Poparcie Gomułki przez RWE (1)

avatar użytkownika godziemba

 

W październiku 1956 roku Radio Wolna Europa jednoznacznie poparło Gomułkę.
Obradujące w dniach 19-21 października 1956 roku VIII Plenum KC PZPR miało dramatyczny przebieg. Polska emigracja pilnie śledziła przebieg wydarzeń w kraju. Najlepiej poinformowanym o rozwoju wypadków w kraju ośrodkiem emigracyjnym była Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa. W Monachium doskonale zdawano sobie sprawę z doniosłości procesów zachodzących w Polsce w II połowie 1956 roku.
W nadanym 18 października komentarzu dyrektor polskiej sekcji  rozgłośni Jan Nowak-Jeziorański zwracał uwagę na specyficzną pozycję nowego I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki pomiędzy dwiema zwalczającymi się partyjnymi frakcjami – Natolinem i Puławianami. Dostrzegał jednocześnie „wielki, choć krótkotrwały kredyt zaufania”, jakim cieszył się „Wiesław” w społeczeństwie polskim.
Następny dzień, w czasie którego doszło do dramatycznych wydarzeń w kraju (przyjazd Chruszczowa do Warszawy, ruchy wojsk sowieckich w kierunku stolicy) przyniósł zasadniczą zmianę w dotychczasowym powściągliwym stosunku rozgłośni kierowanej przez Nowaka do październikowych zmian w Polsce. U podstaw tej zmiany leżało uznanie dwóch podstawowych faktów – uzyskania przez polskich komunistów znaczącej niezależności od Moskwy oraz wsparcia zdecydowanej części narodu polskiego dla Gomułki, jako symbolu opozycji wobec Sowietów.
Jednocześnie RWE starało się nie okazywać swego wsparcia dla nowego przywódcy partii w sposób otwarty, obawiając się, iż bezpośrednie poparcie okazywane przez „psów łańcuchowych imperializmu”, mogłoby skompromitować nową ekipę w oczach Moskwy i potwierdzić zarzuty stawiane jej przez frakcję „natolińską”. Takie wsparcie byłoby także niezrozumiałe dla wcale licznej grupy słuchaczy, nie uznającej kompromisu z komunistami. Z tej też przyczyny polskie audycja monachijskiego radia zawierały przede wszystkim przeglądy wydarzeń, informacje oraz suche fakty, ograniczając polemiki i analizy. „Unikaliśmy jakichkolwiek pouczeń i apelów – wspominał po latach Nowak – Staraliśmy się oddziaływać przez beznamiętną ocenę sytuacji i potężny ładunek informacji, które same przez się miały wydźwięk ostrzegawczy. Wyciąganie wniosków pozostawialiśmy słuchaczom”.
Najistotniejszym bodaj zadaniem „Głosu Wolnej Polski” stało się uświadomienie polskiemu społeczeństwu realności sowieckiego zagrożenia i hamowanie gwałtownej fali nastrojów antysowieckich, grożącej w każdym momencie interwencją Armii Czerwonej. W szeregu komentarzach Rozgłośnia Polska nieustannie podkreślała znaczenie zachowania przez Polaków spokoju i opanowania, przestrzegając przed prowokacjami ze strony grupy natolińskiej i podejmowania jakichkolwiek działań, które mogły dostarczyć pretekstu dla wkroczenia Sowietów.
Przypominając o sowieckim uścisku, w którym znalazła się Polska, otoczona zewsząd przez sowieckie dywizje, wskazywano, iż dalsze losy walki o wolność i demokrację zależą od dojrzałości i umiaru Polaków, a skutkiem przedwczesnego zrywu będzie jedynie utrata dotychczasowych zdobyczy. Dyrektor sekcji polskiej jako pozytywny przykład i wzór do naśladowania przedstawiał Finów, których odwaga, idąca w parze z mądrością polityczną i obywatelską dyscypliną, zapewniła im, mimo niesprzyjających warunków geopolitycznych, możliwość zachowania niezależności wewnętrznej i ustroju demokratycznego. Nowak-Jeziorański pomijał milczeniem sprawę uwarunkowań agenturalnych przywódców fińskich (po zmuszeniu do rezygnacji marszałka Mannerheima) oraz „niedoskonałości” fińskiej demokracji.
Jednocześnie RWE przekazywało realistyczną ocenę stosunku państw zachodnich do Polski, starannie unikając wszelkich wypowiedzi, które mogłyby wywołać w kraju bezpodstawne złudzenia i nadzieje na pomoc z zewnątrz. Rosja ze swoją potęgą militarną – tłumaczył słuchaczom Nowak – jest zbyt blisko, a Stany Zjednoczone zbyt daleko, aby mogły skutecznie obronić Polskę przed sowieckim zalewem”.
Z tego zadania sekcja polska RWE wywiązała się aż za dobrze. Rzucając na szalę cały swój budowany od czterech lat autorytet wśród Polaków, skłoniła rodaków do porzucenia myśli o konieczności domagania się dalszych zmian i rozliczenia winnych zbrodni komunistycznych. Jej rola była tym poważniejsza, iż dla szerokich rzeszy słuchaczy, szczególnie na prowincji, była podstawowym źródłem niezależnych informacji o rozwoju wydarzeń w kraju. Prymas Wyszyński został uwolniony przez komunistów i powrócił do Warszawy dopiero 28 października, by także nawoływać do spokoju i rozwagi. Wcześniej, w krytycznych dniach „małej rewolucji październikowej” jedynym niezależnym ośrodkiem polskim, mającym wpływ na nastroje społeczne w kraju, pozostawał „Głos Wolnej Polski”.
Stanowisko przyjęte przez Nowaka nie cieszyło się poparciem całego kierownictwa Komitetu Wolnej Europy w Nowym Jorku, gdzie grupa urzędników zajmująca ważne stanowiska w amerykańskiej centrali na czele z Rubenem Nathanem, kierownikiem biura planowania politycznego, opowiadała się za zachęcaniem słuchaczy do czynnego oporu, demonstracji i wystąpień. W Waszyngtonie i Nowym Jorku nie ukrywano, iż celem polityki Stanów Zjednoczonych było osłabienie bloku sowieckiego, czemu bez wątpienia służyłoby bez wątpienia wyrwanie państw Europy Środkowej spod wpływów Kremla. Kierując się tymi sugestiami kierownictwo węgierskiej sekcji RWE podchwyciło z entuzjazmem hasło obalenia reżimu komunistycznego na Węgrzech, co wobec braku wsparcia militarnego Waszyngtonu doprowadziło tragedii powstania węgierskiego, krwawo stłumionego przez Armię Sowiecką.
Mając na uwadze fakt, iż zdecydowana większość Polaków pozostała antykomunistyczna, „Głos Wolnej Polski” starał się w swoich audycjach stosować ostre rozróżnienie pomiędzy poparciem dla ekipy Gomułki w jej próbach wybicia się na pewną niezależność a poparciem dla partii komunistycznej. „Każdy Polak – wskazywał Nowak – który z narażeniem samego siebie występować będzie w obronie niezależności swego kraju, spotka się ze zdecydowanym, solidarnym wsparciem całego społeczeństwa, bez względu na swe zabarwienie polityczne i przynależność partyjną. Będzie on bowiem wyrażał wówczas nie program swej partii, ale potężne pragnienie niepodległości całego narodu”.
Czy jednak w rozgłośni zdawano sobie w pełni sprawę z odmienności celów i motywów postępowania Gomułki i społeczeństwa polskiego? Dla pierwszego – przekonanego i konsekwentnego komunisty - Październik był bowiem jedynie etapem na „polskiej” drodze do komunizmu, dla drugiego krokiem na drodze ku wolności. Akcentowanie poparcia dla „polskiej drogi do socjalizmu” mogło stworzyć wśród słuchaczy wrażenie, iż program Gomułki wyznacza nieprzekraczalne maksimum możliwej poprawy sytuacji w Polsce, prowadząc w konsekwencji do pogodzenia się z istniejącym stanem rzeczy.
 
Cdn.
 

napisz pierwszy komentarz