Wspomnienia zolnierza Wehrmachtu - IV
Jest pewien problem ze wspomnieniami Albina Gagla. Mimo, ze byl podoficerem, a pozniej nawet oficerem, niemal nie podaje danych geograficznych oraz nazw wiekszych poddodzialow, do ktorych nalezala jego bateria, pozniej kompania, ktora dowodzil. Czy to w kampanii francuskiej czy w kampanii rosyjskiej nie podaje Grupy Armii, Armii, a w Rosji, nawet numeru pulku czy dywizji. Jako funkcyjny powinien to wiedziec. A jezeli nie podaje miejscowosci, w ktorych sie znajdowal, to przeciez mogl, nawet z czystej ciekawosci, jako weteran, odtworzyc przebywana trase. Dla mnie, w niczym to nie narusza wierygodnosci wspomnien.
O pierwszym dniu swego udzialu w kampanii we Francji napisal, ze "prawdopodobnie przekroczylismy granice z Luksemburgiem. Bateria rozlozyla sie na noic i dowodca baterii poinformowal, ze wszystko idzie dobrze, wojska niemieckie doszly dalej niz zaplanowano. Nastepnego dnia bedziemy posuwali sie szybko by osiagnac cel wedlug rozkazu. Jednak ten cel nie zostal podany. Gagel napisal: "Brak informacji na temat szerszego obrazu dzialan wojennych wcale nie pomagal nam w radzeniu sobie z niepewnoscia wynikajacej z faktu, ze bylismy czescia armii dokonujacej inwazji na obca ziemie. Nie mielismy wyboru, musielismy ufac naszym dowodcom". Nastepnego dnia kolumna minela po drodze cztery swiezo usypane groby z drewnianymi krzyzami, na ktorych umieszczono niemieckie helmy. Wieczorem, znoe rozbijanie obozu, rano jedzenie zkuchni polowej z kawa-ersatzem ("Malzkaffee"). Autor poczatkowo myslal, ze z Luksemburga dotarl do Francji. Po tygodniu marszu,po zastanowieniu sie jednak doszedl do wniosku, ze po drodze jego jednostka wojskowa przewedrowala kawal terytorium belgijskiego. Po krajobrazie wnioskowal, ze posuwal sie na krawedzi Ardenow i znalazl sie gdzies w polnocnej Francji w okolicach St. Quentin.
W trakcie przesuwania sie do przodu mozna bylo widziec coraz wiecej sladow/dowodow toczonych wczesniej walk. W jednym miejscu musiala odbyc sie wieksza bitwa. Po obu stronach drogi unosil sie dym z rozbitych samoschodow, motocykli i czolgow. co do tych ostatnich, Gagel naliczyl rowna ilosc rozbitych pojazdow, francuskich i niemieckich. Z wiezyczki jednego czolgu zwisal spalony tulow czolgisty. Splonal zywcem. Biale zeby w czaszce jakby sie usmiechaly. Co jakis czas zolnierze jednostki musiel zatrzymywac sie i usuwac usuwac zniszczony sprzet tarasujacy droge. Serce bolalo, gdy spotykano zranione konie, ktore staraly sie stanac na nogi. Wygladalo na to, ze dzielo zniszczenia bylo dokonywane glownie przez czolgi, artylerie i lotnictwo.To byly szczatki poteznej do niedawna armii francuskiej. Jej zolnierze, ktorzy trafili do niewoli szli dlugimi kolumnami po bokach drogi.
Innym razem artylerzysci obserwowali z wielkim podziwem trwajac godzine przejazd niemieckiej dywizji pancernej. To byla sila dodajaca pewnosc siebie obserujacym zolnierzom.
Bateria autora wspomnien wziela udzial w kilku ostrzeliwaniach obiektow przeciwnika. Kiedy kilka pociskow przeciwnika rozerwalo sie w poblizu stanowisk artyleryjskich, odlamki trafily zolnierzy. Tak zginal kolega Albina noszacy nazwisko Reuss. Poczatkowo, koledzy nie mogli dostrzec przyczyny smierci. Wreszcie odkryli, ze mial pod pacha mala dziurke w mundurze. Najwidoczniej, maly odlamek przebil pluca i serce poleglego. Gagel odczul bolesnie, ze wlasnie skonczyla sie przygoda.
Dalszy przebieg wydarzen byl dzien w dzien powtorka poprzedniego. Zolnierze szli/podjezdzali, rozbijali oboz na noc, pakowali sie i znow szli/jechali. I tak dotarli jakies sto kilometrow od Paryza, kiedy w dniu 14 VI 1940 r. Francja oglosila kapitualcje. Nie za bardzo byloby co opowiadac bliskim i znajomym z bawarskiej wsi.
W odczuciu zolnierzy ich zadanie zostalo wykonane. Wojsko III Rzeszy podbilo: Danie, Holandie, Belgie, Luksemburg, Norwegie i Francje. Wczesniej to samo spotkalo Austrie, Czechoslowacje i polowe Polski. Hitler zbudowal olbrzymie imperium. Teraz pozostalo juz tylko wrocic do domu. To marzenie kazdego zolnierza, podobnie jak najesc sie porzadnie w czasie dzialan wojennych. Ono sie nie spelnilo. Kapral A.Gagel musial brac udzial w okupacji Francji, co bylo nawet przyjemne, nastepnie sluzyc w Norwegii, a dokladniej w Narviku, a potem znalezc sie w piekle, czyli na froncie wschodnim. I ten odcinek trasy bojowej autora wspomnien byl najbardziej wstrzasajacy.
- Tymczasowy - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać

napisz pierwszy komentarz