Krotki kurs poprawy jakosci rozumowania - VI

avatar użytkownika Tymczasowy

Podrecznik akademicki, autorstwa R. Munsona, D. Conwaya i A.Blacka (wszyscy z University of Missouri-St.Louis),ktorego obszerne fragmenty bede przedstawial w kolejnych odcinkach, nosi tytul: "The Elements of Reasoning", (Elementy Rozumowania)Thomson&Wadsworth, Australia, Canada, Meksyk, Singapore, Spain, United Kingdom, United States 2004. Mial juz cztery wydania, widac, ze dobrze sluzy studentom na calym swiecie. Podreczniki akademickie sa w Ameryce drogie, moj egzemplarz kosztowal lata temu $45.55, mimo, ze ma tylko 200 stron i ma miekka okladke.

Autorzy we wstepie pisza: "Ta ksiazka jest zestawem narzedzi intelektualnych wykorzystywanych w procesie rozumienia, popierania i sprawadzania twierdzen. Tymi narzedziami sa zasady, rozroznienia i metody, ktore byly rozwijane przez pokolenia filozofow, logikow, eseistow, naukowcow, krytykow i roznego rodzaju myslicieli".

Ksiazka sklada sie z dwunastu rozdzialow. Oczywiscie korzystanie z niego zwykle wymaga kolejnego przerabiania rozdzialow, ale autorzy uznali, ze mozna kolejnosc rozdzialow wybierac sobie dowolnie. Pozwole sobie skorzystac z tego pozwolenia. By nie zanudzac, wybralem rozdzial osmy pt. " Errors in Reasoning: Fallacies", czyli "Bledy w rozumowaniu", ktory jawi mi sie jako najatrakcyjniejszy. Jednakze, nawet idac na skroty, nie da sie pominac kilku wyjasnien. Bez nich wywody moglyby nieco mgliste. Tak wiec: "Argumenty sa instrumentami, ktorych uzywamy w racjonalnej perswazji. Kiedykolwiek chcemy przekonac kogos o slusznosci stanowiska, ktore uwazamy za poprawne, przedstawiamy argumenty na jego poparcie. [...] Danie argumentu polega na sformulowaniu twierdzenia (claim) i przedstawieniu innych twierdzen jako powodow jego akceptacji. Tak wiec argument jest zestawem twierdzen, z ktorych jedno ma byc poparte przez pozostale".

Slowo "claim", ktore jest stale uzywane w podreczniku, to stwierdzenie, ze cos jest faktem, czesto bez bezposredniego dowodu lub mimo, ze inni moga sie z tym nie zgodzic. W jezyku angielskim takie stwierdzenie ma kilka znaczen, obok "utrzymywac" znaczy tez "roscic sobie", "zaslugiwac" i "przypisywac sobie". To stwierdzenie, ktore wymaga uzasadnienia swojej prawdziwosci. 

W obiegu filozoficznym i tym samym w podreczniku, blad (error) w rozumowaniu nazywa sie "fallacy" dla zaakcentowania, ze mamy do czynienia ze szczegolnym bledem, takim, ktory oslabia argument. Wiekszosc bledow nosi nazwy lacinskie. Wzielo sie to stad, ze starozytni cenili sobie logike i byli czuli na popelniane bledy rozumowania. Bledy w rozumowaniu dziela sie na dwie grupy, te, ktore sa popelniane w tarkcie budowaniu argumentu oraz bledy w krytykowaniu argumentow albo w odpowiadaniu na krytycyzm. Zaczniemy od pieciu bledow nalezacych do pierwszej z wymienionych grup. Dotycza stosowalnosci "relevance", nie sa bezposrednio powiazane z tym, o czym sie mowi; nie sa istotne, nie maja znaczenia dla budowanego argumentu.

1. Apelowanie do ignorancji (Ad Ignorantiam). Argumentuje sie, ze skoro nie pokazano, ze twierdzenie jest falszywe, to musi byc ono prawdziwe. Jest ich kilka rodzajow. Poprzestane na dwoch: "Dobrym rozumowaniu, ktore wyglada zle: wierzenia". Pierwszy brzmi  tak: "Nikt nie dostarczyl dobrego powodu do myslenia, ze istnieja trzymetrowe insekty ukrywajace sie w ciemnosciach dzungli". W zwiazku z tym formuluje sie wniosek: "Nie istnieja takie gigantyczne insekty". W rzeczywistosci, jednak takie kolosy istnieja. Drugi, ktory nalezy do grupy: "Dobrego rozumowania, ktore wyglada na zle: wnioski - niewinny". Leci to tak: "Prokuratorzy nie zdolali udowodnic, ze Simpson zabil swoja byla zone". No i wniosek: "Simpson nie byl winien zabojstwa swojej bylej zony".

2. Apelowanie do Niewlasciwego Autorytetu (Ad Verecundiam). Mamy tu problem z autorytetami, ktorych wiedza nie dotyczy rozwazanej sprawy. Moga one cos tam sobie pogadywac, ale nie ma to znaczenia dla argumentacji. Autorzy daja przyklad znanego pisarza, Aldousa Huxleya, autora "Nowego Wspanialego Swiata". Byl on przekonany, ze krotkowzrocznosc mozna leczyc za pomoca odpowiednich cwiczen (metoda Batesa) i pozbywac sie okularow. Nawet napisal na ten temat ksiazke i szereg autorow cytowalo go w swoich argumentacjach. Niestety Huxley nie mial pojecia o czym pisze.

A czymze innym jest nagle zjawisko obrodzenia aktorow jako autorytetow w zyciu publicznym w Polsce. Kiedys byli nazywani po prostu kuglarzami. Znaczenie tego slowa jest takie: "dawniej wedrowny aktor, ktory bawil publicznosc magicznymi sztuczkami (w tym, karcianymi), zonglerka lub teatrzykiem lalek". W rozszerzonym znaczeniu, "kuglarz", to osoba, ktora "oszukuje, naciaga kogos". A za sprawa rezimowych mediow, dzis w Polsce aktor nie poprzestaje na odtwarzaniu danego mu tekstu i robieniu min wedlug wskazowek pana rezysera. Wyglasza swoje opinie na tematy, na ktorych sie nie zna wspierajac to modulowanym glosem i wyuczona gestykulacja, ktore nijak sie maja do prawdziwosci "donioslych" ich zdaniem mysli, ktore wyglaszaja niczym wieszcze. 

 

2 komentarze

avatar użytkownika Maryla

1. tekst Davida Wildsteina na FB

David Wildstein

CZ. I.

To są po prostu idioci.
Nazwijmy rzeczy po imieniu. To zwyczajne, nadęte głupki, i nich się niesie to w świat.
Wybaczcie, że znowu was dręczy tą żenadą (a przy okazji wielkim AUTORYTETEM Uśmiechu), Skibą ale właśnie wyświetlił mi się jakiś jego bełkotliwy felieton. Przytaczać go nie ma sensu, clou jest takie- że po tym, jak PiS opuści kilku posłów, partia ta ma szansę dobić do, jeśli chodzi o inteligencję, do "przeciętnej polskiej normy, takiej na przykład jak na giełdzie warzywnej pod Sieradzem we wtorki rano".
Rozumicie, hue hue, jaki zabawny Skiba. PiS tak durny, że nawet durniejszy od tych durnych bieda Polaków, tych idiotów spod Sieradza, hehehe, tych co się w warzywach babrają.
I ogólnie wyrzygiem Siby bym się nie zajmował, gdyby nie to, że to po prostu Uśmiechnięta Polska w pigułce.
Bo ja bywałem na giełdach warzywnych w różnych miejscowościach. I na wielu wiejskich targach. I poznałem też ten "wspaniały" salon "postępowych i wielkomiejskich", tych, który są już bardziej Europejczykami niż Polakami. I zapewniam Was, że faktycznie odbiegają oni poziomem od ludzi spotykanych na giełdach warzywnych.. Są bez porównania większymi kretynami. A Skiba to już w szczególności.
Serio, jakbym chciał pobudzić swój mózg i miał do wyboru pójść na spotkanie z jakąś gwiazdą TVN czy GW, koncert palanta Skiby czy pójść na giełdę warzywną, jestem pewien, że wybrałbym to ostatnie. Przynajmniej miałbym pewność, że spotkam kogoś na poziomie, czegoś się dowiem, odbędę ciekawą dyskusję- rzecz absolutnie niemożliwa, jeśli chodzi o tę bandę pretensjonalnych, nadętych palantów obwieszających się różnymi flagami i nakładkami na profilowe.
Bo serio, powiem Wam trzy rzeczy:
1- my mówimy o "salonie intelektualistów", dla których autorytetem jest Skiba czy Giertych. O ludziach modlących się do Wojewódzkiego, który nie wie, kiedy był chrzest Polski a "arbeit macht frei" uważa za napis jakiegoś "lewackiego filozofa". O typach, którzy łykną najbardziej paranoiczne i skretyniałe brednie, jak te Kontka, o sfałszowanych wyborach. O ludziach przekonanych, że Powstanie Warszawskie wybuchło w latach 80tych i dlatego Jaruzelski wprowadził Stan Wojenny. A Polacy pod Cedynią przywiązywali do tarcz dzieci. Ludziach, których "intelektualne dzieła" pisze AI. Dla których Jachira jest mędrcem.
2- i wynika to z prostego faktu,, że w tamtym środowisku istnieje tylko selekcja negatywna. Twoja pozycja jest uzależniona tylko od ślinienia się do Tuska oraz atakowania PiS- jeśli spełnisz te warunki, nieważne jakim jesteś kretynem, jesteś gwiazdą. A zwłaszcza, jeśli jesteś przemocowym bydlakiem, który lubi atakować kobiety i dzieci. I odwrotnie- jedno słowo niewłaściwe, wątpliwość, jesteś skończony.
3- ale jeszcze ciekawsze jest co innego. Otóż oni wiedzą, że są idiotami. Wiedzą, mniej lub bardziej świadomie, na pewno czują, że żadna z nich elita, że przeciętny uczestnik giełdy warzywnej jest od nich o skalę mądrzejszy, bo chociaż coś wie o roślinach. Wiedzą, że ich pozycja to hucpa i bełkot. Dlatego tym głośniej wyją, epatują swoją elitarnością, snobują się, organizują kolejne gale i nagrody, czasem nawet wymyślają groteskowe, pseudo języki. I DLATEGO TAK NIENAWIDZĄ. Dlatego są takimi dresiarzami i chamami, dlatego osuwają się w niespotykany nigdzie indziej prymitywizm.
Bo tylko tak utrzymają swoją pozycję. Atakując, zawstydzając, gn#jąc innych. Przemocą im wpychając do gardła swój uprzywilejowany status. Byle tylko nikt nie powiedział "sprawdzam". Dlatego wyją o "faszystach" i "ciemnogrodzie", chociaż największymi faszystami i najgorszym ciemnogrodem są właśnie oni.
Dlatego, proszę Was, nie bójcie się tej bandy nadętych, głupawych, epatujących swoją pseudo wyższością snobów. Powtórzę- w większości to kretyni. Po prostu. I niech niesie się to w świat! I serio, polecam giełdy warzywne, świetna zabawa.
#UśmiechnięciKretyni
Dawid

Uśmiechnięci kretyni, część druga, czyli czemu losowo spotkany Polak będzie inteligentniejszy niż przedstawiciel naszej "postępowo europejskiej elyty".
Ale najpierw stary, żydowski dowcip. Przychodzi młody żyd do ojca, rabina. I oświadcza mu- tato, zostałem ateistą. No co rabin patrzy na niego uważnie i w końcu pyta- a Torę znasz w całości? Nie- odpowiada syn. A Talmud czytałeś chociaż? Nie- znów odpowiada syn. To może jakieś komentarze współczesnych rabinów- dopytuje się ojciec i znów uzyskuje przeczącą odpowiedź. To ty jesteś kretyn synku, nie ateista- podsumowuje rabin.
Przyznajcie, idealnie ten dowcip pasuje do naszych Uśmiechniętych Elytek. Tylko tutaj słowo ateizm wymieniamy na liberał\ postępowiec\ oświecony Europejczyk.
Pozbierałem sobie kilka przykładów.
Lecimy.
Premierem była u nas Pani opowiadająca o ludziach polujących na dinozaury.
Marszałkiem Pani przekonująca, że gdyby natura chciała, żeby był tam przekop, to by był!
W książce Opolskiej z neoTVP przypisy do nieistniejących pozycji. Żeby było zabawniej, książka o spiskowych teoriach. I żeby było jeszcze zabawniej, Opolska uczy młodzież dziennikarstwa i standardów. I oczywiście włos jej z głowy za to nie spadnie, zapewniam Was.
Lecimy dalej.
Anna Mucha bredziła u Wojewódzkiego, że napis na bramie Auschwitz to jej motto życiowe, bo powiedział to jakiś filozof. Ani Wojewódzki, ani jego przydupas nie mają pojęcia o co chodzi. Te same typy, przypomnę, nie wiedziały też kiedy był Chrzest Polski (i zapewne nie wiedziały też co to). Czy w czymkolwiek zmieni to ich status “Uśmiechniętych Autorytetów”. Nie. Tak samo jak Kubusia nie ruszyło to, co odwalił razem z Palkotem. Bo oni są dokładnie na poziomie i swoich odbiorców, i mocodawców.
Przypomnę też, że posłowie PO nie wiedzą, kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie czy był Stan Wojenny. A niedawno najważniejszym autorytetem Tuska był pato celebryta Murański.
No i jest Jachira. I Giertych. I Tomasz Wiejski. Tego rozwijać chyba nie muszę.
Lecimy dalej. Analizy Kontka, autorytetu GW i innych mediów sprzedanych władzy, które licealista ze słabą znajomością matematyki mógł rozwalić, a stały się podstawą do opowieści o sfałszowanych wyborach. Które, przypomnę, ukradli nam Rodacy Kamraci.
No to jest kraina skretynienia. Uśmiechniętego.
I trwa to od lat. Pamiętacie mądrości muzyka Urbaniaka, że wybór PiS dowodzi, że Polska powinna być nadal pod zaborami? Czy tego pajaca, co śpiewa, Zalewskiego.
Ale mi najbardziej w wspomnieniach utkwiła inna sytuacja. TVN, kilka dni przed 1 listopada. Grupa postępowych dziennikarzy i autorytetów. Nagle dziennikarka "Polityki" oświadcza, że nie ma pojęcia kiedy właściwie przypada Dzień Wszystkich Świętych a kiedy Dzień Zaduszny. Reakcja? Zachwyt towarzystwa. I przekrzykiwanie się, wśród rechotu, czego to oni jeszcze nie wiedzą i nie kojarzą, jeśli chodzi o polskie święta i rytuały.
Wicie, kumacie, nie wiedzą, dlatego są tacy fajni, uśmiechnięci i postępowi. No, europejscy.
I chyba w tym tkwi największy sukces Tuska. Bo ja myślę, że ci wszyscy ludzie dobrze wiedzą, jak są intelektualnie marni, że nic sobą nie reprezentują. Że w normalnym państwie byliby na marginesie życia publicznego. A dzięki Tuskowi okazują się elitą. Więc będą mu wierni do końca.
#UśmiechnięciKretyni
Dawid

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

 

avatar użytkownika Tymczasowy

2. Jak glupi sa ludzie

Racje mial byly dziennikarz t.Lis, ktory w czasie spotkania ze studentami na uniwersytecie powiedzial, ze mowi sie, ze ludzie sa glupi. Nastepnie zaprzeczyl, by dodac, ze sa oni jeszcze glupsi.