Utylizacja PAMIĘCI.

avatar użytkownika jwp

...Kto kontroluje przeszłość, ten ma władzę nad przyszłością...”

- George Orwell.

Dziś nikt nawet nie próbuje sobie wyobrazić kalkulatora, czy też jakiegokolwiek urządzenia elektronicznego bez wewnętrznej lub zewnętrznej tzw. „pamięci”. Pierwsze polskie kalkulatorki nie miały M+, M- i MRC. I do dzisiaj nie wiadomo czy to polska myśl techniczna nie była w stanie nadążyć za kapitalistami, czy też władza ludowa obawiał się dodatkowej „pamięci” w rękach niesfornego narodu. O tym jaką rolę pełni pamięć w życiu istot ludzkich jak i zwierząt, nie potrzeby się rozwodzić, jest niezbędna. Pamięć jest powszechnym zjawiskiem we Wszechświecie, a zatem zapewne pełni ważną rolę. Równie ważną rolę pełni zabijanie, niszczenie oraz kalanie pamięci, a także manipulowanie nią. Swoistego rodzaju obróbka. Pamięć pozwala nam na korzystanie z zasobów przyswajanej przez nas wiedzy, nabytych doświadczeń, zapamiętanych zdarzeń, a i również przeżyć, uczuć. Dzięki pamięci idziemy do przodu, ale też możemy cofnąć się wstecz, sięgnąć do pamięci, czyli podróże w czasie są możliwe. Dzięki pamięci nie zapominamy chwil pełnych szczęścia, ani też doznanych krzywd. Pamiętamy kto jest nam wrogiem, a kto bratem. A co najważniejsze pomaga nam nie zapomnieć o rocznicy ślubu i imieninach teściowej, dzięki niej możemy przetrwać nie narażając się żonie, nie mówiąc już o przysłowiowej teściowej.

Ssanie w żołądku przypomina nam o konieczności spożycia posiłku, a pamięć o konieczności zdobycia i gromadzenia jedzenia i innych niezbędnych dóbr pozwala nam przetrwać, a nawet rozwijać się. Pozwala nam rozsądnie gospodarować czasem i życiem. Ile razy zaczynamy zdanie od - Pamiętam jak..., według mnie coraz rzadziej. Przecież musimy wybrać przyszłość, jak nam to tłumaczą jedni z lepszych grabarzy pamięci, postkomuniści. Bo pamięć jak każdy nośnik może zostać wymazana, uszkodzona lub też przy braku zasilania, porządkowania i odświeżania może się ulotnić jak kieszonkowiec z naszym portfelem.

Chyba na stare lata wrócę do pasji lat młodzieńczych, archeologi i historii starożytnej, gdyż wszystko kojarzy mi się z zamierzchłymi czasami. Trudno jednak nie sięgnąć do pragenezy tytułowego zjawiska. Rozważmy jednak niematerialną wartość pamięci sięgając do przykładów z różnych okresów i kultur.

We wspólnotach pierwotnych zjawisko niszczenia pamięci było w okresie embrionalnym z prostego powodu, były to dość małe społeczeństwa o słabo rozwiniętych środkach komunikacji, przekaz niewerbalny w postaci gestów i zachowań nie daje takich narzędzi do obrabiania pamięci jak środki werbalne wzbogacone dodatkowo kulturę materialną o trwalszym niż pamięć ludzka zapisie. Można się z tym nie do końca zgodzić, bo zarówno pamięć ludzką podlega zniekształceniu czy też reinterpretacji jak i zapis materialny może być różnie odczytywany zarówno przez współczesnych jego twórcom odbiorców, a tym bardziej przez następne pokolenia. Pokolenia ulegające naturalnym i sterowanym procesom przeobrażania procesów percepcji i interpretacji. Możemy tylko sobie wyobrazić, iż jakiś tam „pierwotniak” chcąc zatrzeć złe wrażenie jakie wywarł na wybrance serca na „pierwszej randce” już na drugim spotkaniu wysłał inne i silniejsze sygnały, co zaowocowało jakże oczekiwanym zbliżeniem. Mógł to być większy bukiet kwiatów, albo duża porcja mięsa z upolowanej zwierzyny. Pewnie to drugie, bo bukietem ciężko się najeść, a romantyzm epoki kamienia łupanego jest większą zagadką niż Trójkąt Bermudzki. Natomiast w sytuacji walki o władzę lub jej utrzymanie pamięć i praca nad nią odgrywała od zawsze olbrzymią rolę. Dajmy zatem spokój naszym przodkom i przekręćmy wajchę Maszyny Czasu o... lat i przenieśmy się do np. Amazońskiej Dżungli, do gościnnego świata kanibali i łowców głów. Walka o przetrwanie, terytoria o zdobycze, lub zwykłe grabieże, napady na inne wioski i plemiona to prawie codzienny sport tej i następnych epok. Oprócz sztuki wojennej jest też rytuał, magia i walka z pamięcią lub o pamięć. Kanibale przyswajali najwartościowsze cechy pokonanego wroga poprzez konsumpcję organów do tych cech przypisanych, łowcy głów przechowywali pomniejszone głowy swoich ofiar, jedno zresztą drugiego nie wykluczało. Równocześnie stosowano w zależności od potrzeb taktykę spalonej wraz z mieszkańcami ziemi lub też zachowywano przy życiu wybrane ofiary, przeważnie kobiety i dzieci. W miarę rozwoju cywilizacji, a z nią kultury i religii wybór taktyki często wynikał nie z czystego rachunku ale np. doktryny religijnej lub rasowej. Warto tu przytoczyć z jednej strony bardzo kontrowersyjną, a z drugiej strony jakże pragmatyczną i na swój sposób „humanitarną” wypowiedź. Humanitarną gdy założymy, że można zabić wroga by nie musieć go w przyszłości zabijać.

...Nie wierzę w zachodnią moralność, to jest to, że nie wolno zabijać cywilów i dzieci, że nie wolno niszczyć miejsc świętych, że nie wolno prowadzić walk podczas okresów świątecznych, że nie wolno bombardować cmentarzy, że nie wolno strzelać dopóki samemu nie jest najpierw ostrzelanym - nie wierzę, że to wszystko jest niemoralne.

Jedyną drogą prowadzenia wojny w sposób moralny jest droga...: niszczyć miejsca święte. Zabijać mężczyzn, kobiety i dzieci (oraz bydło)...”.

Nie podaję źródła cytatu, kto chce sam się domyśli kto tak może rozumować, a bynajmniej nie jest to sowiecka myśl, choć jej bliska.

Metoda spalonej ziemi nie jest do końca charakterystyczna. Można rzec, iż jest owocem sytuacji. Gdy bieżąca potrzeba wymusza zniszczenie podstawowego nośnika pamięci jakim jest wspólnota plemienna, religijna czy też narodowa, należy zniszczyć tkankę żywą jak i wszystkie świadectw jej istnienia. Jest to mało ekonomiczne, lecz w przypadku chęci osiągnięcia doraźnego celu bez dodatkowych nakładów wielce efektywne. Ta metoda jest charakterystyczna dla plemion wędrownych. Z czasem ulega jednak udoskonaleniu. Zwycięzcy pozostawiają przy życiu część podbitego plemiona gdy zamierzają bezpiecznie przezimować. By jednak przetrwać trudny okres bezpiecznie muszą rozbroić podbitych. Włączają do swych rodzin kobiety i dzieci, a mężczyzn zamieniają w niewolników, traktując ich gorzej niż psy, poniżając w oczach ich rodzin i współplemieńców. Muszą bowiem pozbawić ich ducha, woli walki. Zmienić ich pamięć i pamięć o tym jacy byli, zarówno w ich głowach jak i ich bliskich. Czyni się to za pomocą w/w traktowania, poniżania na każdym kroku, podkreślania swojej wyższości. Powstają rytuały wojenne, symbolika totemiczna. Wrogowie są porównywani do słabych, brzydkich, pogardzanych lub nieczystych zwierząt. Są uważani za gorszych i często za jakby to dzisiaj powiedzieć zacofanych. Bo przecież to wędrowny wojownik jest mądrzejszy, sprytniejszy od ciemnego rolnika i zbieracza, żyjącego we wspólnocie opartej na dość rozbieżnych z nimi wartościach. Wszystko to jest opisane zarówno w literaturze naukowej jak i dziełach mniej lub bardziej literackich. Widać również jak zwycięzcy niszcząc i zmieniając zapis w głowach podbitych, sami bardzo dbają o swoją tradycję, ważny rodzaj pamięci. Czy to w gestach, symbolach, życiu codziennym, rytuałach, obrządkach religijnych, nawet zabawach z dziećmi, przekazie w postaci opowieści myśliwskich i wojennych.

W miarę rozwoju ludzkości w obszarze materialnym i duchowym pamięć wypełnia coraz więcej informacji, treści. Rośnie ilość mniej lub bardziej trwałych nośników pamięci ( kultury, języka i tradycji ). Znaki, symbole, malowidła naskalne, obiektu kultu religijnego, pomniki, pierwsze rodzaje pisma, rodząca się sztuka. Jest coraz więcej w głowie i w sercu. Coraz trudniej to wymazać czy też zniszczyć pamięć. Wrócono zatem w niektórych monetach historii do totalnej zagłady pamięci, jednak dynamiczny postęp nauk ścisłych, przyrodniczych i humanistycznych z uwzględnieniem istniejących już od wieków metod manipulacji, kłamstwa, jednym słowem oddziaływania na ludzką psychikę, spowodował, iż tylko typki typu talibów wysadzają posągi Buddy. Reszta towarzystwa za pomocą nowoczesnych narzędzi jakimi są media oraz z pomocą polityków i ludzi kultury oraz nauki, a także za pomocą najniższych sług swoich, tych co już nie chcą lub nie potrafią pamiętać, otóż Władcy za ich pomocą dokonują utylizacji pamięci w części lub całości. W zależności od celów, potrzeb, a może czasem zwykłego widzimisię.

Bo to nie sztuka spalić Bibliotekę Aleksandryjską, zniszczyć przekaz utrwalony pismem węzełkowym „kipu”. Lepiej wykorzystać wiedzę tam zawartą, a gdyby ktoś o nią zapytał, zawsze można powiedzieć, że UFO nie istnieje, a Kryształowa Czaszka została wydmuchana przez przodownicę pracy PRL-u w Hucie Szkła Kryształowego "Violetta" w Stronie Śląskiej.

Polska szczególnie doświadczyła w swojej pogmatwanej historii pracy nad pamięcią Wspólnoty, Narodu. Zaborcy starali się jak mogli by wymazać nas z historii i wykasować naszą Pamięć. I co, dupa. Niewdzięczni Polacy się nie dali, a przecież mogli w przyszłości być Niemcami, Rosjanami. Hitler, a później Stalin i jego następcy oraz ich wasale w PRL-u dwoili się i troili. Sięgano po metody tradycyjne, udoskonalano je, wdrażano nowe osiągnięcia technik pracy nad Pamięcią Indywidualną i Zbiorową, za pomocą manipulacji faktami, historią, metodą kija i marchewki. W wielu obszarach częściowo udało się przeorać Polską Pamięć, Polskie Poczucie Wspólnoty. Do dzisiaj wśród nas są ofiary i sprawcy tych działań. Jest też wielu takich co z chęcią lub z zachęty dają sobie mieszać w głowie, która zamienia się prędzej czy później w łeb, bynajmniej nie koński. I ta naród, który pamiętał w wolnościowym zrywie po raz drugi poszedł na Berlin i z mało pamiętającym Bolkiem obalił Mur Berliński. Zapomnieliśmy jednak odurzeni „wolnością”, że obróbka, walka z pamięcią trwa. Tak jak po wojnie z obszarów pamięci przez długi czas wymazywano wszystko co nie było czerwone i ludowe, a nie daj Boże było przedwojenne, a jeżeli już pisano i mówiono to by zohydzić i przekłamać, tak w III RP, przez ponad 20 lat po wielkim przywróceniu pamięci dokonuje się dzieło jej podmiany i anihilacji.

"...W czasach powszechnego fałszu, mówienie prawdy jest rewolucyjnym aktem..." - George Orwell.

Reformy oświaty, tak skwapliwie przeprowadzane przez lewicę, AWS jak i PO z PSL doprowadziły do obniżeniu poziomu nauczania w Polsce, a w efekcie końcowym mają dokończyć dzieła zaborców i Unitów. Nie ma się co śmiać, zaborcy w swej mądrości pozostawiali pewne elementy kultury i języka polskiego by zarządzać podbitą wspólnotą. Warto zapoznać się z polemiką prof. Andrzeja Nowaka z minister oświaty w Rzepie, lub przytoczyć fragment recenzji ( autorstwa Piotra Zaremby) jego książki - “Od Polski do Post-Polityki”.

Jaki jest według niego idealny adept post-polityki? „To człowiek, który jednego dnia może oklaskiwać wsadzenie polskiej flagi w psie odchody, a drugiego wrzeć świętym oburzeniem na autora książki, który nie dość pochlebnie opisze Lecha Wałęsę, uznając to za obrazę legendy polskiej „Solidarności”.

Nieprzypadkowo tak mocno brzmią przestrogi profesora przed destrukcyjnymi zmianami w edukacyjnych, coraz uboższych kanonach Polaków. Ostatnia reforma oświaty jawi się w tym kontekście jako klęska. Podzielam w pełni tę obawę."

Czy można celniej oddać efekty pracy u podstaw, a później już w gotowej budowli nowej Pamięci Narodu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lęk przed pamięcią i jej wartością dla Wspólnot wszelkiego rodzaju w dawnych czasach i obecnie, jest tak olbrzymi, iż sięga się po wszelkie metody. Od zbrodni na ciele do zbrodni na umyśle.

Rosjanie wiedzieli i wiedzą jak rozkładać Wspólnotę od środka, są doskonali w destrukcji. Dali nam wyraźny sygnał zarówno w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku jak i dają swoimi dalszymi przekazami. Sygnał, iż nigdy nie zrezygnują z tak strategicznego regionu jak Wschodnia Europa. Zarówno pod względem ekonomicznym, militarnym jak i kulturowym. Od wielu lat ich agentura rosyjska w Europie i u nas w anturażu albo to patriotycznym, albo postępowej lewicy, czy też części środowisk postsolidarnościowych, spadkobierców SD, PZPR, swoich pieszczochów, czy też śpiochów wśród artystów o naukowców, pospołu z kolegami emerytami ze Stasi i SB, czyni dzieło utylizacji pamięci.

Jak wielki jest strach wobec tego co ujrzeli w Polsce po 10 kwietnia na Krakowski Przedmieściu, w całej Polsce, w blogosferze, iż nastąpiło olbrzymie przyspieszenie w pracy, okupione często wpadkami na poziomie godnym szeregowych funkcjonariuszy. Powrotem do doraźnych metod rodem z Politbiura. Lęk przed odrodzeniem Wspólnoty Narodu Polskiego i wyeliminowaniem z jego tkanki pasożytów, zdrajców i pospolitych bezideowych sługusów świadczących swe usługi za garść srebrników.

Polska to nie prowincja Europy jak się nam wmawiało i wmawia, to kraj o potencjale gospodarczym, intelektualnym i duchowym. To Naród silny Tradycją, Wiarą i Historią. Polska jest Piękna i Dumna jak jej mieszkańcy. I jak na razie, pomimo usilnych starań naszych sąsiadów choć wielokrotnie rozszarpana przez zaborców i niszczona przez wojny, jest Niezwyciężona. Właśnie dzięki Pamięci.

Dlatego też ostatnie lata pokazują jak olbrzymia jest nasz Pamięć, jak trudno będzie ją wymazać i nie tak łatwo ją we wszystkich Polskich Głowach i Sercach zmanipulować. Jest zatem duży rynek pracy, jest zapotrzebowanie na pracowników, którzy w sposób profesjonalny wykonają zamówienia wewnętrzne i zewnętrzne. Zadbano o to jeszcze u schyłku PRL-u. Nikt jakoś nie udowodnił, iż proweniencja Czerskiej i Wiertniczej jest bielsza od niezbyt alabastrowej cery Pana Wybranego.

"...Partii nie obchodzą czyny, nas interesują myśli. My nie niszczymy naszych wrogów, my ich zmieniamy..." - George Orwell - Rok 1984.

A ostatni wyczyn HGW i jej Strażników i Służb Miejskich pokazał, iż nie wystarcza manipulacja, musi się dokonać utylizacja Pamięci Narodu Polskiego.

A wtedy może się okazać, iż nas się nie da zgasić i zapakować do wora na śmieci.

Bo znicz to nie tylko parafina, knot, szkło, to też symbol Pamięci, Pamięci Narodu Niezłomnego. Możecie palić książki, cenzurować filmy, ale ktoś je już przeczytał, oglądnął i pamięta.

Ktoś był w Smoleńsku, ktoś widział, ktoś pamięta. A my nie zapomnimy, ani nasze dzieci i wnuki.

A teraz z innej beczki.

napisz pierwszy komentarz