Obrazy Wegier
Dzis Wegry sa na ustach mediow w Polsce i nie tylko. Stalo sie to za sprawa niedzielnych wyborow do parlamentu, w wyniku ktorych dotychczasowy premier Victor Orban (ur.1963 r.) zostal odsuniety od wladzy. Na fali entuzjazmu narodu europejskiego zapomina sie, ze jedna z glownych przyczyn obecnej porazki bylo po prostu zuzycie sie wladzy, ktore nieuchronnie przychodzi po dlugotrwalym panowaniu. Partia Orbana rzadzila od 2010 r. az 15 lat (2010-2026). To naturalne, choc, na przyklad w Japonii czy w Meksyku byly "natural governing parties", ktore rzadzily i rzadzily...Nie rozumiem dlaczego.
"Polak, Wegier, dwa bratanki" - mowilo sie kiedys i oby tak zostalo. Mimo obecnego incydentu politycznego historia tego kraju bedzie toczyla sie nadal. Kiedys tez byly rozne okresy, lepsze i gorsze. Do tych ostatnich nalezy zaliczyc powstanie roznych "republik" po zakonczeniu I wojny swiatowej (WWI) - Republki Ludowej i Republiki Rad. Z daleka zle to pachnie i tak rzeczywiscie bylo - panowal terror komunistyczny, ktory kiedys znakomicie zobrazowal w swych, niegdys modnych, filmach rezyser Miklos Jancso ("Lapanka", "Czerwien i biel", "Czerwony psalm"). Pozniej Wegrzy zyli normalnie w Krolestwie Wegier (1920-1946), choc nie do samego konca. W II-ej polowie lat 1930., Wegry, ktorych przywodca byl admiral Miklos Horthy weszly w objecia III Rzeszy. Najpierw, w listopadzie 1938 r. wojska wegierskie wkroczyly do Slowacji zajmuja pas terytorium o wielkosci 12 tys. km. kwadratowych. Pozniej, w kwietniu 1941 r. weszly wraz z Wehrmachtem do Jugoslawii przylaczajac do swojego terytorium nastepne tysiace km. kwadratowych. Dla malego kraju, ktory obecnie ma 93 tys. km. kwadratowych powierzchni i 9.8 mln. ludnosci, zdobycze byly pokazne. Tyle, ze sie na tym skonczylo i zaczely sie schody. Trzeba dodac, ze byly one mocno zakrwawione. Otoz, w czerwcu 1941 r. wladze Wegier popelnily smiertelny blad, wraz z Niemcami przystapily do wojny z Rosja Sowiecka. Ich 2. Armia operowala na kierunku stalingradzkim i tam, nad donem zostala doszczetnie rozbita. To tez pokazuja rozne filmy.
Po zakonczeniu II-ej wojny swiatowej (WWII) nastapil terror komunistyczny. W 1956 r. narod wegierski wystartowal do lotu ku wolnosci. Zachety, nie popartej pozniej czynami, udzielil tzw. Zachod. Pokaze jak to wowczas wygladalo czerpiac obrazki z ksiazki Oriany Fallaci pt. "Zycie to wojna prowadzona kazdego dnia", Wydawnictwo Cyklady 2018.
"Nie udalo mi sie wjechac do Budapesztu. Nie zobaczylam udreczonego miasta ani powieszonych cial komunistycznych hierarchow zwisajacych z drzew przy placu Republiki. Nie ujrzalam budapesztanskich kobiet oplakujacych synow poleglych podczas walki, czuwajacych przy trupach otoczonych swieczkami...Widzialam cos jeszcze bardziej tragicznego i rozpaczliwego od okropienstw rozgrywajacych sie w Budapeszcie. Widzialam, jak po raz drugi umiera wegierska wolnosc. Widzialam, jak nad bohaterskim narodem zamyka sie po raz drugi zelazna kurtyna".
A wydawalo sie, ze Wegrzy sa o krok od wolnosci. "Caly swiat wierzyl, ze Wegrom udalo sie zdobyc niepodleglosc. Granica byla otwarta, dziennikarze przejezdzali przez nia codziennie oraz taksowkami z wiednia". I wtedy wjechaly, przyslowiowe w demoludach, czolgi Armii Radzieckiej. Fallaci wraz z innymi dziennikarzami oraz dyplomatami starala sie przebyc droge z wiednia, do malej przygranicznej miejscowosci Nickelsdorf, stamtad do miasteczka Magyarovar i na koniec do Budapesztu. Niestety, droge od posterunku granicznego dalej, zamknely kacapki i czolgi. Oto jak ich opisala: "Wkrotce zobaczylismy sowieckie czolgi. Staly posrodku drogi, jeden za drugim i calkowicie blokowaly przejazd. Bylo ich trzy, z lufami dzialek skierowanymi w nasza strone. Na wiezyczce siedzieli zolnierze z wycelowanymi karabinami do strzalu...Na skraju dogi wokol ogniska stalo czterech zolnierzy i patrzylo na nas bez ruchu.Nie wygladali nawet jak zolnierze, lecz jak dziwne, okropne istoty przebrane za zolnierzy. Byli brudni, zdziczali i wrogo nastawieni. Mieli zolte splaszczone twarze jak Mongolowie. Ich male czarne oczy wpatrywaly sie w nas bez wyrazu. Na sam ich widok zaczely mi sie trzasc nogi. Nie mieli w sobie doslownie nic ludzkiego i choc wygladali dosc zalosnie, tacy mali, potwornie brudni i zziebnieci wokol tego ogniska, nie byalam w stanie im wspolczuc, czulam tylko lek i obrzydzenie".
Budynek strazy granicznej obsadzili wegierscy patrioci uzbrojeni w kilka pistoletow i karabinow. Jednym z nich byla kobieta.
"Kobieta okazala sie dzieckiem. Wygladala ledwie na pietnascie lat, choc, jak pozniej sie dowiedzialam, miala dwadziescia jeden. Ubrana byla w spodnie narciarskie i i skorzana kurtke, a na szyi zawieszone miala parabellum. Byla niska i delikatnej budowy, miala piekna twarz i czarujacy usmiech. Walczyla w budapeszcie i byla studentka Politechniki. Nazywala sie Ludmilla Thurg...Jej dwunastoletni braciszek zostal rozstrzelany przez Rosjan. Rzucal w czolgi koktajlami Molotowa. 'Byl niezwykle odwazny - powiedziala. - Jestem z niego dumna'. Zapyatalam jej, czy wielu studentow zginelo.'Niewielu - odparla Ludmilla. - Dwa tysiace'. Spyatalam, co zamierza robic, gdy Rosjanie nadal panuja w kraju. 'Bede walczyc - odparla - poki mnie nie zabija'. Powiedziala to z nonszalancja, jakby chodzilo o cos nieistotnego".
- Tymczasowy - blog
- Zaloguj się, by odpowiadać

napisz pierwszy komentarz