Zwycieskie tchorzostwo - IV
Brytyjskie Sily Ekspedycyjne (BEF) weszly do walki w dniu 22 VIII 1914 r. Zasadnicza bitwa nazywana "Bitwa Mons" zaczela sie w dniu nastepnym i doszlo do rzezi atakujacych wojsk niemieckich podczas prob sforsowania bronionego przez Brytyjczykow kanalu Mons Conde. Przeblysk szczescia Brytyjczykow nie mogl jednak trwac dlugo, wytrawny przeciwnik opanowal sie jeszcze w tym samym dniu i zaczal zadawac straty stronie broniacej sie. Nacisk byl tak duzy, ze jednostki wojsk brytyjskich dostaly rozkaz opuszczenia pozycji obronnych o godzinie 17-ej i przesuniecia sie na dalsza linie obrony oddalona o okolo 5 km. Nie wszystkie mosty zdolano wysadzic, co ulatwilo Niemcom marsz do przodu. Nie za bardzo mieli na to ochote, gdyz mieli w nogach jakies 250 km. wczesniejszego marszu.
Dowodztwo francuskie zachowalo sie nielojalnie w stosunku do BEF. Nie poinformowali sojusznikow o wycofywaniu sie V Armii i ci dopiero przed polnoca sami dowiedzieli sie o tym fakcie. Jak to w wojskowych strukturach bywa, wojsko w okopach dostalo rozkaz odwrotu na szerokim froncie. Do jednego z batalionow pulku Cheshrie zajmujacego linie obrony kolo Audregnies, rozkaz nie dotarl i dzielnie walczac prawie przestal istniec. Z 1 tys. zolnierzy udalo sie wycofac tylko dwustu i tylez dostalo sie do niewoli. W sumie jednak pierwszego dnia walk Niemcy poniesli wieksze straty, bo az 5 tys. zolnierzy przy 1600 Brytyjczykow. Wazniejsze jednak bylo to, ze opoznili marsz I Armii dowodzonej przez gen. Alexandra von Klucka, a czas w tym etapie wojny byl na wage zlota. Wygranie czasu oznaczalo zdobycie Paryza i rychle zakoncznie wojny. Przegranie czasu rownalo sie rozciagniecie na cztery lata rzezi jaka byla Wielka Wojna i przegranie jej przez Niemcy.
Pospieszne wycofywanie sie BEF w kierunku pd.-wsch. trwalo do konca sierpnia i bylo kontynuowane przez pierwsze dni wrzesnia 1914 r. W istocie, byla to ucieczka przed niemiecka pogonia. Gwoli sprawiedliwosci, nalezy dodac, ze francuskie armie tego odcinka frontu tez solidarnie sie wycofywaly, co propagandowo nazywano "walkami w odwrocie". Roznica jest taka, ze Francuzi, prowadzac walki strazy tylnej, ciagle mieli w planach dokonanie jekiejs kontrofensywy. W koncu wojna toczyla sie na ich ziemi ojczystej i utrata kazdej piedzi ziemi byla dla nich bolesna. Natomiast Brytyjczycy byli tu goscmi-sojusznikami i kierowali sie swoimi interesami. A wygladaly one nastepujaco: kilkudziesieczno-tysieczny BEF w zasadzie stanowil niemal calosc brytyjskiej armii zawodowej i w zaden sposob nie mozna bylo dopuscic do jego utraty, co bylo na wyciagniecie reki wobec przewazajacych, bardzo dobrze uzbrojonych i wyszkolonych sil niemieckich. Zachowanie ostroznosci i opieszalosc czy odmowa realizacji decyzji podejmowanych przez Francuzow byly zachowaniem calkiem slusznym. Anglicy racjonalizowali sobie swoje dzialania strategicznym zalozeniem, ze prawdziwy udzial ich wojsk zacznie sie dopiero po doszkoleniu i przyslaniu na kontynent licznych oddzialow terytorialsow, takich zolnierzy na pol etatu. No i do tego, przybycie licznych wojsk kolonialnych, np. hinduskich. Tak czy inaczej, marszalek J.French okazal sie byc bardzo slabym dowodca. Byl pesymista i dowodzil strachliwie i nieudolnie. Jeszcze miesiac sierpien sie nie zakonczyl, a ten wodz zyl mysla by jak najszybciej wybyc z Francji. Zwolnienie go ze stanowiska dowodczego nie bylo proste, ale to niebawem nastapilo. Tyle, ze juz po zakonczonej bitwie nad Marna.
W czasie dwrotu BEF toczyl nie tylko walki odwrotowe, ale stoczyl tez duza bitwe. A bylo to tak: dowodztwo francuskie zyczylo sobie by Brytyjczycy zajeli pozycje obronne na rzece Somie w rejonie St.Quentin, jakies 50 km. od opuszczonego Mons. Sojusznicy z Wysp pewnie by to zrobili, ale odkryli, ze znow Francuzi ich opuscili, odslaniajac prawe skrzydlo. Do tego, okazalo sie, ze grozi im atak az czterech korpusow niemieckich. W trakcie tego wycofywania sie w dniu 25 VIII doszlo do bitwy na poziomie kilku dywizji z obu stron, w okolicy Le Cateau. Anglicy stracili 8 tys. zolnierzy i wycofali sie dalej.
Jedni uciekali, drudzy gonili, ale jedni i drudzy cierpieli podobnie. Wojsko maszerowalo w spiekocie i kurzu, dziennie po okolo 30 km. Niemcom udawalo sie nawet przebywac o 10 km wiecej. Byli polprzytomni ze zmeczenia. Tak to bylo wyczerpujace. Jakkolwiek byly pewne roznice. Brytyjczycy, pewni, ze przeciwnik znajduje sie w bezpiecznej dla nich odleglosci, rozlokowywali sie na noc w miare wygodnie w okolicznych miejscowosciach. Napaleni Niemcy nie chcieli tracic czasu na znajdowanie domow w odleglosci kilku-kilkunastu kilometrow od drogi i spali na jej poboczach. Z kolei, Brytyjczycy, zmyslnie gromadzili zapasy na skrzyzowaniach drog w celu ulatwienia dostepu do nich. A, ze wycofywali sie, te zapasy wpadaly w rece zolnierzy niemieckich. Wreszcie, w dniu 28 VIII French dal rozkaz wyrzucenia z wozow amunicji i usadowienia na nich swoich zolnierzy. Tempo ucieczki wzroslo, a zolnierzom brytyjskim wiodlo sie lepiej.
Pewnie wazniejsze bylo zachowanie sie sil niemieckich. Na poludniu Francji Niemcy nie mogli liczyc na szybkie i powazne sukcesy i ich nie osiagali. Trzeba powiedziec, ze tamten odcinek dlugiego fronu nie byl priorytetem. Wedlug Planu Schlieffena wojna miala sie rozstrzygnac w polnocno-srodkowej czesci Francji z prominentna rola Paryza. Prawe skrzydlo niemieckiej ofensywy mialo "milosnie" objac Paryz. I Armia Klucka miala obejsc stolice Francji od zachodu, zas II Armia dowodzona przez gen. Karla von Bulowa od wschodu. Miedzy dwoma niemieckimi generalami nie bylo dobrej wspolpracy. Szczegolnie, agresywny w dzialaniach Kluck niezbyt sluchal Bulowa, ktoremu byl podporzadkowany. Miejscami byla to samowola. Wygladalo to tak, ze I Armia miast otaczac Paryz, parla na poludnie w poscigu za BEF i znalazla sie nawet na poludnie od II Armii w odleglosci okolo 25 km. od Paryza. A jezeli juz zolnierze Klucka byli tak blisko centrum panstwa francuskiego, to prosilo sie by zrobic skret i tam sie udac. Tej decyzji nie podjeto i ten blad nalezy uznac za najwiekszy ze strony niemieckiej w tej wojnie. Co gorsza dla Niemcow, w dniu 31 VIII luka pomiedzy ich dwoma armiami powiekszyla sie do 50 km. i bylo to zaproszenie przeciwnika do skorzystania z tej wielkiej nieostroznosci.
Dowodztwo francuskie zdecydowalo sie przeprowadzic duza kontrofensywe wymierzona w luke pomiedzy niemieckimi armiami. Z wielkim wysilkiem udalo sie przekonac marszalka J. Frencha do wziecia w niej udzialu. On nie dawal sie namowic do walki. Wreszcie, w dniu 5 IX, kiedy bitwa wlasnie sie zaczynala, zdesperowany dowodca wojsk francuskich, Joffre, postanowil w sposob bezposredni sklonic Frencha do zaniechania "studiowania" planu ofensywy i skierowania do bitwy swoich wojsk. Wsiadl do samochodu i przebyl okolo 200 km. do siedziby dowodcy BEF. Tam uzyl najwyzszej wagi argumentow, wlacznie z tym, ze na szali lezy honor Anglii. Z oczu marszalka polnego poplynely lzy i wreszcie ulegl.
Najpierw, w dniu 5 IX, nowoprzybyla VI Armia pod dowodztwem gen. Michela-Josepha Manoury'ego, o ktorej tam obecnosci dowodztwo niemieckie nie mialo pojecia, uderzyla na prawe skrzydlo niemieckiej I Armii. Atak byl jak grom z nieba. Kluck byl przekonany, ze V Armia gen. Lanrezaca i BEF schronily sie w Paryzu. Nie dosc tego, w dniu 8 IX V Armia zaatakowala w kierunku dziury pomiedzy niemieckimi armiami i za nia weszli Brytyjczycy. Dla wojsk Kajzera byla to kleska. Bylaby jeszcze wieksza, gdyby nie dokonaly szybkiego odwrotu w kierunku pn.-wsch. Dowodztwo niemieckie dalo rozkaz cofniecia sie o okolo 70 km. za rzeke Aisne. Bitwa nad Marna, ktora trwala w dniach 6-12 IX 1914 r. zgruzowala Plan Schlieffena i marzenia Niemcow. Mozna argumentowac, ze oprocz popelnionych bledow, do sukcesow aliantow przyczynilo sie zabranie atakujacym armiom dwoch korpusow i wyslanie na front wschodni. Byla to reakcja na naciski mieszkancow Prus Wschodnich obawiajacych sie rosyjskiej okupacji. Jak sie mialo okazac, bitwa pod Tannenbergiem zoatala wygrana przez Niemcow przed ich dotarciem. Do oslabienia mocarnej piesci uderzeniowej przyczynilo sie rowniez pozostawienie w Belgii, w celach oslonowych, dwoch korpusow z I Armii.
Zas co do zachowania Brytyjczykow, wystapil paradoks, wielodniowa ucieczka okazala sie nadzwyczaj owocna. Jakkolwiek mozna miec watpliwosci na ile sluszna byla pompatycznosc propagandy na Wyspach Brytyjskich. Bitwe w Mons nazywano uratowaniem nie tylko Francji, ale i Europy. Zas "Wielki Odwrot" okazal sie byc ratowaniem swiata.
- Tymczasowy - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać

napisz pierwszy komentarz