"Cyborg" - M.Sobkowiak-Czarnecka

avatar użytkownika Tymczasowy

 W kulturze polnocnoamerykanskiej wystepuje rozroznienie/opozycja: asset - liability, ktora zgrabnie okresla kadry, ludzi w polityce czy instytucjach. Pierwsza czesc stanowi dobro, wartosc, druga zas jest obciazeniem, ciezarem, ktorego nalezaloby sie pozbyc. Oglad dwoch glownych partii politycznych w Polsce w tych kategoriach, moze prowadzic do wniosku, ze dwaj przywodcy, dr Jaroslaw Kaczynski i Donald Tusk przez lata byli dobrem swoich ugrupowan politycznych. J.Kaczynski byl najwybitniejszym politykiem od czasow marszalka Jozefa Pilsudskiego, zas D. Tusk zrecznym graczem odnoszacym sukcesy polityczne przede wszystkim dzieki parasolowi ochronnemu mediow polskojezycznych, panstwa niemieckiego i Unii Europejskiej. Pierwszy polityk zrobil duzo dobrego dla swojej ojczyzny, drugi przez dwie dekady sluzyl nie-polskim interesom, antagonizowal spoleczenstwo, obnizal poziom kultury politycznej i psul jakosc zycia publicznego w Polsce. Obaj politycy wyraznie postarzeli sie i zuzyli. Przestali byc "assets", stali sie ciezarem dla swoich partii. Prezes Kaczynski byc moze zdaje sobie sprawe z potrzeby odejscia, ale tego nie robi. Najlepszym momentem bylo wygranie wyborow prezydenckich przez dr Karola Nawrockiego. PiS, partia Kaczynskiego, mimo roznych wahan wielkosci poparcia w spoleczenstwa znalazla sie w sytuacji stagnacji. Nie widac zrodel czy dzwigni, ktore by ten stan przelamaly. Inaczej z Tuskiem, sily nim dysponujace dostrzegly koniecznosc wymiany "kierownika" i on sobie z tego zdaje sprawe. Sygnaly daja mu nawet, dotad troskliwie nim sie opiekujace, media. Poziom jego zachowan doluje zblizajac sie do "south of zero". Na jakosci mu nie zalezy, zyje roznymi sadystycznymi numerkami, ktore dla niego sa ciagle wazne.  Juz teraz pobiera emeryture z roznych zrodel siegajaca pol miliona zlotych rocznie. Dadza mu schronienie w Brukseli, moze zostanie przewodniczacym Europejskiej Partii Ludowej. Przeciwnie, Kaczynski, luksus mu nie grozi. Po odejsciu ze stanowiska jego bezpieczenstwo osobiste moze byc zagrozone.

Golym okiem widac, ze "kierownik" zostanie zastapiony przez Magdalene Sobkowiak-Czarnecka (M.S-C), osobe blisku sercu moznych z Brukseli. Przede wszystkim, jest mloda, ma dopiero 41 lat. Jest bardzo dobrze przygotowana do roli polityka z pierwszych rzedow. Jest dobrze wyksztalcona, zna jezyki obce i bardzo umiejetnie zachowuje sie w sytuacjach publicznych. Dla mnie wazne jest, ze nie musi uzywac wyrazen paralingwistycznych, roznych "eeee". Przykladowo, nie naduzywa: "Prosze panstwa", jak robi to  prezydent. Kiedy trzeba, jako zapracowana w sluzbie Polsce, placze z powodu doli swojej malej corki. Innym razem, kiedy trzeba szydzic z prezydenta K.Nawrockiego, uzywa mimiki "plci slabszej", serwuje game usmiechow itd.

Kandydatka "rozprowadzana" na stanowisko premiera jest niebezpiecznym politykiem. To bezwzgledna karierowiczka idaca po trupach. Poczatkowo, kiedy cala afera sie zaczynala, czesc publicystow powatpiewala w jej szanse. Do nich nalezal Matka-Kurka. Dawal jej ulamek procenta sukcesu. Stwierdzil: "Nie widze tej kandydatury". Teraz, gdy przypuszczenie staje sie faktem czesc sceptykow pewnie zmienila zdanie. Przypomina mi ona inna przebojowa kobiete, przez niecaly rokwicepremierka E.Bienkowska. Blysnela jak gwiazda, potem przesunieto ja do Brukseli, gdzie byla komisarka. Jakze ochoczo spiewala przy stole z gornikami ta "rowna babka". M.S-C. pogaduje sobie swojsko z wojakami wdrapujac sie na czolg. Nic to, ze o wojsku nie ma za duzo pojecia. Myla sie jej podstawowe okreslenia.  Jeszcze nie tak, jak kolezanka premierki Kopaczowej, katechetka Tereska Piotrowska robiaca za szefke MSW - slynne "samoloty bezglowe", ale jeszcze  wszystko przed nia.

Niby-atut rzeczonej, jakim jest SAFE (czytac "safe", a nie "sejf") raczej szybciej, niz pozniej, bedzie bezlitosnie obnazany. Przez zelazne fakty.

M.S-C., choc namaszczona przez unijczykow, bedzie musiala przedzierac sie przez gaszcz ukladow w partii, gdzie bonzow roznego szczebla i ludzi ambitnych nie brakuje. Nie da sie wykluczyc, ze ryzy zjeb podlozy jej miny. Jeszcze nie premieruje, ale juz ciagnie sie za nia ogon "unijnosci". Na stanowisku premiera sredniej wielkosci kraju europejskiego, agenciaka zastapi sprytna kobieta. Jako "zwykla" ministerka, w bardzo krotkim okresie czasu juz zdazyla obsadzic stanowiska niekompetentnymi kolezankami.

Ale nie chodzi tylko o nepotyzm i kolesiostwo, ktorym przezarta jest PO. Nastepuje zmniejszanie sie atrakcyjnosci. Niby mloda, ale kazdy sie starzeje i po niej to widac. Jeden z internautow napisal, ze ma ona "urode transa".

Jak pojdzie paniusi? Pozyjemy, zobaczymy...

 

1 komentarz

avatar użytkownika Maryla

1. produkcja feministek w Polsce


Loże dla prawdziwych kobiet sukcesu

Dostanie się do dwóch kolejnych, luźno nawiązujących do tradycji masońskich, lóż, graniczy z cudem, a wręcz praktycznie jest niemożliwe. Mowa o Klubie 22 i Loży 28 – stowarzyszeniach skupiających znane Polki – w których obok siebie zasiadają np. Kora Jackowska i Hanna Suchocka. Klub 22 zwany „babską masonerią” powstał pierwszy, w 1992 roku, jako inicjatywa byłej minister Barbary Labudy (dziś już poza stowarzyszeniem) i szefowej Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan Henryki Bochniarz.
– W czasie ministrowania poznałam wiele interesujących kobiet, a potem chciałam te kontakty utrzymać – tłumaczyła Bochniarz kilkanaście lat temu dziennikarzom „Nowego Państwa” ideę powstania klubu.

Gdy członkiń było 22, salon nazwano Klubem 22. Teraz jest ich więcej (ile dokładnie, nikt nie wie), ale z powodu konfliktów przy głosowaniu nad kolejnymi kandydaturami, lista członkiń jest w zasadzie zamknięta. Do Klubu 22 należą, oprócz wspomnianych już nazwisk, m.in. Magdalena Środa, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Danuta Hübner, Magdalena Abakanowicz, Olga Lipińska, Nina Terentiew i Janina Paradowska. Choć klub istnieje już 23 lata, niewiele o nim wiadomo. Mówi się, że jeśli ktoś jeszcze nie był „na dywaniku u bab”, to znaczy, że jego akcje stoją nisko. Bo Klub 22 zbiera się co miesiąc i raz na jakiś czas zaprasza gości. Nie byle jakich, bo z jego członkiniami spotykali się już m.in. Lech Kaczyński, Leszek Balcerowicz, Donald Tusk, Jacek Rostowski czy Lech Wałęsa. Marek Belka nie przyjął zaproszenia, bo… się boi.

- Klub 22 to absolutnie coś unikatowego. Im dłużej jesteśmy ze sobą, tym bardziej jesteśmy o tym przekonane – pisała Henryka Bochniarz na swoim blogu, relacjonując wizytę byłego prezydenta. - Mało instytucji przetrwało taki okres naszej transformacji, do tego bez żadnej formy prawnej, bez żadnych właściwie obowiązków poza comiesięcznymi spotkaniami. Jak się popatrzy na nasz skład, to grupa jest tak różna w swoich poglądach na prawie wszystko, że to jest niesamowite, że to się nie rozwaliło przez te lata, kiedy przytrafiały się różne zawieruchy.

Inny wpływowy klub skupiający panie to Loża 28. Jego nazwa wzięła się od czasu trwania przeciętnego cyklu menstruacyjnego, a należą do niego same feministki: m.in. Kazimiera Szczuka, Kinga Dunin, prof. Małgorzata Fuszara i Wanda Nowicka. Podobno Loża miała duży udział w stworzeniu wpływowego Kongresu Kobiet.

- Loża 28 powstała, by zintegrować środowisko feministyczne. Nasze spotkania mają charakter kulinarno-dyskusyjny – mówiła Magdalena Środa w „Rzeczpospolitej”.
- Rozmawiamy o tym, gdzie któraś ostatnio kupiła jakiś ciuch i o tym kto, kogo rzucił. Chociaż to tylko margines. Jest przecież tyle istotnych spraw, o których można dyskutować – to już wypowiedź Henryki Bochniarz dla „Vivy!”. - W sytuacji, kiedy nie ma bezpośredniego zagrożenia politycznego, pojawia się autentyczna, fascynująca rozmowa. Tym bardziej, że z nami można rozmawiać otwarcie, wiedząc, że nic „nie wyjdzie” na zewnątrz. Mężczyznom jest to bardziej potrzebne niż kobietom.

Paulina Lipka/(gabi)/WP Kobieta



Feministki, poganki, masonki

Kto tworzy żeńskie loże masońskie w Polsce?

Środy nie ruszamy! – usłyszałam w 2011 r. z ust znanego tzw. prawicowego
publicysty, kiedy próbowałam scharakteryzować sposób działania i
myślenia osób związanych z ideą zachodniej rewolucji kulturowej, która
podtapia polską tradycję kulturową. W Polsce feministki i masonki są
„żandarmami” tej rewolucji. Towarzyszy im sympatia mediów. Siłę realnego
wpływu tych środowisk na politykę każdego z polskich rządów udowadnia
każdorazowy problem z wprowadzeniem pełnej ochrony życia człowieka od
poczęcia do naturalnej śmierci i relatywizacja klauzuli sumienia. Ten
wpływ na politykę, kulturę, edukację i ekonomię wynika z jednej strony z
pozycji kobiet skupionych w tych grupach lub pełnionych przez nie
funkcji w polityce, kulturze, biznesie, mediach, nauce, organizacjach
pozarządowych, a z drugiej strony z ponadpartyjnej zgody na włączanie
idei tej rewolucji do polityki w Polsce. Fakt ten ukrywa się przed
społeczeństwem od początku transformacji, choć potwierdza go treść art. 5
Konstytucji, który tam, gdzie jest mowa o zrównoważonym rozwoju,
otwiera nas na rewolucję kulturową i ekonomiczną w duchu zarządzania
globalnego.

Tymczasem w biografię kobiet lewicy wpisane są niekiedy osobiste i
rodzinne związki ze starą, szeroko pojętą komuną i z neokomuną w jej
neohumanistycznej odsłonie społeczeństwa obywatelskiego, która
zdominowała politykę światową po upadku muru berlińskiego według
sentymentów wolnomularskich i celów zrównoważonego rozwoju
zaproponowanych światu przez zarządzanie globalne ONZ, UE (Sachs,
Soros).
Kontrkultura w Polsce

Ta rewolucja jest antykatolicka, proaborcyjna, tzw. równościowa,
progenderowa, kosmopolityczna. Globalizuje się, idąc przez instytucje
międzynarodowe i państwowe. Jej cechą charakterystyczną jest np. wrogi
stosunek do klauzuli sumienia, przeakcentowanie ochrony powietrza i
środowiska oraz polityka tzw. rozwoju przez samoograniczanie (por. J.
Żakowski, Kongres Obywatelski).

Ponadto jednym z dowodów zakorzeniania jej w Polsce jest np.
obligatoryjne ustanowienie stanowiska Biura Pełnomocnika ds. Równego
Traktowania (przez PiS zastąpiony pełnomocnikiem rządu ds. społeczeństwa
obywatelskiego i równego traktowania). Innym dowodem jest stosowanie
terminologii tej rewolucji. Na przykład określenie „zrównoważony rozwój’
jako pojęcie/klucz rewolucji jest ”kodem„ globalistycznych celów
zrównoważonego rozwoju z tzw. zdrowiem i prawami seksualnymi i
reprodukcyjnymi. Stanowią one ”korzeń„ aborcji i antykoncepcji, ochrony
tzw. orientacji seksualnej, tzw. równości, w której np. postulowane jest
paraprawo homoseksualistów do adopcji dzieci – stąd wynika zwalczanie
tradycyjnych ról w rodzinie jako stereotypów.

W Polsce idee kontrkultury są wzmacniane głosem prof. Magdaleny Środy i
środowiska Kongresu Kobiet z dr Henryką Bochniarz, szefową Polskiej
Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, minister przemysłu i
handlu w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego (1991 r.), oraz związanego z
nimi Klubu 22 i tzw. Loży 28. Idee kontrkultury podzielane są również
przez żeńskie loże masońskie ”Prometea„ i ”Gaja Aeterna„. Nazwiska pań
wchodzących w skład Rady Programowej Kongresu Kobiet i jego gabinetu
cieni, będącego nieformalnym rządem z ministerstwami, widnieją na jego
stronie internetowej. O masonkach w Polsce można się dowiedzieć np. ze
stron internetowych wspomnianych wyżej dwóch lóż.
Klub 22, Loża 28 i Kongres Kobiet

Jak twierdzą uczestniczki spotkań Klubu 22, dr Henryka Bochniarz uchodzi
za jego nieformalną liderkę i to ona z Barbarą Labudą wpadły na pomysł
stworzenia grupy kobiet określanych przez nie mianem kobiet sukcesu.

Grono kobiet Klubu 22 współtworzą takie osoby, jak np.: Małgorzata
Niezabitowska, Olga Krzyżanowska, piosenkarka Kora Jackowska, Hanna
Suchocka (była premier i ambasador Polski przy Watykanie), Nina
Terentiew (b. szefowa telewizyjnej Dwójki), Lena Kolarska-Bobińska
(dyrektor Instytutu Spraw Publicznych), Magdalena Środa, Hanna
Gronkiewicz-Waltz, Danuta Hübner, Olga Lipińska, Henryka Bochniarz,
Bożena Wawrzewska (była zastępczyni redaktora naczelnego
”Rzeczpospolitej„), Maria Szyszkowska, Ewa Plucińska, Izabela Cywińska,
Anna Popowicz (pracuje w firmie zarządzającej funduszami, kiedyś w
rządzie Bieleckiego), Anna Fornalczyk (profesor ekonomii, członek
zarządów kilku firm, współwłaścicielka firmy doradczej), Bożena Walter,
Irena Eris, Maria Wiśniewska (ekonomistka, była prezes Pekao SA). Na
swoich comiesięcznych, prywatnych spotkaniach gościły Lecha
Kaczyńskiego, Leszka Balcerowicza, Jacka Rostowskiego, Donalda Tuska.

Klubowi 22 przypisuje się pomysł stworzenia Kongresu Kobiet, który
działa od 2009 r. W skład Kongresu Kobiet wchodzą również panie związane
z tzw. Lożą 28, której nazwa nie ma związku z liczbą członków, ale z
feministycznym ”sznytem„ ich mentalności. Lożę tworzą m.in. Magdalena
Środa, Wanda Nowicka, Kinga Dunin, Henryka Bochniarz, Kazimiera Szczuka,
wskazująca Instytut Badań Literackich PAN jako miejsce jej
intelektualnej formacji za przyczyną prof. Marii Janion (Stowarzyszenie
na rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej.) Z IBL związany był przez lata
Jan Józef Lipski, członek Klubu Krzywego Koła, wieloletni przewodniczący
pozostającej w podziemiu wolnomularskiej loży ”Kopernik„.
Masonki w Polsce

O żeńskich lożach masońskich w Polsce ”Gaja Aeterna„ i ”Prometea„ mówią
strony internetowe obu lóż, które przynależą do francuskiej ”Róży
Wiatrów„ (”La Rose des Vents„) – Wielkiej Żeńskiej Loży Francuskiej
(GLFF).

Masonka loży ”Prometea„, dr Mirosława Dołęgowska-Wysocka, inicjowana w
loży paryskiej, należy do Instytutu Sztuka Królewska w Polsce,
promującego myśl masońską, i prowadzi swój blog w internecie, który
nazwała imieniem bogini pogańskiej – Aszery. Jest wydawcą i redaktorem
”Gazety Ubezpieczeniowej„ oraz ”Wolnomularza Polskiego„, magazynu
poświęconego w całości tematyce masońskiej (wolnomularskiej). W jego
pierwszej radzie programowej zasiadała prof. Maria Szyszkowska (Klub
22), filozof i – podobnie jak wspomniana prof. Maria Janion – członek
Stowarzyszenia na rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej, które wchodziło w
skład Polskiej Federacji Humanistycznej (w Europejskiej Federacji
Humanistycznej z siedzibą w Brukseli), do której należały także Barbara
Labuda, Olga Lipińska, Danuta Waniek. Szyszkowska jest autorką projektu
ustawy o rejestrowanych związkach tej samej płci, projektów ustaw
dotyczących aborcji i eutanazji.
Za aborcją

Wspomniane środowiska łączy walka o paraprawo do aborcji i propagowanie
mentalności antykoncepcyjnej. Wpis na stronie internetowej Kongresu
Kobiet pt. ”Ani kroku dalej. Demonstracja Ratujmy kobiety„ z dnia 5
września 2016 r. informuje: ”To projekt całkowitego zakazu aborcji,
który odbiera nam, kobietom, prawo do decydowania o swoim życiu i
zdrowiu. […] Będziemy demonstrować w gronie wielu organizacji
pozarządowych i inicjatyw nieformalnych„.

W ”Wolnomularzu Polskim„ z dnia 3 października 2016 r. czytamy: ”Dziś
’Czarny poniedziałek’ – dzień powszechnego strajku kobiet. Redakcja
’Wolnomularza Polskiego’ rozumie ten protest jako walkę o to, żeby każda
kobieta mogła żyć w zgodzie ze swoim światopoglądem i sumieniem,
których nie powinna narzucać innym osobom„.

W ”Rzeczpospolitej Wolnomularskiej„ masonka z loży ”Róża Wiatrów„
odpowiada Dołęgowskiej-Wysockiej: ”Jak sądzę, jest jedna dziedzina, w
której wpływy masonów-kobiet i mężczyzn wyraźnie się uwidoczniły: jest
nią popularyzacja antykoncepcji„.

Z kolei w oenzetowskich Celach Zrównoważonego Rozwoju (Cel nr 3) czytamy
m.in.: ”Do 2030 roku zapewnić powszechny dostęp do świadczeń z zakresu
zdrowia seksualnego reprodukcyjnego, w tym planowania rodziny,
informacji i edukacji, oraz włączyć zdrowie reprodukcyjne do krajowych
strategii i programów„. (Cel nr 4): ”Zapewnić powszechny dostęp do
ochrony zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz korzystanie z praw
reprodukcyjnych, zgodnie z Programem Działań Międzynarodowej Konferencji
na rzecz Ludności i Rozwoju, Pekińską Platformą Działania i dokumentami
końcowymi ich konferencji przeglądowych„.
Inicjacja okultystyczna

Światło na to, co inspiruje postawy proaborcyjne, rzuca fakt inicjacji
okultystycznej, do którego powyższe środowiska się przyznają. Na
przykład w telewizyjnym programie ”W roli głównej„ prof. Magdalena Środa
opowiada z powagą: ”Na nasze zjazdy […] w Mądralinie przyjeżdżała pewna
czarownica – prosto z Salem. I uczyła nas różnych rzeczy […]
wszystkiego nie mogę powiedzieć, bo jesteśmy związane tajemnicą i każda z
nas ma dyplom. […] w Noc Walpurgii, albo w głęboką noc bogini Hekate, i
gry, i wtajemniczenia trwają do samego rana. Efekty tego widać
oczywiście potem w życiu politycznym przez następnych 6 miesięcy. […] My
jesteśmy dobre czarownice. […] od pewnego momentu na konferencjach
feministycznych rzeczywiście pojawił się wątek wiedźm„. Również Kinga
Dunin w tekście ”Mądralińskie baby, czyli przechadzka feministyczna dla
czytelników płci obojga„ [”Teksty Drugie„, nr 4-5-6/1993] napomyka o
Nocy Walpurgii w ”Mądralinie„, miejscu zjazdów feministek pod Warszawą.

Z kolei dr Dołęgowska-Wysocka o inicjacji do masonerii mówi: ”To jest
ten obszar naszych rytuałów i obrzędów, i obrządków, o których po prostu
nie mówimy„
(por. Masoni a sprawa polska,
https://www.youtube.com/watch?v=IjptB-O4iJI).

Sprawę inicjacji do masonerii przybliża mason i masonolog prof. Tadeusz
Cegielski: ”Kandydat do loży przeżywa symbolicznie swoją śmierć i swoje
symboliczne narodziny. Ten kandydat wychodzi z głębi ziemi, czyli z izby
rozmyślań; to jest taka, na czarno udekorowana izba, w której pewne
znaki i symbole przypominają mu problem zmartwychwstania„. Jak
rozumianego, tego prof. Cegielski nie wyjaśnia. Profesor Tadeusz
Cegielski to syn Longina Cegielskiego, wicepremiera w rządzie Piotra
Jaroszewicza, odznaczony w 2005 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Złotym Krzyżem Zasługi, ”współbrat„ w masoństwie z Janem Olszewskim za
komuny, organizator wystawy wraz z Uniwersytetem Warszawskim ”Masoneria
pro publico bono w Muzeum Narodowym„.
Żerowanie na chaosie

Neopogaństwo, wypluwając z siebie kontrkulturę oraz okołorewolucyjny
chaos, przewrotnie określa swoją rolę jako koncyliacyjną.

Cegielski wyjawia np., że wolnomularstwo ”odkryło w sobie nowe energie, a
te znalazło w obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie ta misja
koncyliacyjna, która ma zaprowadzić pewien ład w społeczeństwie
zantagonizowanym, w społeczeństwie, w którym powstała pewna próżnia
ideowa […] że ta formuła wydaje się być bardzo atrakcyjna. I burzliwy
rozwój wolnomularstwa w Czechosłowacji, czyli w Czechach, na Słowacji,
na Ukrainie, na Węgrzech, w Rumunii, w Bułgarii, w Polsce, nawet na
Białorusi, w republikach bałtyckich, na terenie dawnej Niemieckiej
Republiki Demokratycznej, czyli w tych krajach związkowych wschodnich,
wszystko to pokazuje, że formuła wolnomularska jest atrakcyjną formułą
samoorganizowania się społeczeństwa po przejściach […] że ona taką
samoorganizację w czasach trudnych, w czasach konfliktowych może
przejąć„ (”Zrozumieć masonerię„, 5 kwietnia 2017, Stowarzyszenie Edwarda
Abramowskiego).
Pod szyldem dobra zło

Magdalena Środa, w latach 80. – tuż po powrocie z USA – wzięła udział w
konferencji naukowej poświęconej problemom macierzyństwa. Fotografie z
tej konferencji ukazują znane dziś twarze Kazimiery Szczuki, Agnieszki
Graff i innych polskich feministek. Wówczas to uczynienie prywatnych
spraw kobiet sprawami publicznymi stało się feministyczną misją
Magdaleny Środy (por. ”W roli głównej„).

Środa, będąc jedną z twarzy rewolucji kulturowej w Polsce – w ciągu
trzech dekad – oswoiła polskie społeczeństwo z nowotworami językowymi
tej rewolucji. (Feminizację języka Środa nazywa ”wyrąbywaniem„ miejsca w
języku – np. doktorka, profesorka – zamiast klasycznego: pani doktor,
pani profesor). W konsekwencji owej pracy nad zmianą języka i myślenia –
w masce filantropii i postępowości – gender, prawo do orientacji
seksualnej, prawo do aborcji, zdrowie seksualne i prawa reprodukcyjne,
związki partnerskie kaleczą system prawny także w Polsce.

Dlatego Środy nie ruszamy, ale musimy rozprawić się z myślą, którą m.in.
prof. Środa holuje. Jeśli chcemy być prawdziwie wolni.

Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/182401,feministki-poganki-masonki.html

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl