Krotki kurs poprawy jakosci rozumowania - IX
Narusze na chwile porzadek wykladu by przedstawic bardzo obszernie jeden z rodzajow bledow robionych w trakcie odpowiadania na krytyke. Jest on odmiana znanego bledu czy chwytu polemicznego znanego pod nazwa "Ad Hominem". Zamiast odpowiadania na krytyke atakuje sie personalnie osobe krytykujaca. Przykladowo, wlasnie afera "salonu VIP" weszla w faze oczerniania osob, ktore ja ujawnily. Dzis PO-wiec, B.Arlukowicz zaatakowal dziennikarza P.Slowika.
Blad, o ktorym dzis opowie nosi lacinska nazwe "Tu Quoque" (Ty Tez). Krytykowany miast argumentowac na korzysc swojego twierdzenia, siega po twierdzenia, ktore nie maja zadnego zwiazku z prawda albo dokladnoscia poddawanego ocenie twierdzenia. Trick polega na tym, ze zmienia sie pole, na ktorym sie to odbywa. Z logiki przechodzi sie na moralnosc, a tu i rowniez z punktu widzenia zdrowego rozsadku nie godzi sie by ten, kto miota oskarzenia sam naganny czyn popelnil. Wiemy, rozumiemy: "Niech rzuci kamieniem ten...". Z logicznego i prawnego punktu widzenia nie zmienia to oceny czynu i kary, jaka powinna byc zan wymierzona. Jednakze, w prawie "Ty tez" ma pewien sens. Otoz, nie zmienia oceny czynu, ale moze byc uzywany do kwestionowania poprawnosci postepowania sadowego.
W tekscie pokaze jakie gry i gierki moga byc prowadzone przy uzyciu "tu quoque". Odtworze obszerny fragment jednej z moich ksiazek, w ktorym analizuje procesy norymberskie. Zaczne od glownego procesu, ktory rozpoczal sie w pazdzierniku 1945 r. Postawiono tam 24 glownym oskarzonym oraz 7 organizacjom cztery zarzuty: planowanie w sposob skryty wojny napastniczej, przygotowanie, wszczecie i prowadzenie agresywnej wojny, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkosci. Najbardziej agresywni emocjonalni byli prawnicy sowieccy. Gen. R.A.Rudenko uderzyl z grubej rury cytujac fragment jednej z niemieckich piesni, w ktorej "dzis naleza do nas Niemcy, jutro caly swiat". Moglbym powiedziec przewrotnie, ze ludzie spiewaja rozne piosenki i trudno byloby je uznac za dowodd sadowy. Natomiast oficjalny program partii ogloszony i opublikowany w milonach egzemplarzy, moglby byc dowodem jak najbardziej. Na przyklad w "Manifescie Komunistycznym" K. Marksa i F. Engelsa znajduja sie takie slowa: "Komunisci uwazaja za niegodne ukrywanie swych pogladow i zamiarow. Oswiadczaja oni otwarcie, ze cele ich moga byc osiagniete jedynie przez obalenie przemoca calego dotychczasowego ustroju [...] Do zdobycia maja caly swiat". W kodeksach karnych wielu krajow swiata za taka zbrodnie przeciwko panstwu grozi "kaes".
Argument "tu quoque" wysuniety przez adwokata Franza Exnera, ktory reprezentowal niemiecki Sztab Generalny i Oberkommando der Wehrmacht, zostal juz na wstepie odrzucony przez przewodniczacego Trybunalu, Sir Geoffreya Lawrence'a. Dygnitarz H.Goering mogl sobie pokombinowac pod cela w rozmowie z amerykanskim psychologiem, G.M. Gilbertem: "Nie sadzilem, ze oni beda tak bezwstydni w odniesieniu do Polski [...] Przeciez Polacy zaatakowali rownoczesnie z nami i na dlugo wczesniej to planowali".
Jednakowoz, procesy norymberskie nie przeszly do historii jako calkowite odrzucenie argumentu "tu quoque". Admiralowi K. Doenitzowi postawiono trzy pierwsze zarzuty. Trzeci, dotyczacy zbrodni wojennych, brzmial tak: "[...] prowadzenie nieograniczonej wojny podwodnej wbrew Naval Protocol z 1936 r., ktory Niemcy podpisaly, a ktory potwierdzal zasady wojny podwodnej zawarte w London Naval Agreement z 1930 r.". Doenitzowi udalo sie w tym przypadku dzieki blyskotliwosci Otto Kranzbuhlera, adwokata w procesie niemieckiej floty wojennej. Jak latwo jest sie domyslic, przywolal on omawiany dzis argument. O tym bedzie w nastepnym odcinku.
- Tymczasowy - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać

napisz pierwszy komentarz