Ukrainski film o UPA
Myla sie ci, nawet powazni publicysci, ktorzy uznali za duzy blad decyzje prezydenta Zelenskiego uhonorowania jednej z najlepszych jednostek wpojskowych Ukrainy imieniem Ukrainskiej Powstanczej Armii. To nie blad, tylko element budowanego od dawna systemu indokrynacji spoleczenstwa ukrainskiego, ktory gloryfikuje te formacje paramilitarna. Oni tam nazywaja UPA wojskiem. Widzialem juz troche filmow nalezacych do tego frontu ideologicznego. Dzis przedstawie jeden z nich. Zamieszczam go ponizej tego tekstu. Przy tej okazji zamieszcze swoje uwagi.
Film pt. "Zielieznaja Sotnia" (Zalizna Sotnya, Zelazna Sotnia) jest produkcji australijsko-ukrainskiej. Chyba przylozyla sie ukrainska diaspora w Australii. Pewnie nie jest tak mocarna jak diaspora w Kanadzie Edmonton,Alberta), ale w tym przypadku wykazala swoje przywiazanie do ojczyzny. To sie im chwali.
Film nakrecono w 2004 r. na pogorzu karpackim w okolicach Iwano-Frankiwska, dawniej Stanislawowa, od syna naszego slawnego hetmana. Przedstawia on losy kompanii (sotni) UPA dowodzonej przez "Hromenke" (Michaila Dude) w okresie 1944 r. - 1947 r. Jego strilci tocza rozne boje, jednak tym co zieje z filmu jest antypolskosc.
Film zaczyna sie od akcji bojowej przeciwko konwojowi niemieckiego Wehrmachtu. Bojcy zdobywaja mieszczaca sie na furmance ekipe filmowa wraz ze sprzetem, co w pozniejszej czesci filmu pozwoli im delektowac sie niemieckimi filmami rozrywkowymi. Niemcami, Niemcami (operatorzy filmowi zachowuja sie jak niegrozni poczciwcy), ale tak naprawde chodzi o zbrodniczych Polakow. I zaraz w drugiej scenie odbywa sie gwalt polskiego oficera AK na mlodej Ukraince. To, z kolei, dalo pretekst do powrotow do zgwalconej kobiety i jej stopniowej rekonwalescencji psychicznej. Najpierw chodzi samotnie po lesie z zapadnietymi oczodolami i w wielkim smutku. Pozniej otacza ja swa meska opieka jeden z molojcow.W trzeciej scenie,rozgrywajacej sie we mlynie, AK-owski oddzial zostaje ukarany. Stalo sie to w momencie po tym jak dowodca oddzialu AK zgwalcil nastoletnia dziewczyne i zaczal sie starannie golic brzytwa. Po zakonczeniu ablucji, seksualny maniak przystapil do ostrzenia brzytwy. Jak sie okazalo, w planie bylo obciecie przyrodzenia mlodemu popowi, ktory zwiazany lezal na podlodze. Nic z tego, sotniowi strilci wetkneli lufy swoich pistoletow maszynowych przez okna i dokonali masakry polskich zbrodniarzy. Jakkolwiek, oficerowi udalo sie umknac. Pewnie po to, by pokazac w koncowce filmu jego teatralna wrecz egzekucje.
Waznym momentem w filmie jest wprowadzenie ukrainskiego wyrostka w kapeluszu i z sokolem na ramieniu. On bedzie w tym filmie co jakis czas wracal, beda zblizenia tego pieknego i groznego ptaka. Dluga scena z ta para, idaca w dal po sniegu, to dzielo filmowe sie zakonczy. Sokol najwyrazniej ma duze znaczenie symboliczne i emocjonalne dla naszych sasiadow ze wschodu. "Hej sokoly!...".
Jak to w filmie przygodowym, w tym przypadku o charakterze patriotycznym, bywa, ida po kolei rozne sceny, jak ta w jakiejs wsi. Przebywal w niej zlowiesczy oficer AK. Tak od reki strzela w brzuch biednemu chlopu. A, ze zbrodniarz ten ma magnes przyciagajacy strilcich, to i tym razem wpada patrol slynnej sotni. Jak zwykle liczy on sobie 4 bojowcow. Przyzwyczajeni jestesmy, ze patrole wojskowe skladaja sie z 3 zolnierzy, ale w UPA byla nieco inna struktura. Otoz, sotnia skladala sie z czot (plutonow), a te, z druzyn (rojow). I te wlasnie roje dzielily sie na sekcje liczace po 4-6 molojcow. Ukrainski patrol przegonil AK-wcow z blondynem-dowodca, ale wiesniaka nie uratowal.
Nie brakuje w filmie przedawkowanego folkloru, takiej "Cepeliady". Molojcy z sotni wywodza sie z ludu i przezen sa uwielbiani. Lud chodzi w haftowanych koszulach ludowych i spi na poscieli "etnograficznej". Szczegolnie to widac w czasie obchodzenia Swiat Wielkanocnych. Ci religijni nadzwyczaj ludzie mowia do siebie nawzajem tradycyjne: "Christos Woskries!" i otrzymuja odpowiedz: "Woistinu woskries!". Robia sobie Smingus Dyngus i bija sie malownaymi jajkami wielkanocnymi.
Jest tez scena stawiania slupow granicznych oddzielajacych CCCP od PRL-u. Wprowadza to nowy watek poboczny podoficera Miszy, ktory od ruskich ucieka i przylacza sie do UPA. Tam mu mowia, ze on nie "Misza", tylko "Michajlyl". Chlopak nawiazuje od razu stosunek uczuciowy z dziewczyna ukrainska. Ta scena graniczna wprowadza tez szersze tlo wydarzen. Zaraz potem nastepuje scena w jakims polskim dworku, gdzie odbywa sie narada wojskowych z gen. Swierczewskim i innym polskim generalem oraz rosyjskim pulkownikiem. Dlaczego we dworku, no bo wiadomo, Lachy to przeciez Pany. Nieco pozniej odbywa sie w tym dworku narada w tym samym skladzie, z ktorej dowiadujemy sie, ze podjeto decyzje o wysiedlaniu Ukraincow w ramach Akcji "Wisla". Patrzac na daty, zauwazamy, ze to musial byc kwiecien 1947 r. Wysiedlanie Ukraincow z ich wsi odbywa sie z duza iloscia polskiego wojska i "zelazna sotnia" wykazuje bezradnosc. Wladze OUN i UPA daja rozkaz przedzierania sie przez Slowacje do Bawarii, znajdujacej sie w amerykanskiej strefie okupacyjnej. Po niezmiernie przedluzajacej sie scenie publicystycznej, kiedy jakis OUN-wski szef i pop przemawiaja nastepuje moment, kiedy pop na chwile wraca i wrecza chlopcu z sokolem ksiazeczke do nabozenstwa.
Strilci maszeruja az do Slowacji, gdzie na drodze spotykaja mloda, elegancko ubrana pare jadaca bryczka. Szerokolicy strilci zalotnie sie usmiechaja do mlodej kobiety. Najbardziej nachalny jest politruk sotni (oni wzorem kacapkow mieli w jednostkach wojskowych politrukow).
- Tymczasowy - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać

1 komentarz
1. https://www.youtube.com/watch
https://www.youtube.com/watch?v=eN4oYqataGI