Jak NIE budować - II linia warszawskiego metra

avatar użytkownika elig

  Co się do jasnej cholery dzieje na tej budowie? To pytanie zadaje sobie cała Warszawa. Miało być szybko i stosunkowo tanio. Mieliśmy jeździć II linią metra już przed Euro 2012. To dlatego wybrano włosko-turecko-polskie konsorcjum AEG i zgodzono się na "półodkrywkową" metodę prowadzenia prac pociągającą za sobą rozkopanie całej ulicy Świętokrzyskiej i wielomiesięczne zamknięcie ul. Marszałkowskiej. A tymczasem...

  Pierwszym zwiastunem kłopotów było odkrycie w lutym 2012 półtoratonowego niewybuchu w okolicy ulicy Próżnej /patrz - /TUTAJ//. To już wzbudziło wątpliwości, czy plac budowy został przygotowany właściwie. W maju 2012 doszło do poważnej awarii, choć jeszcze nie katastrofy. Na ulicy Towarowej zapadła się jezdnia i część torowiska podmyta przez wyciek piany spowodowany przez tarcze drążące tunel /TUTAJ/. Prawdziwie feralnym miesiącem okazał się jednak sierpień 2012. Prawie równocześnie. 14.08, doszło do znalezienia 300 kilogramowego niewybuchu /niektórzy twierdzili, że 500 kg/ przy Marszałkowskiej /TUTAJ/ oraz zalania budowanej własnie stacji Powiśle i podmycia na dużym odcinku tunelu Wisłostrady przez nie wykrytą uprzednio soczewkę wodną /TUTAJ/.

  Po tym zdarzeniu znany publicysta Rafał Ziemkiewicz określił sposób przygotowania budowy metra w terminach wojskowych jako "wstępne rozpoznanie bojem". Nie pomylił się - już 28.08.2012 na placu Powstańców Warszawy znaleziono półtoratonowy niewybuch /TUTAJ/. Potem na ponad miesiąc zapanował spokój, jeśli nie liczyć fali pogłosek o znajdowaniu na budowie setek ludzkich szkieletów i wywożeniu ich na wysypisko śmieci. Jak dotąd nikt tego nie potwierdził.

  Pierwszego października władze Warszawy zaczęły nawet uprawiać coś w rodzaju "propagandy sukcesu" twierdząc /TUTAJ/, że katastrofa na stacji Powiśle nie będzie miała istotnego wpływu na termin oddania do użytku metra, które może być gotowe w 2014 roku /czyli z dwuletnim opóźnieniem/. Nie wspomniano oczywiście o tym, że samo przeniesienie tarcz na Pragę to koszt 8 mln złotych, a całość usuwania szkód może kosztować ok. 1 mld zł i potrwać jeszcze co najmniej kilka miesięcy. W lipcu 2012, w artykule "Znaleziska archeologiczne i niewybuchy opóźniają metro" /TUTAJ/ ci sami ludzie twierdzili, iż: " październik 2013 rok to termin zakończenia prac i i zgłoszenia wybudowanego odcinka do odbioru.".

  Ten dobry nastrój władz miasta trwał jednak tylko 4 dni. Nad ranem 5 października podczas budowy uszkodzono wodociąg przy Świętokrzyskiej róg Szkolnej /w pobliżu Marszałkowskiej/. Woda zalała budowana stacje Świętokrzyska na głębokość 70 cm, podmyła ul Szkolną, chodnik oraz fundamenty dwóch siedmiopiętrowych kamienic. Ok. 100 mieszkańców trzeba było natychmiast ewakuować - w jednym z budynków pojawiły się pęknięcia. Opis wydarzeń - /TUTAJ/. Zniszczeniu uległy wszystkie instalacje. Według ostatnich informacji /TUTAJ/ tylko mieszkańcy 20 mieszkań będą mogli dziś wieczorem wrócić do siebie.

  Jak wiec wygląda obecnie sytuacja? W ciągu niecałych dwóch miesięcy doszło do dwóch poważnych katastrof budowlanych oraz znaleziono dwa wielkie niewybuchy. Budowa jest "w lesie", nie wydrążono jeszcze ani tunelu pod Wisłą, ani tunelu na Pradze. Dwie z budowanych stacji zostały zalane woda, jedną całkowicie, druga częściowo. Władze Warszawy oraz wykonawca usiłują zwalić winę na warunki geologiczne. Dziś /6.10/ jednak w portalu Gazeta.pl /TUTAJ/ ukazał się artykuł "Geolog o budowie metra"Nie oszczędzać na badaniach" w którym czytamy:

  "Sytuacja geologiczna zarówno w rejonie stacji Świętokrzyska, jak i Powiśle nie jest wcale taka trudna. Ostatnie awarie czy też katastrofy powinny raczej skłaniać do rozważań na temat prawa zamówień publicznych, które premiuje najniższe ceny osiągane m.in. poprzez cięcie kosztów na badaniach geologicznych - uważa geolog Michał Grela z firmy Geotest.". I dalej:

  "Zarówno wydarzenia na stacji Powiśle jak i na stacji Świętokrzyska wiązane są automatycznie z trudną sytuacją geologiczną na terenie Warszawy, która notabene wcale nie jest szczególnie trudniejsza niż w innych miastach w Polsce czy na świecie. Można by zaryzykować nawet stwierdzenie, że duży udział gruntów spoistych w podłożu sprzyja budownictwu podziemnemu w stolicy. Prawie cały obecnie budowany odcinek II linii metra, przy zastosowaniu sprawdzonych już w naszym kraju rozwiązań budowlanych (technologia ścian szczelinowych czy iniekcja strumieniowa) można odwodnić w sposób nieinwazyjny i bezpieczny bez konieczności wywoływania leja depresji, czyli obniżania poziomu wody gruntowej na dużym obszarze, znacznie przekraczającym plac budowy.".

  Wygląda więc na to, iż ta czarna seria jest wynikiem nieudolności zarówno władz Warszawy, jak i wykonawcy robót. Nic wiec dziwnego, że według dzisiejszej "Gazety Polskiej Codziennie": "Warszawscy radni PiS-u będą żądali zwołania specjalnej sesji Rady Miasta ws.katastrof na budowie II linii metra.".

napisz pierwszy komentarz