Krotki kurs poprawy jakosci rozumowania - IV

avatar użytkownika Tymczasowy

Filozofowie nazwani pozniej kontynentalnymi mieli dobrze. Zawodowi mysliciele mogli sobie swobodnie pokombinowac.Jak to mowia: Filozofowac kazdy moze, jeden lepiej, drugi gorzej. A coz to szkodzi? Ktoz im mogl zabronic? W ten sposob wielkimi krokami mogl sobie chodzic Duch Swiata, filozof  palajacy zadza poznania istoty bytu mogl znalezc tej zadzy ujscie. Mogly powstawac dziela o bajecznych tytulach jak "Fenomenologia Ducha". Bylo ciekawie i atrakcyjnie, prawie jak na stronach ksiazek literaturze pieknej. 

Pierwszego wylomu dokonal angielski filozof, G.E. Moore, jeden z kilku filozofow z Trinity College Uniwersytetu Cambridge, ktorzy w I-ej polowie XX w. sprawili, ze ta uczelnia stala sie centrum filozofii analitycznej. Moore wykladal filozofie na Cambridge w latach 1911-1938. Zajmowal sie roznymi problemami filozoficznymi, miedzy innymi, etyka. Dla nas jest to mniej wazne, licza sie jego wyklady z lat 1910-1911 noszace tytul: Some Main Problems of Philosophy" (Wybrane problemy filozofii). W nich podjal sie obrony zdrowego rozsadku. Uwazal, ze taki wcale niewysublimowany poglad na swiat bywa najczesciej poprawny. Dalej, tez w obronie prostoty i zdrowego rozsadku w 1925 r. napisal esej zatytulowany: "A Defence of Common Sense". Z czasem zaimponowal mlodym filozofom i w latach 1930. powstala "Cambridge School of Analysis". Panowal tam intelektualny klimat ostrej krytyki antyempirystycznego idealizmu. W ramach tego Moore okreslil jakie podejcie do stawianych problemow filozoficznych jest wyjscie od dokladnego przygladniecia sie pytaniom, ktore legly u podstaw problemow. Nie bez racji stwierdzil, ze caly szereg problemow uwazany jest za nierozwiazywalny z tej prostej przyczyny, ze ich autorzy nie za bardzo sie wysilili by precyzyjnie podac, o co tam chodzi. Jednakze, Moore nie zrobil kroku, ktory by go uczynil stylistycznie natychmiastowo rozpoznawalnym jako filozofa analitycznego, tzn. argumentacji wedlug zasad logiki formalnej. Pozostal na etapie argumentacji nieformalnej i ten nurt byla nadal rozwijany.

Ten krok zrobil uczen Moore'a, B.Russell. To arystokrata nie tylko mysli, ale i doslownie, z urodzenia. W 1931 r. po smierci swego brata zostal trzecim hrabia (earl) Russell. Jego dziadek John byl Lordem i sprawowal kiedys funkcje premiera. B.Russell byl zawodowym logikiem, ktory dokonal waznych odkryc w tej dziedzinie. Dla niego oczywiste bylo, ze logika jest "formalnym mechanizmem dyscyplinowania rozumowania". Za cel postawil sobie wypracowanie logicznie idealnego jezyka. Wielkim pytaniem, na ktore staral sie odpowiedziec bylo czy wiedza ludzka jest mozliwa, a jezeli tak, to w jakim stopniu. Brzmi to dziwnie, ale dokladnie szlo o gwarancje, ze nasze przekonania sa prawdziwe. Oryginalnie, pytanie angielskiego filozofa brzmialo: "Jest jedno wielkie pytanie: czy ludzie moga cokolwiek wiedziec, a jezeli tak, to co i jak? To pytanie jest w istocie najbardziej filozoficzne ze wszystkich". Piszac to, Russell mial przed oczyma oczywiscie logike formalna, symboliczna i jakze wysokie wymagania przez nia stawiane. Stawial ja na rowni z matematyka jako dowodzenie  dedukcyjne i "a priori".

Angielska inspiracja szybko dotarla do Wiednia, gdzie powstalo Kolo Wiedenskie. Tworzylo je grono dosc luzno powiazanych ze soba myslicieli, ktorzy spotykali sie ze soba w roznych skladach w latach akedemickich 1924-1936 i ujawnili sie niemieckojezycznym filozofom w 1928 r.  Nie we wszystkim sie zgadzali, ale to co wspolnie akceptowali sprawilo, ze mozna bylo ich traktowac jako wzglednie zwarta calosc. stworzyli cos. co nosi rozne nazwy, choc mamy do czynienia z tozsamoscia: logiczny empiryzm, pozytywizm logiczny czy neopozytywizm. Uwaza sie, ze dali filozofii analitycznej jej glowna podstawe. Byli oni radykalnie metafizyczni, uwazali sie za rewolucjonistow czyszczacych stajnie Augiasza, za jaka uwazali metafizyke.  Dazyli takze do rekonceptualizacji empiryzmu. To dazenie bylo efektem konstatacji, ze empiria nie jest w stanie uzasadniac twierdzen formalnych. Do tego sa powolane logika i matematyka. Zas narzedziem sluzacym dyskredytowaniu metafizyki bylo kryterium sensownosci. Zgodnie z nim, jezeli twierdzenie syntetyczne (to jezyk I.Kanta) nie bylo testowalne, to powinno sie je uznac za pozbawione sensu; takie ktore stwarza jedynie pseudoproblemy, ktorymi nie warto zawracac sobie glowy. W koncu kazdy moze sobie uzasadniac, co tam sobie chce powolujac sie na jakies asocjacje czy emocje, ale to nie moze byc filozofia.

Autorem kolejnego etapu rozwoju filozofii analitycznej, nazywanej nawet przelomem czy punktem zwrotnym, byl Ludwig Wittgenstein, i Wiedenczyk, i czlowiek Cambridge. On to przeniosl dyskusje w plaszczyzne jezyka. Wedlug niego analiza jezyka jest swietnym narzedziem rozwiewania pseudoproblemow w filozofii. Ludzie je tworzacy najzwyklej na swiecie, robia bledy. Przekraczaja granice jezyka, wyglaszaja twierdzenia zaburzajace logike jezyka.

 

Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz