Wladze Polski maja Was w...

avatar użytkownika Tymczasowy

Szkoda, ze polski marszalek Komorowski w czasie uroczystosci pogrzebowych w Warszawie nie mial szansy na nieostrozne wyrazenie swoich szczerych mysli, jak to sie kiedys na przyklad zdarzylo w telewizyjnej  Dobranocce Misiowi Puchatkowi. Sadzac po zachowaniu wladz polskich w czasie jaki minal od kastrofy w Smolensku, szczere slowa Komorowskiego brzmialyby: "Dostojni Zmarli - mamy Was w ...!".

Dla zestawienia mozliwych zachowan wladz kraju, ktorego kilkudziesieciu obywateli ginie w katastrofie samolotowej, przytocze kilka faktow dotyczacych wtorkowej kastrofy Airbusa A330-200 w Trypolisie.

We wtorek, czyli w dzien katastrofy, w kilka godzin pozniej polecial na miejsce wypadku zespol z Francji. Stanowilo go 4 technikow z Airbusa oraz 3 francuskich ekspertow sledczych.

W srode, przylecial do Trypolisu holenderski samolot ANWB z ekspertami medycznymi z The Netherlands Forensic Institute oraz ludzie z holenderskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych ("rapid consular support team"). Natychmiast udali sie na miejsce wypadku i spotkali sie z lekarzami libijskimi.

W czwartek, wladze libijskie powolaly Komitet sledczy, w sklad ktorego weszli obok Libijczykow takze eksperci z USA, Afryki Poludniowej i Holandii. Libijski minister transportu, Mohamed Zidan powiedzial, ze wladze libijskie zapewniaja pelna wspolprace z tym komitetem. W tenze sam dzien czlonkowie miedzynarodowego komitetu plus Francuzi starannie sprawdzali miejsce katastrofy. A Neji Dhaou poinformowal, ze pilot samolotu nie raportowal zadnych problemow technicznych. Do ostatniej chwili wszystko bylo w porzadku w komunikacji miedzy samolotem i wieza kontroli lotow.

W piatek, przybyl do Libii zespol amerykanskich ekspertow z "US National Transportation Board".

W sobote, do juz pracujacych pelna para ekspertow, dolaczylo 20 nastepnych z holenderskiego National Forensic Investigative Team (LTFO).

Relacje na temat sprawy wypadku formulowane sa w prasie zainteresowanych krajow w terminach technicznych. Tam, po prostu, ludzie pracuja sprawnie, by znalezc przyczyne wypadku. Taka jest ich rola fachowcow.Nic nie pisze sie o milosci czy nienawisci pomiedzy narodem holenderskim i libijskim. Takze miedzy narodem francuskim i libijskim.  Tak to jest w normalnym swiecie.

5 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. Tak to jest w normalnym swiecie-

Tam, po prostu, ludzie pracuja sprawnie, by znalezc przyczyne wypadku. Taka jest ich rola fachowcow.Nic nie pisze sie o milosci czy nienawisci pomiedzy narodem holenderskim i libijskim. Takze miedzy narodem francuskim i libijskim. Tak to jest w normalnym swiecie.

Tymczasowy, namiestnicy zagranicy z partii PO pracują w pocie czoła, aby nas wcielić jako republikę ZSRR - pardons - ZSRE. To nie jest normalny swiat. Im szybciej to do Polaków dotrze, tym wieksza szansa, że znów sie uda wcielić Polske jako 17 republikę, obecnie 27 republikę UE.

Pozdrawiam

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Maryla

2. z forum grupy Ruch 10 kwietnia


http://www.facebook.com/group.php?gid=124612447556335#!/photo_search.php?oid=124612447556335&view=all

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Pelargonia

3. Tymczasowy

przecież rządowi chodzi o to, zeby pozacierać ślady.
Takie zachowanie tym bardziej nasuwa hipotezę zamachu i wskazuje na odpowiedzialnych.

Pozdrawiam

"Ogół nie umie powiedzieć, czego chce, ale wie, czego nie chce" Henryk Sienkiewicz

avatar użytkownika Maryla

4. jak głęboko i gdzie mają Polsków władze ?

Sąd nie zgodził się na zniszczenie rzeczy ofiar

KONTROWERSYJNY WNIOSEK PROKURATURY ODRZUCONY

Sąd nie zgodził się na zniszczenie rzeczy ofiar
Fot. Kontakt TVN24Rzeczy ofiar kilka tygodni po katastrofie znajdowały na jej miejscu przypadkowe osoby
Sąd
wojskowy nie zgodził się na żądanie polskich prokuratorów, którzy
chcieli, by zniszczono niektóre osobiste rzeczy należące do ofiar
katastrofy Tu-154 - dowiedział się portal tvn24.pl. Śledczy
uzasadniali, że mogły być one "źródłem zagrożenia dla bezpieczeństwa
powszechnego". - Wskazywano na zagrożenie epidemiologiczne - ujawnia
rzecznik sądu płk Rafał Korkus. - Ten wniosek to absurd - komentują
karniści i inspektorat sanitarny.

Wniosek o
wydanie zgody na "zarządzenie zniszczenia" wybranych przedmiotów
znalezionych na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu wpłynął do
Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie w ubiegłym tygodniu. - Sąd zajął
się nim na piątkowym posiedzeniu i wniosek odrzucił - relacjonuje
pułkownik Korkus. Jak tłumaczy rzecznik Wojskowego Sądu Okręgowego w
Warszawie, prokuratorzy prowadzący postępowanie powoływali się na
artykuł 232a Kodeksu Postępowania Karnego.

Dokumenty, portfele, fragmenty ubrań - m.in. na takie rzeczy natknęli się... czytaj więcej »



W paragrafie 2. mówi on, że sąd może zarządzić zniszczenie w całości
lub w części przedmiotów jeśli byłoby to "połączone z niewspółmiernymi
kosztami lub stanowiło źródło zagrożenia dla bezpieczeństwa
powszechnego". Właśnie na ten drugi argument wskazywali w swoim wniosku
prokuratorzy. - Uznaliśmy, że przesłanki z art. 232a w tym przypadku
nie zachodzą, pomimo, że do wniosku dołączona była fachowa opinia,
która potwierdzała stanowisko o zagrożeniu epidemiologicznym - dodaje
pułkownik Korkus.


W trosce o bliskich ofiar


Kto ją sporządził i jakie rzeczy mogły zdaniem prokuratorów zagrożenie
takie powodować? Wojskowa Prokuratura Okręgowa nie chce tego ujawnić. -
Są to przedmioty ściśle osobiste, dotyczące osób pokrzywdzonych. Z
uwagi na dobro tych pokrzywdzonych prokuratura nie będzie jednak ich
szczegółowo określać. Przemawia za tym troska o to, by nie dostarczać
pokrzywdzonym dodatkowych bolesnych przeżyć - tłumaczy pułkownik
Ireneusz Szeląg.


Szef prokuratury, która prowadzi polskie śledztwo w sprawie katastrofy,
zastrzega jednak, że nie chodzi o przedmioty "uznane przez prokuraturę
za dowody rzeczowe". - Z punktu widzenia prokuratury, nie mają one
żadnego znaczenia dla toczącego się śledztwa - zaznacza.

Wtorek, godzina 13 - to termin umówionego już spotkania wojskowych... czytaj więcej »




Nie wykluczają zażalenia


Specjaliści polemizują jednak zarówno z tym argumentem, jak i z
niebezpieczeństwem "zagrożenia epidemiologicznego" na jakie wskazywali
wojskowi śledczy. - Takiego zagrożenia z całą pewnością nie było. Tym
samolotem podróżowały osoby zdrowe, a nie cierpiące na jakieś choroby
zakaźne. Nawet gdyby tak zresztą było, to stwarzać zagrożenie
epidemiologiczne mogłyby ewentualnie ciała ofiar, a nie ich rzeczy -
ocenia w rozmowie z tvn24.pl Dariusz Rudaś, Powiatowy Inspektor Sanitarny m.st. Warszawy.


- Ten przepis służy zapobieżeniu epidemii. Zdumiewa mnie decyzja
wojskowych prokuratorów i całkowicie zgadzam się z decyzją sądu -
dodaje karnista prof. Piotr Kruszyński.


Czy krewni ofiar wiedzieli o planach śledczych? Ci, z którymi
rozmawialiśmy, nie. - Ja dostałam wprawdzie wiele rzeczy ojca i
zgodziłam się na spalenie jego ubrań. Ale ten wniosek jest dla mnie
niedopuszczalny i absurdalny - mówi nam Małgorzata Wassermann. Jedną z
osób, które od początku domagały się wydania ubrań była Beata
Gosiewska, żona byłego wicepremiera i posła PiS.


Jakie kroki, po odmownej decyzji sądu, zamierza podjąć wojskowa
prokuratura? - Na razie musimy zapoznać się dokładnie ze stanowiskiem
sądu - ucina prokurator Szeląg. Dodaje, że wtedy podejmą decyzję w
sprawie ewentualnego skarżenia tej decyzji.


Łukasz Orłowski//mat/k

http://www.tvn24.pl/12690,1656674,0,1,sad-nie-zgodzil-sie-na-zniszczenie...

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Tymczasowy

5. No i mamy problem

Nakrecilo sie kilka nieoficjalnych filmow. Zebralo sie jeszcze wiecej naocznych relacji. W blogosfere weszly tysiace analiz robionych przez fachmanow.Agentura psujaca, to niewielki procent. No, i jezeli teraz, wladze ruskie a tym samym niby-polskie podadza jakakolwiek wersje katastrofy, to natychmiast przywolane zostana setki analiz kwestionujacych wyniki lipnego sledztwa. I tu jest strach! Narazie mozna medlic zwolna.
A jak przyjdzie co do czego, to d... sucha!
PS W Katyniu I nadzwyczaj owocne byly informacje podane przez komisje miedzynarodowa. Po pol wieku, ostatecznie potwierdzono je. Natomiast oswiadczenia wladz Kraju Rad byly podejrzane od poczatku. I tak to wyszlo!
Szkoda, ze nie bylo tym razem jakichs Estonczykow, Polakow itd. prawda szybciej by wyszla na jaw.