Obraz spoleczenstwa

avatar użytkownika Tymczasowy

Jakze rozne sa spoleczenstwa i ich elity w roznych spoleczenstwach, w roznych czasach. Jednakze w wielu przypadkach mozna znalezc podobne czy nawet  wspolne cechy. Popatrzmy chocby na to, co kiedys pisal wybitny polski pisarz Jozef Mackiewicz o elitach i spoleczenstwie w poczatkach bolszewickiego panstwa w Rosji. Najpierw o ulubionych przez mnie elitach:

"Tylko sfery intelektualne, pisarskie, profesorskie, teatralne, poetyzujace i inteligenckie, przyczaily sie w nieopalanych kamienicach Piotrogrodu i Moskwy, ciszac sie kazda ekstraordynaryjnie wydana im kromka chleba, ktora "wachalo sie jak roze". Pocieszaly sie anegdota, ze komisarz oswiaty Lunaczarski ceni rzekomo bardziej zabytkowe arabeski na jednej wiezyczce Wasilija Blazennego, nic cala rewolucje bolszewicka...'Tak, tak (slyszano) mial powiedziec w oczy samemu Leninowi: wystapie z CK partii, jesli krasnogwardiejcy strzelajac do bialogwardiejcow, zestrzela drogocenny tynk architektoniczny!' - Kto slyszal? - Nie wazne! Wazne jest, aby prawdziwa sztuka wierzyla w ewolucje rewolucji, nigdy zas: szla z kontrrewolucja! Liberalizuje sie (slyszano) juz system bolszewicki, lagodnieje, odmraza przechodzac w odwilz...".

A co ze stadami baranow i owiec?

"Na pokladzie odplywajacego statku, junkier Wasia Uszkow, patrzac na oddalajacy sie brzeg, trzepnal po ramieniu junkra Aliosze Wieremskiego.

- Nie marudz, nie stekaj, Aliosza! Brzozki bialokore...Plun! Ty nie podasz reki mordercy, sprzedawczykowi. A czym lepszy od niego nasz narod? Bolszewiki zaprzedali Rosje, zameczyli rodzine carska, zbezczescili swiatynie, relikwie, cerkwie, a co robil narod? Niechby, choc milczal! Nie, on sam pomagal podpalac Rosje na wszystkich rogach, a nas spotykal kulomiotami. Aaaa teraz, teraz bolszewicy zgieli go samego w rog barani, zaciska morde i robi ponura twarz, ale lize nogi nowego pana...

- Wszystkie narody beda robic to samo, gdziekolwiek przyjda bolszewicy. Zobaczysz. Nie tylko nasz. Zobaczysz.

- I patrzec nie bede. Czort z nimi. Ojczyzna ujarzmiona pozostaje ojczyzna. Ale ojczyzna akceptujaca rabstwo, to dla mnie nie ojczyzna, a zagroda dla bydla. No, czy nie tak Aliosza? Jedziemy, bracie, plyniemy z toba w swiat szeroki, a na tamto plun!".

Wszechswiatowa rewolucje bolszewicka probowano wniesc do Polski. Oto jak to wygladalo w Bialymstoku po zdobyciu tego miasta przez bolszewikow:

"Dnia 2-go sierpnia dziesieciotysieczny tlum, glowa przy glowie, zalegl plac miejski w Bialymstoku.[...]Zlozona z bialostockich zydow orkiestra zagrala 'Miedzynarodowke' [...] Dalsze przemowienia, w ktorych co raz powtarzalo sie slowo slowo:'wolnosc', zdawaly sie ociekac nowym potem z czola. Zbyt wielka powtarzalnosc klamstwa poteguje jednostajnosc nudy. Nuda pod prazacymi promieniami slonca bywa szczegolnie dokuczliwa. Tlumy Zydow, ktorzy stanowili wiekszosc mieszkancow miasta, rozchodzily sie spiesznie, byle do cienia, wiwatujac napredce i wymachujac czerwonymi szmatami".

Takze wielu rycerzom rewolucji nie bylo do smiechu. Kedy wojska bolszewickie zajely Wilno przewodniczacy rewwojensowietu, towarzysz Bulacel wezwal Wintowta:

"- Przyslali 'pulk'' - powiedzial drwiaco. - Bez butow i broni. Diabli wiedzxa, kto kazal wyladowac go w Wilnie i umiescicw Ignatowskich koszarach [...] - Na nieszczescie. Wydaja im po dwa funty czarnej maki, bo jak wiecie nie mamy piekarn; po jednym sledziu na dwoch, no garsc tam jakas cukru i surogat herbaty z prasowanej marchwi. Wiecej nie ma. Tam, wewnatrz dzieja sie straszne rzeczy, podobno kontra odchodzi, ze az ha! Po miescie gadaja, ze oni tam u siebie wypisali slogan: 'Precz Lenina z konina! Dajcie nam cara ze swinina!'. To, naturalnie przeszloroczna anegdot zawleczona z Pitra. I nie prawda juz przez to samo chociazby, ze my im koniny nie dajemy, bo nawet dla Gaja [dowodca korpusu kawalerii] brakuje koni".

I na koniec, metafora o dynamice spoleczenstwa:

"- Jak to sie stalo, pytasz? Nie wiesz? - Amoriakin myl sie w blaszanej miednicy postawionej na stolku w chacie chlopskiej; strzepnal mokrymi palcami i ujal za brzegi miednice.

- O tak sie stalo, zobacz. - Podszedl z brudna w mydlinach woda w miednicy i pokazal: ledwo widoczne drginienie reki i woda chlapie w jedna strone, ledwo widoczne drgnienie drugiej reki i woda przelewa sie z powrotem. - To sa masy. Rozumiesz? Masy wodne, czy masy ludzkie, na jedno wychodzi. - chlusnal z obrzydzeniem brudna wode na klepisko chaty. - I tyle samo warte, co te pomyje po mnie, Janie Wiktorowiczu".

Zrodlo:

Jozef Mackiewicz, "Lewa wolna", Polska Fundacja Kulturalna, Londyn 1965.

 

napisz pierwszy komentarz