Msze sw. w Sanktuarium Meczennikow

avatar użytkownika Tymczasowy

Martyr's Shrine jest miejscem pielgrzymek w Kanadzie. Jest jak Jasna Gora w Polsce, choc na mniejsza skale. Kiedy konczy sie wiosna przybywaja ojcowie Jezuici z Quebecu i  otwieraja sie bramy swiatyni. Moge na czas az do pazdziernika przybywac tu na msze niedzielne. Z mojego domu docieram na miejsce w ciagu 18 minut. Nieco wiecej, gdyz  przez reszte roku jezdze do miejscowego kosciola w midlan, co zajmuje mi jakies 7 minut.

Kanadyjskie sanktuarium znajduje sie w miejscu misji prowdzonej prez francuskich Jezuitow juz w pierwszej polowie XVII w. Najbardziej wybitnym misjonarzem byl Jean de Brebeuf. Po latach pracy misyjnej z miejscowa ludnoscia wrocil do ojczyzny po zajeciu tych terenow przez Anglikow w 1629 r. Ci nowi kolonisci wyrzucili Jezuitow. Nastepnie Brebeuf wraca po kilku latach by kontynuowac swa misje. W ciagu dwoch dekad Jeziuci nawrocili na wiare katolicka okolo 7 tysiecy Indian.

Tereny pomiedzy trzema jeziorami: Huron, Ontario i Simcoe zamieszkiwali Indianie z plemienia Huronow. W samej osadzie Sainte-Marie zyli ludzie nazywani Wendat. Indianie, jako tacy, byli ludzmi wojowniczymi. Napady na sasiadow, ich torturowanie, zabijanie i grabienie dobytku mieli w genach. Huroni mieli pecha, gdyz handlujacy z nimi Francuzi wystrzegali sie sprzedawania im broni palnej. Inaczej niz Indianie wielkiej Konfederacji Irokezow - tym kolonisci holenderscy i angielscy z New England dostraczali bron palna bez zadnych zahamowan. W rezultacie, napadani bronili sie lukami i wloczniami, zas agresorzy strzelali do nich z broni palnej. Rezultat takich starc o charakterze egzystencjalnym byl przesadzony.

Najpierw Indianie zamordowali trzech Jezuitow; byli to: Izaak Jogues (1607-1646), Jan de Lalande (? - 1646) i Renat Goupil (1608-1642). W latach 1648-1649 Irokezi dokonali serii napadow na Wendatow, w trakcie ktorych meczenska smierc ponioslo pieciu Jezuitow. Byli to: Antoine Daniel (1601-1648), Jean de Brebeuf (1593-1649) (torturowano go w sposob wymyslny przez cztery godziny), Gabriel Lalemant (1610-1649), Charles Garnier (1606-1649) i Noel Chabanel (1613-1649). Symboliczne grobowce tych pieciu meczennikow znajduja sie w swiatyni. Wiosna 1649 r. pozostali jezuicie spalili budynki misji by nie dopuscic do desakralizacji. W 1652 r. rozpoczal sie proces kanonizacyjny meczennikow. Jego finalizacja nastapila w dniu 29 VI 1929 r.

Poczatki kosciola datuja sie na lata 1920. W lipcu 1925  na miejscu dawnej misji zgromadzilo sie okolo 6 tysiecy wiernych. W nastepnym roku budowa kosciola zostala zakonczona.

Od czerwca do pazdziernika co niedziele (czasem wlacznie z sobota) do miejsca uswieconego krwia meczennikow przychodza wierni roznych narodowosci i inne grupy. Oto ich lista przy zachowaniu kolejnosci w czasie: Bizantyjsko-Rzymska, Czeska, Archidecezja Torontonska, Pierwsze Narody (Indianie), Wietnamczycy, Slowacy, Bialorusini, Konkan, Koreanczycy, Syro Malabar, Wlosi (Holy Crucifixion), Hindusi i Pakistanczycy, Tamilowie, Sri Lankczycy, Tamilowie, Chorwaci, Afro-Karaibowie, Filipinczycy, Polacy (8 VIII -  potezna, najwieksza ze wszystkich), Hindusi z Goa, Hiszpanie, Indonezyjczycy, Irlandczycy, osoby gluche, Wegrzy, Albanczycy, Chinczycy, Litwini, Slowency, Ukraincy i na koniec, w dniu 11 X - Portugalczycy.

Duza czesc grup nardowosciowych ma swoje, czesto ogromne, oltarze na rozleglym wzgorzu swiatynnym. Polski oltarz jest najwiekszy. Inne maja duze krzyze, np. Litwini maja ogromny, zelazny, ladnie stylizowany.

Msze dla pielgrzymek odbywaja sie z rana, wiec na "mojej" mszy o godzinie 15-ej jest juz luzno. W tym czasie najwiecej jest ludzi o wygladzie Hindusow (duzo z Goa) i Chinczykow. Bialych jest jakies 30%. Przez lata nie widzialem ani jednego Murzyna. To prawie jak w bibliotekach miejskich w metropolii torontonskiej, gdzie widok czarnoskorego jest bardzo rzadki. Moze dziala tu jakas forma rasizmu?

Jezuici odprawiajcy msze sw. wyglaszaja kazania na bardzo dobrym poziomie. Przyjemnie jest sluchac. Wierni zachowuja sie w sposob wlasciwy ich kulturom. Podziwiam Hindusow, ktorzy z wielka uwaga pisza, dlugie niekiedy, prosby do Pana Boga, na karteczkach, ktore leza na 2 pulpitach po obu stronach  stop oltarza. Po zakonczeniu, wrzucaja je do drewnianych puszek.

Szkoda, ze swiatynie nie ma ogrzewania, w zwiazku z czym nie jest otwarta zima. Dojsc tez by musialy duze koszty odsniezana drog i tereny wokol kosciola.

 

napisz pierwszy komentarz