Wybory w Saksonii-Anhalt

avatar użytkownika Tymczasowy

W ostatnia niedziele odbywaly sie w Niemczech wybory do parlamentu w  jednym z krajow tego panstwa, Saksonii-Anhalt. Przy okazji dowiedzialem sie, ze zachodni sasiedzi maja az trzy Saksonie. Ja wolalbym jedna Bawarie, ale to nie ma znaczenia. Uznalem je za na tyle wazne, ze staralem sie sledzic wyniki az do polnocy (lokale wyborcze zamykali o 18-ej). Jasne, ze nie mialem takiej wygody jak przy obserwacji wyborow prezydenckich w USA, ktorych przeglad mialem w kilku amerykanskich i kanadyjskich stacjach telewizyjnych. Tak czy inaczej, ciekaw bylem czy AfD zdobedzie wystarczajaca liczbe mandatow by rzadzic samodzielnie. Pytanie towarzyszace brzmialo czy BSW wejdzie do landtagu. Jezeli nie, to AfD mogloby zyskac kilka mandatow dzieki obowiazujacej w landzie metodzie/algorytmowi przydzielania mandatow na podstawie wynikow zwana metoda najwiekszych reszt lub Hare-Niemeyera.

Wyniki oficjalne byly jak nastepuje: uwazana za skrajnie nacjonalistyczna, Alternative fur Deutschland (AfD) zdobyla 43.8% glosow, co dalo jej 39 miejsc w landtagu; udajaca konserwatywna partia Christlich Demokratische Union Deutschlands (CDU) uzyskala  16.2% glosow (15 mandatow); socjalistyczna Sozialdemokratische Partei Deutschland (SPD), odpowiednio: 9.3% i 8 miejsc; glupio-madrzy z Die Grunen (Zieloni) - 8.9% i 8 miejsc; szczerze lewicowa Die Linke (Lewica): 8.6% i 8 mandatow oraz okazjonalna, manipulacyjna wydmuszka Bundnis Sahra Wagenknecht (BSW): 5.3% i 5 miejsc. W parlamencie sa 83 miejsca i do wiekszosci bezwzglednej brakuje AfD trzech mandatow. Triumf nie byl pelny, ale izolowana partia znalazla sie w nadzwyczaj przyjemnej sytuacji.

Sprzedajne sondazownie po swojemu zbadaly i oglosily, ze 64% Niemcow odczuwa niepokoj po wyborach. Dopowiem po ichniemu, kazden jeden widzi, ze wraca NSDAP i Hitler. Zas "Wielka Mutti Narodu Niemieckiego" (16 lat rzadzenia) Merkelowa, byla wysoko postawiona akywistka z DDR-u, zapodala po matczynemu, ze to "lamie jej serce". Nie musze powtarzac, ze nie idzie o byle jakie serce, tylko MATCZYNE? 

Zwycieska partia ma prawo formowania rzadu. Oglosila, ze wyciaga reke do innych partii. BSW przed wyborami i po ich zakonczeniu oferowala chec tworzenia koalicji z "wykletymi". Problem w tym, ze ci komunisci sa malo wiarygodni. Ich program w kilku punktach jest zgodny z programem AfD, ale ktoz to wie, jak by sie zachowywali wspoluczestniczac we wladzy.

Jest tez inna droga do historycznego przelomu - Ulrich Siegmund poinformowal, ze zwroci sie do do innych partii i POSZCZEGOLNYCH PARLAMENTARZYSTOW (podkreslenie moje) w celu osiagniecia wiekszosci. Obowiazujacy dotad model zachowania "blockpartein" uniemozliwia porozumienie z jakakolwiek z partii. AfD moze miec jedynie nadzieje na przyciagniecie kilku poslow z CDU. Tym bardziej, ze juz wczesniej w tym landzie niektorzy ludzie z CDU wykazywali sympatie dla "niebezpiecznej" partii. Pewnie, ze ich stlamszono, ale teraz, w nowej sytuacji?

Pojawiaja sie opinie, ze AfD jako calosci, wcale nie musi sie oplacac brac dzis wladze w landzie. Lepsze mogloby byc czekanie do wyborow federalnych. Niech kolorowa sitwa ma czas na dalsze kompromitowanie sie az  spoleczenstwo przejrzy na oczy. Faktem jest, ze rzadzenie roznokolorowej koalicji w Saksonii-Anhalt nie mogloby nie prowadzic do katastrofy. Oczywiscie, pod warunkiem, ze w ogole udaloby sie ja zawiazac. Wszak CDU wczesniej  odrzucalo wchodzenie w koalicje z komunistami, a w tym przypadku byloby to koniecznoscia.

"Faszysci" "faszystami", ale wielki problem o charakterze egzystencjalnym ma CDU. Kanclerz Merz stwierdzil, ze wynik ostatnich wyborow wstrzasnal jego partia "az do samych fundamentow". To taka gadka-szmatka. Wspolprzewodniczaca AfD, Alice Weidel oglosila bezlitosnie: "Ten impuls przeniesie sie na inne landy, ale przede wszyustkim na szczebel federalny. Zakladam rowniez, ze odbeda sie przedterminowe wybory do Bundestagu. Zakladam tez, ze dojdzie do przedterminowej wymiany obecnego kanclerza jeszcze przed Bozym Narodzeniem". Zanim by to nastapilo, we wrzesniu odbeda sie kolejne wybory, tym razem na Pomorzu Przednim-Meklemburgii i w Berlinie. Jezeli tam nastapi skok poparcia dla AfD, to mozna miec nadzieje, ze w reszcie panstwa niemieckiego cos sie ruszy. Poki co, na szczeblu federalnym AfD jest bardzo mocna, ale ciagle pod szklanym sufitem wynoszacym 30%. Badania opinii publicznej daja AfD 28% poparcia, CDU - 20.8%, SPD - 12.3%, Zielonym - 14.5%, Lewicy - 8.6% i BSW - 5.3%.

Wierze, ze zostanie przekroczony "punkt krytyczny" i nastapi  "moment historyczny".

Etykietowanie:

4 komentarze

avatar użytkownika Tymczasowy

1. Nastepny land

Najnowszy sondaz pokazuje, ze w wyborach do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego., ktore maja sie odbyc 20 IX 2026 r., najwieksze poparcie ma Afd - 36%, dalej idzie SPD - 33%, zas CDU ma nedzne 7%.

avatar użytkownika Tymczasowy

2. Rzad mniejszosciowy

jest mozliwy w tym przypadku. Wystarczy, ze paru poslow z innych partii nie bedzie glosowalo przeciwko. W Kanadzie taki rzad trwal dluzej niz jeden rok.

avatar użytkownika amica

3. AfD

Jaki właściwie ma być stosunek do AfD. Konserwatywny charakter i zdrowy rozsądek to plusy, ale prorosyjskość i ambicje zabrania nam Ziem Odzyskanych to zdecydowane minusy

avatar użytkownika Tymczasowy

4. Amico

Tak, to sprawa bardzo wazna. Jednakze ja patrze z innego kata widzenia. Za kluczowe uwazam oslabienie bardzo przeciez wrogiej wobec PiS- i prezydenta K.Nawrockiego postawy obecnych wladz niemieckich z CDU na czele. Wrog naszych wrogow...