Wspomnienia zolnierza Wehrmachtu - XI

avatar użytkownika Tymczasowy

  Dla mnie, czlowieka oczytanego od dziecka w ksiazkach o II wojnie swiatowej, wspomnienia niemieckiego zolnierza, Albina Gagla ("Fuhrer, Folk, and Fatherland. A Soldier's Story", 2010) maja wyjatkowa wartosc. W odroznieniu od masy informacji, nawet bardzo szczegolowych, pozwalaja mi zrozumiec atmosfere tamtych czasow poprzez wiedze o codziennym zyciu zolnierzy na froncie, ich doswiadczenia, odczucia i przemyslenia. Wage tej realacji porownalbym do fikcji literackiej zawartej w ksiazce E.M.Remarqua, "Na Zachodzie bez zmian".

Tak wiec znajdujemy sie w rozdziale osmym ksiazki zatytulowanym: "The Razputiza". Nie moge sobie odmowic przytoczenia slow Autora wspomnien:

"Mul byl przeciwnikiem, z jakim nigdy przedtem nie mielismy do czynienia - nieustepliwym, stalym wrogiem, ktory byl przedmiotem koszmarow sennych. Najgorsze bylo to, ze byl on bezrozumny i niemozliwy do przezwyciezenia blyskotliwa taktyka wojskowa czy dzialaniami osobistymi. Mul robil posmiewisko z mozliwosci bojowych chelpliwej nowoczesnej armii. Tak wiec stanelismy przeciwko czemus, co mozna byloby nazwac rosyjskim drugim co do waznosci - Generalem Mulem [przypomniam, ze pierwszym byl General Zima].

Sami Rosjanie nazywali swoje drogi przemienione przez mul w  nieprzebywalne,  'Rasputiza', czerpiac nazwe z nazwiska nieslawnej pamieci  mnicha Rasputina z czasow carskiego rezimu. Pieklo walki z mulem pozostawilo we mnie zle wrazenie do konca zycia. Nawet 50 lat pozniej, jakikolwiek zapach mulu wywolywal bol brzucha i stresujace wspomnienia zapelnialy moja swiadomosc".

Dla Niemca, w dodatku zolnierza, stale zablocenie ubrania i butow bylo nie do wytrzymania. Niby powinno pomagac systematyczne czyszczenie po marszu, ale to powodowalo szybkie pogarszanie sie jakosci munduru. Buty stawaly sie szorstkie i lamliwe. Ciagla wilgoc powodowala wrzodzenie stop i grzybice, przez co stopy cuchnely.

Gdyby tak Rosjanie zaatakowali kolumne Wehrmachtu bedaca w marszu, to bylaby ona zmaskarowana. Tyle, ze ich wojsko tonelo rowniez w mazi i nie moglo sobie lepiej radzic niz ich przeciwnicy.

Ujelo mnie wspolczucie i wielki szacunek dla koni, ktorych sytuacji poswiecil niemiecki kapral cala strone. Jasne, ze ich sytuacja byla tak zla, jak ludzi, a nawet gorsza. Wyciagniecie nogi z mulu przez to piekne zwierze, ktore ludzie uczynili swoimi niewolnikami, czasami konczylo sie zlamaniem nogi. A to oznaczalo wyrok smierci. Na szczescie, ludzie zdajac sobie sprawe ze znaczenia koni na froncie, bardzo o nie dbali. By ulzyc koniom sami pchali wozy i dziala. Zas swiadomosc znaczenia zaprzegu konnego na froncie, sprawiala, ze pomoc medyczna dla koni miala pierwszenstwo przed kurowaniem ludzi. Powtarzam czasami, ze mimo wszystko, jest troche sprawiedliwosci na swiecie.

Tak ludzie, jak i konie cierpieli z powodu niedostatecznych ilosci i jakosci pozywienia. Po prostu, znajdowali sie na granicy glodu. Zamulone drogi utrudnialy transport zywnosci. Do tego, jedzenie bylo coraz gorsze, podla zupa zamienila sie w cienkusz z ziemniakow i kapusty. Czesciej nie dawano zadncyh racji chleba niz je serwowano. W rezultacie, wojsko w godzine po takich posilkach bylo znow glodne.

I tu, w sposob oczywisty, na usta cisnie sie pytanie o rekwizycje zywnosci, czyli zabieranie jej i tak glodujacym cywilom. Autor wspomnien ubiera ten proceder ladnymi slowami, ale grabiez pozostaje i tak, czym byla, postepowaniem nieludzkim. Oficjalnie konfiskaty byly zabronione, ale tu, jak pisze Gagel, szlo o wyzsza racje - przetrwanie. Glod zmienial znaczenie pojecia wlasnosci. Wojsko zdobywalo wyczucie, gdzie zywnosc mogla byc przez cywili schowana i nie bylo tu litosci. Jak pisze Autor, to wszystko sprawialo, ze on i jego koledzy nie zdobywali uznania w oczach miejscowych. Moglby sobie darowac ten eufemizm, przeciez grabiez czesto oznaczala smierc z glodu. Po miesiacach zmagania sie z blotem, tak ludzim, jak i koniom wystawaly zebra.

Kiedy przyszly sloneczne dni zaczelo wygladac, ze teraz bedzie lepiej. Zobaczymy w nastepnym odcinku czy rzeczywiscie tak sie stalo. A moze zolnierze Wehrmachtu odkryja, ze przed nimi pojawi sie jeszcze jeden, jakis, typowy dla Rosji, general? I wreszcie, w tym odcinku, nastapi powrot do wojowania. Niemiecki gefreiter bedzie mial doswiadczenia zupelnie ekstremalne i to jeszcze w nienajgorszym dla Niemcow przeciez roku 1942. Dopiero w styczniu 1943 r. nastapi kleska stalingradzka i pozniej Bitwa na Luku Kurskim.

 

 

Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz