Nowa wojna na Bliskim Wschodzie? Interwencja w Jemenie

avatar użytkownika elig
W czwartek 26.03.2015 lotnictwo Arabii Saudyjskiej i siedmiu innych krajów arabskich zaatakowało Jemen. W styczniu 2015 władzę przejęli w tym kraju szyiccy rebelianci z ugrupowania Houthis, popieranego przez Iran. Opanowali oni wtedy stolicę Jemenu, Sanę. Nazwa Houthis pochodzi od nazwiska wodza rebeliantów Abdelmaleka al-Houthi. Opis i historię tego ruchu można znaleźć w portalu Al-Dżaziry / http://www.aljazeera.com/news/middleeast/2014/08/yemen-houthis-hadi-protests-201482132719818986.html? /. W tym samym miejscu / http://www.aljazeera.com/indepth/interactive/2015/03/military-action-yemen-150326143748798.html / jest grafika obrazująca koalicję państw arabskich. Przewodzi jej Arabia Saudyjska, a udział w walkach biorą: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt, Bahrain, Egipt, Jordania i Sudan. Akcja owej koalicji cieszy się poparciem USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Turcji i Maroka. Przeciwny jej jest oczywiście Iran, ale także Rosja i Chiny. Arabia Saudyjska zdecydowała się działać w chwili, gdy rebelianci zaczęli oblegać Aden, kluczowy port kontrolujący dostęp do Morza Czerwonego. Sunnicki prezydent Jemenu, Hadi uciekł do Arabii Saudyjskiej, a dziś wystąpil na szczycie Ligi Arabskiej w Sharm el-Sheikh /w Egipcie/, potępiając Iran / http://www.khaleejtimes.com/kt-article-display-1.asp?xfile=data/middleeast/2015/March/middleeast_March301.xml§ion=middleeast /. Na owym szczycie rozważana ma być sprawa utworzenia wspólnych arabskich sil zbrojnych. A co się dzieje na froncie? Arabia Saudyjska i jej alianci zaangażowali spore siły. W nalotach bierze udział /podobno/100 samolotów z Arabii Saudyjskiej oraz 85 należących do innych koalicjantow. Arabia Saudyjska skoncentrowała też na granicy /podobno/ 150 tys. żołnierzy. W Adenie wyleciał w powietrze skład amunicji. Trwające już trzeci dzień naloty nie powstrzymały ofensywy rebeliantów. W piątek zdobyli oni port Shaqra, położony 100 km na wschód od Adenu / http://www.wnd.com/2015/03/yemen-houthi-rebels-advance-despite-saudi-air-strikes/? /. Jedynym oddżwiękiem tych wydarzeń w polskim Internecie była wczorajsza informacja w portalu Interia.pl zatytułowana "Dyplomaci uciekają przed rebeliantami" / http://fakty.interia.pl/swiat/news-dyplomaci-uciekaja-przed-rebeliantami,nId,1706370#commentsZoneList /. Chodziło w niej o opisaną przez katarski dziennik / http://thepeninsulaqatar.com/news/middle-east/329190/saudi-arabia-evacuates-86-diplomats-from-yemen? / ewakuację 86 dyplomatów z Adenu przez dwa saudyjskie okręty wojenne. Jeden z komentarzy w Interii głosił: "~z boku -Dzisiaj (09:10) Saudyjska armia prowadzi operację w Jemenie,a dwa lata temu ta sama armia strzelała wprost z samochodów do pokojowych manifestantów w Bahrajnie.Dodam tylko że w Bahrajnie jest największa baza morska sił US.". Wrogość miedzy Arabią Saudyjską, a Iranem datuje się co najmniej od rewolucji islamskiej w Iranie w 1979 roku. Wkrótce po niej bojówki irańskie zaatakowały Mekkę, ale zostały zniszczone przez Saudyjczyków. Według Wikileaks, to własnie Arabia Saudyjska najsilniej naciskała na Obamę, by interweniował militarnie w Iranie. Na szczycie w Sharm el-Sheik /link wyżej/ mówiono, że obecna operacja wojskowa planowana jest na miesiąc, ale może potrwać z kilka miesiący - aż do przywrócenia władzy w Jemenie Hadiemu i sunnitom. Pojawiły się już pierwsze analizy obecnej sytuacji. W dzisiejszym "Washington Times" / http://www.washingtontimes.com/news/2015/mar/28/daniel-pipes-why-yemen-matters/? / ukazał się artykuł Daniela Pipesa "Why Yemen matters". Krytykuje on m.in. politykę USA w regionie: "American policy in disarray: Middle East hands rightly scoffed in 2009 when Barack Obama and his fellow naïfs expected that by leaving Iraq, smiling at Tehran, and trying harder at Arab-Israeli negotiations they would fix the region, permitting a “pivot” to East Asia. Instead, the incompetents squatting atop the U.S. government cannot keep up with fast-moving, adverse events, many of its own creation (anarchy in Libya, tensions with traditional allies, a more bellicose Iran).". Rzeczywiście, jej efekty są zdumiewające. W Iraku amerykańscy żołnierze walczą ramię w ramią z szyicką milicją dowodzona przez irańskiego generała /szyitom to się wcale nie podoba. Zagrozili nawet dezercją z frontu w Tikricie/, a w Jemenie wspierają równocześnie wojskową interwencję skierowaną przeciw tamtejszym szyitom. To dobry sposob na zrobienie sobie wrogów po OBU stronach konfliktu, oraz powiekszenie chaosu w regionie. Bogatą kolekcję zdjęć z Jemenu można znaleźć / http://www.dailymail.co.uk/news/article-3014289/Yemen-s-president-seeks-refuge-Riyadh-Saudi-led-coalition-continues-launch-country-airstrikes.html?ITO=1490&ns_mchannel=rss&ns_campaign=1490 /.
Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz