Wierze prokuratorom wojskowym

avatar użytkownika Tymczasowy

W Wojsku Polskim jest sporo patriotow. Nie brakuje ich takze wsrod prokuratorow wojskowych. Wiaze z nimi nadzieje co do wyjasnienia przyczyn katastrofy smolenskiej.

Na poparcie tego przekonania przytocze wydarzenia, w ktorych dane mi bylo brac udzial. Otoz, na poczatku stanu wojennego w Polsce dawano surowe wyroki za udzial w strajkach. Zajmowaly sie tym sady wojskowe. Pozniej sie to zmienilo. Wysokosc wydawanych wyrokow znacznie  spadla.

Gdzies w styczniu 1982 r. zapukalo do moich drzwi dwoch podpulkownikow LWP w mudurach i z bardzo duzymi teczkami. Juz na wstepie z usmiechem oznajmili, zebym sie nie bal i za chwile wyjasnia w czym rzecz. Okazalo sie, ze prowadza sprawe zatrzymanych w czasie strajku pracownikow huty "Baildon" w Katowicach. Jeden z nich byl sedzia, drugi prokuratorem. Zaproponowali mi dokonanie "psychosocjologicznej ekspertyzy naukowej".  "Cos w rodzaju tej, ktora wykonal prof.J.Chalasinski na potrzeby Procesow Poznanskich 1956 r." -powiedzieli. Akurat tej slynnej ekspertyzy nie znalem, ale zgodzilem sie byc bieglym. A poniewaz szlo ekspertyze "psychosocjologiczna", wiec zapytalem czy moge wlaczyc do pracy psychologa.  Podpulkownicy uznali to za dobry pomysl.

Dostalem akta sprawy, ktore liczyly setki stron. Byly to glownie zeznania zlapanych hutnikow. Przesluchania prowadzono od razu, w nocy, po pobiciu i ujeciu strajkujacych. Czytalem cala noc i kawalek nastepnego dnia. W miedzyczasie zaczalem myslec nad szkieletem argumentacji. Sformulowalem dwa rodzaje argumentacji, z ktorych  dzis tylko jeden pamietam. Byl to model podejmowania decyzji, w ktorym kluczowa role odgrywaly informacje, ktorymi kierowali sie strajkujacy czlonkowie "Solidarnosci".

Po latach przeczytalem ekspertyze prof. Chalasinskiego i odkrylem, ze mielismy bardzo rozne podejscia. On swoja ekspertyze sformulowal w dosc archaiczym, powiedzialbym - przedwojennym  jezyku. W koncu polska socjologia w tamtym czasie byla tlamszona, a nie rozwijana.

Nasze pozycje byly bardzo rozne. Profesor stawal przed sadem "jako polski uczony", ktory mial obowiazek mowienia prawdy miedzy innymi "wobec calego swiata uczonych polskich i niepolskich" (to jego slowa).  Ja stawalem jako prosty adiunkt, ktoremu zaproponowano wykonanie ekspertyzy najprawdopodobniej dlatego, ze starsi pracownicy naukowi sie po prostu bali.

Prof. Chalasinski kladl nacisk na "nastroj pokrzywdzenia, ktory przerodzil sie we wzburzenie moralne". A to wzburzenie bylo "bezkrytyczne, impulsywne i bezrefleksyjne". U mnie, odwrotnie, istota argumentacji byla racjonalnosc zachowania. Staralem sie wykazac, ze przy tych zasobach informacyjnych, strajkujacy "baildonowcy" nie mogli postapic inaczej. Profesor wzburzenie walczacych Poznaniakow tlumaczyl ograniczona w najwyzsym stopniu zdolnoscia rozpoznawania czynow. Natomiast ja staralem sie dowiesc, ze mozliwosc obrony oskarzonych przewidziana w art.25 par.2 (czyli zdolnosc kierowania w chwili popelnienia przestepstwa byla w znacznym stopniu ograniczona) stosuje sie do ludzi postepujacych racjonalnie.

Nastepnie zaprosilem dwie dziewczyny z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Slaskiego: Marysie John-Jeleniowa i Kasie Otrebska. Obie pracowaly na stanowiskach adiunktow. W czasie procesu ich wyjasnienia przerosly moje oczekiwania. Przyjemnie bylo sluchac. Wysoka klasa.

Przebieg rozprawy byl dosc dziwny. Po jednej stronie byli oskarzeni i ich adwokaci. My, rzeczoznawcy, takze. Co wiecej, po tej samej stronie byl tez wojskowy prokurator, a takze wojskowy sedzia. Przykladowo, ten ostatni zachecal: "A moze cos jeszcze chcecie panstwo dodac?". Ja juz bylem mocna zmeczony i mialem dosyc tego wystepu. Dobrze, ze dwa Anioly wyjasnialy madrze, sprawnie i szybko.

Sprawa rozniosla sie po sadzie i w przerwie podeszla do mnie adwokatka prowadzaca odbywajaca sie rownolegle w tym samym budynku sprawe gornikow z KWK "Wujek" Odpowiedzialem je, ze bez otrzymania dokumentow z jej sprawy wolalbym nie wystepowac z ta sama ekspertyza. Wygladalibysmy na jakas trupe wedrowna.

Po procesie w prasie napisano:

"Sad Slaskiego Okregu Wojskowego we Wroclawiu na sesji wyjazdowej w Katowicach wydal wyrok w stosunku do 13 oskarzonych o kontynuowanie dzialalnosci zwiazku "Solidarnosc" mimo wprowadzenia stanu wojennego i organizowanie strajku protestacyjnego.

Po przeprowadzeniu badan psychosocjologicznych i psychiatrycznych sad przyjal, iz do ogolu oskarzonych nalezy zastosowac art.25,par.2 (tzn. uznano iz w chwili popelnienia przestepstwa ich zdolnosc kierowania byla w znacznym stopniu ograniczona).

Sad odstapil od stosowania trybu doraznego i w postepowaniu zwyklym skazal jednego z glownych oskarzonych na 1 rok i 6 miesiecy pozbawienia wolnosci, a dwoch na 1 rok i 3 miesiace pozbawienia wolnosci. W stosunku do pozostalych zapadly kary od 1 roku do 6 miesiecy pozbawienia wolnosci, przy czym w jednym przypadku postepowanie umorzono. Czterem oskarzonym wyrok zawieszono".

Po jakims czasie, jeden z pulkownikow napisal artykul w jakiejs gazecie prawniczej. Okazalo sie, ze nastapil przelom w traktowaniu art.25,par.2.

Zwracam uwage, ze sprawa dziala sie w gluchej nocy stanu wojennego. System byl ciagle grozny. Ryzyko zlamania kariery zawodowej ogromne. To nie, to co dzisiaj. Dlatego licze na paru prokuratorow wojskowych, ze beda walczyc o prawde w czasie sledztwa dotyczacego II Zbrodni Katynskiej.

3 komentarze

avatar użytkownika Maryla

1. Ryzyko zlamania kariery zawodowej ogromne. To nie, to co dzisiaj

Tymczasowy,

właśnie dlatego, że odwaga dzisiaj znów jest w cenie, JA LICZĘ "na paru prokuratorow wojskowych, ze beda walczyc o prawde w czasie sledztwa dotyczacego II Zbrodni Katynskiej."

bo złamać karierę sobie mogą tak samo, jak w PRL-u , wszak znów musza wybrać, gdzie będa stać, po której stronie, czyli wybrać Ojczyznę i Honor.

Pozdrawiam

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika stan35

2. Czy się znajdą?

Może tak.
Podobały mi się słowa prokuratora wojskowego, który powiedział do E Klicha w Moskwie, że godząc się na Konwencję Chicagowską , działa na szkodę Polski.
Ale z drugiej strony jest pytanie, co mogą zrobić?

avatar użytkownika Maryla

3. Były zaniedbania, mogą być zarzuty

Prokuratura wojskowa intensywnie bada prawidłowość zabezpieczenia
wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Jak ustalił "Nasz
Dziennik", chodzi o "poważne zaniedbania dotyczące niedostatecznej
liczby funkcjonariuszy, nieodpowiednie uformowanie kolumny samochodowej
oraz brak zabezpieczenia zapasowych lotnisk". Śledczy przesłuchali już
wszystkich oficerów Biura Ochrony Rządu zaangażowanych przy wyjeździe do
Rosji.


- Jedna z wersji śledczych przewid
uje konieczność zbadania prawidłowości zabezpieczenia tej wizyty przez
BOR - mówi "Naszemu Dziennikowi" płk Jerzy Artymiak z Naczelnej
Prokuratury Wojskowej. - Przesłuchano wszystkich funkcjonariuszy BOR,
którzy zabezpieczali tę wizytę w Polsce i na miejscu w Rosji,
zgromadzono stosowne dokumenty - dodaje.
Według nieoficjalnych
informacji mogło dojść do poważnych nieprawidłowości w kwestii
zabezpieczenia wizyty polskiej delegacji na czele z prezydentem Lechem
Kaczyńskim. Chodzi m.in. o niedostateczną kwestię liczby
funkcjonariuszy, nieodpowiednie uformowanie kolumny samochodowej oraz
brak zabezpieczenia przez stronę polską zapasowych lotnisk. Wizytę w
Katyniu zabezpieczały dwie grupy borowców, z których jedna znajdowała
się w samolocie razem z prezydentem, a druga - licząca od pięciu do
siedmiu funkcjonariuszy - na miejscu w Smoleńsku. Z tej drugiej grupy
kilku funkcjonariuszy znajdowało się w Katyniu, a kilku oczekiwało na
przylot delegacji bezpośrednio na lotnisku. Natomiast według
wcześniejszych ustaleń BOR, w ogóle nie zapewniali ochrony lotnisk
zapasowych, czym miały się zająć służby rosyjskie.
O niedostatecznych
zabezpieczeniach wizyty prezydenta w Rosji jest przekonany Bogdan
Święczkowski, były szef ABW i prokurator Prokuratury Krajowej. - Uważam,
że zabezpieczenie niedoszłej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w
Katyniu było dalece niewystarczające - ocenia. - Z tego co wiem, zostały
wyznaczone dwa lotniska zapasowe, a Biuro Ochrony Rządu tłumaczy się,
że nie wiedziało o tym. Nie skierowało tam żadnych funkcjonariuszy, nie
zapewniło zapasowego transportu lądowego ani obecności polskich
funkcjonariuszy w wieży kontroli lotów - dodaje. - Gdy patrzymy na to, w
jaki sposób była zabezpieczona wizyta głowy państwa i osób mu
towarzyszących w Katyniu, od razu widać amatorszczyznę. Dlatego
przedmiotem śledztwa prowadzonego przez prokuraturę musi być ocena, czy
BOR w tej sytuacji zachowało wszelkie standardy bezpieczeństwa należne
głowie państwa podczas wizyty zagranicznej - podkreśla prokurator. Były
dowódca jednostki specjalnej GROM gen. Roman Polko również podkreśla, że
prawidłowość zabezpieczenia powinna być zbadana przez prokuraturę.
Zwraca uwagę, że lotniska zapasowe powinny być zabezpieczone przez
polskie służby.
"Nasz Dziennik" został poinformowany przez
prokuratora Artymiaka, że na razie jest za wcześnie, aby wydawać wiążące
opinie w kwestii zabezpieczenia wizyty. Prokurator dodał, że w
przypadku stwierdzenia ewentualnych nieprawidłowości ten wątek sprawy
zostanie przekazany prokuraturze powszechnej.
Komentarzy nie chce
udzielać rzecznik prasowy BOR mjr Dariusz Aleksandrowicz. -
Funkcjonariusze stawiają się na każde wezwanie prokuratury; w
pozostałych kwestiach nie będę się wypowiadał - mówi.
Reprezentujący
rodziny ofiar mecenas Rafał Roglaski zapowiada, że, że będzie składał
wnioski dowodowe. Podkreślił, że sprawa musi być szczegółowo zbadana,
podobnie jak rola Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Zenon
Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100709&typ=po&id=po01.txt

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl