Święty Jan Kapistran

avatar użytkownika intix

 

.


      



       Żywot świętego Jana Kapistrana, franciszkanina
       (Żył około roku Pańskiego 1456)

       Jan, zwany Kapistranem od rodzinnego miasta Capistrano, leżącego na południe od Neapolu, przyszedł na świat w roku 1386, z ojca szlachcica niemieckiego. Rodzice dali mu staranne wychowanie, odpowiednie jego wysokim zdolnościom. Na uniwersytecie w Perugii przykładał się do prawa kanonicznego i cywilnego, i złożył z odznaczeniem egzamin na doktora. Zaszczycający go swą łaską Władysław, król neapolitański, mianował go sędzią w Perugii, mieście wydartym papieżowi. Jan zasłynął z mądrości i wielkiego zamiłowania sprawiedliwości, a przy tym z łagodności i dobroci. Jeden z najznamienitszych mieszczan zaręczył go ze swą córką jedynaczką, ale małżeństwo to za szczególnym zrządzeniem woli Boskiej nie przyszło do skutku. Oto w roku 1416 mieszkańcy Perugii powstali przeciw Władysławowi, aby wrócić pod pastorał papieski. Jan, jako wierny poddany króla, chciał pośredniczyć w tej sprawie, ale rokoszanie pojmali go i zamknęli w warownej wieży, gdzie przesiedział kilka miesięcy w ciemności i wielkiej nędzy. Zawiódłszy się w nadziei, że Władysław go oswobodzi, wyłamał się z więzienia, ale nie mogąc się pozbyć pętających nogi kajdan, został schwytany i na jeszcze większe cierpienia wystawiony. W ciemnościach celi więziennej, oświecony łaską Niebios, przyszedł do przekonania, że lepiej zawierzyć Bogu, aniżeli książętom, że nadzieje ziemskie, dobra doczesne i wziętość u ludzi są czczym marzeniem, i że korzystniej wstąpić w służbę wiekuistego Króla Nieba i ziemi. Pod wpływem tych myśli i gorliwych modłów do Wszechmocnego powziął niezłomne postanowienie wstąpienia do zakonu świętego Franciszka serafickiego.

       Za cenę 160.000 franków odzyskał wolność, rozdzielił resztę majątku pomiędzy ubogich, i licząc lat trzydzieści poprosił o habit w klasztorze franciszkańskim w Perugii. Po wypróbowaniu jego szczerego powołania i pokory przyjęto go do nowicjatu. Teraz ochoczo oddał się obowiązkom przepisanym przez regułę, wyprzedzał wszystkich w postach i czuwaniu, modlitwach i pokucie, a pod kierownictwem świętego Bernardyna, który był jego nauczycielem, czynił olbrzymie postępy w teologii, aż wreszcie wyświęcony został na kapłana w roku 1420. Władze klasztorne poruczyły mu urząd kaznodziei pokutnego. Godność tę piastował przez lat prawie czterdzieści wśród wiernych, odszczepieńców i pogan z wielką skutecznością i niesłychanym poświęceniem. Pomiędzy Capistrano w Neapolitanskim a Trydentem w Tyrolu, nie masz prawie miasta, w którym by nie był z kazalnicy zagrzmiał donośny głos jego. Był niskiej postaci, bladego oblicza i wychudły jak szczapa, ale gdzie tylko ukazał się na ambonie, tam każde oko zwilżało się łzami i miękły najzatwardzialsze serca. Pod wpływem jego kazań nie tylko jednano się z Bogiem i bliźnimi, nie tylko wyrzekano się grzechu i szatana, ale zakładano szpitale, lazarety dla chorych, klasztory i inne zakłady dobroczynne, nie żałując kosztów i starań. Natłok pobożnych bywał zawsze taki, że najobszerniejsza świątynia pomieścić ich nie mogła, gdyż liczba ich dochodziła 80 i 100 tysięcy. Posługiwali się tym ubogim zakonnikiem papieże Marcin V i Eugeniusz VI, aby wytępić sektę fraticelów, załatwiać ważne sprawy z dworami francuskim, burgundzkim, sabaudzkim i innymi państwami włoskimi. Oprócz tego popierał Jan w swym zakonie poważne studia, ścisłe zachowanie reguły i wyjednał u Stolicy Apostolskiej zaliczenie swego nauczyciela Bernardyna do zastępu Świętych Pańskich.

       W roku 1451 wysłał go papież Mikołaj V na prośbę cesarza Fryderyka III jako generalnego inkwizytora do Niemiec i polecił mu, aby zajął się nawracaniem husytów w Czechach i Morawii. Podróż jego przez Karyntię i Styrię do Austrii była podobna do triumfalnego pochodu. Wszędzie wychodził na jego spotkanie lud i duchowieństwo z krzyżami, chorągwiami i relikwiami, wśród pieni nabożnych i psalmów, Wszyscy chcieli go widzieć, a chociaż kazał po łacinie i myśli jego powtarzał tłumacz, słuchano go z zapałem całymi godzinami. Ponieważ wzbroniono mu wstępu do Czech, kazał na pograniczu i w ten sposób nawrócił kilkanaście tysięcy husytów. Potem prowadził cudami wsławione misje w Saksonii, Frankonii, Turyngii, Bawarii i w Polsce. W Augsburgu uzdrowił wielu chorych, a kazania jego tak błogi i zbawienny wywarły skutek, że wywieziono cały wóz talii kart, kostek i innych gier hazardowych za miasto, gdzie je ułożono w wielki stos i spalono. Taki sam skutek miało jedno z kazań, które w obecności tysięcznych tłumów wiernych wszelkich stanów głosił w Krakowie.

       W roku 1453 wstrząsnęła światem chrześcijańskim wieść o zdobyciu Konstantynopola przez Turków. Papież Mikołaj V wezwał wiernych do wyprawy krzyżowej przeciw najezdnikom, ale głos jego nie znalazł posłuchu. Cesarz Fryderyk zwołał wprawdzie sejm niemiecki do Ratysbony, a później do Frankfurtu, Jan przybył tam, zachęcając do boju z zawziętym wrogiem chrześcijaństwa i do stawienia mu czoła, ale wymowa jego okazała się bezskuteczną wobec samolubstwa i opieszałości książąt Rzeszy niemieckiej.

       Tymczasem położenie Węgier stawało się coraz groźniejszym. Sułtan Mahomet II ruszył z ogromną armią lądową i potężną flotą na Dunaju ku miastu Białogrodowi, będącemu kluczem do ziem węgierskich. Jan, którego wymowa skuteczniej działała na lud prosty aniżeli na książąt, zebrał sporą liczbę wojowników, pośpieszył z nimi na Węgry i skłonił lud tamtejszy do chwycenia za oręż. W ten sposób zebrał razem z hetmanem Janem Hunyadym około 60.000 żołnierza i pośpieszył na odsiecz Białogrodu.

       
      
                    Święty Jan Kapistran

       Armia ta ani uzbrojeniem, ani ilością, ani też pod względem karności nie mogła sprostać wielekroć liczniejszemu nieprzyjacielowi, ale bosy zakonnik wynagradzał te niedostatki swą ufnością w Bogu. Jan z krzyżem, Hunyady z mieczem w dłoni uderzyli na flotę turecką przed nadejściem sułtana z wojskami lądowymi i zniszczyli większą jej część. Potem rozpoczął się straszny bój pod murami Białogrodu. Kapistran dokazywał cudów męstwa i waleczności, przebiegał szyki walczących wśród grzmotu dział i gradu kul, chwaląc mężnych, zachęcając znużonych i pocieszając zwątpiałych. Szczęście zdawało się sprzyjać Turkom; już stanęli na przedmieściu, już uciekł był dowódca twierdzy, już Hunyady stracił nadzieję, już zabrzmiały sygnały tureckie do uderzenia na całe miasto, gdy wtem Kapistran chwyta sztandar, staje na szczycie murów fortecznych i nawołuje swoich do wznowienia walki; Turcy cofają się i zostawiają ogromne stosy poległych. Hunyady zakazał ścigać przeważającego siłą wroga, ale Kapistran uderza na czele 4.000 krzyżowców z hasłem "Jezus i Maryja" na obóz turecki, kładzie trupem 24.000 pogan i zdobywa cały tabor i wszystkie działa. Tak się zakończył ważny dla Węgier i chrześcijańskiej Europy dzień 22 lipca roku 1456, wsławiony po wszystkie wieki bohaterstwem Kapistrana. Uwiadomiony o tym zwycięstwie papież Kalikst III nakazał, aby corocznie 6 sierpnia jako w dniu zwycięstwa, na wieczną pamiątkę obchodzono w całym chrześcijaństwie uroczystość Przemienienia Pańskiego. Wkrótce potem wskutek nadmiernych wysiłków Jan zachorował i przewieziony został do Illoku. Król niebieski powołał go do żywota wiecznego w dniu 23 października roku 1456. Żal był powszechny, wszystkie miasta włoskie i niemieckie, gdzie się upamiętnił swymi kazaniami, wyprawiły mu uroczyste egzekwie, a Węgrzy, uważając go za Świętego, pielgrzymowali do jego grobu, który wkrótce zasłynął cudami. Papież Leon X zezwolił na jego cześć w mieście Kapistrano, a Aleksander VIII kanonizował go w roku 1690, ale dopiero Benedykt XIII ogłosił jego wyniesienie na ołtarze bullą z roku 1724.

       Nauka moralna

       Święty Jan Kapistran, ten były słynny prawnik i doktor, sędzia i ulubieniec królewski, wstąpiwszy do zakonu stał się wspaniałym wzorem chrześcijańskiej pokory. Wszyscy, w jakimkolwiek żyjemy stanie, powinniśmy brać przykład z tego wielkiego Świętego, albowiem

       1) Pokora czyni nas miłymi Bogu. Psalmista Pański mówi: "Któż jako Pan, Bóg nasz, który mieszka na wysokości, a na niskości patrzy na Niebie i na ziemi?" (Psalm 112, 5-6). Znaczy to, że Bóg jako najwyższy Pan i jedynie prawdziwy Bóg znajduje w pokorze szczególne upodobanie. Izajasz prorok pisze: "Bo tak mówi Wysoki i Wyniosły mieszkający w wieczności, a święte Imię Jego na wysokości i w świątyni mieszkający, a ze skruszonym i uniżonym duchem, aby ożywił ducha zniżonych, ażeby ożywił ducha skruszonych". Prorok Daniel woła: "Wy Święci i w sercu pokorni, chwalcie Pana", najmilsza bowiem jest Mu chwała z ust pokornych. Najświętsza Panna oświadcza wyraźnie, dlaczego Bóg Ją tak umiłował i wyszczególnił, mówiąc: "Pan raczył spojrzeć łaskawie na niegodną sługę swoją" (Łuk. 1,48). Święta Magdalena de Pazzis na pytanie, dlaczego Bóg miłuje prostodusznych i pokornych, odpowiada tymi słowy: "Przyczyną tego jest pokora, bo ta przyciąga Boga jak magnes do duszy człowieka". Powiedzmy przeto z Judytą (Jud. 8,16): "A przeto ukorzmy dusze nasze i w duchu uniżonym służąc Mu, mówmy z płaczem Panu, aby według woli swojej uczynił z nami miłosierdzie swoje".

       2) Pokora wyjednywa nam łaskę i przychylność Boską. Pismo św. Powtarza kilkakrotnie, że Bóg czuje wstręt do dumnych, a łaskawy jest dla pokornych. Łaski Pańskie nazywa święty Jan zdrojami żywej wody. "Woda stacza się na dół, nie idzie pod górę, łaska Boża spływa w głębie serc pokornych, nie w dusze nadęte dumą i zarozumiałością. Doliny są o wiele żyźniejsze od gór". Mówi to również już psalmista Pański, iż wyniosłości bywają często nagimi skałami, z których stacza się deszcz ożywczy, użyźniając doliny zasłonięte od mroźnych wiatrów. Historia uczy, że dumni i napuszeni są pozbawieni łask i wewnętrznego spokoju, pełni trosk i drażliwości, wystawieni na burze pokus i namiętności, a pokorni są bogaci w łaski, spokój, wesele, nadzieje i serdeczne pociechy, męstwo i rozliczne cnoty.

       Modlitwa

       Boże, któryś zasługami i nauką świętego Jana, Kościół Twój przedziwnie uświetnił, i przez niego nad wrogami chrześcijaństwa przez moc przenajświętszego Imienia Jezus wiernym dał odnieść zwycięstwo, spraw miłościwie, prosimy, abyśmy nieprzyjaciół naszych za jego pośrednictwem przemagając na ziemi, nagrody razem z nim dostąpili w Niebie. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.


Św. Jan Kapistran
Urodzony dla świata 1386 roku
Urodzony dla Nieba 23.10.1456 roku
Kanonizowany 1724 roku
Wspomnienie 28 marca

Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dni roku - Katowice/Mikołów 1937r.



 
      
       

       Dnia 28. marca
       Święty Jan Kapistran.
(1385-1456.)

       Święty Jan urodził się w roku 1385 w mieście Kapistrano, położonem w królestwie neapolitańskiem. Od miasta rodzinnego zwie się Janem Kapistranem. Ojciec jego był niemieckim rycerzem, matka była włoszką. Pierwsze nauki pobierał w mieście rodzinnem. Na dalsze studya poszedł do Perugia, gdzie zdobył sobie stopień doktora obojga praw. Ożeniwszy się, zamieszkał w Perugia; wnet zasłynął z swych wiadomości prawniczych. To też powierzył mu ówczesny król neapolitański, Władysław r. 1412 urząd głównego sędzi miasta.
   
       W roku 1416 powstały nieporozumienia i niesnaski między miastem Perugia a królem Władysławem. Mieszczanie wysłali Jana, by ułożył warunki zgody i pokoju. Ponieważ był poddanym króla, powstało podejrzenie, że zdradził miasto i że miał na oku tylko korzyść króla. Skutkiem tego wrzucili go współobywatele do więzienia; zamknęli go w ciemnej wieży.
   
       Tutaj ukazał się Janowi, tak mówi legenda, pewien człowiek ubrany w szaty świętego Frańciszka, który kazał mu opuścić świat i wstąpić do zakonu. Jan uważał widzenie to za wolę Bożą i postanowił zastosować się do wezwania. Przeszkody nie było, bo żona mu była umarła. Uwolniony z więzienia za wysoką sumę, wszystkie swoje dobra i pieniądze rozdał między ubogich; w skromnej szacie poszedł r. 1416 do klasztoru frańciszkańskiego, położonego niedaleko Perugia, prosząc o przyjęcie. A ponieważ znany był z swej nauki i uczciwości, nie napotkał trudności.
   
       Po roku próby odebrał święcenia kapłańskie. Odtąd było całe jego życie bezustannem umartwieniem. Tylko raz na dzień jadał, nigdy przecież do sytości. Przez trzydzieści i sześć lat nie używał żadnych mięsnych potraw. Sypiał tylko trzy godziny na dobę i to jeszcze na twardej ziemi. Codzień biczował się do krwi. Pokusy szatana, który napadł na niego z wielką siłą, święty odparł temi słowami: Czyń, co Bóg dopuścił, więcej nie możesz. Wiedział bowiem, że szatan kusi tylko za dopuszczeniem Bożem i że po nad siły kusić człowieka nie zdoła. Odtąd był już wolnym od natarczywości szatańskiej.
   
       Najmilszem jego zajęciem było obcowanie z Panem Bogiem na modlitwie, rozważaniu i czytaniu pobożnych książek. Całemi godzinami klęczał przed wizerunkiem Ukrzyżowanego, często w zachwyceniu.
   
       Rozdwojenie panowało wówczas między zakonnikami reguły św. Frańciszka. Jedni dążyli do reformy i do zaprowadzenia dawnej karności mianowicie pod względem cnoty ubóstwa. Tym przewodził św. Bernardyn z Siena, słynny naonczas kaznodzieja i wielbiciel Imienia Jezus; stąd zwali się ci wszyscy, którzy szli za nim, Bernardynami, albo też, ponieważ zachowywali (obserwowali) ostrzejszą regułę, "obserwantami". Inni, którym zluźnienie pierwotnej reguły było na rękę, sprzeciwiali się temu duchowi reformy. Św. Jan stanął po stronie św.Bernardyna. Rozdwojenie doszło tak daleko, że Frańciszkanie oskarzyli Bernardynów przed papieżem. Mianowicie oskarzono św. Bernardyna o przesadę w czci ku Najświętszemu Imieniu Jezus, oraz o nakładanie ostrych nadzwyczaj praktyk.
   
       Wtenczas to udał się Kapistran do Rzymu, by bronić niewinności świętego Bernardyna. I w rzeczy samej, głębokością swej nauki i porywającą wymową bronił Jan tak skutecznie swej sprawy, że papież uznał słuszność reformy w zakonie frańciszkańskim. Przy tej sposobności poznał papież wymowę, naukę i znajomość prawa w św.Janie; postanowił użyć go na usługi Stolicy apostolskiej. Odtąd zaczął się dla Jana nowy okres życia. Posyłany przez papieży w różne kraje na różne dwory królewskie, załatwiał w imieniu Stolicy apostolskiej najtrudniejsze sprawy kościelno-polityczne. Po drodze wszędzie miewał nauki, nawracając heretyków lub też prowadząc oziębłych i grzesznych na drogę pokuty. Święty był jednym z najsławniejszych mówców w całym Kościele Bożym. Kiedy rozpoczynał naukę, już dziesiątki tysięcy stały przed kazalnicą. Często musiał przerywać kazania, bo płacz rozpaczliwy grzeszników nie pozwalały mu dalej mówić.
   
       Na swych podróżach przeszedł całe Włochy, Niemcy, Czechy i Węgry. We Włoszech nawrócił sekciarzy zwanych Fraticelli, w Czechach i Morawie nawrócił dwanaście tysięcy husytów. W Lipsku jedną nauką o śmierci nakłonił stodwudziestu młodzieńców do wstąpienia do zakonu. Z prawie równym skutkiem nauczał we Wrocławiu.
   
       Przyszedł św. Jan Kapistran na prośby króla Kazimierza także do Polski. Kiedy przybywał do Krakowa, wyszli sam król, biskup krakowski Zbigniew i całe duchowieństwo poza bramy miasta jemu na przeciw, prowadząc go w procesyi do katedry. Jednem kazaniem nakłonił i tutaj stotrzydziestu młodzieńców, a między nimi wielu uczonych i doktorów, do wstąpienia do klasztoru. Założył w Krakowie klasztor Bernardynów. W Polsce działał dziewięć miesięcy; potem puścił się w dalszą podróż do Węgier przez kraje włoskie i słowackie, gdzie nawrócił dziesięć tysięcy od odszczepieństwa greckiego.
   
       Działalność św. Jana przypada na czasy, w których sułtan turecki Mahomet II. zająwszy Carogród i Grecyą ruszył z licznym wojskiem do Węgier, grożąc zagładą całemu chrześcijaństwu. Król węgierski Władysław wysłał posłów do wszystkich książąt chrześcijańskich z prośbą o pomoc. Było to na próżno. Już zbliżał się bowiem Turek z wielką armią ku Węgrom. Król nie miał gotowego wojska. Wtem Kapistran porozumiawszy się z legatem papieskim zaczął głosić pospolite ruszenie krzyża, czyli wojnę krzyżową przeciw Turkom. W krótkim czasie zebrał kilka tysięcy wojska i złączył państwa chrześcijańskie ku wspólnej obronie. Przyszło do walnej bitwy pod oblężonym przez Turków Białogrodem. Z jednej strony stało tysiączne wojsko tureckie, z drugiej podniesione przez Kapistrana na duchu nieliczne wojsko chrześcijańskie. Rozpoczęła się bitwa. Z krzyżem w ręku szedł Kapistran w pierwszych szeregach, nawołując do wierności ku Chrystusowi. Pogrom Turków był zupełny. Było to w roku 1456.
   
       Tak wojsko jako i dowódzcy przypisywali zwycięstwo nie sobie, tylko zapałowi i modlitwom Jana. Wtedy Kapistran dziękując Bogu za obronę chrześcijaństwa, znużony podróżami i pracą misyonarską udał się do klasztoru w Illok, gdzie zakończył swój żywot w roku 1456, mając lat 71. Liczne cuda świadczyły po śmierci o jego świętości. Papież Aleksander VIII. policzył go w roku 1690 w poczet świętych.

       Nauka

       Gdy św. Jan Kapistran spostrzegł, jak niewdzięcznym jest świat i jak niestałe i znikome są sądy ludzkie, jak nędzne jest szczęście doczesne, porzucił wszystkie ziemskie uciechy i poszedł do zakonu, by się starać o łaskę u najwyższego Pana, dawcy prawdziwego szczęścia i zadowolenia. Abyśmy podobnie myśleli i postępowali! Nie gonić nam za szczęściem tego świata, bo go nie uzyskamy. Niechby nam zawody, niepowodzenia i dolegliwości były tłomaczami tej prawdy, że niema szczęścia ani zadowolenia na świecie. Niechby te cierpienie i zawody uczyły nas głębszego zastanowienia się nad celem życia naszego, niechby pouczały nas o tem, że tylko w Bogu jest zadowolenie, że droga do Boga prowadzi przez pokutę i modlitwę. - Miłość stworzenia, mówi św. Tomasz a Kempis, to miłość złudna i kłamliwa. Miłość ku Jezusowi, to miłość stała i wierna. Miłuj i bądź przyjacielem Tego, który ciebie nie opuści, który stać będzie przy tobie szczególnie wtenczas, kiedy wszyscy cię opuszczą. Trzymaj się Jezusa w życiu i śmierci. Powierz się Temu, który sam jeden pomódz ci może wtenczas, kiedy nikt ciebie nie wesprze lub nie zechce wesprzyć.

       
"ŻYWOTY ŚWIĘTYCH PAŃSKICH" - Poznań, dnia 10 lutego 1908.
Na podstawie kalendarza kościelnego z uwzględnieniem dzieła ks. Piotra Skargi T.J.
oraz innych opracowań i źródeł na wszystkie dni całego roku ułożył
Ks. Władysław Hozakowski




      
       Ołtarz św. Jana Kapistrana z krakowskiego kość. oo. bernardynów na Stradomiu



       Litania do św. Jana Kapistrana
 

Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z Nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami.
Święty Franciszku z Asyżu, módl się za nami.
Święty Janie Kapistranie, módl się za nami.
Święty Janie, wyznawco Chrystusowy, módl się za nami.
Święty Janie, chwało Italii, módl się za nami.
Święty Janie, naśladowco Biedaczyny z Asyżu, módl się za nami.
Święty Janie, duchowy synu Św. Bernardyna, módl się za nami.
Święty Janie, reformatorze dyscypliny zakonnej, módl się za nami.
Święty Janie, współzałożycielu zakonu obserwanckiego, módl się za nami.
Święty Janie, twórco pierwszej polskiej prowincji bernardyńskiej, módl się za nami.
Święty Janie, wędrowny misjonarzu, módl się za nami.
Święty Janie, Apostole Europy, módl się za nami.
Święty Janie, wzorze dobroci, módl się za nami.
Święty Janie, wzorze prostoty, módl się za nami.
Święty Janie, wzorze miłości bliźniego, módl się za nami.
Święty Janie, kaznodziejo wytrwały, módl się za nami.
Święty Janie, kaznodziejo pokorny, módl się za nami.
Święty Janie, głoszący Dobrą Nowinę, módl się za nami.
Święty Janie, zapalający serca miłością seraficką, módl się za nami.
Święty Janie, orędowniku zachowania czystości Wiary, módl się za nami.
Święty Janie, czcicielu Najświętszego Imienia Jezus, módl się za nami.
Święty Janie, twórco dzieł teologicznych, módl się za nami.
Święty Janie, uczestniku bitwy pod Belgradem, módl się za nami.
Święty Janie, cudotwórco przemożny, módl się za nami.
Święty Janie, orędowniku nasz u Boga, módl się za nami.
Święty Janie, wspomożycielu Twoich czcicieli, módl się za nami.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

K. Módl się za nami Święty Janie Kapistranie.
W. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:
Boże, Ty obdarzyłeś świętego Jana umiłowaniem Świętej Ewangelii i posłałeś, aby po całej Europie głosił ludziom Twoje Słowo, racz udzielić nam za jego wstawiennictwem potrzebnych łask i ożyw w naszych sercach zapał do głoszenia prawdy o Tobie, abyśmy z pomocą naszego Patrona i Wspomożyciela mogli odważnie świadczyć o naszym Bogu. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, † który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.


.

2 komentarze

avatar użytkownika intix

1. Święty Jan Kapistran - wielki kaznodzieja i krzyżowiec



Znalezione obrazy dla zapytania Święty Jan Kapistran - obrazki

       Pracując codziennie, przez 40 lat nauczał wiernych, nawracał heretyków i bałwochwalców, naprzód we Włoszech, potem w Niemczech, na Słowiańszczyźnie i na Węgrzech. Przez lat 6 będąc generałem obserwantów, wiele się przyczynił do zaprowadzenia koniecznej u nich reformy. Gdy właśnie podówczas sekta fratricellów i lizochów zakłóciła spokój we Włoszech przez zbytnie wywyższanie ubóstwa, tajemne schadzki, odrzucanie praw kościelnych i rozpustę, Papież rozkazał Kapistranowi, aby ich przekonywał o błędzie i nawrócił. Jan chlubnie się z tego wywiązał.

       Z takim samym powodzeniem w Rzymie głosił kazania do żydów. Już wtedy w całych Włoszech słynął jako znakomity kaznodzieja: dokąd się obrócił, spieszyły za nim tłumy pobożnego ludu, miasta zapraszały go do siebie z kazaniami, choćby tylko na jeden dzień, na jego spotkanie zbiegały się masy ludu i duchowieństwa, z nadzwyczajną okazałością i weselem, najobszerniejsze kościoły nie mogły pomieścić słuchaczów, tak, iż częstokroć musiano mu stawiać kazalnice na rynkach i polach.

       Daleko ważniejszą misję otrzymał Kapistran w r. 1451. Po zakończeniu soboru konstancjańskiego (1418), w Czechach zawrzała okropna wojna; daremnie ojcowie bazylejscy usiłowali (1431) pojednać zwaśnione strony: husyci, przez długi czas zakłócając spokój Kościoła, pustoszyli własną ojczyznę. Opiekujący się małoletnim Władysławem Pogrobowcem Fryderyk III, cesarz, pragnąc przywrócić spokój nieszczęśliwemu krajowi, za radą Eneasza Sylwiusza, udaje się do Papieża, z prośbą o przysłanie głośnego z prac apostolskich Kapistrana.

       Mikołaj V wyprawił świętego męża w charakterze swego legata, wkładając nań obowiązek uśmierzenia krwawych walk husyckich i wzmocnienia podkopanej w Niemczech powagi Kościoła.

       Kapistran, spiesząc do Wiednia z 12 towarzyszami (w czerwcu 1451 r.), po drodze naucza i wzywa do pokuty. Obok niesłychanej potęgi słowa, powagi wieku (miał lat 66), młodzieńczej czerstwości i (mimo umartwionego żywota) zawsze rumianej i wypogodzonej twarzy, dziwnie dźwięcznego i donośnego głosu, co wszystko wymownie oddziaływało na słuchacza, posiadał dar uzdrawiania, a tak wszędzie i grzeszników nawracał i chorych leczył.

       Im bliżej był Wiednia, tym liczniejsze spotykał rzesze pobożnych, głosił kazania na otwartych miejscach; pragnący widzieć jego osobę wchodzili na drzewa, mury i dachy, a szczęśliwym się mienił, kto się mógł dotknąć jego szaty.

       Przez całą Karyntię, Styrię i Austrię wszędzie występowały tłumne procesje na jego przyjęcie, a w Wiedniu 100 000 osób wszelkiego stanu otaczało jego kazalnicę na placu przy katedrze św. Szczepana.

       Posiadając tylko włoski i łaciński język, nie mógł być rozumianym przez ludu któremu księża tłumaczyli jego słowa; mimo to sprawiał skutki nadzwyczajne: obfite łzy i łkania, liczne i stanowcze nawrócenia, zgoda nieprzyjaciół, naprawa szkód i zgorszeń były owocem jego trudów. Kobiety wyrzekały się zbytku i próżności, kupcy nieprawego zysku, młodzież porzucała świat i wstępowała do klasztorów. Wielu z uczonych i akademików wiedeńskich, wielu członków najznakomitszych rodzin przyjąwszy z rąk Jana habit bernardyński, poświęciło się na służbę Bożą i usługę bliźnich.

       W końcu lipca t. r. wybrał się do Czech, głównego celu swego posłannictwa; gdy jednak z powodu przeszkód stawionych przez husytów nie mógł wejść do tego kraju, mimo kilkakrotnych usiłowań i przydanej mu od cesarza straży, pracował na pograniczu lat kilka, i przez kazania, rozmowy, katechezy i pisma walczył z błędami sekciarzy.

       W gronie nawróconych przez niego 11 000 husytów było wielu duchownych i magnatów. Z takim powodzeniem pracował w Ołomuńcu i Bernie, potem w Chebie (Eger w Czechach nad granicą bawarską) i Fryburgu; objeżdżając kraje niemieckie, głosił kazania w Turyngii, Saksonii, w Erfurcie (do 60 000 słuchaczów), Weimarze, Halle, Lipsku, Norymberdze, Ratyzbonie, Dreźnie, Budziszynie, Magdeburgu, Bambergu itp. Wszędzie stanowczo wpłynął na poprawę skażonych obyczajów, a we Wrocławiu podkopał przewagę husytów i założył klasztor dla współbraci.

       Odgłos świetnych i bogatych w skutki prac Jana doszedł i do Polski. Dbały o dobro swych owieczek kard. Oleśnicki, bp krakowski, napisał doń (2 sierpnia 1451 r.) uprzejmy list, zapraszając na misję do swej diecezji; toż powtórzył król Kazimierz (z Gródka we wrześniu t. r.), obiecując „kochanemu ojcu obfite żniwo w swym państwie, mianowicie na Rusi, gdzie nie zbywa na takich, co głosu jego gotowi posłuchać i pójść drogą przez niego wskazaną". Pomimo gorących próśb kardynała i króla, mimo wywołanego żądaniem kardynała rozkazu papieskiego i jeszcze dwóch listów Oleśnickiego (r. 1452 i 53), Jan pragnąc nawrócenia Czech, został jeszcze na ich pograniczu w Germanii, gdzie go książęta wzywali na zjazdy, a biskupi chcieli mieć w swych diecezjach, i dopiero 28 sierpnia 1453 r. przybył z Wrocławia do Krakowa, w towarzystwie biskupiego delegata ks. Jana Długosza i wielu panów.

       Jan Kapistran opuścił Kraków 14 maja 1454 r., z powszechnym żalem, odprowadzony przez niezliczone tłumy wielbicieli wszelkiego stanu, płci i wieku, dwie mile za miasto, gdzie pożegnawszy się z kardynałem, prałatami, mnogim klerem i całą rzeszą, puścił się do Wrocławia.

       Ale Bóg zgotował dlań obfite jeszcze żniwo na Wschodzie. Gdy Turcy, po zdobyciu Konstantynopola w 1453 r., zapragnąwszy opanować całą Europę i zatknąć półksiężyc na murach Wiednia i Rzymu, wtargnęli do Węgier i oblegali Belgrad, wtedy książęta chrześcijańscy, zagrożeni strasznym niebezpieczeństwem ze strony dzikich azjatów, obrócili oczy na Jana, jako męża osobliwego i wyrocznię swego czasu. W roku 1455 Jan stanąwszy na sejmie w Neustadt, zachęcał książąt i lud do walki z nieprzyjacielem. Eneasz Sylwiusz, błagając go o połączenie swym wpływem stronnictw, by tym skuteczniej działać przeciwko wrogom, w te się doń odzywa słowa, które nam dosadnie malują ówczesne rozprzężenie obyczajów: „Wykorzeń gnuśność, pychę i łakomstwo, trzy plagi, sprowadzające na Kościół jarzmo tureckie”.

       Powołany do zagrożonych niebezpieczeństwem Węgier, pracuje tam Jan niezmordowanie przez cały rok, zachęca słowem i listami do wyprawy krzyżowej, doradza papieskiemu legatowi, a przemierzając Węgry, Siedmiogród, Wołoszczyznę i Mołdawię, wszędzie gromadzi wojsko, kojarzy zgodę między przywódcami, współdziała przy odrzuceniu pierwszego planu walki i wyborze naczelnego wodza, wyprawia posłów, rozpisuje listy na wszystkie strony, słowem, jest duszą wszelkich wojennych działań. W roku 1456 rozpoczęła się krucjata: Jan Kapistran spotkał się w Peterwardein z węgierskim hetmanem Janem Hunyady.

       Tym to dwóm Janom zawdzięcza chrześcijaństwo złamanie potęgi nieprzyjaciół pod murami Belgradu i wyrwanie z największego niebezpieczeństwa. Bo kiedy chrześcijańscy wojownicy byli już gotowi ustąpić przewadze muzułmańskiej, Jan stanąwszy w miejscu najzaciętszej walki, w głębokim przekonaniu, że wyznawcy prawego Boga muszą zwyciężyć, spieszy z krzyżem w ręku przeciwko nacierającym Turkom i gorącymi słowy i własnym przykładem zagrzewa cofających się żołnierzy do nowego starcia. Hunyady ośmielony przez Jana, uderza na trzykroć liczniejszego wroga i stanowcze odnosi zwycięstwo na Dunaju, a drugie przy twierdzy 22 lipca 1456 roku. Poległo tam 24 000 Turków. 300 dział i wszystkie wojenne przybory stały się łupem zwycięzców. Ocalały tym sposobem Węgry, odetchnęła Europa i Kościół. Ubogiego mnicha, sprawcę powszechnej radości, naoczny świadek zwie wodzem całej wyprawy.

       Wkrótce po odniesionym tryumfie umarli obaj bohaterowie: Hunyady 11 sierpnia, Jan 23 października w Willaku. [...]. W poczet świętych policzył Jana Kapistrana Aleksander VIII w roku 1690, ale dopiero Benedykt XIII w 1724 r. wydał bullę kanonizacyjną.(...)

Ks. M. S.
Za: Encyklopedia Kościelna pod red. x. M. Nowodworskiego
 www.piotrskarga.pl

avatar użytkownika intix

2. Wielki kaznodzieja


Powiększenie













AUTOR NIEZNANY

"Kazanie św. Jana Kapistrana w Bambergu"
tempera na desce, ok. 1470
Muzeum Historyczne, Bamberg






W XV wieku franciszkanin z Włoch, Giovanni da Capestrano (w spolszczonej wersji Jan Kapistran), podróżował po całej Europie i na rynkach miast wygłaszał płomienne, wielogodzinne kazania. Na rynkach miast, bo kościoły nie mogły pomieścić wszystkich, którzy chcieli go posłuchać. Kaznodzieja nawoływał do nawrócenia, odrzucenia próżnych rozrywek i przedmiotów zbytku, odciągających uwagę ludzi od tego, co najważniejsze. Często się zdarzało, że porwani jego słowami słuchacze jeszcze w trakcie kazania rozpalali stos, na który rzucali rzeczy kuszące ich do złego.

Obraz anonimowego artysty uwiecznił taką scenę podczas kazania w Bambergu (Niemcy). Zgodnie z konwencją malarstwa średniowiecznego, postać św. Jana Kapistrana, najważniejsza, została przedstawiona jako największa. Święty ubrany jest w habit franciszkański, w lewej ręce trzyma Monstrancję. Na dole obrazu widzimy ognisko, do którego, porwani słowami Jana Kapistrana, bogaci mieszczanie wrzucają woreczki z kosztownościami, ozdoby stroju, karty do gry...

Sława Jana Kapistrana jako wielkiego kaznodziei przetrwała stulecia. Jego pobyt w Krakowie w roku 1453 przypomina figura przedstawiająca Świętego, wyrzeźbiona na narożniku jednej z kamienic przy rynku. Kamienica ta nosi dziś nazwę "Pod św. Janem Kapistranem". Podobno w niej nocował sławny franciszkanin.

Jan Kapistran zasłynął nie tylko swoimi kazaniami. Był także między innymi wielokrotnie legatem, czyli wysłannikiem papieskim, reprezentującym Stolicę Apostolską w ważnych przedsięwzięciach. W 1456 roku z jego inicjatywy wyruszyła odsiecz dla oblężonego przez Turków Belgradu, zakończona wielkim zwycięstwem wojsk chrześcijańskich.

Leszek Śliwa
Tygodnik Katolicki "Gość Niedzielny" Nr 42 - 19 października 2008r.