Wspomnienia zolnierza Wehrmachtu - V

avatar użytkownika Tymczasowy

Po zwycieskiej kampanii we Francji Albin Gagel, wraz z reszta zolnierzy, przystapil do odpoczynku. W innych warunkach moglibysmy powiedziec "zasluzonego". To relaksowanie nie bylo niczym innym jak okupowaniem podbitego kraju. Zolnierze spali w domach mieszkancow. W zaleznosci od tego ile bylo miejsca, "goscili" po jednym, dwoch czy nawet czterech. Ci, co sie nie zmiescili stacjonowali w szkole. Oficerowie byli uprzywielejowani i pomieszkiwali w zamku bogatego Francuza znajdujacym sie poza miejscowoscia. Autor wspomnien zajmowal pokoj i spal w lozku syna gospodarzy, ktory zawieruszyl sie gdzies na wojnie. Moze zginal, moze znajdowal sie w niewoli.

Nastepnie, bateria zostala przeniesiona do Bawarii, gdzie stacjonowala w roznych wsiach i nastepnie w miasteczku Forchheim polozonym kilka kilometrow na polnoc od Norymbergi. Nie spali w koszarach tylko w domach prywatnych. W tym dobrym dla zolnierza czasie Gagel odbyl kurs jezdziecki na wojskowym koniu, za co przypieli mu znaczek "Reitersportabzeichen". W czasie wolnym od sluzby wojsko szlo do piwiarni, a w niedziele na tance. Mlodych i chetnych dziewczat nie brakowalo. Miejscowa sila meska byla rozrzucona po roznych miejscach Trzeciej Rzeszy. A ze mlodzieniec byl rzeczywiscie przystojniakiem (jak wynika ze zdjec zamieszczonych w ksiazce), to zawsze udawalo mu sie umowic z jakas dziewczyna na randke. Czas plynal, wojna stawala sie pojeciem abstrakcyjnym.

W listopadzie 1940 r. niemiecki kapral dostal dwutygodniowy urlop i odwiedzil strony rodzinne. Jak wiadomo, co dobre szybko sie konczy. I to sie stalo w lutym nastepnego roku. Dostal rozkaz i z Heinzem Wagnerem, takze kapralem, musial sie zameldowac w 78. baterii artylerii w Kostrzyniu nad Odra. Tam nie pobyli dlugo, gdyz dostali przydzial do baterii calkiem duzych dzial, bo 150 mm i wraz z nimi pojechali pociagiem do portu Aborg w polnocnej Danii. I tam czekalo niemieckiego zolnierza zaskoczenie. Posluze sie jego slowami:

"To bylo niezwykle jak sklepy w aborg byly wypelnione wszelakimi dobrami konsumpcyjnymi, w szczegolnosci zywnoscia. Byly tam miesa, ryby, chleby, ciasta, warzywa i setki roznych rodzajow zywnosci w puszkach! Po dwoch latach zycia w warunkach racjonowania zywnosci zdumiewala  ta obfitosc. Zakrawalo na ironie, ze choc niemieckie armie bylo tak bardzo zwycieskie w tej wojnie, my, Niemcy, zylismy bardzo skromnie, podczas, gdy ludnosc podbitych krajow cieszyla sie zyciem; nie bylo widac zadnych trudnosci czy chocby okresowych brakow zywnosci.

W Niemczech Hitlera zywnosc byla ciagle racjonowana, dobra konsumpcyjne byly rzadkoscia; standard zycia nie poprawil sie od poczatku wojny. Wszystkie dowody swiadczyly, ze zycie zwyklych ludzi w imperium Hitlera nie byly lepsze. W rzeczywistosci, zaciag przymusowy rzucal wszystkich mlodych mezczyzn daleko od ich domow, oddzielal od rodzin, Nie byli w stanie budowac swego normalnego zycia. Gdzie byly korzysci, ktore Hitler obiecywal tak czesto? Uderzajace bylo, ze zwyciestwa militarne okazaly sie tak puste i bez znaczenia".

 

napisz pierwszy komentarz