Dwie wizje Polski (2)

avatar użytkownika godziemba

 

Memorandum Mikołajczyka z sierpnia 1944 roku wywołało silne sprzeciwy zarówno w kraju jak i w Londynie.
 
Gen. Sosnkowski w liście do prezydenta zastrzegł, iż gdyby doszło do fuzji rządu RP oraz PKWN „Polskie Siły Zbrojne znieść podobnego obrotu spraw nie będą w stanie. Przewiduję w tym wypadku kryzys nieobliczalny w skutkach, co najmniej w postaci wypowiedzenia posłuszeństwa zespołowi rządowemu, który do takiego stanu doprowadził sprawę polską”. Naczelny Wódz nie miał złudzeń co do planów Stalina. Przekonany był, iż dojdzie do powtórzenia sytuacji z pierwszej okupacji ziem polskich przez Sowietów w latach 1939-1941, a więc masowych deportacji ludności, sfałszowanych wyborów oraz eksterminacji narodu. Liczył jednak na to, iż „pod koniec wojny może dojść do kłótni o podział łupów, może nawet do starcia zbrojnego, gdyby Rosjanie próbowali zagarnąć dla siebie całe Niemcy”. W tej sytuacji uważał, iż „na razie nie wolno iść na żadne ustępstwa, które niczego nie uratują. Sytuacja może się zmienić, lecz koncesje przyjęte w najgorszym momencie pozostaną i pociągną za sobą skutki nieodwracalne”.
 
Zdecydowaną krytykę polityki Mikołajczyka przeprowadziła także prasa związana z obozem narodowym. 5 sierpnia 1944 roku Paweł Janecki w artykule „Rosja i Polska”, opublikowanym na łamach „Myśli Polskiej”, wskazując, iż celem Stalina jest zrobienie z Polski „co najmniej państwa wasalnego” podkreślał, iż za ten stan rzeczy ponosił polski rząd, który „mętnością swej linii politycznej i ustępliwością w sprawach najistotniejszych zachęcał Sowiety do prób skruszenia od wewnątrz społeczeństwa naszego i pozwalał na budzenie się nadziei rosyjskich na możliwość ugięcia Polaków. Przez niewłaściwy dobór ludzi wpuszczał przyszłych agentów propagandy antypolskiej na teren narodów zjednoczonych. Przez nieuczciwe partyjne zmonopolizowanie stosunku Kraju ze światem zewnętrznym stwarzał grunt podatny dla zamętu. Zamiast szukać siły w związaniu wszystkich patriotycznych polskich elementów, prowadził walkę polityczną z większością własnego społeczeństwa a siły szukał w protekcji ludzi i organizacji cudzoziemskich: w rezultacie stracił wszelką siłę przemawiania za nich, z sojusznika spadł do roli klienta”.
 
Publicysta narodowy słusznie podkreślał, iż Mikołajczyk kontynuował błędną politykę rządu Sikorskiego, gdyż tak jak „w roku 1941 popełnił rząd polski kapitalny błąd przez zawarcie źle ułożonej umowy z Sowietami, uwalniając w ten sposób naszych sojuszników od obrony naszej integralności terytorialnej”, tak rząd Mikołajczyka zrobił wszystko, by „przez własną działalność dać naszym sojusznikom sposobność do uwolnienia się od obrony naszej niepodległości”.
 
Już po powrocie premiera z Moskwy w artykule „Przegrana”, redakcja dwutygodnika przestrzegała, iż „nie wolno obniżać godności i znaczenia państwowej władzy polskiej do poziomu agentury obecnego mocarstwa; nie wolno przesłaniać głównego celu istnienia Rządu RP na emigracji, odrodzenia państwa polskiego, rozgrywkami polityki wewnętrznej, plwaniem a przeszłość Polski wobec obcych i licytacją pozornych korzyści stronnictw, gdy giną żywe siły narodu. Kto tak rządzi – nie rządzi. Jest wykonawcą rozkazów osobistej ambicji i własnego stronnictwa, czy też wskazówek i dorad czynników obcych”.
 
Redakcja „Myśli Polskiej” posunęła się nawet do publicznego oskarżenia Mikołajczyka o świadome i celowe „osłabianie zapór polskich, poprzez które, od początku wojny wrywała się czerwona fala ze Wschodu”. W artykule „Czerwona fala” wskazywano, iż „rządem polskim zawładnęło Stronnictwo Ludowe, które uznało nieszczęście wojny i tragedię Polski za okoliczność sprzyjającą i jedyna sposobność dla utrwalenia swej władzy na przyszłość. Stawszy się przypadkiem decydującym czynnikiem w urzędowych kołach emigracyjnych, ludowcy postanowili działać w obronie Polski, owszem, dla odrodzenia jej suwerenności, ale jednocześnie dla przeprowadzenia ludowcowej rewolucji. (…) panowie Kot i Mikołajczyk postawili sobie zadanie podwójne: walczyć w imię niepodległości Polski, ale jednocześnie przy życzliwej, jak wierzyli, postawie komunizmu doprowadzić do powstania Polski jednoklasowej, „wyzwolonej z tradycji pańszczyźnianej”, „zabezpieczonej od soldateski”, wolnej od wspomnień jakiejkolwiek przeszłości”.
 
Stałym elementem krytyki polityki premiera formowej przez obóz narodowy była niezdolność kierowanego przez niego rządu do prowadzenia niezależnej i skutecznej polityki zagranicznej. Publicyści narodowi podkreślali, iż rząd znalazłby się w o wiele korzystniejszej sytuacji, gdyby zdecydował się „przerzucić starania o powrót do dyplomatycznych kontaktów z Rosją na wielkich aliantów, tak, aby rządy brytyjski i amerykański, w myśl ich interesów własnych, a  nie w imię polskiej korzyści zastosowały środki, które wówczas istniały, mające doprowadzić rząd sowiecki do uściśnienia z powrotem polskiej dłoni, wyciągniętej doń niezmienne”.
 
Innym błędem Mikołajczyka było według „Myśli Polskiej” umożliwienie Stalinowi „sprowadzenia wywołanego przez siebie konfliktu państwa polskiego z Sowietami do pozorów konfliktu wewnętrznego, konfliktu dwu walczących ze sobą polskich obozów politycznych”.
 
Jednocześnie publicyści narodowi zdecydowanie krytykowali politykę wewnętrzną Mikołajczyka słusznie wskazując , iż „naród polski dał ze siebie i daje nadal pełny wysiłek w tej wojnie, oraz dostarczył rządowi i nadal dostarcza, wszystkich możliwych atutów i argumentów. Nie wolno tych wartości przejadać w Londynie, nie wolno przemilczeć i zatajać przed światem ogromu poświęcenia, ofiar i męczeństwa polskiego – zarówno w Polsce zachodniej, jak i wschodniej, zarówno pod okupacją niemiecką, jak i okupacją sowiecką. Przede wszystkim zaś trzeba porzucić taktykę dyskretnego przemilczania zamachów na naszą niepodległość i ustawicznych ustępstw. Jest już dzisiaj całkowicie jasne, że taktyka ta nie daje najmniejszych rezultatów, że jest w zarodku swoim taktyką ostatecznej klęski”.
 
Zarzuty polityków narodowych były tym bardziej na miejscu, że zarówno polityka Sikorskiego jak i Mikołajczyka nie zapobiegły zepchnięciu Polski z pozycji cennego sojusznika do roli uciążliwego klienta a taktyka tuszowania, minimalizowania sowieckiego niebezpieczeństwa w wystąpieniach publicznych zamiast łagodzić konflikty
 
Równie zdecydowanie krytykowali politykę Mikołajczyka piłsudczycy, a szczególnie pismo „Listy z Londynu” – nieformalny organ Ligi Niepodległości Polski. Piłsudczycy nawoływali do nieugiętej obrony polskiego interesu narodowego, która miała zagwarantować „ogromny kapitał moralny, bez którego nie będziemy mogli odegrać naszej naturalnej roli w środkowo-wschodniej Europie”.
 
W tej sytuacji „samobójstwem narodowym byłaby kapitulacja, zaprzestanie walki przed końcem wojny, poddanie się pod wrażeniem chwilowo niepomyślnego rozwoju wypadków, który jutro okazać się może koszmarnym snem. Łudzą się ci, którzy przypuszczają, iż kapitulacja wobec Sowietów może nam przynieść coś więcej niż niewolę i zagładę. Łudzą się ci, którzy mają nadzieję na jakikolwiek kompromis z ideologią komunistyczną, najbardziej fanatyczną i bezkompromisową. Opanowanie na trwałe Polski przez bolszewików oznacza nie tylko koniec niepodległości, ale wręcz zagładę naszego narodu w obozach pracy przymusowej, kaźniach katyńskich, w więzieniach i na zesłaniu. Kapitulacja wobec Sowietów nie tylko nie zmieni naszego losu na lepsze, niczego nie uratuje, natomiast okryje nas hańbą, która w oczach całego świata usprawiedliwi jedynie naszą zagładę”.
 
Piłsudczycy uważali, iż Mikołajczyk zgodził się być – w najlepszym razie - biernym narzędziem w rękach Stalina. Nic więc dziwnego, iż na łamach pisma kategorycznie stwierdzano, że „serce po prostu zamiera, a twarz oblewa rumieniec wstydu. Konstytucyjny premier Polski paktuje ze zdradziecką konfederacją chełmską, która podpisała już pakt o nowym rozbiorze Polski. (…) Król Stanisław August, nie wierząc w możliwość zwycięstwa polskiej sprawy, rozpoczął paktować z Targowicą, następnie do niej przystąpił. Przez to przystąpienie usankcjonował konfederację zdrady narodowej. Mikołajczyk, konstytucyjny premier, paktuje w tej chwili z konfederacją chełmską, która jest niczym innym jak rosyjskim instrumentem zdrady; (…) Pan Mikołajczyk dopełnił miary przez siebie popełnionych błędów: stał się politycznym bankrutem”.
 
Prowadzenie rozmów premiera rządu RP z komunistami z PKWN z udziałem Mołotowa spowodowało, iż w międzynarodowej opinii publicznej powstało przekonanie, że Rosja prowadzi jedynie „życzliwą” mediację w sporze między dwoma polskimi rządami.
 
W tych warunkach publicyści piłsudczykowscy apelowali o podjęcie walki o „całość Polski i jej wolność przeciwko ty, którzy w programie swym wypisali „Sowiet Kingom of Poland”, których słabość i tchórzostwo wepchnęło na haniebną drogę kapitulacji w momencie toczącej się walki, którzy podjęli sromotną tradycję Targowicy i Sejmu Grodzieńskiego”.
 
Równie zdecydowanym krytykiem polityki Mikołajczyka był wybitny publicysta konserwatywny Stanisław Cat-Mackiewicz, który uważał, iż nikt nie powinien mieć złudzeń co do prawdziwych zamiarów Stalina, wspierającego przyznanie Polsce ziem aż po Odrę. „Będziemy oblani morzem potęgi rosyjskiej całkowicie, – dowodził w broszurze „Nie!” – nieodwracalnie zdani na jej łaskę i niełaskę. (…) Okrojona, okaleczona Polska ma otrzymać ogromne terytoria niemieckie, których ma bronić. Ta Polska ma być w przyszłości de facto Rosją, ale de nomine wciąż Polską, co polityce sowieckiej ułatwi możność gry tymi terytoriami także w przyszłości. Polacy otrzymawszy olbrzymie terytoria niemieckie, po które oczywiście Niemcy wyciągną ręce, jak tylko po klęsce przyjdą do siebie, nie będą w stanie o własnej sile terytoriów tych bronić, będą się musieli udawać po pomoc do Moskwy. Przyjęcie tych terytoriów to dobrowolne ubezwłasnowolnienie się, dobrowolne uwasalnienie się od Rosji i to już na wieki wieków”.
 
Pomimo zdecydowanego wsparcia Churchilla Mikołajczykowi nie udało się przeforsować swojego stanowiska w Radzie Ministrów, która odmówiła 3 listopada 1944 roku akceptacji granicy opartej na linii Curzona oraz włączeniu komunistów do nowego rządu. Po kilkutygodniowej zwłoce, 24 listopada 1944 roku Mikołajczyk złożył na ręce Prezydenta prośbę o dymisję, która została przyjęta. 29 listopada 1944 roku zaprzysiężony został nowy rząd sformowany przez socjalistę Tomasza Arciszewskiego, który został powitany z radością zarówno przez prasę narodową, jak i piłsudczykowską.
 
Wybrana literatura:
 
S. Mikołajczyk – Polska zgwałcona
E. Raczyński – W sojuszniczym Londynie
W. Pobóg-Malinowski – Najnowsza historia polityczna Polski
K. Sosnkowski – Materiały historyczne
J. Jaruzelski – Stanisław Cat-Mackiewicz 1896-1966
J. Lerski – Emisariusz Jur
M. Łatyński – Nie paść na kolana
J. Nowak – Kurier z Warszawy
Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz