Wspomnienia zolnierza Wehrmachtu - VI
Cala baterie artylerii, w ktorej sluzyl kapral Albin Gagel zaladowabo w maly frachtowiec o wypornosci 8 tys. ton. Sluchy chodzily, ze plyna do portu w Narviku polozonego blisko najbardziej wysunietego na polnoc terenu norwegii. Jakies dwiescie kilometrow od Kola Arktycznego. Tamtedy przechodzila ruda zelaza ze Szwecji do Niemiec. Odcinek przez ciesnine Kattegat mial byc stosunkowo bezpieczny. Inaczej niz przez Skagerrak oddzielajacy Danie od Norwegii. Tam angielskie lodzie podwodne zatopily juz nie jeden niemiecki statek czy okret. Najpierw wojsko czujnie obserwowalo powierzchnie morza, pozniej znurzone zaprzestalo. Co jakis czas ktos wychodzil na poklad by popatrzec na krajobraz tworzony przez Morze Polnocne. Duze, zimne fale walily w stateczek i bryzgaly w obserwatorow. Nastapila przerwa w Stavanger na wyladowanie zaopatrzenia dla staconujacych tam wojsk.
Kilkudniowa podroz zostala urozmaicona dwoma atakami lotniczymi. Najpierw jeden samolot zrzucil dwie bomby i ostrzelal statek, pozniej zrobily to trzy bombowce. Wszystkie chybily, widac bylo tylko gejzery wody w odleglosci kilkudziesieciu metrow. Podobna skutecznosc wykazala obrona przeciwlotnicza statku. Artylerzysci ladowi zzymali sie, ze przeciwlotnicy sa bezuzyteczni, bo nie stracili zadnego z atakujacych samolotow.
Wojskowi podroznicy dotarli do celu po pieciu dniach. Narvik znajdowal sie w fjordzie otoczonym urwistymi skalami. Na szczytach gor lezal snieg. Dzieki cieplemu pradowi oceanicznemu woda w zatoczce nie zamarzala przez caly rok, co czynilo port atrakcyjnym. Pilot wprowadzil statek do portu. Po drodze mijano zatopione statki sluzace przewozeniu rudy zelaza oraz okrety wojenne. Czesc byla widoczna tylko dzieki masztom wystajacym z wody, inne byly bardziej widoczne. Na przyklad jeden niemiecki niszczyciel wygladal tak dobrze, ze mogloby sie wydawac, ze niewiele wysilku byloby potrzeba, by go wyciagnac. Wszystko to bylo pozostaloscia po wiosennych walkach, jakie sie tu odbywaly.
Miasteczko bylo malutkie i slabo widoczne. Dominowala wielka aktywnosc sprzetu rozladujacego i ladujacego. Lokomotywa o napedzie parowym ciagnela wagony w kierunku innego, niewidocznego doku. Przedmiotem tych wszystkich zabiegow byla widoczna w stertach ruda o kolorze ciemnoczerwonym. Widac tez bylo dlugie rzedy magazynow zbudowanych wzdluz brzegu.
Cztery dziala zostaly rozladowane przy pomocy dzwigow i odtransportowane przez ciagniki, zas wojsko pomaszerowalo w kolumnie do swojego garnizonu znajdujacego sie w miescie kilometr od portu. Teren mial charakter wybitnie przemyslowy, magazyny, tory kolejowe, troche budynkow mieszkalnych. Duze kratery po bombach, gruz i spalone budynki byly swiadkiem, ze walki tu toczone byly intensywne. Niekiedy miejscowi ludzie przemykali sie nie okazujac zolnierzom zadnego zainteresowania. Gagel odczuwal, ze atmosfera nie jest przyjazna, ot typowa wobec okupantow.
Koszary, jak to koszary; byly to drewniane baraki, z ktorych kazdy byl ogrzewany przez opalany drewanem zeliwny piecyk. Do tego kuchnia i magazyny. Wszystko to znajdowalo sie w poblizu stanowisk dzial majacych bronic wybrzeza. Cztery dziala trafily do przygotowanych wczesniej, moze jeszcze przed wojna, stanowisk. Ukryte byly w skalach tak by miec dobra widocznosc na zatoke. Kaliber 150 mm. byl wiekszy od znanych niemieckiemu kapralowi dzial 105 mm., ale zasady obslugi niewiele sie roznily Tyle, ze pociski byly ciezsza. Dostarczano je do dzial oddzielnie od materialow miotajacych. Dzial bylly posadowione na dwoch zelaznych kolach, ktore z kolei staly na zelaznej, okraglej obreczy umocowanej na ziemi.
Organizacja sluzby byla prosta, zmiany byly czterogodzinne. Nie wolno bylo siedziec, wiec towarzystwo przechadzalo sie caly czas. Kiedy przyszla pierwsza burza sniezna, autor wspomnien czul sie przygnieciony. Silny wiatr, masa sniegu, widocznosc na kilka metrow. Czegos takiego nigdy nie doswiadczyl w rodzinnej Bawarii. W dodatku prawie przez cala dobe panowala arktyczna ciemnosc.
Gagel, podobnie jak jego koledzy byli znudzeni i poirytowani ciagla rutyna wojskowa; sprzatanie, czyszczenie broni, cwiczenia z obsluga dzial, choc bez strzelania. Zaczely go nachodzic ponure mysli, ze byc moze w tym mrozie i ciemnosciach bedzie musial spedzic na tym zapomnianym posterunku III Rzeszy. Czlowiek nie wiedzial, co mowi, juz wkrotce mial trafic na morderczy front wschodni. Tam z kolei mogl tylko pomarzyc o posterunku w Norwegii, gdzie w istocie, mial jak u Pana Boga za piecem.
- Tymczasowy - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać

napisz pierwszy komentarz