Argumentum ad absurdum. Andrzej Mrozowski deklasuje

avatar użytkownika chinaski
Donald Tusk wiedział doskonale, że przychylne media dokładnie wyjaśnią zdezorientowanemu społeczeństwu, dlaczego w Krakowie lepiej jest świętować rocznicę wyborów z czerwca 1989 r. Robią to (usprawiedliwiają POstępowców) przecież od kilkunastu miesięcy z niezwykłą wręcz konsekwencją, dlaczego więc miały by przestać? Dzisiejszy przykład- tekst Andrzeja Mrozowskiego dla "Dziennika": "Wczoraj w "Teraz my" gościliśmy Sławomira Sowińskiego, który zwrócił uwagę, że decyzja o przeniesieniu uroczystości do Krakowa nas uspołecznia i poszerza obchody rocznicy 4 czerwca. Gdyby wszystko miało miejsce w Gdańsku, skupilibyśmy się tylko na jednym mieście. A przecież w czerwcowych wyborach 1989 roku brała udział cała Polska. Oczywiście pomysł wyszedł przypadkiem - na skutek zapowiadanych protestów. Okazuje się jednak, że ta idea jest trafiona. Trzeba zatem rozczłonkować to święto na inne miasta. Okazuje się też często, że głowy państw europejskich ledwo wiedzą, gdzie leży Polska. Co dopiero mówić o odróżnianiu Krakowa od Gdańska. Dla zaproszonych nie będzie więc żadnej odczuwalnej różnicy. Jako obywatele zaś powinniśmy ten dzień po prostu zawłaszczyć dla siebie i świętować lokalnie, tam, gdzie rzeczywiście odbywały się tamte wybory." http://www.dziennik.pl/opinie/article378082/Walesa_wybral_atrakcyjniejsza_impreze.html Powalająca argumentacja, nieprawdaż? Równie dobrze-trzymając się pomysłów Mrozowskiego/Sowińskiego- można by urządzić uroczystości np. na zamku Książ albo w Malborku. Warunki lokalowe są, a że dla głupich przywódców państw europejskich Polska wygląda zawsze i wszędzie tak samo, no problem. Byłaby przynajmniej szansa na oszczędności. Skoro premier lata samolotami rejsowymi do Trójmiasta (klasa ekonomiczna), to równie dobrze zniósłby te kilka godzin w mieście Cymańskiego. Jest tylko jeden 'maciupeńki problem', zarówno Malbork, jak i podwałbrzyski Książ, są mocno związane (nie zawsze w sensie pozytywnym niestety) z historią naszego zachodniego sąsiada. A wiadomo jaki jest stosunek Herr Tuska do rządzących krajem Goethe'go. Proponuje więc w miarę bezstronne miejsce- Piątek koło Łodzi- serce Polski.

7 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. Piątek koło Łodzi- serce Polski.

Witam, ciagnąc mysl złotą : "Okazuje się też często, że głowy państw europejskich ledwo wiedzą, gdzie leży Polska. Co dopiero mówić o odróżnianiu Krakowa od Gdańska." Mozna by poprzestać Piatku, ale z tego, co wiem, a wiem niewiele o "Piątek koło Łodzi- serce Polski" nie ma tam ani baszt, murów obronnych dla schronienia sie przed świetującym ludem. pozdrawiam

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika chinaski

2. Maryla,

Zgadza się. W Piątku, bez obrazy, można co najwyżej wielki piknik zrobić z piwem i darmową kiełbasą wyborczą. Mniej więcej wpisuje się to w zamysł Mrozowskiego, więc git. Pozdrawiam.
Zapiski z jaskini lwa
avatar użytkownika natenczas

3. Piątek

Po pierwsze Piątek nie jest koło Łodzi...po drugie pod Piątkiem,niedaleko leżą Walewice,bardzo znana miejscowość historyczna...dziękuję i pozdrawiam ( miasto powiatowe do którego należy Piątek :) )
avatar użytkownika michael

4. @ Maryla - nie ma tam baszt, ani murów, nie ma także ludu,

przed którym trzeba by się chronić. Interesuje mnie, jak Morozowski uzasadniałby trafioną decyzję Donalda Tuska, gdyby ten zdecydował przenieść święto do Ułan-Bator.
avatar użytkownika Hania Shen

5. Ulan Bator

Ulan Bator - dobry pomysl; wtedy przynajmniej bedziemy mogli powiedziec ze to w 100% impreza o randze miedzynarodowej i to o duzym zasiegu:-) Pozdrawiam Hania Shen
avatar użytkownika natenczas

6. Hania Shen

Witam. I do tego nazwa miasta,taka swojska,ułańsko-hetmańska :))) Pozdrawiam.
avatar użytkownika kazef

7. Morozowski

własnie dzielnie zapracowuje na kolejna podwyżkę i nagrodę typu telewiktor. Ma chłop wprawę i dobrze sie z tym czuje, a der Dziennik zawsze łamów udostępni.