Sumliński o władzy szaf - Giertych jej pragnął

avatar użytkownika elig

Czytam właśnie książkę "Afery III RP". Kupiłam ją 12 dni temu na spotkaniu w podziemiach praskiej katedry / http://naszeblogi.pl/47752-w-podziemiach-praskiej-katedry-afery-iii-rp /. Duże wrażenie zrobił na mnie wywiad Aleksandra Majewskiego z Wojciechem Sumlińskim. Ten ostatni mówi o jednym ze swych informatorów:

"W pewnym momencie, przy którymś z kolei spotkaniu, pokazał na szafę stojącą w rogu i powiedział, że z tego, co ma w tej szafie, wykształcil dzieci, a teraz kształci wnuki. Bezczelnie się pochwalił, że łamał życie ludzom, wielu ludziom i z tego tytulu czerpie profity do dziś. To był zwykły oficer SB, średniego szczebla, w stopniu kapitana

Wtedy dopiero otworzyły mi się oczy. Jeżeli ten człowiek, taki zwykły nikt, może się tak ustawić dzięki szantażowaniu różnych ludzi, że do dziś żyje jak milioner, bo ma w szafie jakieś dokumenty... Oczywiście nie musiał trzymać tego w tej szafie, ona mogła być tylko symboliczna. To jakie szafy mają jego przełożeni, pułkownicy? Jakie mają generałowie, jakie ma Kiszczak, Jaruzelski? Jakie wreszcie są szafy w Moskwie? Ile jest w Polsce takich szaf, ile osób chodzi jak kukiełki na sznureczkach, bo ktoś im każe coś robić albo mówić? I oni to robią i mówią. (...)

Zdałem sobie wtedy sprawę, że w Polsce mogą być tysiące takich szaf, tysiące takich ludzi i że Polska to taka jedna wielka "kukiełkomania". Po prostu wiele osób na stanowiskach, które zrobiły coś mając 20-30 lat, cały czas żyje w strachu i caly czas robi to, co im się każe. Choćby naprawdę tego nie chcialy. I ten kapitan mi to ładnie uzmysłowił.".

Najbardziej przerażające jest to, że opisane przez Sumlińskiego zjawisko wcale nie ogranicza się do dawnych oficerów SB i spraw z okresu PRL. Wyszlo na jaw, że w latach 2008 i 2009 senator Piesiewicz był szantazowany przez gangsterów. Gdy przestał im płacić - opublikowali kompromitujące zdjęcia. W 2011 skazano szantazystów na kary po 1.5 roku więzienia / http://wpolityce.pl/polityka/117743-wyrok-w-sprawie-szantazowania-senato... /. Ciekawe, iż prokuratura domagała się wyroku W ZAWIESZENIU. Sąd się na to nie zgodził, a apelację odrzucono / http://www.fakt.pl/Krzysztof-Piesiewicz-zdjecia-Szantazysci-Piesiewicza-... /.

To była najbardziej głośna historia tego rodzaju. Ja sama poświęciłam w styczniu 2011 notkę "Mucha nie siada - ciąg dalszy - zemsta PO" / http://blogmedia24.pl/node/43584 / sprawie radnego PO z Pragi-Północ, Łukasza Muszyńskiego. Pisałam:

"radny Muszyński przeciwstawił się kierownictwu warszawskiej Platformy Obywatelskiej, zaprotestowal przeciwko uprawianej przez nie polityce "karuzeli stanowisk" i zagłosował na Jacka Sasina, kandydata PiS na stanowisko burmistrza dzielnicy.". Wtedy nagle okazało się, ze:

"p. Muszyński zrobił nagie zdjęcie szesnastolatkowi i próbował szantażowac go, by nawiązać z nim intymne stosunki. Matka chłopca poskarżyła się policji, która znalazła jakoby w domu Muszyńskiego 3000 plików z dziecięcą pornografią. (...) Sa dwie możliwości: albo władze Platformy od początku wiedziały o tych zarzutach i cieszyły sią, że mają "haka" na młodego aktywistę, albo po tym , jak okazał się on niepokorny, postarały się znaleźć coś na niego,".

Maryla skomentowala to tak:

" @eligMaryla, pt., 21/01/2011 - 19:15.."Gdyby Muszyński grzecznie wykonywał polecenia szefów Platformy, nigdy byśmy o tej sprawie nie usłyszeli."... za to człowiek zapłaci raz i uwolni sie od szantażu.
Pamiętajmy, że za Piesiewiczem smród ciągnął się całe życie.

Słuzby wyszukują takich ludzi i po zdobyciu kompromitujących dowodów, wprowadzają w politykę.
To tylko jeden z takich "wyłowionych". Miał odwagę "urwać się ze smyczy" , życzę innym takich samych decyzji.

Maryla"

Teraz natomiast wyszedl na światło dzienne podobny "kwiatek" - w dzisiejszym /7.07/ "Wprost" / http://www.wprost.pl/ar/455254/Propozycja-Giertycha/ / Piotr Nisztor opublikowal nagranie swej rozmowy z Romanem Giertychem z roku 2011. Roman Giertych proponował dziennikarzowi wykupienie jego książki o Kulczyku za 400 tys. zl i zawiązanie swoistej spólki:

"Bo możemy taki " way of life" zrobić. Ty będziesz pisał. A ja będę, słuchaj, sprzedawał to. Dawał ci support prawny”. Mecenas zapewnia, że wszystko będzie bezpiecznie. Giertych: „Bierzemy sobie następnego (miliardera – red.). Bezpieczeństwo całej operacji. Bierzemy to jak przez śluzę”. W tym kontekście pada nazwisko Zygmunta Solorza. Giertych pyta, czy „nie możemy napisać książki o Sołowowie (Michale – red.)?”. Po chwili mecenas proponuje: „O Czarneckim (Leszku – red.) można napisać trzecią książkę (…) No to słuchaj. Ja mam kogoś, kto do nich pójdzie. Rzucisz im pytania? Czy już rzuciłeś? (…) Zadasz mu (Sołowowowi – red.) pytanie, czy 1982 roku przewoził pan biżuterię w odbycie? Delikatnie. Dziewięć takich pytań”. ".

Widać wyraźnie, iż Giertych chciał pójść w ślady opisanego przez Sumlińskiego kapitana SB. Dziś rano w portalu Onet.pl / http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prokuratura-ws-rozmowy-giertycha-nie-ma-p... / opisano stanowisko prokuratury w tej sprawie. Odmówiła ona zajęcia się nią z urzędu i może ewentualnie wszcząć postępowanie jeśli otrzyma zawiadomienie o przestępstwie. Porównajmy to z żądaniem prokuratora zawieszenia wyroków dla tych, co szantażowali Piesiewicza.

Przytoczone wyzej przykłady wskazują jednak na to, że szantaże są istną plagą w polskim zyciu publicznym. Sądzę, iż najwyższy czas, by z tym zacząć walczyć. Szantaż powinien zostać uznany za zbrodnię, ściganą z urzędu, zagrożoną karą od 10 lat więzienia wzwyż, oczywiście bez zawieszenia. Ofierze szantażu powinno się gwarantować bezwzględną dyskrecję, a jeśli popełniła przestępstwo - złagodzenie kary. To szantażysta powinien się bać

Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz