Płk Ryszard Kukliński - nasz bohater - ich zdrajca.

avatar użytkownika Maryla

Przez media głównego nurtu przemaszerowali ludzie służb wierni PRL gen.Koziej i ostatni szef WSI , służby szkolonej przez GRU i KGB gen Dukaczewski, mile przyjmowany przez Piaseckiego w TVN24. Na pytanie Piaseckiego, który bezczelnie porównywał Kuklińskiego z Zacharskim, strażnik żyrandoli jednoznacznie powiedział, że "środowisko kontrwywiadu" uważa go za zdrajcę. Nic dziwnego, oni pozostali wierni złożonej przysiędze "Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej".

Powiedz mi, co myślisz o płk. Kuklińskim, to powiem ci kim jesteś i na ile rozumiesz tragizm naszych dziejów. (...) Dzisiaj, kiedy w ramach NATO wolna, suwerenna i niepodległa Rzeczpospolita jest jednym z najważniejszych sojuszników Ameryki, kiedy modernizujemy i umacniamy Wojsko Polskie na miarę wyzwań XXI wieku, kiedy jak nigdy od 300 lat mamy zagwarantowane nasze bezpieczeństwo – bezprecedensowa misja wywiadowcza polskiego oficera nabiera wymiaru historycznego przesłania. Albowiem to, co było karane wyrokiem śmierci przez totalitarny reżim stanu wojennego, jest dzisiaj zasługą dla wolnej Polski.

http://www.kuklinski.org.pl/muzeum.html


Gen. Koziej o płk. Kuklińskim: ciepły dla podwładnych, lojalny pod każdym względem wobec przełożonych. Był zawsze dyspozycyjny

Szef BBN gen. Stanisław Koziej w rozmowie z „Polska The Times” rozmawiał o najnowszym filmie Władysława Pasikowskiego. Obraz opowiadający o płk. Ryszardzie Kuklińskim jest pretekstem do wspomnień o bohaterze filmu.

Pamiętam go jako człowieka cichego, spokojnego, szlachetnego, dobrotliwego dla ludzi, ciepłego dla podwładnych, lojalnego pod każdym względem wobec przełożonych. Ale to przecież był urzędnik państwowy, żołnierz, który dopuścił się czynu trudnego do zaakceptowania dla ludzi w mundurach, tzn. służby dla obcego państwa. Stany Zjednoczone były wówczas po drugiej stronie żelaznej kurtyny, przedstawiało się je jako państwo, które w razie wojny zrzucałoby bomby na nasz kraj. Wyobraźmy sobie analogiczną sytuację dzisiaj, gdyby ktoś pracował dla obcego wywiadu, nawet sojuszniczego

- mówi Koziej.

W odpowiedzi na uwagę, że trudno o działaniach Kuklińskiego mówić jako o „pracy dla obcego wywiadu” szef BBN wyjaśnia o co mu chodziło:

Miałem na myśli odbiór czynu Kuklińskiego przez mundurowych, którzy wtedy z nim pracowali. Co do pułkownika, to, znając jego charakter, jego uczciwość wewnętrzną, jestem przekonany, że wierzył, że to, co robi, robi w słusznej sprawie. Pracując dla Amerykanów, był przekonany, że pracuje dla dobra Polski. Że obrany przez niego sposób działania zmniejsza ryzyko nieszczęścia dla naszej ojczyzny.

Dodaje również, że płk Kukliński był „trochę naiwny”, gdy skontaktował się z amerykańskim wywiadem.

Generalnie jestem jednak przekonany, że w pewnym momencie zorientował się, że w razie konfliktu między dwoma blokami Polska znów byłaby obrócona w perzynę. I to w większym stopniu niż w czasie I czy II wojny światowej. Więc jeśli myślał, że w taki sposób może zmniejszyć ryzyko wojny, to traktował to jako czyn nie tyle szlachetny, co czyn w interesie narodowym Polski. Czyn pragmatyczny

- wyjaśniał Koziej.

Pytany, czy przewidywania płk. Kuklińskiego nie były zbyt pesymistyczne gen. Koziej tłumaczy, że III wojna światowa była całkiem realna.

III wojna światowa była realnie nad nami wiszącą możliwością zagłady. My tę wojnę "ćwiczyliśmy" bez przerwy - wojska ciągle wyjeżdżały na poligony, oficerowie jeździli na granice i analizowali możliwe działania w wypadku wybuchu wojny. Dziś dywizje są daleko od granic. Wtedy armie po prostu stały naprzeciwko siebie. W gotowości było mnóstwo wojska. Mała iskra mogła przerodzić się w ostrzał. Ten zaś - w wybuch wojny. Efekty takiej wojny mogłyby być niewyobrażalne. W czasie ćwiczeń liczyliśmy, ile ludzi może zginąć w danym mieście, jaki obszar zostanie skażony, ile dni trzeba będzie czekać na przejście strefy skażenia promieniotwórczego itd. Były realne przygotowania i realne plany prowadzenia takiej wojny. Co prawda sam Kukliński konkretnych planów operacyjnych nie znał, ale uczestniczył w przygotowywaniu ćwiczeń i na tej podstawie mógł wyciągać wiele wniosków

- mówi dalej szef BBN.

Mówiąc o relacjach Kuklińskiego z szefostwem gen. Koziej wskazuje, że był on lubiany.

Nie tylko przez przełożonych, ale niemal wszystkich generałów - łącznie z gen. Jaruzelskim. U wszystkich miał markę świetnego fachowca. Był zawsze dyspozycyjny, w każdej chwili gotowy do realizacji najtrudniejszych zadań. Był lubiany także przez podwładnych. Pamiętam, że pułkownik pisał ołówkiem, co mnie osobiście bardzo dziwiło - "dlaczego on to robi, ciągle musi ten ołówek temperować?", (śmiech) Bazgrolił drobnym maczkiem na takich ogromnych płachtach papieru. Później pilnie musiały to przepisywać maszynistki, które miały zwykle pełne ręce roboty. Ale dla "Rysia" gotowe były rzucić wszystko inne. Był taką dobrą duszą: nigdy się nie denerwował, nie przeklinał, nie krzyczał. Przez trzy lata pracy z nim nie przypominam sobie żadnych nerwowych sytuacji

- dodaje.

Pytany, czy płk Kukliński napisał dużo przemówień generałom Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, Koziej odpowiada:

Dla gen. Jaruzelskiego tak, dla gen. Kiszczaka nie. Nie pracowaliśmy dla niego. Często pisaliśmy rzeczy nie tylko fachowe: wojskowe czy strategiczne, ale także polityczne wystąpienia. Pisaliśmy też teksty gen. Siwickiemu: na plenum Komitetu Centralnego lub na posiedzenie Biura Politycznego. Z tym się wiąże humorystyczne wspomnienie. W naszym oddziale często powstawały opracowania zbiorcze, tzn. że np. jakiś zarząd Sztabu Generalnego dawał jedną wstawkę, a Inspektorat Techniki, Główny Zarząd Szkolenia Bojowego lub Główny Zarząd Polityczny - inne. Z tego razem trzeba było zrobić materiał, który np. był zabierany przez szefostwo na posiedzenia komitetu Układu Warszawskiego. No i gdy ktoś przywoził swoją wstawkę, to Kukliński zawsze mówił: "Wow, miodzik, świetnie napisane, dzięki, lepszego się nie dało!". Wycałował jegomościa i ten odjeżdżał zadowolony. A później Kukliński mówił do mnie: "Zobacz, Staszek, dramat! Znowu trzeba pisać wszystko samemu", (śmiech) Nawet w sytuacjach, kiedy otrzymywaliśmy wyraźny "gniot", Kukliński zawsze wychwalał autora. Po prostu taki był. Tym sposobem zjednywał sobie sympatię także w innych instytucjach. Jeśli teraz na to popatrzymy, to może to nie było jego spontaniczne zachowanie? Może była to celowa taktyka agenta, który chce zjednywać sobie innych ludzi?

- snuje domysły szef BBN.

Mówiąc o współczesnej ocenie płk. Kuklińskiego oraz propozycji nadania mu Orderu Orła Białego gen. Koziej wyjaśniał, że sam Kukliński nie byłby zadowolony, że wokół jego osoby toczą się dyskusje.

Gdyby płk Kukliński żył dzisiaj i obserwował niektóre spory go dotyczące, to byłby nimi mocno zniesmaczony. Niektórzy wykorzystują pułkownika do autopromocji - chcą wynosić go na ołtarze, aby pokazać, jakimi sami są patriotami. To mojemu szefowi najbardziej by się nie podobało

- tłumaczy Koziej, który w całym wywiadzie podpiera się w niemal co drugim słowie postacią płk. Kuklińskiego i wskazuje, że wspólnie pracowali w czasach PRL.

Sprawa wspólnej pracy gen. Kozieja i płk. Kuklińskiego w ogóle przedstawiona jest w sposób bardzo wybiórczy. Obecny szef BBN pracował w tym samym oddziale co Kukliński, jak sam obecnie mówi wiele działań prowadził razem z Kukliński. Co więcej, w rozmowie przyznaje, że był świadomy, że Polsce groziła III wojna światowa. Ba, nawet ćwiczył ją na co dzień. Co zrobił ze swoją wiedzą? Czy godził się na zniszczenie Polski w ramach działań wojennych?

Wiadomo, że płk. Kukliński swoje wiadomości postanowił wykorzystać na korzyść Polski i udzielając informacji USA uchronił zapewne Polskę przez całkowitym zniszczeniem. Co w tym czasie zrobił Koziej?

Niestety na takie pytania szef BBN nie odpowiada. Bowiem one nie padają...

Czytelnik nie dowie się również o historii dwóch kolegów z oddziału. Płk. Kukliński swoją wiedzą podzielił się z Amerykanami – w odpowiedzi został skazany na śmierć, a jego synowie zginęli w niejasnych okolicznościach. Gen. Koziej o swojej wiedzy milczał, współpracował z gen. Jaruzelskim, gen. Siwickim, działał w wojsku podporządkowanym Sowietom, a w III RP zrobił błyskotliwą karierę.

Gen. Koziej jest dziś szefem BBN, płk Kukliński nawet po śmierci musi się zmagać z kłamliwymi oskarżeniami o zdradę. Historia Polski ostatnich lat w skrócie?

Gen. Koziej: W Wietnamie Kukliński wyszedł z czarnej skrzynki. Tam mogła nastąpić przemiana...

Michał Wróblewski, Kuba Dobroszek

 - W PRL ludzie wojskowi, tacy właśnie jak on czy ja, żyliśmy w pewnego rodzaju czarnej skrzynce: wiedzieliśmy, co jest w środku, ale nie wiedzieliśmy, co jest na zewnątrz. W Wietnamie Kukliński być może zrozumiał, jak naprawdę wyglądają relacje na linii Układ Warszawski - NATO - mówi gen. Stanisław Koziej, szef BBN, w rozmowie z Michałem Wróblewskim i Kubą Dobroszkiem.

 

 

 

 


Czempiński: sponiewierany wizerunek polskich służb

Czempiński: sponiewierany wizerunek polskich służb
Były szef UOP w "Piaskiem po oczach" o Antonim Macierewiczu. zobacz więcej »

W programie "Piaskiem po oczach" działalność Antoniego Macierewicza związaną z likwidacją WSI skomentował gen. Gromosław Czempiński, były szef UOP.

- My, ludzie służb uważamy, że zrobił dużo złego w służbach. Wielokrotnie zastanawialiśmy się, co nim kieruje. Tłumaczy to głębokim patriotyzmem, antykomunizmem i niechęcią do Rosji, ale pewne działania, które podjął, są trudno wytłumaczalne i przyczyniły się do osłabienia polskich służb

Były szef UOP przyznał jednak, że nie jest przekonany do pomysłu powołania komisji śledczej, która zbadałaby działalność Macierewicza. - Uważam, że komisja śledcza niewiele tu pomoże. To będzie tuba propagandowa - ocenił. - Gdybym mógł uwierzyć w to, że polski system polityczny jest w stanie wykreować w Sejmie komisję, która będzie dążyć do wyjaśnienia prawdy, a nie uprawiać polityki, m.in. dlatego, że jest rok wyborczy, to bym chciał. Bo chciałbym, żeby się to wyjaśniło - podkreślił.Czempiński zaznaczył, że w jego opinii sposób, w jaki dokonano likwidacji WSI był zły. - Sposób, w jaki się dokonała likwidacja (...) był szkodliwy dla państwa polskiego, dla obronności państwa - zauważył.

- Dwie sprawy: "Olina" i raportu Macierewicza bardzo sponiewierały wizerunek służb polskich na świecie. Niechętnie się myśli o współpracy z nami. Nie potrafimy ochronić swoich źródeł, co jest najważniejsze, najistotniejsze - wyjaśnił Czempiński. - Ciężko się pozyskuje źródła, więc tym bardziej trzeba je chronić.

Były szef wywiadu ocenił, że to właśnie ujawnienie tożsamości współpracowników było największym błędem przy likwidacji WSI. - Najbardziej bolesne jest dla mnie i niezrozumiałe jest to, że w raporcie Macierewicza były odnośniki do spraw bieżących, co jest nie do przyjęcia. To jest niedopuszczalne. To jest zbrodnia na służbach - ocenił.

Czempiński ocenił również, że WSI powinny były przejść taki sam proces weryfikacji jak służby cywilne. - My patrzyliśmy z pewną zazdrością nawet na nich, że to pokazuje ich siłę. My zostaliśmy poddani gruntownej weryfikacji - wspominał były szef UOP.

Wywiad buduje się wiekami, a potrafi się go zniszczyć w kilkanaście dni - mówił w rozmowie z Konradem Piaseckim Czempiński. O raporcie na temat weryfikacji WSI generał powiedział: "Można powiedzieć, że powstał jakiś śmieszny dokument".

Czempiński zaznaczył, że przy tworzeniu tego typu raportów informacje należy wielokrotnie weryfikować.

- Raporty służb nie zawsze podają prawdę - mówił były szef Urzędu Ochrony Państwa w latach 1993-1996. - Co do tego, że WSI to nie był to zakon - na tym polegały służby. Często trzeba było obchodzić prawo, tak się robi - dodał generał.

- My, jako UOP zajęliśmy się wojskowymi służbami. Na prośbę zresztą ministra. Myśmy po prostu badali związki ze służbami rosyjskimi. Mieliśmy około 30 spraw potwierdzających te związki. Niekoniecznie agenturalne, ale ukazujące ogromną sympatię do związku radzieckiego - wspominał generał w TVN24.

Kontrowersje wokół raportu WSI

Złożenie wniosku o powołanie komisji śledczej ws. Antoniego Macierewicza zapowiedział w ubiegłym tygodniu Twój Ruch; miałaby ona zbadać jakość stanowienia prawa, pracę prokuratury, proces weryfikacji oficerów służb w okresie, gdy Macierewicz sprawował funkcję wiceministra obrony oraz szefa SKW.

W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez Macierewicza raport z weryfikacji WSI, którym rządzące wówczas PiS zarzucało wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią.

Fatalna polityka rządu ws. Smoleńska

Gromoław Czempiński skomentował też wyniki analizy próbek zabezpieczonych po katastrofie w Smoleńsku. Jak poinformowała w piątek Naczelna Prokuratura Wojskowa, nie odnaleziono w nich śladów materiałów wybuchowych.

Były szef UOP przyznał, że takie wyniki "nie są dla niego zaskoczeniem". Ocenił jednak, że "zamęt, który powstaje wokół tej katastrofy, a przede wszystkim fatalna polityka informacyjna rządu", powodują, że część społeczeństwa poddaje się "argumentacji Antoniego Macierewicza".

 

 

 

 

 

 

Etykietowanie:

35 komentarzy

avatar użytkownika Maryla

1. Zdrajca czy bohater

Edward Kabiesz

Film Władysława Pasikowskiego nie pozostawia wątpliwości, kim był płk Ryszard Kukliński.
Film Pasikowskiego nie jest klasycznym filmem szpiegowskim, ani kinem akcji. To trzymający w napięciu dramat z elementami filmu szpiegowskiego w którym uwagę widza przyciąga przede wszystkim postać jego bohatera w genialnej interpretacji Marcina Dobrocińskiego. Kukliński w filmie to postać niesłychanie złożona, reżyser stara się przedstawić zarówno to, co zrobił, jak i motywacje jego działań. I jak w mało którym filmie o podobnej tematyce udało mu się przedstawić niesłychaną samotność bohatera i koszty jego działań przede wszystkim w sferze osobistej.

„Jack Strong” jest filmem fabularnym opartym na faktach znanych przede wszystkim z rożnych relacji, bo przecież do dzisiaj nie ujawniono pełnej dokumentacji jego działań. Pasikowski przedstawił również obraz stosunków panujących na szczeblach dowódczych Ludowego Wojska Polskiego. Służalczość wobec „sojusznika” i jednocześnie frustrację niektórych oficerów nie do końca poddających się indoktrynacji. Nie brakuje w filmie uproszczeń wynikających z potrzeb dramaturgicznych. „Jack Strong” jest fascynującą, bardzo osobistą wizją losów płk Kuklińskiego. Na pytanie, kim był płk Kukliński, reżyser daje odpowiedź jednoznaczną. Bohaterem. Szkoda tylko, że w scenach ewakuacji rodziny pułkownika z Polski reżyser, by uatrakcyjnić akcję, zafundował nam komiczny raczej niż trzymający w napięciu pościg samochodowy ulicami Warszawy.
http://gosc.pl/doc/1852306.Zdrajca-czy-bohater

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika guantanamera

2. Problem

ponadczasowy. Ontologiczny. Cywilizacyjny.
Po jednej stronie człowiek, dla którego najważniejsze są wartości - dobro w podstawowym znaczeniu. Ktoś, kto uznaje prawo Boże i w imię tego Dobra, by ratować życie milionów ludzi gotów jest zaryzykować swoje własne życie.
Po drugiej stronie ci, dla których najważniejszy jest ten, komu akurat przysięgli. Nieważne co wyznaje. Oni, przedstaiwcielie cywilizacji turańskiej uwazją, że najważniejszy jest wódz. Ten, co daje im jeść i sprawia, że ich życie jest łatwe i wygodne. Nieważne, że podbił Polskę, że jest wodzem kłamstwa i obcości. Są mu wierni, bo przysięgli Związkowi Radzieckiemu.
Oni są z innego świata, w którym znaki są odwrócone. Obcy naszej tradycji i tożsamości.

avatar użytkownika Maryla

3. @guantanamera

Oni są z innego świata, w którym znaki są odwrócone. Obcy naszej tradycji i tożsamości.
Dokładnie tak. Tych w mundurach trepów umoczonych w służbach można jeszcze próbować zrozumieć, wiernie służą swemu panu. To samo towarzysze z PZPR. Ale ta cała hałastra w sejmie na czele z Bronisławem , bohaterem afery Marszałkowej, KOMU ONI SŁUŻĄ?

w raporcie z likwidacji WSI możemy przeczytać:

„Sowieckie służby specjalne (KGB i GRU) utworzyły i ściśle kontrolowały wojskowe służby specjalne PRL. Tak było w latach 40. i nie uległo to zasadniczej zmianie do 1989 r. W Zarządzie II Sztabu Generalnego oraz w Wojskowej Służbie Wewnętrznej służby sowieckie miały swoje stałe przedstawicielstwa, w których umieszczani byli rezydenci GRU i KGB. Także na poziomie struktur terenowych WSW nawiązane były stałe kontakty z oficerami GRU, którzy ochraniali poszczególne jednostki wojsk radzieckich. Mieli oni swobodny dostęp do kadry kontrwywiadu i wywiadu wojskowego PRL oraz do ich bazy operacyjnej, w tym do dokumentów operacyjnych, lokali konspiracyjnych, osobowych źródeł informacji oraz do informacji o pozostałych współpracownikach.[…]

Analiza oświadczeń złożonych przed Komisją Weryfikacyjną oraz wybranych spraw operacyjnych wskazała na istotne znaczenie w służbie osób, które przeszły szkolenie w ZSRR lub w szkołach wojskowych innych krajów obozu. […]

Skierowanie na szkolenie w ZSRR było traktowane jako wyróżnienie za postawę ideową, efekty pracy i lojalność. […]

Na podstawie relacji uczestników kursów wiadomo, że w ich trakcie dochodziło do ujawnienia procedur i szczegółów działań operacyjnych służb PRL. Oficerowie byli pod nieprzerwaną obserwacją sowieckich służb specjalnych. Jak wynika z tych relacji, w internatach oraz w salach wykładowych założone były podsłuchy, a każde wyjście poza teren tych obiektów zawsze odbywało się w towarzystwie tzw. „ogona”. Jest też prawdopodobne, że KGB werbowało polskich żołnierzy. Na zajęciach szczegółowo wypytywano o metody operacyjne stosowane w Polsce, zaś wykładowcy przekazywali jedynie książkową i zdezaktualizowaną wiedzę. Organizowanie przez GRU i KGB kursów dla żołnierzy krajów bloku wschodniego ukierunkowane było na zdobycie wiedzy na temat uczestników kursów, ich nałogów i przyzwyczajeń, stworzenia ich profili psychologicznych i na poszerzenie wiedzy o składzie kadrowym służb. […]

Według danych posiadanych przez Komisję Weryfikacyjną na sowieckie kursy wysłano oficerów, co do których planowano, iż po zmianach politycznych obejmą w nowych służbach specjalnych stanowiska kierownicze (oraz agenturę wpływu).[…]

Fakt, że do 2006 roku w strukturach WSI służyło kilkudziesięciu absolwentów sowieckich szkoleń i kursów świadczy jednak o tym, że do tego czasu zasadniczych zmian w wojskowych służbach specjalnych RP nie przeprowadzono.[…]

W ostatnich latach stacjonowania w Polsce jednostek Armii Radzieckiej, GRU i KGB intensywnie pozyskiwały agenturę i operacyjnie zbierały informacje o obywatelach RP38. W każdym z radzieckich obiektów wojskowych znajdowały się etatowe placówki służb specjalnych (Oddziały, Wydziały lub Sekcje KGB i GRU), które prowadziły pracę operacyjną w środowisku oficerów WP i wśród cywilnych obywateli polskich zamieszkałych w otoczeniu obiektów zajmowanych przez Armię Radziecką lub jednostki WP. Głównym celem tej działalności miało być stworzenie bazy informacyjnej, czyli tzw. „agentury zamrożonej”, która mogłaby zostać uruchomiona przez sowieckie lub postsowieckie służby w przyszłości, gdy na terytorium RP nie będą już stacjonowały jednostki Armii Radzieckiej.[…]

Należy wyróżnić dwa kanały informacyjne, na których rosyjskie służby specjalne opierały aktywność na terenie Polski. Pierwszy z nich opierał się na oficerach WP - absolwentach wyższych szkół wojskowych oraz kursów specjalistycznych w ZSRR, a drugi na kontaktach wznowionych w latach 90. Drugim kanałem informacyjnym były kontakty z obywatelami polskimi, jakie oficerowie postsowieckich służb nawiązali w drugiej połowie lat 90.[…]

Oficerowie z funkcjonujących w ramach tych jednostek komórek KGB i GRU „odmrażali” pozyskaną przed laty, bądź lokowali nową agenturę oraz intensywnie zbierali wszelkiego rodzaju informacje o obywatelach RP. Działania te bardzo częste były prowadzone pod przykryciem działalności handlowej lub gospodarczej, a szczególną rolę odgrywały w niej spółki z udziałem kapitału rosyjskiego. Część tych spółek ukierunkowana została na współpracę w różnej formie z jednostkami i instytucjami wojskowymi oraz firmami obsługującymi WP. Poza działalnością typowniczą i werbunkową, prowadzoną w środowisku wojskowym i cywilnym, rosyjskie służby prowadziły głębokie rozpoznanie procesu integracji WP ze strukturami NATO oraz rozpoznanie kierunków aktywności WSI, w szczególności ich działalności na tzw. kierunku wschodnim.”

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika guantanamera

4. Straszna ośmiornica

"Oficerowie z funkcjonujących w ramach tych jednostek komórek KGB i GRU „odmrażali” pozyskaną przed laty, bądź lokowali nową agenturę oraz intensywnie zbierali wszelkiego rodzaju informacje o obywatelach RP.
Działania te bardzo częste były prowadzone pod przykryciem działalności handlowej lub gospodarczej, a szczególną rolę odgrywały w niej spółki z udziałem kapitału rosyjskiego."

Ośmiornica mafijno-biznesowa, a do tego zyski z tych działań są nieporównywalne. Dlatego zdrady są większe...
A ja wierzę w tych, którzy są jak Kukliński.
Musi się ktoś taki znaleźć...

avatar użytkownika Maryla

5. @guantanamera

im dalej od Okrągłego Stołu, tym ośmiornica ma więcej macek. Po dwóch latach problemów , odzyskali wszystko i chcą zniszczyć każdego, kto im utrudnił biznesy i nazwał po imieniu. PO obiecało im wiele za pomoc w wygraniu wyborów, muszą teraz zapłacić, albo zostaną skarceni w inny sposób.
Gadowski:
"Wpływy dawnego WSI w rządzie i w Pałacu Prezydenckim są widoczne, mówi
się o tym coraz głośniej. To jest afera, którą należy zbadać." 

"W pomyśle tworzenia komisji ds. zbadania weryfikacji WSI czuję
rękę gen. Dukaczewskiego i innych sowieckich oficerów. Wydaje mi się, że
to jest próba zatupania prawdy."

Witold Gadowski, dziennikarz, publicysta „wSieci”, autor książek: W
Polsce powinna powstać komisja śledcza, ale badająca ochronę WSI, czyli
ochronę rosyjskiej agentury w Polsce. Dla mnie WSI jest niemal
równoznaczne z rosyjską agenturą w Polsce. Z powodów oczywistych. Oni z
czasów sowieckich do III RP przeszli suchą stopą. W pomyśle tworzenia
komisji ds. zbadania weryfikacji WSI czuję rękę gen. Dukaczewskiego i
innych sowieckich oficerów. Wydaje mi się, że to jest próba zatupania
prawdy, narzucenia społeczeństwu, jak za czasów sowieckich,
obowiązującej, kłamliwej historii Polski. Wpływy dawnego WSI w rządzie i
w Pałacu Prezydenckim są widoczne, mówi się o tym coraz głośniej. To
jest afera, którą należy zbadać.

 

Kto miałby się tym zająć? Obecnie raczej nie ma na to szans...

Tą sprawą musi się zająć rząd, który na pierwszym miejscu stawia
polskie interesy, natychmiast po przejęciu władzy. Wpływy agentury
wojskowej, powiązanej z Rosją, w najwyższych kręgach władzy muszą zostać
przeanalizowane. Trzeba również wrócić do sprawy tzw. szafy Lesiaka.
Tam znajdowały się dokumenty, które zostały ukradzione przez pewnych
polityków. One potem nie ujrzały już nigdy światła dziennego. To jest
bardzo ciekawa historia.

Jaka jest skala tej inwigilacji? Mamy kolejną szafę Lesiaka?

Ta skala jest znacznie większa niż w czasach wspomnianej szafy
Lesiaka i instrukcji 0015. Inwigilacja opozycji, prowokacje i usiłowanie
wpływania na działalność środowisk opozycyjnych jest wielokrotnie
większa niż w czasach Lesiaka. Jeśli wtedy wybuchła afera, dziś należy
powołać komisję, która zbada mieszanie się służb w polskie życie
społeczne i polityczne w naszym kraju.

Stanisław ŻarynStanisław Koziej, czyli kolega płk. Kuklińskiego, który wybrał milczenie... Czego świadomy był gen. Koziej i na co się godził?


"Stanisław Koziej wybrał milczenie i robił karierę. Dziś działa.
Ramię w ramię z prezydentem, który po raz kolejny wystąpił publicznie z
obroną wpływów WSI..."

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika guantanamera

6. @Maryla

Tutaj: http://wpolityce.pl/artykuly/71894-zamiast-atakowac-macierewicza-i-serem...
jest wyliczanka tego, co prezydęt powinien nam koniecznie wyjaśnić. Nie wiem czy ten tekst już gdzieś był podawany. Jest świetny.

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

7. Do Pani Maryli

Szanowna Pani Marylo,

Rzeczypospolita to kraj, którego przez 123 lata nie było na mapie Świata.
W czasie zaborów w armii rosyjskiej co trzeci oficer był Polakiem. Podobnie było w armii cesarstwa pruskiego -niemieckiego.
Dwaj moi dziadkowie byli oficerami imperium carskiego, służyli na Kaukazie, odrabiając darmowe studia na cywilnych rosyjskich uniwersytetach
Bracia Piłsudscy, też studiowali na rosyjskich darmowych uniwersytetach, z perspektywą odsłużenia w armii.
Czy mieli inne wyjście.
Tak, branka, mięso armatnie przez 25 lat
Czy możemy mieć do nich pretensje, nazywać ich zdrajcami

Pierwszym dowódcą Powstania Wielkopolskiego był kapitan inżynier Stanisław Taczak, syn oberżysty z Wielkopolskiego Mieszkowa, oficer armii pruskiej
Do dziś jest Bohaterem dla nas Wielkopolan
Drugim i ostatnim dowódcą Powstania był Polak, generał w służbie carskiej Józef Dowbór Muśnicki herbu przyjaciel.
Do dziś dla nas Wielkopolan jest Bohaterem.
Jego córki zginęły walcząc w obronie ojczyzny z Niemcami i sowietami
porucznik pilot Janina Antonina Lewandowska została zamordowana w Katyniu.
Agnieszka Dowbor-Muśnicka, członek organizacji konspiracyjnej "Wilki" / należał do niej Janusz Kusociński /
Oboje zostali zamordowani w Palmirach, być może tego samego dnia.

Ukłony moje najniższe

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Maryla

8. Szanowny Panie Michale

nasza Ojczyzna miała tragiczne losy, ale Polacy służący pod zaborcami, gdy przyszła godzina próby, stanęli do walki o niepodległość. Wczoraj Dukaczewski wygadywał różne bzdury, aby uzasadnić dlaczego dla niego i jego środowiska Kukliński jest zdrajcą.

Pozdrawiam serdecznie

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Michał St. de Zieleśkiewicz

9. Do Pani Maryli

Szanowna Pani Marylo,

Dukaczewski już ma sklerozę. Pod jego namiotem rządzi Madzia Fitasowa, 'ex Iwińska'.
Pamięta Pani te scenę na lotnisku. Fotografia mi gdzieś zginęła.

Ukłony moje najniższe

Michał Stanisław de Zieleśkiewicz

avatar użytkownika Maryla

10. Witalis Skorupka przeżył w

zdjecie

Witalis Skorupka przeżył w celi śmierci pozorowaną egzekucję (FOT. M. BORAWSKI)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

11 aresztów na Pradze

Trzeba robić wszystko, żeby tę
Targowicę posłać na śmietnik historii – apelował do młodych ludzi
Witalis Skorupka, żołnierz AK, skazany przez komunistów na karę śmierci,
w trakcie spotkania w Izbie Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego w
Warszawie

Zenon Baranowski

– Targowica istnieje 200 lat,
patrioci ginęli lub szli na emigrację – mówił Witalis Skorupka, prezes
Związku Więźniów Politycznych Skazanych na Karę Śmierci w Okresie Reżimu
Komunistycznego. – Mam swoje lata, mogę już mówić – dodaje.

Skorupka jest zdecydowanie przeciwny powrotowi pomnika wdzięczności
Armii Czerwonej na plac Wileński w Warszawie. – Ten pomnik nie powinien
tam stać, tam w okolicy było 11 aresztów, tam było więzienie NKWD –
podkreśla. – Na żadnym budynku nie ma żadnego śladu, żadnego napisu, tam
mordowano ludzi – wskazuje.

Witalis Skorupka mówił, że w sprawach różnych upamiętnień ofiar
reżimu komunistycznego interweniował u sekretarza Rady Ochrony Pamięci
Walk i Męczeństwa Andrzeja Kunerta.

– Byłem u niego dwa razy, za trzecim nie chciał mnie przyjąć, dla
bolszewików znalazły się pieniądze, a dla Polaków ich nie ma – ubolewa
kombatant. – U Przewoźnika załatwiłem. „Nie ma sprawy” – powiedział mi
kiedyś – dodaje mężczyzna.

– W Rosji w dalszym ciągu rządzi NKWD – ocenia. Skorupka opowiedział
się także za wyjaśnieniem wszystkich okoliczności katastrofy
smoleńskiej. Stwierdził, że władze rosyjskie negatywnie wpływają w tej
sprawie na polski rząd. – Ten pistolet trzyma Putin w kierunku naszej
władzy, oni mają strach w oczach – ocenił.

Skorupka urodzony w 1923 r. jest spokrewniony z ks. Ignacym Skorupką,
który zginął podczas szturmu bolszewików na Warszawę w 1920 roku. – To
był stryjeczny brat mojego ojca – wyjaśnia.

Witalis Skorupka był harcerzem, w okresie okupacji działał w Szarych
Szeregach. Jako żołnierz Armii Krajowej uczestniczył w akcjach
dywersyjnych, likwidując m.in. gestapowców z policji kryminalnej czy
wysadzając pociągi.

W 1945 r. został aresztowany przez komunistów pod zarzutem
działalności antyrządowej i po brutalnym śledztwie skazany 9 listopada
na karę śmierci. Przesłuchiwał go m.in. Józef Światło. W drodze łaski
zamieniono mu karę na 10 lat więzienia, które spędził m.in. w owianym
złą sławą Zakładzie Karnym we Wronkach, gdzie więziono wielu uczestników
walk o niepodległość.

Pod koniec spotkania dyrektor Izby Filip Frąckowiak zaprosił
uczestników spotkania z Witalisem Skorupką na uroczystości przy grobie
płk. Ryszarda Kuklińskiego na Powązkach z okazji 10. rocznicy jego
śmierci. Wkrótce zostanie uruchomiona nowa strona internetowa
zawierająca szerokie kalendarium życia i działalności oficera.

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

11. resorciaki

resortowe dziecko Marcin Meller i resorciaki o Kuklińskim zdrajcy i prawicowych mediach, które zarabiają na tragedii Polski.
http://www.tvn24.pl/drugie-sniadanie-mistrzow,40,m

Małgorzata Domagalik, Szymon Majewski, Mikołaj Grabowski, Krzysztof Materna

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

12. agentura sowiecka rusza do ataku


Gry Wojenne - Płk. Ryszard Kukliński 2/5

Maryla

------------------------------------------------------

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

- konto bankowe

avatar użytkownika Maryla

13. Czerska atakuje jak zwykle perfidnie i prostacko

  • Między kanonizacją a potępieniem

    Nie ma dramaturgicznie bardziej wyrazistej postaci
    obnażającej naszą społeczną schizofrenię wobec PRL-u niż pułkownik
    Ryszard Kukliński.

    Jarosław Kurski


  • Przytaczaliśmy niedawno w "Dużym Formacie" badania z 1996 r., w których ankieterzy OBOP spytali, czy "zdradził ojczyznę, czy postąpił jak patriota". Połowa nie umiała lub nie chciała odpowiedzieć (52 proc.), 27 proc. stwierdzało, że "zdradził ojczyznę", a 21 proc., że "postąpił jak patriota". CBOS zapytał wprost: "bohater" czy "zdrajca". Od 1992 do 1997 r. ponaddwukrotnie wzrósł odsetek Polaków, którzy uważali Kuklińskiego za bohatera (z 12 do 27 proc.). Odsetek tych, którzy uznawali go za zdrajcę, nawet nie drgnął - 24 proc. Jednak rok później, w 1998 r., Kukliński odwiedził Polskę. Po wizycie, podczas której witany był z wszelkimi honorami i przyjęty został przez premiera Leszka Millera, już 30 proc. uważało go za bohatera. Ale i zwiększył się odsetek Polaków uważających go za zdrajcę - z 24 do 34 proc.

    Ciekawe byłoby wiedzieć, jak ułożą się opinie Polaków, gdy "Jack Strong" Pasikowskiego przejdzie triumfalnym pochodem przez polskie kina. Pasikowski nie wnika w moralne dylematy. W konwencji dreszczowca opowiada dramatyczną historię. Ale od ostatniego badania w 1998 r. wyrosło nowe pokolenie obywateli, które nie ma osobistego stosunku do PRL. Dlatego opinii o heroizmie Kulińskiego zapewne będzie przybywać. Nie można się temu dziwić.
    Schizofrenię pogłębia paradoks, że Kuklińskiego zrehabilitowano za rządów lewicy: Kwaśniewskiego, Oleksego i Millera. Twierdzono, że to rehabilitacja z rozsądku, w imię usunięcia symbolicznej przeszkody ma naszej drodze do NATO. Jednak osobista fascynacja Millera Kuklińskim jawnie temu przeczy. Tymczasem wielu opozycjonistów PRL o Kuklińskim wyraża się z rezerwą, nazywając go - owszem, bohaterem, - ale amerykańskiego wywiadu. A jak wiadomo z historii, także tej najnowszej - wymieńmy tylko Kiejkuty, interes amerykańskiego wywiadu z interesem Polski nie zawsze chodzą w parze.

    Ja także przyznać się muszę do schizofrenii. Kukliński był moim bohaterem, gdy w bodaj 1983 r. czytałem jego wyważony i przenikliwy wywiad w paryskiej "Kulturze". Później przyszła refleksja, że niewiele nam, podziemiu, jego poświęcenie pomogło, z wyjątkiem satysfakcji, że Amerykanie mieli szpiega w Sztabie Generalnym LWP. Narażając życie, dostarczył wiedzę, z którą Waszyngton jednak niewiele zrobił, kalkulując zapewne, że lepiej, aby Jaruzelski zdławił "S" polskimi rękami, niż mieliby to zrobić Sowieci. Przypomniała się Jałta.

    Nie wszystko wiemy. Wiemy tyle, ile nam powiedział sam Kukliński, będąc jednocześnie stroną i jedynym źródłem we własnej sprawie. Powstało kilka książek, ale całej prawdy nie poznamy, dopóki archiwa CIA nie zostaną otwarte. Nie ulega wątpliwości, że to postać tragiczna, rozdarta i osamotniona. Jakiekolwiek by były powody jednej po drugiej śmierci obu synów, nie ma nic gorszego, niż przeżyć własne dzieci. To wszystko nakazuje ostrożność w ferowaniu wszelkich sądów i ocen.

    Polemika Adama Michnika z Janem Nowakiem-Jeziorańskim ("Gazeta Wyborcza" z 22 stycznia 2005 r.), słynnym "Kurierem z Warszawy", dyrektorem RWE, bezdyskusyjnym patriotą, pogłębia tylko moje rozterki. Michnik spędził w peerelowskich więzieniach w sumie siedem lat. Jan Nowak, akowiec, polityczny emigrant - nie przeżył w PRL-u nawet jednego dnia i nigdy nie uważał PRL-u za swoje państwo. Zarzuty komunistycznej propagandy, że opozycja demokratyczna jest ekspozyturą zachodnich wywiadów, Michnik uważał za szczególnie plugawe.

    To, co Nowak uważa za heroizm polskiego oficera, Michnik uznaje za dokonania amerykańskiego szpiega. Debata wokół Kuklińskiego była w istocie debatą o tym, czym były PRL i LWP. Czy było to tylko sowieckie kondominium z podległą sowieckiemu dowództwu armią, czy też ułomne i niesuwerenne, ale jednak państwo polskie z własnymi siłami zbrojnymi.

    Nowak: To człowiek, któremu nie można było nie wierzyć! Był przekonany, że możliwa jest agresja sowiecka na Europę Zachodnią, która w konsekwencji zamieni Polskę w radioaktywną pustynię w ciągu 48 godzin. Kukliński, proponując Amerykanom współpracę, ratował Polskę.

    Michnik: Nie znam się na tym, ale całe to geostrategiczne tłumaczenie wydaje mi się naiwne.

    Nowak: Widzę w nim kogoś więcej niż Romualda Traugutta i Tadeusza Kościuszkę. Przyszły historyk, gdy zapozna się z depeszami doceni jego wielką rolę. To człowiek formacji przedwojennej, który rozumował kategoriami, że Sowieci to okupant i że przysięga wobec nich nie obowiązuje.

    Michnik: Irytują mnie te porównania z Kościuszką i Trauguttem. Traugutt nie złamał żadnej przysięgi! On wyszedł z rosyjskiego wojska i otwarcie przyłączył się do powstania. Natomiast Kukliński, będąc w wojsku polskim, przyłączył się do wywiadu amerykańskiego. Ani Traugutt, ani Kościuszko nie szpiegowali. Samo to zestawienie jest po prostu absurdalne. Kukliński szpiegował i brał za to pieniądze.

    Nowak: Grosza nie wziął! To był człowiek zupełnie bezinteresowny. Pytałem się Amerykanów: chcę znać prawdę, brał pieniądze czy nie? Grosza nie brał! Mało tego, miał taką postawę, że myśmy się bali mu zaproponować. Jak się znalazł na Zachodzie, to - owszem - brał, ale też tylko tyle, żeby się utrzymać.

    Michnik: Nowak zaskakuje mnie swą naiwnością. To znaczy, że cały szpiegowski sprzęt, mikrofilmy kupował w kiosku na rogu? Nie rozumiem, skąd u niego takie zaślepienie. Nagle człowiekowi zapomina się wszystko: że był w partii komunistycznej, że był na tyle ceniony, że stać go było na jacht i willę w Warszawie, że był w armii w marcu 1968 r., kiedy się działy rzeczy nikczemne, i w czasie interwencji w Czechosłowacji. Nie wyszedł z wojska, nie wystąpił z partii, nie przystąpił do opozycji. Podjął współpracę z CIA.

    Nowak: To, co mnie do niego zjednało, to stosunek do Jaruzelskiego. Kukliński na początku mówił, że nie będzie dostarczał amunicji do ataku na generała, bo nie jest pewny, jakimi motywami kierował się Jaruzelski. Uważał, że w pewnym momencie odegrał rolę konstruktywną. Ale później, jak on zaczął go atakować, zarzucać mu kłamstwa i zrobił z niego szpiega, zmienił o nim zdanie. Ale pierwszy odruch bardzo mi się podobał.

    Michnik: Pełnomocnikiem Kuklińskiego w Polsce był niejaki Józef Szaniawski, człowiek, który o ludziach opozycji demokratycznej wygadywał rozmaite plugastwa. Kukliński to wszystko chętnie powtarzał.

    Nowak: Szaniawski to człowiek, który potraktował Kuklińskiego jako okazję do własnej kariery. Kukliński był szalenie osamotniony, a Szaniawski okazywał mu jakieś względy. Jedyne oparcie, jakie Kukliński miał, to w Brzezińskim i we mnie.

    Michnik: Kukliński osamotniony? On przyjmowany był w Polsce jak papież! Telewizja filmowała każdy jego krok. Prasa pełna była z nim wywiadów!

    Michnik: Z więzienia wyniosłem pogardę dla szpiegów. W ciągu kilku lat, jakie spędziłem za kratkami, spotkałem dwóch amerykańskich szpiegów. To były ludzkie szmaty. Oczywiście zaraz przeszli na stronę SB i donosili o tym, co się działo w celi. Ale z przyczyn czysto pragmatycznych uważałem, że skoro Amerykanie sobie tego życzą, trzeba rehabilitować Kuklińskiego. Nie chciałem, by ta sprawa była zawadą na drodze do NATO. Sprzeciwiam się jednak robieniu bohatera z człowieka, który grzebie kolegom po szufladach. Ryszard Kukliński jest bohaterem wywiadu amerykańskiego, i słusznie mu się należy najwyższe odznaczenie CIA.

    ***

    Ta polemika, choć ostra i na jotę nie zbliżająca stanowisk, wolna jest od patriotycznego szantażu z lubością stosowanego przez polską prawicę, która wywija Kuklińskim, wyrokując, że jeśli nie masz go za bohatera, to sam jesteś zdrajcą. Gdy przysłuchiwałem się tej polemice, towarzyszyło mi nieopuszczające mnie do dziś uczucie schizofrenii. Z drugiej strony, casus Kuklińskiego właśnie dlatego jest fascynujący, że jest nieoczywisty i niejednoznaczny.

  • Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    14. Kalendarium płk.

    Kalendarium płk. Kuklińskiego

    Ruszyło dziś największe internetowe kompendium wiedzy o płk. Ryszardzie Kuklińskim

    Najważniejsze wydarzenia z życia płk.
    Ryszarda Kuklińskiego zostały zawarte w największym internetowym
    kalendarium życiorysu pierwszego oficera NATO.

    Internetowe kompendium wiedzy dotyczące płk. Ryszarda Kuklińskiego
    obejmuje lata 1930-2004. Kalendarium symbolicznie kończy otwarcie 3 maja
    2006 r. przez prof. Józefa Szaniawskiego muzeum Izby Pamięci Pułkownika
    Kuklińskiego.

    Kalendarium informuje o najważniejszych momentach w życiu płk.
    Kuklińskiego na tle wydarzeń, jakie rozegrały się w latach 1930-2004: m.in. 
    rozpoczęcie służby wojskowej i studiów w Oficerskiej Szkole Piechoty
    im. Tadeusza Kościuszki, samotnej walki z komunistyczną władzą, po
    brawurową i niebezpieczną ucieczkę z Ojczyzny.

    Dodatkowo kalendarium informuje o  tym, jakie dokumenty podczas
    swojej misji płk Kukliński przekazał Ameryce. Wśród nich są:
    pięcioletnie plany strategiczne, jakie na polecenie Moskwy miały być
    wykonane w Polsce, NRD, Czechosłowacji, w Bułgarii i na Węgrzech;
    warianty planów ataku Armii Sowieckiej i wojsk Układu Warszawskiego na
    Europę Zachodnią; warianty uderzeń atomowych na cele w państwach NATO
    oraz lokalizacje najważniejszych punktów dowodzenia Armii Radzieckiej.
      

    Merytorycznej pomocy w przygotowaniu kalendarium udzielił Filip Frąckowiak, dyrektor Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego.

    11 lutego 2014 roku przypada 10. rocznica śmierci płk. Ryszarda
    Kuklińskiego, dlatego też w Izbie Pamięci Płk. Kuklińskiego zostanie
    otwarta wystawa „Ryszard Kukliński – dokumenty”. Wśród eksponowanych
    materiałów będą m.in. opinie służbowe, rosyjskie świadectwa ukończenia
    kursu Akademii Sztabu Generalnego im. Woroszyłowa w Moskwie, propozycje
    kadrowe oraz wyrok kary śmierci.

    Kalendarium dostępne jest na stronie tutaj.

    http://jackstrongfilm.com/prawdziwa_historia/

    Piotr
    Zaremba recenzuje "Jacka Stronga". "Oddanie po latach sprawiedliwości
    tak tragicznej postaci jak Kukliński to po prostu dobra wiadomość"

    "To nie jest może film wielki, bo czuję, że Władysław Pasikowski
    nie sprzedaje nam w nim swoich emocji i swojej duszy. Ale to film bardzo
    dobry, który dowodzi siły samej tamtej historii."

    Oficer
    CIA: płk Kukliński był bohaterem. Chciał uwolnić swoich ludzi z rąk
    okupanta i najeźdźcy. Nie wiem, jak można być zdrajcą wobec najeźdźcy

    "Kukliński dał nam pewność, która pozwalała nam zrozumieć co się
    działo i potem podejmować decyzje. Informacje Kuklińskiego przyczyniły
    się np. do kroków dyplomatycznych, które podjęły Stany wobec Związku
    Radzieckiego i faktycznie zapobiegły inwazji na Polskę".

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Andy-aandy

    15. co Sowieci wówczas myśleli i jak zamierzają prowadzić kampanię

    Źródło numer 1

    Z Davidem Fordenem, emerytowanym oficerem CIA, współpracownikiem i przyjacielem płk. Ryszarda Kuklińskiego, rozmawia Piotr Falkowski
    (...)

    – Pułkownik Kukliński dostarczał nam informacji o sowieckich planach i koncepcjach w perspektywie wojny w Europie Środkowej i Wschodniej. Wiedzieliśmy o strategiach ofensywnych i defensywnych. Pomagał nam zrozumieć, co Sowieci wówczas myśleli i jak zamierzają prowadzić kampanię przeciwko Zachodowi w Europie. Jego znaczenie było ogromne w kwestii wojny w Europie, gdyż – to jest najważniejsze spośród wszystkiego, co zrobił – pozwolił nam zrozumień sens wielu innych elementów naszej wiedzy o ZSRS i Układzie Warszawskim. Otrzymywaliśmy bardzo dużo informacji szczegółowych dotyczących armii sowieckiej, jej zaplecza, uzbrojenia, sprzętu, wyszkolenia, sytuacji politycznej itd. Kukliński także dostarczał takie informacje. Jednak tym się różnił od innych źródeł, że był w samym centrum. I jego wiedza pozwalała ułożyć te wszystkie szczegóły w całość. Znaliśmy wcześniej wiele sowieckich planów. Ale Kukliński jako jedyny był tam, gdzie one powstawały. Wiedział, dlaczego są takie, a nie inne. Dlaczego jedne są rozwijane, a inne odrzucane. To jego rozumienie wewnętrznej logiki sowieckiego aparatu decyzyjnego było niezwykle ważne. Pozwoliło zapobiec błędnej kalkulacji.
    (...)

    Piotr Falkowski

    http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/67187,zrodlo-numer-1.html
    Wtorek, 4 lutego 2014

     Andy — serendipity

    avatar użytkownika guantanamera

    16. Nośne parafrazy

    Zdrajcy naszych zdrajców są naszymi ratownikami.
    Zdrajcy naszych zdrajców dla nas są bohaterami.
    Zdrajcy naszych zdrajców nie są naszymi zdrajcami.

    avatar użytkownika Maryla

    17. i kto to mówi?

    Czempiński: W moich kategoriach Kukliński to zdrajca. Nie wierzę, żeby nie brał pieniędzy
    "Powiedzcie mi tylko jedno, czy brał pieniądze?"

    - W moich kategoriach, niestety, jest to zdrajca - odpowiedział Czempiński, gdy Monika Olejnik
    spytała go o jego prywatny stosunek do działań Kuklińskiego. -
    Rozmawiałem z Amerykanami na ten temat. Oni mówili: "Pomóż nam w tej
    sprawie". Ja odpowiadałem: "Powiedzcie mi tylko jedno, czy brał
    pieniądze. Czy to był Wietnam, czy potem?" Oni odpowiadali: "Zadaliśmy
    ci pytanie, Gromek, odpowiedz na nie". Ale na moje nie odpowiadali -
    powiedział.

    - Nie wierzę, żeby nie brał pieniędzy -
    dodał, gdy dziennikarka spytała go o wątpliwości dotyczące działalności
    pułkownika. - To jest nie do wyobrażenia. Należy spytać, czy się
    wyróżniał standardem życia czy nie. Ale on jest bohaterem. Przekazał
    największą ilość znakomitych informacji wojskowych Układu Warszawskiego.
    Jednak wtedy było wielu takich ludzi. Dlaczego oni się nie przyznają?
    Dlaczego inni nie zgłaszają się i nie mówią: "Myśmy to robili wtedy, co
    Kukliński, albo i wcześniej"? - zakończył.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    18. Filip FrąckowiakRóżowa


    Filip Frąckowiak

    Różowa opozycja z okresu PRL odwróciła się od wartości, które wyznawał Kukliński: „Bóg, Honor, Ojczyzna”

    Wkrótce minie 10 lat od
    śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego. Poprzedzi tę rocznicę wejście do kin
    filmu o misji dla Polski, jaką wykonał Jack Strong. W popkulturowej
    rzeczywistości i środowiskach, na które najbardziej oddziałuje obraz, to
    znacznie więcej niż literatura, Izba Pamięci, pomniki oraz sesje
    naukowe. To znacznie więcej dla tych odbiorców niż wypowiedzi świadczące
    o czyimś życiorysie.

    Ludzie na pewno wiele tracą z powodu przyjmowania większości treści
    za pomocą obrazu, ale tak już jest. Było już kilka filmów dokumentalnych
    i fabularyzowanych o Ryszardzie Kuklińskim. Jednak taki obraz o
    pułkowniku był długo wyczekiwany. Towarzyszyły temu wielkie obawy.
    Wreszcie, po przedpremierowym seansie, przyszły ulga i radość.

    Ten film przenosi na ekran to, co wszyscy wiedzieliśmy. Co
    inspirowało Kuklińskiego, co przekazał Stanom Zjednoczonym i jak ważna
    dla niego była służba Polsce. Podaje to jednak w taki sposób, jakiego
    potrzebuje człowiek XXI wieku. Jest artystycznym dziełem, na którego
    powstanie pracowały najgłośniejsze nazwiska polskiego kina. Stworzyli
    pomnik Kuklińskiemu, choć ani Władysław Pasikowski, ani Marcin
    Dorociński nie przyznają się do tego w wywiadach.

    Z mojego punktu widzenia to jednak nie tylko wielkie „dziękuję” dla
    Kuklińskiego. Oglądając ten obraz, myślałem o tych, którzy mieli odwagę
    głośno mówić o Kuklińskim i jego zasługach przez całe lata 90. Podczas
    rządów postkomunistów, Unii Demokratycznej i Unii Wolności, „Gazety
    Wyborczej”, którzy zrobili z Kuklińskiego zdrajcę, osobę podejrzaną i
    kontrowersyjną lub marionetkę prawicowych oszołomów. Kukliński po
    ucieczce przed wymiarem sprawiedliwości PRL nigdy nie był związany z
    żadnym środowiskiem patriotyczno-niepodległościowym.

    Zawsze działał samodzielnie. Natomiast to różowa opozycja z okresu
    PRL odwróciła się od wartości (lub nigdy nie była ku nim zwrócona),
    które wyznawał Kukliński: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Nie odwrócili się od
    tych wartości ci, którzy go bronili w latach 90. i na początku XXI
    wieku. Wypowiedzi wielu z nich znalazły się w publikacjach pełnomocnika
    Kuklińskiego – Józefa Szaniawskiego. I właśnie symbolicznie dzięki nim
    ten film mógł powstać. Ci sami ludzie stali na straży Izby Pamięci
    Pułkownika Kuklińskiego, gdy warszawski ratusz opanowany przez PO chciał
    ją zamknąć. Także tysiące zwykłych Polaków. Ten film to wielkie
    „dziękuję” także dla Was. Proszę Państwa, abyście oglądając film „Jack
    Strong”, wspomnieli tych, którzy dla honoru Kuklińskiego i honoru Polski
    często byli skazani na boczny tor życia publicznego.

    Dziś to „Gazeta Wyborcza” powinna wytłumaczyć się ze swojego
    oszołomstwa i fobii wobec Kuklińskiego. Blady strach padł na „GW” w
    oczekiwaniu reakcji społeczeństwa na film. Teraz znów ludzie zapytają,
    dlaczego „GW” broni Jaruzelskiego i Kiszczaka, a nie Kuklińskiego. Jeśli
    twórcy „Wyborczej” są dumni z tego, że w 1989 roku obalono komunizm bez
    rozlewu krwi, to niech odpowiedzą na pytanie, dlaczego nie są dumni z
    Polaka, który bez rozlewu krwi pomógł zerwać żelazną kurtynę. „GW” jest
    jak skansen postkomunizmu. Nawet dawni komuniści nie chcą już przyjąć
    zaproszenia od studentów na debatę o Kuklińskim na Uniwersytecie
    Warszawskim. Odnoszę wrażenie, że zdali sobie sprawę, iż dokonało się
    rozliczenie historyczne i nie ma już jak bronić tworu, którym była PRL.
    Na marginesie sprawy Kuklińskiego i filmu „Jack Strong” pozwolę sobie
    zwrócić uwagę, że takich symboli jak pomnik „Czterech Śpiących” w
    Warszawie bardziej broni PO i „GW” niż SLD.

    Pamiętam, jak z Ryszardem Kuklińskim poznał mnie mój Ojciec Józef
    Szaniawski. Spotkałem człowieka, którego historię już wtedy dobrze
    znałem. Nie tylko z jego przekazów. Także z zebranych wypowiedzi
    oficerów LWP i Armii Czerwonej, komunistów radzieckich i polskich,
    wreszcie amerykańskich współpracowników Kuklińskiego. Jak to zwykły
    osiemnastolatek, miałem kilka innych spraw w głowie, nie tylko tajniki
    zimnowojennej konfrontacji. Jednak nigdy nie miałem wątpliwości, po
    której stronie stał Ryszard Kukliński. Nie dlatego, że życie i historia
    nie są czarno-białe. Dlatego, że istnieje pewna i stała hierarchia
    wartości. W każdej szkole uczono, czym były zabory, a z tego płynął
    wniosek, czym jest wolność dla Polaków. Pośrodku, pomiędzy pragnieniem
    wolności a służbą okupantowi, jest jeszcze cynizm. I właśnie temu służą
    dziś ci, którzy nie potrafią przyznać Ryszardowi Kuklińskiemu racji.

    Nasz Dziennik

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    19. w 10 rocznicę jego śmierci, czyli 11 lutego.

    Posłowie będą głosować nad upamiętnieniem Ryszarda Kuklińskiego. Sejmowa Komisja Kultury po niewielkich zmianach zaakceptowała projekt uchwały stworzonej przez Solidarną Polskę.
    Podczas dyskusji, przeciwni upamiętnieniu płk. Kuklińskiego byli posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Twojego Ruchu. Zdaniem Tadeusza Iwińskiego z SLD, Kukliński to postać niejednoznaczna. Jak dodał, wzorem bohaterstwa nie może być człowiek, który zajmował się szpiegostwem. Jak dodał, nie zna państwa, w którym ze szpiega czyniono by bohatera narodowego. Zdaniem polityka, w sprawie płk. Kuklińskiego Polska jest podzielona.

    Dla jednych, jak zaznaczył, jest on bohaterem, dla innych zdrajcą. SP chce, aby Sejm wyraził uznanie dla płk. Kuklińskiego w 10 rocznicę jego śmierci, czyli 11 lutego.

    Dla
    gen. Czempińskiego płk Kukliński jest zdrajcą. "Zdrada to zdrada. Ale
    dobrze, że pokazano go jako bohatera”. Wypowiedź godna założyciela
    Platformy Obywatelskiej...

    "Były szef UOPu udowadnia, że o pojęciu zdrady i bohaterstwa nic
    nie wie. 25 lat po rozpoczęciu polskiej transformacji Czempiński nadal
    jest lojalny wobec najeźdźców i przyjmuje ich punkt widzenia. Kogo
    należy zatem nazwać zdrajcą?"

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    20. od Czerskiej po Wiertniczą...płk. Kukliński

    Z tvn24 nie wychodzą WSIoki. W kółko powielają "zdrajca, zdrajca" .
    U Mrozowskiego duet prof. Antoni Dudek, Gromosław Czempiński. U DURCZOKA CZEMPIŃSKI I PACZKOWSKI.
    Durczok zaniepokojony, że tysiące Polaków pójda do kina i będa miały jednoznaczny przekaz, a tu trzeba walczyc, żeby taki nie był !
    Pomówienia, sugestie..Wietnam, kobiety..... powtarza Durczok i żada, żeby "nauka się tym zajęła"!
    Podważa ważność materiałów, które zostały przekazane USA.
    Czempiński posunął się do twierdzenia, że obaj synowie płk. Kuklińskiego zyją, nie zginęli.
    Na wszystkie insynuacje Paczkowski mówił - dokumenty, poprosze dokumenty.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika guantanamera

    21. Uratował Polskę...

    Ewentualne działania zbrojne miały być rozegrane na polskiej ziemi. W razie czego byłby tu teraz radioaktywany ugór. To wisiało w powietrzu... Jeszcze przez pewien czas...
    Więc ja czekam aż wreszcie ktoś tym ludziom przed kamerami powie w oczy te proste słowa: - Tak, zgadza się, on WAS zdradził. WAS zdradził na pewno. Był po NASZEJ stronie. I NAS uratował. NAS i Polskę.
    Wasze wypowiedzi świadczą tylko o tym, że my was także możemy uważać za zdrajców. Przecież sami to deklarujecie....

    avatar użytkownika Maryla

    22. TVN24 w pigułce. Zero

    TVN24
    w pigułce. Zero pluralizmu, żal po likwidacji WSI i gen. Dukaczewski
    jako ekspert nazywający płk. Kuklińskiego zdrajcą. Czy na Wiertniczej
    mają jakiekolwiek hamulce?!

    "Jestem przekonany, żę wszystkie dokumenty WSi od 1991 roku - a one
    zahaczały również o FOZZ - są skopiowane i są w posiadaniu Antoniego
    Macierewicza!"Godny podziwu pluralizm, cóż za eksperci i arcyciekawa rozmowa!
    TVN24 w pigułce - w "Faktach po Faktach" Kamil Durczok postanowił
    zaprezentować Polakom najbardziej palące problemy polskiej polityki.

    Najpierw sprawę pomysłu komisji śledczej ws. Antoniego Macierewicza i
    likwidacji WSI tłumaczyli red. Durczokowi Julia Pitera i Artur Dębski, a
    następnie o płk. Kuklińskim wykładał... gen. Marek Dukaczewski (!) w
    towarzystwie Andrzeja Paczkowskiego.

    Fot. wPolityce.pl/tvn24

    Rozpoczął Kamil Durczok, ubolewając, że "ciężko zrozumieć logikę premiera" ws. komisji śledczej.

    Albo premier używa sformułowania "szkodnik" serio, albo użył tak, że powaga materii nie zasługuje...

    - żałował dziennikarz TVN.

    A odpytywani politycy w temacie różnili się jedynie stopniem, w jakim
    Macierewicz powinien zostać potępiony. Pitera w mniejszej skali, Artur
    Dębski z palikociarni - na całego. Pluralizm według tvn w najlepszym
    wydaniu.

    Najpierw Pitera:

    Czekałam na tę decyzję. Uważałam od początku, że tej komisji być nie
    powinno - mamy postępowanie prokuratury o umorzeniu śledztwa, które de
    facto opisuje szkodliwą działalność. Z drugiej strony jest wykładnia
    określenia "osoby pełniącej funkcję publiczną"...

    - mówiła poseł PO, dodając, że "komisja nie ustali wiele więcej niż jest w postępowaniu prokuratury".

    Oczywiście wszystko w sosie potępienia dla Macierewicza. Artur Dębski chętnie wszedł w te buty:

    Sprawa nie dotyczy Antoniego Macierewicza, mówimy o
    bezpieczeństwie państwa, dochowywaniu tajemnicy państwowej. Te wszystkie
    procedury i normy były nagminnie łamane w czasach rządów bezprawia i
    niesprawiedliwości.
    Ten szczególny przykład likwidacji majątku
    WSI jest niedopuszczalny. My przez całe pokolenie nie będziemy mogli
    pozyskać sensownego źródła informacji. Proszę sobie wyobrazić człowieka,
    którego chcemy zwerbować na Kremlu - on się nigdy nie zgodzi na
    współpracę...

    - mówił poseł Twojego Ruchu.

    A Pitera "wrzuciła" wątek... Jarosława Kaczyńskiego:

    Kluczowe jest to, dlaczego Jarosław Kaczyński zdecydował, że tę
    funkcję obejmie Antoni Macierewicz. Nie jest osobą nieznaną, jego
    temperament jest chyba wszystkim znany... I to jest dla mnie intrygujące

    - podkreślała Pitera.

    Dębski zaznaczył, że w jego opinii Donald Tusk zwyczajnie boi się
    Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza. W zaskakujący sposób
    oskarżył też likwidatora WSI:

    Jestem przekonany, żę wszystkie dokumenty WSI od 1991 roku - a
    one zahaczały również o FOZZ - są skopiowane i są w posiadaniu
    Antoniego Macierewicza!
    (...) Kto mówi, że Macierewicz ma
    przychodzić na posiedzenia komisji?! On ma przyjść jeden raz - odnieść
    się do tego, co ustali komisja. On zrobił wszystko, co mógł zrobić
    złego!

    - bulwersował się poseł zgrupowania Palikota.

    Ledwo odetchnęliśmy po pierwszym wątku dyskusji, o czym -
    zapewne dla odmiany - w studiu tvn24, jako ekspert, pojawił się nie kto
    inny jak gen. Marek Dukaczewski, były szef WSI!
    Takiego
    scenariusza nie powstydziłby się żaden reżyser. Dobrze znany w tvn24
    Dukaczewski z mądrą miną przekonywał, że płk. Kukliński był zdrajcą.

    Nie wyrażałbym pozytywnych opinii o tym, co zrobił płk.
    Kukliński. Bliżej jest mi do słowa "zdrajca". Po pierwsze - był
    żołnierzem Wojska Polskiego, składał przysięgę i poszedł na współpracę z
    obcym wywiadem.
    Następna sprawa - mamy ogromne wątpliwości,
    czy ten akt, na który się zdecydował, był jego wyborem czy został
    zwerbowany. Z punktu widzenia służb specjalnych pan płk. Kukliński miał
    parę słabości w tym istotną słabość do kobiet. Służby tego nie
    zostawiają...

    - przekonywał b. szef WSI.

    I dodawał z ironicznym uśmieszkiem:

    Kobiety kosztują, to są pieniądze... Jednym z głównych powodów
    zwerbowania ludzi są pieniądze... (...) Nie wykluczałbym, że Kukliński
    został zwerbowany w Wietnamie

    - mówił Dukaczewski.

    I choć prof. Paczkowski próbował delikatnie protestować, to przekaz był oczywisty - zdrajca i kobieciarz. Durczok drążył temat:

    Jest taka teza, że poprawiano życiorys płk Kuklińskiego... (...)
    Kolejne setki tysięcy Polaków pójdą na ten film i będą miały wyrobione
    zdanie, jednoznaczne, na temat pułkownika...

    - martwił się dziennikarz "Faktów".

    Dukaczewski na koniec audycji stwierdził, że informacje o
    śmierci synów płk. Kuklińskiego i sugestie, że stał za tym wywiad
    sowiecki są absurdalne.

    Według mojej intuicji obydwaj synowie żyją. Ich pobyt zalegalizowano. (...) Wywiady takie rzeczy robią

    - mówił b. szef WSI, stwierdzając, że wszystko odbyło się pod patronatem Amerykanów, by ułatwić im życie.

    Uff! Dwa kwadranse dyskusji, a materiału dla medioznawców naprawdę
    dużo... Czasem zastanawiamy się, czy na Wiertniczej mają jakiekolwiek
    hamulce?!

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    23. Dukaczewski: Według mojej

    To niejedyny wstrząs, który przeżył płk Kukliński. W sierpniu 1994 roku na terenie uniwersyteckiego kampusu w Phoenix na oczach wielu studentów jego drugi syn Waldemar został przejechany przez terenówkę. Zginął na miejscu. Sprawców nigdy nie ujęto.

    Sam płk Kukliński tłumaczył w 1998 r. podczas pobytu w Polsce, że zostając agentem obcego wywiadu, zapłacił za to najwyższą cenę: cenę życia swoich dwóch synów. - Nie tylko strata moich synów, ale także niesprawiedliwość i krzywdzące oceny w moim kraju bolą mnie bardzo, ale nigdy nie miałem wątpliwości, że dobrze wybrałem. A jeśli miałbym żyć drugi raz, zrobiłbym to samo. Wszystko, co w życiu zrobiłem, robiłem z myślą o Polsce
    - mówił na sześć lat przed śmiercią płk Kukliński.



    W Gazecie Wyborczej specjalna wkładka: 25 lat Okrągłego Stołu. A w niej:

    Na Okrągły Stół szliśmy jak kurczaki w deszczu [WŁADYSŁAW FRASYNIUK]



    Mebel zamiast szturmu na Bastylię [DAWID WARSZAWSKI]



    Wykorzystaliśmy szansę daną przez historię [ADAM MICHNIK]



    25 lat Okrągłego Stołu [PAWEŁ WROŃSKI]


    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,15406436,25_lat_Okraglego_Stolu.html

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    24. Ryszard Kukliński "Wizyta"

    Film prezentujący pierwszą wizytę w Polsce płk. Ryszarda Kuklińskiego po jego ucieczce na Zachód. - Film pt. "Wizyta" został zrobiony bardzo dawno temu. Był to zapis pierwszego pobytu płk. Ryszarda Kuklińskiego w Polsce w 1998 roku. Towarzyszyłyśmy tej wizycie z kamerą we wszystkich miejscach, które on odwiedził: od Krakowa, poprzez Zakopane, Śląsk, aż po Gdańsk i Warszawę. Istotną wartością tego filmu był m.in. ekskluzywny wywiad, którego nam udzielił płk Kukliński.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    25. Komunistyczni agenci

    Komunistyczni
    agenci recenzujący Kuklińskiego? Gontarczyk: "To tak jakby Goering i
    Himmler oceniali szykujących zamach na Hitlera".

    Jeżeli kiedykolwiek ktokolwiek słucha takich pomówień, niech sobie
    przypomni fundamentalne słowa wypowiedziane kiedyś szczerze przez
    Jaruzelskiego: „Jeżeli Kukliński nie jest zdrajcą, to kim my jesteśmy?".
    Tu jest pies pogrzebany w wypadku rozmaitych Makowskich, Czempińskich i
    Dukaczewskich.

    w Radiu ZET Aleksander Makowski, były funkcjonariusz wywiadu PRL, który w III RP pracował w UOP i WSI.

    Makowski został negatywnie zweryfikowany w czasie likwidacji WSI, a za ujawnienie jego danych w raporcie z likwidacji został po procesie przeproszony przez MON.

    Aleksander Makowski krytycznie ocenił też postać pułkownika Ryszarda Kuklińskiego

    . – My, szpiedzy, mamy swoją szpiegowską solidarność. Ja mogę mieć o pułkowniku Kuklińskim i jego motywacjach swoje zdanie, nie zaakceptuję go jako bohatera, ale mam wysoką opinię na temat tej operacji. Z punktu widzenia zawodowego -powiedział.

    Makowski podkreślił, że skutki działalności Kuklińskiego wcale nie byłyby korzystne dla Polski w sytuacji wybuchu konfliktu zbrojnego między ZSSR a Stanami Zjednoczonymi. - Gdyby rzeczywiście doszło do konfliktu, to przecież najpierw doszłoby do wymiany ciosów konwencjonalnych, a jednym z tych ciosów byłyby atak chemiczny państw NATO na Polskę. Duża część materiałów, które pułkownik dawał Amerykanom, dotyczyła zabezpieczeń Polski i polskiego narodu przed atakiem chemicznym – mówił.

    Nie podobał mu się również film „Jack Strong” Władysława Pasikowskiego. – Imperium amerykańskie mówi nam tak: bracia Polacy, macie tutaj nowego bohatera. Jest nim Ryszard Kukliński, pułkownik. To jest dobry bohater, ponieważ to jest również nasz bohater. Abyście nie mieli wątpliwości, dajemy wam również film o tym bohaterze, mistrza Pasikowskiego „Jack Strong”. Macie go zaakceptować i budować mu pomniki – mówił Makowski.

    - Polacy muszą sobie postawić pytanie, czy chcemy mieć obcych agentów za bohaterów – podsumował.

    http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/450188,aleksander-makows...

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika kazef

    26.  Pomnik Kuklińskiego

    Pomnik Kuklińskiego powstanie w Gdyni za prywatne pieniądze




    - Pół Polski uważa go za zdrajcę, a dla mnie był bohaterem - mówi znany gdyński inwestor Andrzej Boczek. I za kilkaset tysięcy buduje skwer i pomnik pułkownika Kuklińskiego, który stanie na jego terenie.



    Skwer znajdzie się przy budowanych przez AB Inwestor, firmę Andrzeja Boczka,apartamentach Art Deco, które staną przy zbiegu ul. I Armii Wojska Polskiego i Bema . Nawiązujące to architektonicznej tradycji bryły modernistycznych gdyńskich budynków mają być otoczone skwerem. Znajdzie się na nim również pomnik naturalnej wielkości, przedstawiający Ryszarda Kuklińskiego. Skwer też będzie nosił jego imię.

    Teoretycznie zgodę na nazwanie skweru wyrazić musi jeszcze Rada Miasta, ale to teren prywatny, więc właściciel może go sobie nazwać jak chce - podobnie jak pobliską inwestycję mieszkaniową.

    - Oczywiście, wystąpię ze stosownym wnioskiem do Rady Miasta. Chcę to zrobić 11 lutego, czyli w 10. rocznicę śmierci pułkownika Kuklińskiego. A jak się nie zgodzą? Trudno. Mój skwer, więc moja nazwa, najwyżej będzie nieoficjalna - mówi Andrzej Boczek, który sam był radnym w latach 90. ubiegłego wieku. Przeforsował wtedy rezolucję Rady Miasta, która w listopadzie 1997 roku "uznała czyny pułkownika Kuklińskiego za bohaterskie".

      Inwestor współfinansuje także powstanie Skateparku w Gdyni. Tam pieniądze wykłada głównie z powodu pasji syna, a na pomnik?

    - Bo Ryszard Kukliński, którego miałem okazję poznać w 1998 roku, był osobą mądrą i odważną. Nie bał się przeciwstawić zarówno wojsku, jak i przysiędze. Pamiętał, że ma służyć Polsce i Polakom, nie bał się iść pod prąd. Dziś takich postaw mi u nas brakuje. I nie mówię o polityce, ale zwykłych życiowych zachowaniach. Dlatego chce uhonorować tę postać, by pokazać wszystkim, że często nie warto myśleć stadnie - podkreśla inwestor. Czy nie boi się, że budowa jego pomnika będzie kontrowersyjna? - Będzie, ale dla mnie to bohater i kropka - podkreśla.

    http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Pomnik-Kuklinskiego-powstanie-w-Gdyni-za-prywatne-pieniadze-n76624.html
    avatar użytkownika gość z drogi

    27. ukłony dla patriotycznego przesiębiorcy

    powtórzę za Klasykiem..."warto być Polakiem"

    gość z drogi

    avatar użytkownika Maryla

    28.  Warszawiacy w hołdzie

    Warszawiacy
    oddali hołd pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu w dziesiątą rocznicę
    jego śmierci. Na uroczystości przy grobie legendarnego szpiega na
    Powązkach pojawiły się tłumy.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika gość z drogi

    29. Warszawo ,ukłony i podziekowania

    i do reszty Polski...róbmy swoje,nie patrząc na tzw obojętnych i szkodników...
    pozdr dla Warszawy :)

    gość z drogi

    avatar użytkownika Maryla

    30. Paweł Kowal - słoik o

    Paweł Kowal - słoik o warszawskiej ulicy

    http://gazetaobywatelska.info/blog/showEntry/873

    Chciałem przyczynić się do nieustającej dyskusji o słoikach w Warszawie na przykładzie artykułu ww. europosła o Kuklińskim, znanego mi z łamów wpolityce.pl. Trudno znaleźć gorszy przykład „prawicowego” celebryzmu tzn. wykorzystywania każdej okazji do zaprezentowania się w mediach bez względu na brak jakichkolwiek kompetencji w sprawie. Dotychczas uznawałem pierwszeństwo (w bombardowaniu internautów swoim ego) Ryszarda Czarneckiego i Jana Żaryna, teraz dokonam przetasowania.

    Nie mam nic przeciwko ludności napływowej do Warszawy, wręcz przeciwnie: z całą pewnością przyczyniają się oni do rozwoju stolicy, wzbogacenia rdzennych mieszkańców, choć również do upadku swoich miast rodzinnych. Przyjeżdżajcie tu, na wszystkich czeka Zielona wyspa! Podejrzewam, że niechęć do słoików inspirują agenci miast opuszczanych, w tym przypadku Rzeszowa. Jednak za grubą przesadę uznaję, aby taki słoik jak Kowal wypowiadał się o nazewnictwie warszawskiej ulicy. Oceniając dorobek Kuklińskiego zaproponował zmianę nazwę Alei Armii Ludowej. Taka nazwa 23 lata po pierwszej komunie to wstyd, ale skoro Kowal został wybrany w okręgu małopolsko-świętokrzyskim (na pewniaka), a nie w Warszawie czy na Mazowszu, to niech adresuje swoją medialną kampanię do tamtejszych wyborców.

    Doprawdy doceniam, że Kowal nie zaproponował od razu nazwania jej swoim imieniem (w pełnym brzmieniu – za Korwinem – Aleja Czcigodnego EuroPosła Pawła Kowala, w skrócie Aleja CEPa); nie epatował swoją inicjatywą w minionych latach np. gdy pracował nad projektem Muzeum Powstania Warszawskiego i miał rzeczywisty wpływ na sprawy miasta. Kowal grzecznie wyczekał okazji, aż powstanie ogólnonarodowa dyskusja wokół nakręconego filmu i dopiero teraz zgłosił swoją inicjatywę.

    Odnośnie maksym Kowala na temat Kuklińskiego, zalecam CEP-owi lekturę teczki WSW w IPN. Doprawdy to, że (po koleżeńsku?) nie umieszczono go w „rzetelnym” Raporcie z weryfikacji WSI, i to, że miał „kontakty” z żołnierzem WSI, nie upoważnia jeszcze do zabierania głosu w sprawach wojskowych służb. On tyle wie o Warszawie i o Kuklińskim, ile widać z rzeszowskiego spadochronu. Z taką znajomością kuchni jak Kowal równie dobrze można zaproponować zmianę nazwy alei na Zdzisława Rurarza.

    Cdn.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    31. wsi 24 magazyn ds specjalnych Czarno na białym



    Zdrajcy i patrioci

    Zdrajcy i patrioci

    Ryszard Kukliński: bohater - czy zdrajca? 10 lat po jego
    śmierci spór o to wciąż jest pełen emocji. Po 25 latach wolnej
    Polski...
    czytaj dalej »


    Narodziny agenta

    Narodziny agenta

    Spór o Kuklińskiego zaczyna się już od tego, w jaki
    sposób doszło do nawiązania jego współpracy z CIA. Czy agent o
    pseudonimie...
    czytaj dalej »


    Czy żyją?

    Czy żyją?

    Śmierć obu synów Ryszarda Kuklińskiego otoczona jest
    tajemnicą. Niewiele wiadomo też o nich samych - właściwie tylko tyle,
    co...
    czytaj dalej »



    Prezydent jak Justyna Kowalczyk? Nałęcz: prezydent doskonale wie co znaczy funkcjonować z kontuzją z pogranicza sportu

    Zbyt mało wiemy o płk Kuklińskim. Wiemy to, co nam Amerykanie
    chcieli powiedzieć. Jeśli chodzi o dokumentację na ten temat, to jest
    ona niesłychanie skromna – mówił Tomasz Nałęcz pytany, czy płk Kukliński
    powinien otrzymać Order Orła Białego.


    Ostatnie zadanie Jacka Stronga

    dr Jarosław Szarek

     

    http://www.naszdziennik.pl/wp/67643,ostatnie-zadanie-jacka-stronga.html

    Jeszcze wielu pamięta
    warszawskie wojskowe Powązki w czasach PRL w dzień Wszystkich Świętych.
    Łuny bijące od świec nad mogiłami żołnierzy Armii Krajowej, Wojska
    Polskiego, nad Dolinką Katyńską, a obok ciemność i pustka komuszych
    kwater. Tak jest i dzisiaj. Ten obraz wraca, ilekroć przechodzę obok
    krzyża nad grobem pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Zawsze wiązanki
    świeżych biało-czerwonych kwiatów, bukiety przewiązane narodowymi
    barwami, wiele zapalonych zniczy… Kilka metrów dalej kamienne bryły nad
    miejscem ostatniego spoczynku Jacka Kuronia, Bronisława Geremka. I tylko
    pojedyncze, dawno zgasłe lampiony. Cmentarna pamięć niekiedy więcej
    mówi niż opasłe uczone tomy. Jej nie zakrzyczy histeria, jaką fundują
    ostatnio Polakom media na usługach władzy. Ale zawsze jeszcze można
    miejskim strażnikom wydać rozkaz usunięcia kwiatów i zniczy albo choćby
    ich przeniesienia.

    W niczym jednak nie odbierze to zasług człowiekowi, który uratował
    nas od atomowej zagłady. Planowali ją sowieccy generałowie w swych
    obłąkańczych marzeniach o narzuceniu komunizmu całemu światu. Amerykanie
    są zgodni, że nikt tak celnie nie ugodził Związku Sowieckiego jak
    pułkownik Kukliński. On sam zaś mówił tylko skromnie: „Nawet jeśli mój
    czyn był niewielki, to stałem po właściwej stronie”. Za bycie po
    właściwej stronie często trzeba płacić wysoką cenę, ale w zamian
    otrzymuje się rzecz bezcenną – spokój duszy. Tego nie zaznają nigdy ci,
    którzy nie zdecydowali się na taki wybór. I stąd taki ich krzyk.

    Dziesiąta rocznica śmierci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego oraz
    premiera poświęconego mu filmu „Jack Strong” znów uruchomiła całą
    okrągłostołową orkiestrę zgodnie zarzucającą zdradę „pierwszemu
    polskiemu oficerowi w NATO”. Nic w tym nowego, ten ton słyszymy z ich
    strony już od blisko ćwierć wieku. Tym razem jednak w prorządowych i
    zaprzyjaźnionych mediach licznie pokazali się ich esbecko-peerelowscy
    dyrygenci przyjmowani tam z wyraźnie usłużną atencją. Jeszcze dobrze nie
    zdążyli opuścić telewizyjnych studiów, w których bronili WSI i swego
    „patriotyzmu”, aby szybko wrócić i rozwodzić się o zdradzie
    Kuklińskiego. Geografia resortowego państwa jak na dłoni. Lepszej
    poglądowej lekcji Polacy otrzymać nie mogli. Tym bardziej że wszystko
    dzieje się wokół fetowanej rocznicy Okrągłego Stołu. To dzięki niemu
    peerelowscy funkcjonariusze nie tylko się uwłaszczyli, pozostali
    bezkarni, ale także zadbano o ich dobre imię. Aby tego dokonać, trzeba
    było wywrócić dotychczasowy system wartości i ocen. I tak wysługujący
    się Moskwie, zniewalający Naród zostali „ludźmi honoru”, „patriotami”.
    Natomiast człowieka, który podjął samotną walkę ze Związkiem Sowieckim –
    a jego upadek był niespełnionym snem dziesiątków milionów ofiar –
    określono mianem „zdrajcy”. Tę wizję narzuca się Polakom z wielką siłą.
    Ale ona stopniowo pęka, a teraz dzięki filmowi „Jack Strong” z pewnością
    pęknie jeszcze bardziej. Tylko co wtedy stanie się z Jaruzelskim, jego
    kompanami i hagiografami? To pytanie postawił kiedyś zresztą on sam:
    „Jeżeli Kukliński nie jest zdrajcą, to kim my jesteśmy?”. No właśnie,
    kim oni są? Niepodległa Polska nigdy nie miała wątpliwości.

    Gdy komunistyczny sąd skazywał zaocznie na karę śmierci pułkownika
    Kuklińskiego, szef MSW Czesław Kiszczak, świętując 40. rocznicę
    powstania SB i MO, na kilkanaście dni przed zamordowaniem ks. Jerzego
    Popiełuszki, mówił: „W ostatnim okresie, gdy Polska Ludowa znalazła się w
    obliczu największego wewnętrznego zagrożenia, przeszliśmy kolejną
    wielką próbę patriotyzmu, ideowości i poświęcenia. Funkcjonariusze SB i
    MO, żołnierze jednostek MSW okazali się raz jeszcze godnymi
    spadkobiercami naszych bohaterskich tradycji. Wspólnie z żołnierzami
    ludowego Wojska Polskiego zagrodzili drogę anarchii i kontrrewolucji…”.
    Tym „wewnętrznym zagrożeniem”, „anarchią”, „kontrrewolucją” była
    „Solidarność”, ruch milionów Polaków pragnących wolności, uczciwości i
    godnego życia w swym państwie. A o jakich „tradycjach” mówił? O „walce z
    bandami”, o zdławieniu Praskiej Wiosny w 1968 roku, krwawej rozprawie z
    robotnikami na Wybrzeżu w 1970 roku, pacyfikacji „Wujka” w 1981 roku?
    To nie była droga pułkownika Kuklińskiego, ale Jaruzelskiego będącego
    bożyszczem salonów IIIRP. Ale cóż to za salony, gdy stanie się jasne, że
    hołubiły zdrajców i najciemniejsze peerelowskie indywidua?

    Takich pytań można zadawać wiele. Nie uciekniemy przed nimi. Do ich
    postawienia zmusza nas czyn pułkownika Kuklińskiego. Odpowiedzi mogą być
    dla niektórych zabójcze. Z pewnością dla ich życiorysów. Jack Strong
    właśnie wyruszył w swoją ostatnią misję.




      • Kłótnia o Kuklińskiego u Lisa: "Był patriotą". "Przecież on zdradził pana brata, i pana..."


        Kłótnia o Kuklińskiego u Lisa: "Był patriotą". "Przecież on zdradził pana brata, i pana..."

        Pułkownik Ryszard Kukliński nie zdradził Polski, nie zdradził Polaków, a wręcz przeciwnie - dobrze się im zasłużył - przekonywał w programie "Tomasz Lis na żywo" w TVP2 Paweł Zalewski z PO. - Jestem zaskoczony tym, co mówi pan poseł. Kukliński zdradził Wojsko Polskie, zdradził pana brata, i pana brata, i pana brata... tych, którzy służyli w wojsku - wyliczał gen. Marek Dukaczewski.
        - Czy pułkownik Ryszard Kukliński był zdrajcą czy patriotą? - pytał swoich gości Tomasz Lis. - Z Kuklińskim jest jak z tragedią smoleńską i stanem wojennym: są dwie wiary - przyznał Włodzimierz Czarzasty z SLD. - Ja jestem ewidentnie bliższy tej wiary, że on nie zasłużył się Polsce. Dlaczego? Bo zamienił lojalność wobec własnego państwa na lojalność wobec innego państwa. Nie służył dla wywiadu polskiego, tylko amerykańskiego. A wiadomo, że Amerykanie robią różne rzeczy, jeżeli chodzi o wywiad - dodał.

        Innego zdania był europoseł PO Paweł Zalewski. - Kukliński zdradził swoich towarzyszy z Ludowego Wojska Polskiego, towarzyszy z Kremla, którzy szykowali Polsce zagładę podczas wojny, którą projektowali. Przekazując Amerykanom plany agresji sowieckiej, w której miało wziąć udział Ludowe Wojsko Polskie, przekreślił je i dzięki temu miliony Polaków nie zginęły w wojnie - powiedział.Zdaniem Zalewskiego działania Kuklińskiego były korzystne dla naszego kraju. - Kukliński nie zdradził Polski, nie zdradził Polaków, a wręcz przeciwnie - dobrze się im zasłużył - stwierdził.

        Zdziwiony jego zdaniem był gen. Dukaczewski. - Nie podzielam tego zdania i jestem zaskoczony tym, co pan poseł mówi. Kukliński przekazywał plany dotyczące Wojska Polskiego. Zdradził Wojsko Polskie, zdradził pana brata, i pana brata, i pana brata... tych, którzy służyli w wojsku - odparł.

        Lis: Dobrze mu z oczu patrzyło

        - Rozmawiałem z Kuklińskim i sześć lat poświęciłem na to, aby sprawdzić wersję, którą mi przekazał - powiedział z kolei Dariusz Jabłoński, reżyser filmu "Gry Wojenne" o Kuklińskim. - Panie generale - zwrócił się do Dukaczewskiego - my się nie zgodzimy, czy on był bohaterem czy nie. Dzieli nas granica stosunku do PRL-u. Dla jednych on był wolną ojczyzną, w której robili swoje kariery, i oni będą uważali go za zdrajcę. Ja byłem po tej drugiej stronie - powiedział.

        - Dla mnie Kukliński jest bohaterem, ale nie świętym. Na pewno jakieś grzechy na sumieniu miał. Ale jeżeli czytam o tej postaci, to staram się zrozumieć jego motywację... - tłumaczył dalej swoje stanowisko Zalewski. - Ja widzę jedno: on zaryzykował swoje życie, życie swoich synów, żony, rodziny po to, aby Polacy nie ginęli w wojnie. Ten czyn bohaterski trwał wiele lat. Kukliński żył ze świadomością, że jeżeli wpadnie, to poniesie tego konsekwencje. A kiedy wyjechał do USA, to każdy dzień, kiedy się budził i żył, uważał za wielki dzień - mówił europoseł.

        Dyskusję zakończył Tomasz Lis pozamerytorycznym - jak zaznaczył - stwierdzeniem: - Należę do tych osób, które z Kuklińskim rozmawiały. I powiem, że dobrze mu z oczu patrzyło.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    32. Nasz bohater, nie Czempiński

    Formoza ma patrona. Został nim zmarły w katastrofie smoleńskiej gen. Włodzimierz Potasiński

    Od sierpnia 2007 r. do śmierci 10 kwietnia 2010 r. gen. Potasiński
    był dowódcą Wojsk Specjalnych. W 2004 r. dowodził brygadą w składzie
    Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Składzie Międzynarodowych Sił
    Stabilizacyjnych w Iraku, a na przełomie 2005 i 2006 r. pełnił służbę na
    stanowisku zastępcy dowódcy tegoż kontyngentu.

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    33. Sejm upamiętni płk. Ryszarda

    Sejm upamiętni płk. Ryszarda Kuklińskiego?

    W czwartek posłowie zajmą się złożonym przez Solidarną Polskę
    projektem uchwały upamiętniającej płk. Ryszarda Kuklińskiego. Projekt
    poparła sejmowa komisja kultury, przeciw są jednak SLD i TR. 

    - W 10. rocznicę śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego Sejm
    Rzeczypospolitej Polskiej wyraża najwyższe uznanie dla działań
    pułkownika, którego poświęcenie przysłużyło się obaleniu w Polsce
    komunizmu i utrzymaniu światowego pokoju zagrożonego ofensywnymi planami
    militarnymi Związku Radzieckiego. Kierując się dobrem Polski i Polaków,
    nie zważając na niebezpieczeństwa, Ryszard Kukliński odważnie
    przeciwstawił się komunistycznemu reżimowi, stając w jednym szeregu z
    bohaterami walk o polską niepodległość
    – czytamy w projekcie.

    Zdaniem wnioskodawców zbliżająca się rocznica śmierci płk.
    Kuklińskiego jest doskonałym momentem, by polski parlament przyznał, że
    ta postać dobrze przysłużyła się Polsce.

    - Płk Ryszard Kukliński z narażeniem życia swojego i swojej rodziny
    przez 10 lat przekazał amerykańskiemu wywiadowi ponad 40 tys. stron
    tajnych dokumentów dotyczących m.in. planów Związku Radzieckiego
    dotyczących broni nuklearnej. Przekazywane przez niego informacje miały
    unikalną wartość wywiadowczą. W opinii wielu historyków ujawnienie
    Stanom Zjednoczonym wymienionych planów było kluczowe z punktu widzenia
    rozwoju konfliktu podczas tzw. zimnej wojny
    – mówił przedstawiciel wnioskodawców poseł Patryk Jaki (SP).

    Przypomniał, że za swoją postawę Kukliński poniósł wiele ofiar.

    - W tajemniczych okolicznościach zginęli obaj jego synowie. W 1984 r.
    Sąd Wojskowy w Warszawie za dezercję i zdradę skazał go na karę śmierci
    połączoną z zarekwirowaniem mienia. Dopiero w 1995 r. prezes Sądu
    Najwyższego wniósł rewizję nadzwyczajną, a izba wojskowa sądu uchyliła
    wyrok pozbawienia wolności
    – dodał Jaki.

    Podkreślił także, że nie zmienia to faktu, iż po transformacji polski
    parlament “w żaden sposób nie uhonorował pułkownika” i obecnie jest ku
    temu okazja.

    Płk Ryszard Kukliński był oficerem Ludowego Wojska Polskiego. W 1971
    r. podjął współpracę z CIA. Uprzedził Amerykanów o zamiarze wprowadzenia
    w Polsce stanu wojennego, przekazał im plany tej operacji i inne
    tajemnice Układu Warszawskiego. W 1981 r. Kukliński został przerzucony
    do USA, gdzie żył pod zmienionym nazwiskiem. W 1984 r. sąd w PRL wydał
    na niego wyrok śmierci, który w 1995 r. uchylono. Zmarł 11 lutego 2004
    r. w Tampie na Florydzie. Jego prochy sprowadzono do Polski i złożono w
    Alei Zasłużonych na Wojskowych Powązkach w Warszawie.

    Uchwała upamiętniająca płk. Kuklińskiego. Posłowie podzieleni

    Uchwała upamiętniająca płk. Kuklińskiego. Posłowie podzieleni

    Tadeusz Iwiński (SLD) przyznał, że "ze zdumieniem" przyjął ten projekt,
    ponieważ postać płk. Kuklińskiego jest "z pewnością niejednoznaczna i
    kontrowersyjna". - Są tacy Polacy, którzy uważają go za bohatera, inni -
    za zdrajcę - mówił Iwiński. Wyraził też "ubolewanie w związku z
    narastającym procesem prób tworzenia uchwał o charakterze historycznym".Z krytyczną oceną uchwały zgodził się również poseł Roman Kotliński (TR).

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika Maryla

    34. Burzliwa dyskusja ws. uchwały

    Burzliwa dyskusja ws. uchwały upamiętniającej płk. Kuklińskiego

    Do burz­li­wej de­ba­ty na temat płk. Ry­szar­da Ku­kliń­skie­go do­szło w Sej­mie przed gło­so­wa­niem nad uchwa­łą upa­mięt­nia­ją­cą tę po­stać. "Ry­szard Ku­kliń­ski od­waż­nie prze­ciw­sta­wił się ko­mu­ni­stycz­ne­mu re­żi­mo­wi, sta­jąc w jed­nym sze­re­gu z bo­ha­te­ra­mi walk o pol­ską nie­pod­le­głość" – na­pi­sa­no w przy­ję­tej po kłót­ni uchwa­le.
    Przed przyjęciem dokumentu, Marszałek Sejmu Ewa Kopacz zarządziła 10-minutową przerwę i zwołanie Konwentu Seniorów tuż po tym, jak część posłów PiS i SP zaczęła wznosić okrzyki "Precz z komuną".Potem poseł SLD Tadeusz Iwiński powiedział: - Czy wam się to podoba, czy nie, mówię do kolegów z prawej strony, bez gen. Jaruzelskiego i reformistycznych członków PZPR nie byłoby Okrągłego Stołu.
    Za uchwałą głosowało 333 posłów, przeciw było 53, 24 wstrzymało się od głosu. Przyjęcie uchwały prawa strona sali przyjęła oklaskami.

    W uchwale podkreślono, że płk Kukliński był wielkim patriotą, który dobrze zasłużył się Rzeczypospolitej Polskiej.

    "W 10. rocznicę śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża najwyższe uznanie dla działań pułkownika, którego poświęcenie przysłużyło się obaleniu w Polsce komunizmu i utrzymaniu światowego pokoju zagrożonego ofensywnymi planami militarnymi Związku Radzieckiego. Kierując się dobrem Polski i Polaków, nie zważając na niebezpieczeństwa, Ryszard Kukliński odważnie przeciwstawił się komunistycznemu reżimowi, stając w jednym szeregu z bohaterami walk o polską niepodległość" - zapisano w projekcie.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/burzliwa-dyskusja-ws-uchwaly-upamietniaja...

    Awantura w Sejmie o Kuklińskiego. "Hołota, prawicowi ultrasi..."

    Takiej
    awantury dawno w Sejmie nie było. Podczas przyjmowania uchwały w
    sprawie pułkownika Ryszarda Kuklińskiego wybuchła wielka pyskówka.

    Odrzucenia uchwały domagało się SLD. Leszek Miller powiedział, że jako człowiek, który rehabilitował pułkownika Kuklińskiego, ma prawo uważać, że polski oficer, który przekazał CIA dokumenty o stanie wojennym, nigdy nie chciałby, by polski Sejm zajmował się jego sprawą
    Millera ostro zaatakował poseł Zbigniew Girzyński. Polski parlament uczci pamięć wielkiego Polaka. Pan, panie pośle Miller i pańskie środowisko jest ostatnim, które może zajmować się sprawą pułkownika Kuklińskiego. Wy reprezentujecie tych, którzy skazali go na śmierć. Kolaborowaliście z okupantem, który narzucił nam komunizm. Macie mentalność niewolnika, która nakazuje wam służyć tym, którzy pociągają za sznurki. Na szczęście pułkownik te kajdany zerwał i stał się waszym wyrzutem sumienia - stwierdził. To z kolei wywołało na mównicę posła Tadeusza Iwińskiego. Zarzucił on Girzyńskiemu brak wiedzy historycznej i zażądał by zwrócił on dyplom doktora.


    Niewygodny jak Kukliński

    Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą płk. Ryszarda
    Kuklińskiego. Za uchwałą głosowało 333 posłów, przeciw było 53, 24
    wstrzymało się od głosu. Ta uchwała została przyjęta o 25 lat za późno.

    Wczoraj wieczorem i dziś w czasie głosowań w polskim Sejmie mieliśmy
    do czynienia  ze zderzeniem dwóch zupełnie rozbieżnych spojrzeń na to,
    co działo się w Polsce przed 1989 rokiem.

    Grupa parlamentarzystów broniła osoby pułkownika Ryszarda
    Kuklińskiego i chciała doprowadzić do przyjęcia uchwały oddającej mu
    należną cześć w dziesiątą rocznicę jego śmierci.

    Przypomnijmy, że płk Kukliński przez 25 lat od '89 roku nie doczekał
    się tego typu uchwały i pomimo tego, że od 15 lat Polska jest w NATO. A
    przecież płk Kukliński został nazwany pierwszym polskim oficerem w
    Pakcie Północnoatlantyckim. Dlaczego został tak nazwany? Ponieważ służył
    wolnej Polsce i szukał sojuszników dla obalenia komunizmu w naszym
    kraju i odzyskania przez niego wolności.

    Stąd zrodziła się jego współpraca z wywiadem amerykańskim i
    przekazywanie różnych dokumentów Układu Warszawskiego, a więc sojuszu
    zawartego między ZSRS a państwami przez niego okupowanymi. Pułkownik
    Kukliński widział, jak władza komunistyczna postępuje z Narodem.
    Widział, jak komuniści strzelali do bezbronnych ludzi. Znał plany ataku
    Związku Sowieckiego i jego podbitych państw satelitarnych na Europę
    Zachodnią, który zakończyłby się odpowiedzią nuklearną. Ta zmiotłaby
    terytorium Polski z powierzchni ziemi, co doprowadziłoby do fizycznej
    zagłady Narodu Polskiego.

    Pułkownik Kukliński postanowił samodzielnie zadziałać i powstrzymać
    grożącą nam zagładę. Przekazanie przez niego dokumentów stronie
    amerykańskiej zaowocowało wycofaniem ofensywy sowieckiej na dalszą część
    świata, a następnie przyczyniło się do upadku komunizmu.

    Dlatego też płk Kukliński jest tak ważną postacią w historii Polski.
    On odpowiada na pytanie: czym była prawdziwa służba Polsce? Czy była to
    służba przeciwko komunizmowi, służba Narodowi, czy była to służba w
    strukturach kolaboracyjnych podległych sowieckiemu okupantowi?

    Symbolem niech stanie się pytanie postawione przez Wojciecha
    Jaruzelskiego: skoro płk Kukliński jest bohaterem, to kim my jesteśmy?
    Odpowiedź na to pytanie jest zarazem wskazówką wyjaśniającą fundament
    agresji i ataków na osobę pułkownika. Środowiska postpezetpeerowskie
    wykorzystują swoje brudne metody, by go oczerniać i szkalować. Pułkownik
    Kukliński jest solą w oku, cierniem dla przyjemnego, wygodnego życia,
    jakie prowadzi postkomunistyczny establishment. Oni chcieliby o nim jak
    najprędzej zapomnieć, ponieważ pułkownik przypomina, kim oni byli i jak
    niemoralna była ich postawa.

    Wczoraj sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu obradowała również
    nad uchwałą upamiętniającą rocznicę Okrągłego Stołu zgłoszoną przez
    Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD). W projekcie tym zapisano, że należy
    oddać hołd wszystkim jego uczestnikom, gdyż – jak zaznaczono – dzięki
    nim mamy wolną Polskę. Paradoksem jest to, że partie postpezetpeerowska
    przedstawiają się jako ci, którzy wywalczyli niepodległość i wolność
    naszemu krajowi. Wydźwięk tej uchwały jest taki, że Wojciech Jaruzelski,
    Czesław Kiszczak, Aleksander Kwaśniewski czy Leszek Miller, zasiadając
    do obrad Okrągłego Stołu,  przyczynili się do wyzwolenia Polski. Należy
    zadać pytanie: dlaczego do tych negocjacji zasiedli?

    Ponieważ byli do tego zmuszeni poprzez protesty społeczne i opinię
    międzynarodową. Jestem pewien, że gdyby mieli oni wybór, to robiliby
    wszystko, aby władza sowieckich namiestników w Polsce była bardzo silna.
    Stawianie ich na równi z bohaterami „Solidarności” i Kościoła
    katolickiego, z ludźmi, którzy ginęli bądź byli więzieni, walcząc o
    wolną Ojczyznę, jest dalece niestosowne. Inną ważną kwestią jest bilans
    Okrągłego Stołu. Postkomuniści twardo negocjowali, aby jak najmniej
    oddać stronie solidarnościowej. Stąd też brak dekomunizacji i
    rozliczenia zbrodniarzy komunistycznych. Takie działania doprowadziły do
    tego, że kaci, byli esbecy, generalicja Ludowego Wojska Polskiego żyją w
    luksusach, mają wysokie emerytury.

    Z kolei ich ofiary żyją w nędzy. Można by było wymieniać jeszcze
    wiele argumentów przeciwko gloryfikacji Okrągłego Stołu. Nie możemy
    pozwolić, aby w takiej formie projekt uchwały został przyjęty. Dlatego
    podczas wczorajszego posiedzenia złożyłem wniosek o odrzucenie projektu w
    pierwszym czytaniu. Niestety, głosami posłów Platformy Obywatelskiej,
    SLD i Twojego Ruchu mój wniosek przepadł. Będziemy robić wszystko, aby
    prawda ujrzała światło dzienne.

    Jan Dziedziczak

    Jerzy Jachowicz"Gromosław
    Czempiński insynuował rzecz obrzydliwą wobec znanych faktów, że płk
    Kukliński za przekazywane informacje brał pieniądze. Zakładam, że
    rozmówcom Moniki Olejnik nikt nie płaci za ich opinie"

    "Monika Olejnik w swoich autorskich, porannych programach z cyklu
    „Gość Radia Zet”, przez kolejne trzy dni zapraszała do programu
    wyłącznie funkcjonariuszy służb specjalnych, którzy rozpoczynali karierę
    w PRL. Byli to dwaj wymienieni wcześniej generałowie, fetowani jako
    znawcy działalności pułkownika Kuklińskiego."

    Maryla

    ------------------------------------------------------

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl

    - konto bankowe

    avatar użytkownika gość z drogi

    35. Panie Iwiński ,gratulacje :(

    i pomyśleć,ze dzieje się to Dzisiaj ...gdy Rosja rozpętała kolejny Dramat...gdy sięga po Ukrainę...
    SLD niereformowalne...i nie do zdobycia,zresztą ja nigdy nie chciałąbym ich zdobywać i stać obok nich..i towarzysza jenerała jaruzela

    gość z drogi