UBECY - XXVIII

avatar użytkownika Tymczasowy

 "Nie matura, lecz chec szczera..." to stara zasada nalezaca do dziedzictwa kulturowego ubecji. Nie godzi sie nie wracac do niej co jakis czas i wlasnie to robie. Niejaki Punda Antoni byl dorodnym przykladem tego ubeckiego podgatunku. Urodzony w 1901 r., byl pochodzenia ukrainskiego, mial pochodzenie chlopskie i dochrapal sie wyksztalcenia podstawowego. Jeszcze wojna sie nie skonczyla. a funkcjonariusz ten od listopada 1944 r. byl zastepca dowodcy 2. Samodzielnej  Brygady Zaporowej ds. poltyczno-wychowawczych. To kadrowiec od poczatku, a nie jakis wartownik wystajacy przed drzwiami urzedu w powiecie. Od czerwca 1945 r. robil na stanowisku szefa Oddzialu Organizacyjnego Zarzadu Polityczno-wychowawczego KBW.Po roku staje sie zastepca dowodcy KBW ds. polityczno-wychowawczych, by po pol roku awansowac na stanowisko szefa Zarzadu Informacji KBW. Przez kilka lat kieruje WUBP kolejno w miastach: Olsztyn, Zielona Gora i Katowice. Wreszcie, w grudniu 1951 r. przechodzi do dyspozycji w MBP w Warszawie. Musial miec niezla kiepele, gdyz od 1 IX 1955 r. piastowal funkcje dyrektora Dwuletniej Wyzszej Szkoly Aktywu Kierowniczego. Nie zagrzal tam dlugo miejsca i w 1957 r. zostal zastepca dyrektora Biura Ochrony Rzadu. Zmarl w 1962 r. w wieku 52 lat majac juz stopien pelnego pulkownika. Co za przedwczesne zakonczenie efektownej sluzby ubeckiej.

Prawde mowiac, nie wiadomo tak do konca czy mial porzadna kiepele. Wprawdzie w charakterystyce sporzadzonej w dniu 7 VIII 1953 r. przez M.Orechwe, dyrektora Departamentu Kadr MBP, stoi, ze rzeczony byl jednym "z lepszych szefow WUBP o zdrowym partyjnym podejsciu do spraw i ludzi", ale dalsza czesc opinii moze budzic zdziwienie. Mianowicie: "Glowna wada u plk. Puny jest brak przygotowania teroretycznego, w zwiazku z czym uwzgledniajac to, ze nie jest jeszcze stary (43 rok) bardzo pozadanym byloby dac mu moznosc przeszkolic sie". O jakim to przygotowaniu teoretycznym mogla byc mowa, czlek ten ledwie ukonczyl podstawowke. Zas "przeszkolenie" oznaczac mialo jakies kursy. "O czasy, o zwyczaje!".

Niemal prawdziwym intelektualista okazal sie byc funkcjonariusz Puchala Ryszard. Urodzil sie w 1922 r., mial pochodzenie robotnicze, z zawodu byl slusarzem. Najpier, od maja 1945 r. pelnil zaszczytna funkcje wartownika PUBP Lubliniec. W maju 1948 r. awansowal do "wojewodztwa" i to nie byle gdzie. W latach 1952-1955 wykladal w Szkole Miedzywojewodzkiej MBP w Stalinogrodzie. Dokladniej, ten madry slusarz kierowal Katedra Przedmiotow Operacyjnych. Pewnie wyzej to niz taka Katedra Podsluchiwania czy Katedra Torturowania. Tak czy inaczej, piekna sluzba i piekna emerytura. Trafil na nia w wieku 49 lata 1971 r. w stopniu pplk. W opinii z 1951 r. napisano o Puchale: "Pracujac po linii kleru zakonnego, mimo powaznych trudnosci potrafil wgryzc sie w te srodowiska. Przeprowadzajac szereg udanych i glebokich werbunkow, co pozwolilo mu na zalozenie kilku konkretnych spraw agencyjnych po tej liniii.Nalezy stwierdzic, ze przy rozpracowaniu tych srodowisk wykazal sie durza ambicja i upartoscia w dazeniu do wytknietego celu. Napotykajac na czesto na duze trudnosci potyrafil skutecznie lamac je szukajac roznych drog i stosujac wlasne kombinacje. Obecnie rozpracowania najwazniejszych zakonow na naszym terenie zostaly dosc dobrze wprowadzone".

Zrodlo:

"Kadra Bezpieki 1945-1990. Obsada stanowisk kierowniczych aparatu bezpieczenstwa w woj. slaskim/katowickim, bielskim i czestochowskim", red. Waclaw Dubianski, Adam Dziuba, Adam Dziurok, IPN, Katowice 2009.

 

 

Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz