiech i życzliwość, ułatwiają życie!"

Ładne zestawienie. ;-) A tak bardziej serio, to dopoki ludzie maja co do garnka włożyć to dupa bedzie z jakiegokolwiek buntu. Aczkolwiek z drugiej strony wszystko zmierza prostymi krokami do rewolucji:
http://igor.czajka.art.pl/2010/07/rewolucyjna-prowokacja-wadzy.html

avatar użytkownika adsenior

6. Co ma piernik do wiatraka?

Co ma piernik do wiatraka? Czy nazywania łotra łotrem, jest słuszne, czy też nowomową i nowymi obyczajami, mam nazywać ich: biznesmenem i szefem doradców premiera? Rodzi się również pytanie, czy należy się ustosunkowywać do głoszonego poglądu, innego uczestnika, czy też tak jak mój przedmówca, robić dziwne zestawienie?

Ostatnio zmieniony przez adsenior o pon., 30/08/2010 - 16:22.

Uśmiech i życzliwość, ułatwiają życie!

avatar użytkownika igorczajka

7. "Co ma piernik do wiatraka?"

"Co ma piernik do wiatraka?" - ano wiatrak miele mąkę na pierniki ;-)))) W żadnym momencie nie sugeruje nawet jak ma Pan nazywać łotrów. Spodobało mi się to zestawienie i tyle. Czy też należy Pan do tych ludzi, dla których jakakolwiek najdrobniejsza uwaga jest dowodem na systemową dyskryminację? Jak moze Pan przeczytac w poprzedzającym komentarzu zgadzamy sie raczej co do oceny kwestii zwycięzców II wś. ;-)

avatar użytkownika Maryla

8. Panie adsenior

jest Pan nowy na naszym portalu i zamiast atakować innych uzytkowników, prosze dostosować się
do obyczajów na Blogmedia24.pl
Tu sie szanujemy wzajemnie, jak komuś nie odpowiada taki poziom i temperatura dyskusji, nie musi przebywac w tym miejscu.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika adsenior

9. Pani Marylo, mimo, że jestem

Pani Marylo, mimo, że jestem katolikiem, na szturchaniec, odpowiadam szturchańcem. Co do przedstawienia się, przepraszam, że tego nie uczyniłem, ale nie zauważyłem wątku, w którym jest to dokonywane. Jestem tak jak napisałem seniorem, na emeryturze. Już kilka lat mi przeszło po kopie, tzn. idzie mi siódmy krzyżyk. Większość dorosłego życia spędziłem w PRL-u, jestem żonaty, posiadam dwoje dzieci. Zdjęcie "panienki z okienka" obok moich wpisów, przedstawia moją kochana Wnusię.

ps. Co Pani uważa za "atakowanie", to, że ponieważ jestem niedawnym uczestnikiem tego forum, to mam znosić bez szemrania ataki? Może jestem staromodny, gdyż uważałem i uważam, że należy w dyskusjach odnosić się do podawanych faktów i argumentów a nie do dyskutujących osób!

Uśmiech i życzliwość, ułatwiają życie!

avatar użytkownika igorczajka

10. "mam znosić bez szemrania

"mam znosić bez szemrania ataki?" - przepraszam bardzo, ale czy w dyskusji pod tą notką, ktoś Pana zaatakował??? W którym miejscu?

avatar użytkownika Maryla

11. Szanowny Panie adsenior

wszyscy jestesmy w takim samym stanie emocji, ale nie przenosimy ich na innych uzytkowników.
Pan walczy o sprawiedliwość dłuzej od wielu z nas , ale zapewniam Pana, że wyrzucenie z siebie na klawiaturę tej niemożności i ciągłych oszustw niewiele pomaga.

Na naszym portalu skupiamy się na informowaniu, pokazywaniu rzeczywistości i szukaniu rozwiązań, sprawy rozliczeń też, ale na to nie mamy wpływu.

Pozdrawiam

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika adsenior

12. ""tych krwiopijców i różnej

""tych krwiopijców i różnej maści kanalie" - "Uśmiech i życzliwość, ułatwiają życie!"

Ładne zestawienie. ;-) A tak bardziej serio, to dopoki ludzie maja co do garnka włożyć to dupa bedzie z jakiegokolwiek buntu. Aczkolwiek z drugiej strony wszystko zmierza prostymi krokami do rewolucji:

Jak mam traktować wpis pierwszego wiersza? A swoja drogą, to do garnka, choćby świński ryj, lub kopyta, to i w PRL-u można było włożyć, a już jak kiepski żart, przy obecnej relacji cen, brzmi hasło z okresu Gomułki: Jedzcie dorsze- goowno gorsze. Dorsz wędzony, był rybą dyżurną w sklepach rybnych, kosztował 5 zł =10 bułek /niecały bochenek chleba/

ps. zawsze na forach występuję jako adsenior, wystarczy w przeglądarkę wpisać mój pseudonim / nie nick-brrr/, by zobaczyć kilka moich wpisów! I jeszcze jedno, nie znoszę zaśmiecania naszego pięknego języka, dla mnie jest łącze a nie link! Nie znoszę również, małpowania Anglosasów, zwracając się do innych, nieznajomych osób, z pominięciem Pan, Pani.

Ostatnio zmieniony przez adsenior o pon., 30/08/2010 - 17:24.

Uśmiech i życzliwość, ułatwiają życie!

avatar użytkownika igorczajka

13. Wpis pierwszego wiersza może

Wpis pierwszego wiersza może Pan potraktować jako informację, że jeśli chce Pan nazywać po imieniu łotra to może lepiej nie zestawiać sobie takiego podpisu, bo jest to bardzo łatwy do podniesienia kij przez adwersarza. Jak już to dwa razy napisałem, zgadzam się z Panem w wielu kwestiach i nie wiem czemu odbiera Pan moje słowa jako atak. Być może to syndrom oblężonej twierdzy...

Ja na przykład nie rozumiem, skąd u Pana potrzeba tłumaczenia się z pseudonimu, odsyłania mnie do Pańskich innych wpisów, przypominanie ceny dorsza sprzed kilkudziesieciu lat czy akcentowanie obcego pochodzenia słowa link (podczas gdy link można skojarzyć z linką łączącą z innym tekstem niczym nić Ariadny, a taki komputer jest całkowicie obcym słowem bez żadnych rodzimych konotacji). Jednak fakt iż nie rozumiem celu Pana powyższych działań interpretuje na Pana korzyść i nie dopatruje się żadnych złośliwości tylko jako osoba o niewystarczającym do zrozumienia Pana intencji intelekcie, taktownie milczę (aż do teraz).

Nie zauważyłem także abym zwrócił się do Pana z pominięciem grzecznościowej formy Pan. Zatem dalej zastanawiając się do kogo ma Pan pretensje - oddalam się na z góry upatrzone pozycje.

avatar użytkownika adsenior

14. Szanowny Panie Igroczajka,

Szanowny Panie Igroczajka, ten wiersz, zestawienie, uznałem za co najmniej złośliwość. Co do przypomnienia "dorsza" i gorszej jakościowo wieprzowiny, odniosłem się w ten sposób, że Naród się nie zbuntuje, do chwili gdy ma co do garnka włożyć. Szanowny Panie w 1980 miałem na utrzymaniu dwójkę dzieci i to nie fakt, ze nie miałem co do garnka włożyć, spowodował, że już we wrześniu byłem współorganizatorem wielkiej organizacji zakładowej Solidarność. Co do zaśmiecania naszej mowy, no cóż, słowo komputer, nie miało zamiennika , choć pamiętam, jak na te maszyny mówiono i pisano w gazetach "mózgi elektronowe", natomiast słowa łącze, odnośnik, jak również pseudonim, są "starymi" słowami polskimi, wypieranymi przez linki i nicki.

Uśmiech i życzliwość, ułatwiają życie!

avatar użytkownika igorczajka

15. "Nie znoszę również,

"Nie znoszę również, małpowania Anglosasów, zwracając się do innych, nieznajomych osób, z pominięciem Pan, Pani." - jak rozumiem przekręcanie imienia i łączenie go z nazwiskiem w jeden wyraz jest staropolską oznaką szacunku, uśmiechu i życzliwości. Młody jestem i niedokształcony, zatem pozostaje mi tylko pokornie pochylić głowę. ;-) Pozdrawiam.

avatar użytkownika adsenior

16. Przepraszam, za przekręcenie

Przepraszam, za przekręcenie Pana pseudonimu, tak go odczytywałem "igroczajka", a tu jak byk - IGOR Czajka", proszę przyjąć moje kajanie! Nieraz już, te małe literki na monitorze, zlewają mi się , no ale nic mnie nie usprawiedliwia, gdy popełniłem taki błąd. Jeszcze raz przepraszam.

Ostatnio zmieniony przez adsenior o pon., 30/08/2010 - 18:34.

Uśmiech i życzliwość, ułatwiają życie!