Wspomnienia zolnierza Wehrmachtu - IX

avatar użytkownika Tymczasowy

 "Przygoda" autora wspomnien z Leningradem nie potrwala dlugo, ledwie kilka tygodni. To byl tylko przedsionek piekla. Na pozegnanie Albin Gagel troche sie zadumal. Pytal sam siebie, po co bylo to cale wojowanie o rosyjskie miasto. Setki dzial strzelalo bez jakichkolwiek oznak przesuwania sie do przodu.  Przeciez moglo ono byc zajete przez sily szybkie jeszcze jesienia 1941 r.

Jednostka wojskowa niemieckiego kaprala dostala rozkaz marszu do innego odcinka b...rdzo dlugiego frontu wschodniego. Caly ranek zajelo formowanie kolumny zlozonej z artylerii i oddzialu piechoty.Dla wojska bylo to marzniezie na wydmuchowisku. Rad byl, ze udalo mu sie chronic wszystkie czesci ciala. Szczegolnie chwalil rosyjskie rekawiczki, ktore dostal od jednego z weteranow. Byly znacznie cieplejsze niz te, ktore dala mu ojczyzna. Przemieszczanie oznaczalo marsz. Konie ciagnely dziala i roznego rodzaju wozy z amunicja i zaopatrzeniem. Wiele wozow pochodzilo z miejscowych kolchozow. Czesc sluzyla wczesniej do wozenia gnoju. Krajobraz byl monotonny, dominowala szarosc i obszary pokryte sniegiem. Tam, gdzie zawialo, pojawialy sie duze zaspy, przez ktore trzeba bylo sie z trudem przebijac. Rosyjskie drogi nazywane przez zolnierzy eufemistycznie "Rollbahn", byly nieprzyjazne. Byly pokryte sniegiem i lodem. Kola wozow zostawialy glebokie bruzdy, co utrudnialo poruszanie sie.

Drugiego dnia zaczela sie burza. Marsz stal sie jeszcze trudniejszy. Zimno przenikalo ubranie, krysztalki lodu walily w twarz jak igly. Po jakims czasie udalo sie trafic na jakas opuszczona wies. Czesc wojska i koni schronila sie w domach i oborach. Typowe domy skladaly sie z dwoch izb, jedna byla dla ludzi, druga robila za obore lub chlew. W zamozniejszych domach widac bylo lampy naftowe, w ubozszych - swiece parafinowe. Ustepy byly na zewnatrz budynkow, czasem wspolne dla kilku domow. Wielu soldaten pozostalo na dworze. Ci trzesli sie z zimna na wozach pokrytych plandeka. Rano, jedni i drudzy musieli odgarniac zaspy sniezne by moc zaczac dalsze poruszanie sie. I tak to trwalo dzien po dniu. Jakies slady cywilizacji w postaci domow mozna bylo trafic po wielu godzinach marszu. Inaczej niz w zachodniej Europie, gdzie idac zawsze mialo sie na widoku jakies miasto, wies czy chocby pojedyncze budynki. Wioski byly zacofane, nie bylo drog bitych, ani pradu. Uciekajacy Ruscy wrzucali niezywe zwierzeta domowe do studni. Gagel w pewnym momencie sobie pomarzyl; jak dobrze byloby spotkac w jakims miasteczku restauracje czy piwiarnie. Przez tygodnie marszu nie zauwazyl ani jednej takie milej przystani i doszedl do wniosku, ze zycie spoleczne Rosjan musialo byc bardzo ubogie. Ogolnie, rozlegla przestrzen przygniatala. Prawie nie bylo widac sladow wojsk okupacyjnych. Byly na rogatkach miast.

Marsz w warunkach przyrodniczych niemal nietknietych reka czlowieka trwal tygodniami. Mozna sie domyslec, ze wojsko kierowalo sie w kierunku poludniowym; trzy pozostale w tym przypadku nie mialy sensu. Co jakis czas nastepowal kilkudniowy odpoczynek. A pozniej, znow to samo. "Wszystko, co ojczyzna dala" mialo pomagac i chronic, ale nie w czasie tak wyczerpujacego marszu. Helm uwieral i nie ogrzewal. Lepiej bylo zawiesic go u pasa. Tam obijal sie nieustannie o biodro, podobnie jak saperka. Reszta ekwppunku: karabin, menazka, maska pgaz., bagnet, magazynki zapasowe z nabojami itd. rowniez nie byly przyjazne. Gagel okrelil calosc jako serie malych tortur. Ale byla tez jedna, podstawowa okolicznosc o pozytywnym charakterze, nikt do maszerujacych nie strzelal. Front w tym czasie byl ustabilizowany. Raz tylko bateria rozwinela sie do walki, ale do strzelania nie doszlo. Gagel przypuszcza, ze to moglo byc gdzies na wysokosci Moskwy. Innym razem, urozmaicenie polegalo na zobaczeniu, liczacej z tysiac jencow, kolumny. Innym razem, a bylo to gdzies w polowie marca, gdy snieg troche sie stopil, troche go odwialo, przed maszerujaca kolumna ukazal sie ponury obraz. Najpierw byly to pojedyncze rece sterczace ze lodu. Pozniej, nawet cale korpusy. Setki, setki trupow w niemieckich mundurach. Widac niemieckie sluzby pogrzebowe nie zdazyly pogrzebac zabitych.

 

Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz