Polacy-Ukraincy-Zydzi w Rymanowie

avatar użytkownika Tymczasowy

     

 W ksiazce M.A. Koprowskiego zatytulowanej: "Zolnierze Wykleci. Przeciez To Dziecko Bandyty", Replika,2014, znalazl sie rozdzial zawierajacy wspomnienia Juliana Kilara zatytulowany: "Najmlodszy zolnierz Zubryda". A wnim takie oto fragmenty (str 75-125):

"Ojciec byl legionista i bral udzial w wojnie polsko-bolszewickiej...Dzieki temu, ze broniac ojczyzny wykazal sie odwaga i zostal ranny, otrzymal przywilej, ktory po jego smierci poizwolil nam jakos zyc, koncesje na detaliczna sprzedaz alkoholu i papierosow, czyli artykulow monopolowych. Ojciec, jeszcze za zycia wydzierzawil ja Zydowi prowadzacemu restauracje, a ten placil w zamian naszej rodzinie okreslona ilosc pieniedzy...

W rekach Zydoiw znajdowal sie caly rymanowski handel: przy rynku stalo dwanascie sklepow, w tym tylko jeden polski, nalezacy do "Samopomocy Chlopskiej". Zydowscy sprzedawcy wiazali swoich klientow kredytem, czyli sprzedawaniem towarow na tak zwana kreche. Kto nie mial pieniedzy, ten podstawowe artykuly mogl kupic w sklepie u Zyda na kredyt. Stad powiedzenie: "Jak bida, to do Zyda".

Wspolzycie Polakow i Zydow w Rymanowie bylo dosc zgodne. Nie pamietam, by dochodzilo do jakichs klotni czy sporow, nie mowiac juz o pogromach. Owszem, w 1918 r. w Rymanowie w trakcie odzyskiwania niepodleglosci przez Polske doszlo do zamieszek i burd antyzydowskich, ale ich prowodyrami, jak ustalono, byli Ukraincy ze wsi Besko,Sieniawa i Wroblik Szlachecki. Wladze samorzadowe zdecydowanie przeciwstawialy sie tym aktom, w ktorych Polacy nie brali udzialu".

 

napisz pierwszy komentarz