Krakowski 3 Maja 1946 roku (2)

avatar użytkownika godziemba

 Władze komunistyczne aresztowały ponad 1000 uczestników pochodu 3 maja 1946 roku w Krakowie, spośród których 12 osób oskar...

 

Władze komunistyczne aresztowały ponad 1000 uczestników pochodu 3 maja 1946 roku w Krakowie, spośród których 12 osób oskarżono i postawiono przed sądem.
W przesłanym raporcie Adam Polewka, naczelnik krakowskiego Urzędu Propagandy podkreślił, iż „uroczystości zostały zakłócone wystąpieniem kół reakcyjnych, w których dominował element akademicki. (…) Pochód liczył około 10 000 ludzi. Ponieważ robotnicy Krakowa urządzali tego dnia majówki za miastem, przeto w pochodzie brała udział przeważnie młodzież akademicka, młodzież szkolna, nauczyciele, sfery rzemieślnicze, chociaż widziano w nim ludzi należących do PPS i PPR”. Jednocześnie Polewka fałszywie dodawał, iż w czasie bójek z MO i UB „padło kilka strzałów z tłumu. MO i UB strzelały tylko w powietrze. Zanotowano 13 wypadków poturbowań i okaleczenia. Ofiary wypadków przeważnie rekrutują się spośród członków PPR i MO”.
W dniu 4 maja 1946 roku Polska Agencja Prasowa opublikowała komunikat, w którym wskazano, iż „tegoroczne uroczystości święta narodowego 3 Maja usiłowały elementy reakcyjne wykorzystać do demonstracji przeciwko Rządowi Jedności Narodowej. (…) W Krakowie grupa studentów wykorzystując chwilę, gdy liczne tłumy wychodziły z kościoła po uroczystym nabożeństwie, sformowała pochód, rzucając hasła przeciwko rządowi i ustrojowi demokratycznemu. Gdy pochód zbliżył się do Rynku z grupy demonstrantów padły strzały w kierunku siedziby Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Partii Robotniczej, przy czym ranione zostały dwie osoby. Władze bezpieczeństwa publicznego i milicji obywatelskiej rozproszyły faszystowskich demonstrantów, aresztując przy tym najbardziej agresywnych awanturników; przy rewizji osobistej u pewnej liczby aresztowanych znaleziono broń palną”.
W dniu 5 maja „Echo Krakowa” przedrukowało ten komunikat opatrując go tytułem „Manifestacja Targowicy” wraz z informacją, iż zajścia zostały przez sprowokowane przez członków PSL, którzy „wspólnie z bandytami z NSZ-u usiłowali demonstrować przeciwko państwu polskiemu, (…) oddając strzały do przedstawicieli władz, wznosząc okrzyki na cześć Mikołajczyka, Andersa i NSZ-u. Dzięki energicznej postawie mas ludowych, które nie dały się sprowokować dywersyjnymi okrzykami, dzięki energicznej postawie Milicji Obywatelskiej i Ochotniczej Rezerwie MO, zostały zajścia te szybko zlikwidowane i faszystowscy prowokatorzy otrzymali godną odpowiedź”.
Jednocześnie w kolejnych dniach ubecy i milicjanci rozpoczęli zakrojone na dużą skalę aresztowania studentów krakowskich uczelni, które objęły ponad 1000 osób. W czasie rewizji w II Domu Akademickim znaleziono – wedle Frey-Bieleckiego – „granaty ręczne w kotłach z zupą”. Było to oszczerstwo, gdyż żaden z przeprowadzających rewizję ubeków nie odnotował tego faktu w swoim meldunku. W trakcie rewizji ubecy zdewastowali pokoje zajmowane przez studentów, postrzelili też w rękę jedną ze studentek – Joannę Niemarowską.
Aresztowanych przewieziono i umieszczono w fatalnych warunkach w koszarach KBW na Zakrzówku, w UB oraz w więzieniu św. Michała. 
W reakcji na te masowe aresztowania doszło w Krakowie do strajku studentów i uczniów, a władze UJ zawiesiły wykłady na uczelni. Równocześnie doszło do spotkania profesorów (m.in. prof. prof. Adama Krzyżanowskiego z UJ, Eugeniusza Eibischa z Akademii Sztuk Pięknych oraz Walerego Goetla z Akademii Górniczej z szefostwem krakowskiego UB, w trakcie którego po próbie interwencji na rzecz aresztowanych studentów, Frey-Bielecki stwierdził, iż UB „już wcześniej wiedziało, że „paniczykowie” od dana się burzyli i ćwiczyli na Woli Justowskiej do wystąpienia 3 maja, tak też w tym dniu wyszli z lasu na Błonia i spowodowali niepokoje w mieście”.
W dniu 8 maja telegram do Bieruta w obronie aresztowanych wysłał kardynał Adam Sapieha. W odpowiedzi przewodniczący KRN podkreślił, iż „zostało wydane zarządzenie o zwolnieniu wszystkich aresztowanych, (…) którzy nie brali bezpośredniego udziału w organizowaniu tej demonstracji”, jednocześnie „poprosił” Kardynała „o wywarcie odpowiedniego wpływu, aby uroczystości religijne nie były wykorzystywane dla demonstracji politycznych przeciwko rządowi i państwu”.
W następstwie tej polityki władz komunistycznych do strajku uczelni i szkół doszło w wielu miastach Polski. Władze komunistyczne pragnęły wykorzystać wydarzenia trzeciomajowe w Krakowie do ograniczenia autonomii szkół wyższych. „Klasa robotnicza domaga się relegowania z wyższych uczelni wrogich demokracji elementów spod znaku reakcji . (…) Domagamy się od władz (…) zniesienia autonomii uniwersytetów, jako służącej między innymi dla ochrony czynników antydemokratycznych” – napisano w oświadczeniu łódzkiej okręgowej komisji związków zawodowych. Podobne uchwały podejmowały – wyraźnie w wyniku dyrektyw płynących z KC PPR – inne partyjne organizacje. Roman Zambrowski zapowiadał natomiast, iż „trzeba pomyśleć nad przygotowaniem ustawy w sprawie stworzenia komisji nadzwyczajnej, która zaprowadzi porządek na uniwersytetach”.
Jednocześnie, aby choć częściowo uspokoić sytuację na uczelniach, z inicjatywy premiera Osóbki-Morawskiego doszło do jego spotkania z przywódcami  krakowskiej Bratniej Pomocy, w trakcie którego w zamian za obietnicę zwolnienia aresztowanych, studenci zadeklarowali zakończenie strajku. W dniu 17 maja Senat UJ podjął uchwałę o wznowieniu z dniem 20 maja zajęć na uczelni.
Epilogiem wydarzeń krakowskich w dniu 3 maja 1946 roku były procesy przeciwko jego uczestnikom. Najgłośniejszy był lipcowy proces dwunastu uczestników „zajść w dniu 3 maja 1946 roku” przed Wojskowym Sądem Rejonowym . Jakkolwiek prokuratura przyznała, iż „organizatorzy tej akcji nie ujawnieni przez oskarżonych nie zostali ujęci”, to fakt ten „w niczym nie umniejsza winy oskarżonych, którzy z pełną świadomością wzięli udział zamieszkach”.
            Prokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej mjr Karliner oskarżał ich, iż „w Krakowie w okresie bliżej nie określonym przed 3 maja 1946 r. wzięli udział w porozumieniu, mającym na celu zmianę przemocą ustroju państwa polskiego przez wywołanie w Krakowie w dniu 3 maja 1946 r. masowych demonstracji ulicznych organizowanych przez nielegalne organizacje, zmierzające do zmiany przemocą ustroju państwa polskiego, co stanowi przestępstwo z art. 88 § 1 w związku z art. 86 § 2 KK WP”. Wymienione artykuły kodeksu karnego WP przewidywały karę więzienia na czas nie krótszy niż 5 lat.
Wobec jednego z oskarżonych, st. sierżanta WP Stanisława Honkisza, który nie brał udziału w manifestacjach trzeciomajowych w Krakowie, wysunięto zarzut ostrzelania samochodu z funkcjonariuszami MO i UB, który przybył do Podgórza celem zlikwidowania tamtejszej manifestacji harcerzy
Proces toczył się wkrótce po sfałszowanym referendum ludowym oraz sprowokowanych przez ubecję wydarzeniach w Kielcach, które miały na celu odwrócenie uwagi opinii publicznej od fałszerstw popełnionych w czasie wspomnianego referendum.
Rozprawa sądowa rozpoczęła się w dniu 9 lipca 1946 roku. Składowi sędziowskiemu przewodniczył ppłk. Zbigniew Zawistowski, któremu pomagali mjr Stanisław Jankowski i ppor. Ludwik Kiełtyka. Oskarżycielem był osławiony potem mjr Stanisław Zarakowski. Oskarżonych, którzy nie przyznali się do zarzucanych im czynów, broniło dziesięciu wybitnych krakowskich adwokatów.
Zarakowski dla oskarżonych zażądał kary więzienia od 7 (dla Stanisława Honkisza) do jednego roku. Adwokaci wnieśli natomiast o uniewinnienie wszystkich swych klientów, podkreślając, iż nie można robić z oskarżonych „kozłów ofiarnych, bo oni nie są winni. Bo nie tylko oni sami powinni tutaj siedzieć, ale cały tysiąc, który został aresztowany (…). I wszyscy, którzy wzięli udział w święcie 3 Maja w zebraniu samorzutnym, tak jakeśmy praktykowali rokrocznie od lat przeszło sześćdziesięciu, tak wszyscy ci w Krakowie powinni siedzieć na ławie oskarżonych”.
W dniu 12 lipca 1946 roku sąd skazał oskarżonych na kary więzienia od 5 lat (Stanisław Honkisz) do 8 miesięcy. Wobec dwóch oskarżonych zawieszono wykonanie kary więzienia, a trzech uniewinniono. Sąd skazał ich za udział w nielegalnej demonstracji oraz wznoszenie okrzyków „Precz z Bierutem”, „Precz z rządem”, „Żądamy Lwowa i Wilna”, odrzucając oskarżenie o działanie oskarżonych w porozumieniu.
Obrońcy wnieśli odwołania od wyroków do Naczelnego Sądu Wojskowego, który na początku października odrzucił je z wyjątkiem odwołania Stanisława Honkisza, którego sprawę skierowano do ponownego rozpoznania. W listopadzie 1946 roku prokurator WPR wniósł o umorzenie postępowania sądowego wobec Honkisza z uwagi na brak dowodów popełnionego przestępstwa.
W grudniu 1946 roku WSR warunków zwolnił z więzienia kolejnych trzech studentów, w stosunku do pozostałych analogiczne decyzje zostały podjęte w lutym 1947 roku.
Po październiku 1956 roku Prokurator Generalny PRL wniósł rewizję nadzwyczajną w stosunku do ww. wyroku WSR. W dniu 24 października 1957 roku Sąd Najwyższy w Warszawie na niejawnym posiedzeniu uchylił zaskarżone orzeczenie i uniewinnił Edwarda Tłustochowskiego. Pozostali skazani nie wnieśli o rehabilitację. Wobec tego, iż SN uchylił wyrok WSR w całości, tym samym wszyscy skazani zostali uniewinnieni.
Brutalne rozpędzenie uczestników manifestacji trzeciomajowej w Krakowie, aresztowanie ponad 1000 studentów, a następnie postawienie 12 przed WSR było początkiem rozprawy z inteligencją oraz szkołami wyższymi. Wkrótce wprowadzono dekret o Radzie Szkół Wyższych, która w ciągu kliku lat doprowadziła do likwidacji autonomii uczelni wyższych, poddając system nauki ideologii komunistycznej.
W dniu 11 kwietnia 1947 roku Biuro Polityczne PPR postanowiło o uznaniu 3 maja za dzień roboczy, a szefowie UB otrzymali instrukcję o obowiązku zapobieżenia wszelkim publicznym manifestacjom trzeciomajowym.
Wybrana literatura:
W. Mazowiecki – Pierwsze starcie. Wydarzenia 3 maja 1946
Aparat bezpieczeństwa w latach 1944-1956 t. 1
L. Kowalski – Generałowie
M. Łatyński – Nie paść na kolana. Szkice o opozycji lat czterdziestych
A. Paczkowski – Aparat bezpieczeństwa w latach 1944-1956
Młodzież w oporze społecznym 1945-1989

napisz pierwszy komentarz