Wspomnienia zolnierza Wehrmachtu - VII

avatar użytkownika Tymczasowy

Przyszla wiosna 1941 r. i soldat Albin Gagel poczul sie lepiej. Przede wszystkim, wreszcie pojawila sie jakis niewielki kawlek dnia w ciemnej dobie. A juz w okresie od polowy maja do konca lipca w polowie dnia utrzymywala sie jasnosc. Zaczelo sie jakies zycie. Wojsko nabralo ochoty na wyjscie poza koszary. A, ze jakis miejscowy przedsiebiorca otworzyl kawiarnie na wolnym powietrzu, Gagel z kolega o imieniu Heinz udali sie tam, zeby sie troche rozerwac. Akurat trafili na dwie miejscowe dziewczyny. Ladniejsza z nich byla blondynka w wieku jakies 19 lat i nosila "braces". Mowila tez troche w jezyku niemieckim. Gefreiter Albin zaprosil ja na spacer i Ingrid nie odmowila. Para pospacerowala po Narviku i na koniec mlodzi ludzie usiedli na duzym kamieniu by popatrzec z gory na fjord. Gagel zaczal kombinowac jak by to bylo calowac sie z dziewczyna noszaca "braces". Do tego jednak nie doszlo i dziewczyna odprowadzila autora wspomnien do koszar.

Przy okazji tego fragmenu lektury nawiedzily mnie wspomnienia ze spotkania z niemiecka dziewczyna w podobnym co Ingrid wieku. Ja wtedy tez nie bylem starszy. Zdarzenie mialo miejsce ponad pol wieku temu, zas dziewczyna miala na imie Rosie i byla z zawodu fryzjerka. Miejscem akcji bylo nadmorskie miasteczko w NRD, cos jak polskie Darlowo. Troche male jak na range wydarzenia sportowego,ktorego bylem uczestnikiem. Po meczu przespacerowalem po ulicach miasteczka i odkrylem, ze nie widac dziewczat spelniajace minimalne standardy, do ktorych bylem przyzwyczajony w kraju ojczystym. W koncu udalo mi sie po trafieniu do miejscowego klubu, w ktorym zespol gitarowy gral piosenki Beatlesow i spiewal je po niemiecku. Rosie byla piekna dziewczyna w sportowym stylu, o nieco skosnych oczach i nosila zielony golf z grubej welny. Po paru tancach w modnym wtedy stylu jive udalismy sie na spacer. Miasteczko male, wszyscy sie znali, wiec ze wzgledu na reputacje dziewczyny, a moze miala swojego chlopaka, musielismy przebywac w miejscach malo uczeszczanych. Jak sie sciemnilo, wyladowalismy w klatce schodowej jakiejs dobrze utrzymanej kamienicy. Zamknelismy drzwi i przystapilismy do poglebiania przyjazni polsko-wschodnioniemieckiej. Mozna rzec, ta przyjazn buchnela goracym, choc krotkotrwalym plomieniem. Po powrocie do hotelu trafilem akurat na kolacje i bardzo zaniepokojonych oficjeli, tak naszych, jak i miejscowych. O malo co nie zawiadomili milicji; jakikolwiek miedzynarodowy incydent nie byl nikomu potrzebny. 

Wracajac do obyczajowo niewinnego kaprala Wehrmachtu, zapowiedzia, ze czasy moga sie pogorszyc byla wiadomosc o inwazji niemieckiej na Rosje. Wojsko ocenilo, ze Stalin przygotowywal atak na III Rzesze i po prostu zostal uprzedzony. Wiele faktow wskazuje na to, ze tak moglo w istocie byc. Kolezenstwo troche bylo zaniepokojone, ze Hitler wybral miesiac czerwiec na atak, podobnie jak kiedys Cesarz Napoleon. Ten ostatni w rosyjskiej eskapadzie stracil Grande Armee. Jednak pozniej naplywaly bardzo pozytywne wiadomosci o niemieckich zwyciestwach i wojsko bylo w dobrych nastrojach. Gagel mial dodatkowy powod do radosci, gdyz po dwuletnim okresie sluzby wojskowej zyskal prawo do dwutygodniowego urlopu. W "Soldbuch" podbito mu pieczec urlopowa i dostal bilety kolejowe i na statki pasazerskie. Pewnie, ze wybral sie na Boze Narodzenie w rodzinne strony. Wraz z innymi soldaten wsiadl do pociagu pasazerskiego i ruszyli na wschod przez gory do Szwecji, skrecajac pozniej na poludnie. Im dalej w tym kierunku, tym bylo jasniej i widac bylo coraz wiecej. Prawde mowiac, oznaki cywilizacji  byly rzadkie. Podroz przez setki kilometrow byla przespana. Wojskowi pasazerowie mieli zabronione wysiadanie na stacjach.

Pierwszy etap zakonczyl sie w porcie Malmoe, gdzie nastapila przesiadka na prom do Kopenhagi. Po dotarciu do Hamburga rozpoczal sie ostatni etap podrozy, tym razem koleja. Gagel zauwazyl, ze im dalej jechal na poludnie, tym mniej bylo widocznych zolnierzy i pojazdow wojskowych. Widac, tego rodzaju  ruch koncentrowal sie na obrzezach III Rzeszy. W koncu Gefreiter Gagel znalazl sie w Michelau. W domu przebywal ojciec, weteran I wojny swiatowej, i mlodszy, trzynastoletni brat Karl. Starszy brat Hermann  przebywal na froncie wschodnim, zas blizniki, Edwin i Oskar dostali wlasnie powolania do sluzby wojskowej. W pubach Albin spotykal sie z kolegami. Pulk Piechoty #95, ktory stacjonowal w oddalonym o 15 km. Coburgu, bral udzial w kampanii rosyjskiej od pierwszego dnia jej trwania. Sila rzeczy, obok radosnych wiesci o militarnych triumfach przychodzily do rodzin w wiosce zawiadomienia o smierci synow, braci i mezow. W czasie urlopu w rodzinnej wsi pojawilo sie ogloszenie wladz, ze oczekuja na patriotyczny czyn obywateli w postaci oddania wszelkich futer na rzecz zolnierzy w Rosji. Gagel zaczal sie zastanawiac, jaki mogl byc pozytek z dzieciecych czy kobiecych futerek dla mezczyzn, nie tylko wiekszych rozmiarami, ale tez ubranymi w mundury.

Droga powrotna z urlopu wiodla przez Hamburg i Flensburg polozony tuz przed granica z Dania. Tam spozyl smazona fladre i uznal, ze byla to najlepsza ryba, jaka jadl w zyciu. W tym miejscu wspomnien Gagel zdobyl sie na wyksplikowanie prawdy zycia wojskowego. Opisal jak wielkie znaczenie maja posilki z kuchni wojskowych. Ten motyw bedzie co i rusz wracal na dalszych stronach ksiazki. Na froncie, przyjazd kuchni polowej na odleglosc kilku kilometrow od linii frontu, byl za kazdym razem wspanialym wydarzeniem. Prawie zawsze kuchnia docierala, ale nie zawsze. A to sygnalizuje, ze pojadanie bylo nie tylko sprawa odczuc, ale tez sprawa zdrowia i przezycia.

Gagel dotarl do Narviku ciemna noca. Popatrzyl na zegarek i skonstatowal, ze byla to godzina 15-a. Oh, przeciez to prawie Kolo Podbiegunowe! Codzienne obowiazki byly nudne jak wczesniej, ale doszedl pewien pozytywny moment, niemiecki gefreiter zaczal wierzyc, ze front wschodni odbedzie bez jego udzialu. I bardzo sie mylil! W dniu 18 I 1942 r. dostal rozkaz udania sie do Kostrzynia. Slusznie uznal, ze to miasto bedzie pierwszym etapem drogi na front wschodni.

 

Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz