"Ostał się ino żyrandol" Rafał Ziemkiewicz

avatar użytkownika Maryla

Rafał Ziemkiewicz, publicysta "Rzeczpospolitej" snuje wizję tego, jak będzie wyglądała Polska po wygranej Komorowskiego.

Wszystko było dobrze, a nawet jeszcze lepiej. A jednak prezydenta Comorro na dźwięk otwieranych drzwi ogarnął nieokreślony niepokój. Zawsze go ogarniał na widok premiera.
− Spocznij, Como − rzucił od niechcenia Don Naldo. − Wizyta robocza.
− Czyżbym coś ostatnio zapomniał ci podpisać? Może Sławka zawieruszyła w papierach, ja zaraz…
− Spokojnie, Como, wszystko jest dobrze.
− A nawet jeszcze lepiej − odezwał się towarzyszący premierowi garnitur, który niewtajemniczonym mógł się wydawać pusty. W istocie był to sławny niewidzialny piarowiec Iggo, bez którego premier nigdzie się nie ruszał.
− A nawet lepiej − potwierdził premier. − Połuchaj, Iggo mówi, że po wygranym plebiscycie potrzebujemy nowej strategii. Naród nas co prawda kocha, ale musimy jeszcze bardziej poprawić swój wizerunek na świecie. Wiesz, drażni mnie, kiedy piszą o nas bananowa republika.
− Przecież u nas nie ma bananów − zauważył po dłuższej chwili Comorro, dając dowód swej powszechnie cenionej bystrości.


− Żeby być ścisłym, to była strategia piarowska numer 377/2011, „Warszawa tonąca w pomarańczach” − przypomniał Iggo. − Udało nam się stworzyć wrażenie, że spożycie cytrusów wzrosło za naszych rządów dwunastokrotnie, co dowiodło ogólnego wzrostu zadowolenia…
Zniecierpliwiony Don Naldo przerwał machnięciem ręki.
− Chodzi im o to, że robiliśmy dziś ten plebiscyt o dożywotności urzędów zamiast wyborów. A jak mam robić wybory, skoro nie ma innych partii, tylko nasza?

 

− Ale za to przecież w naszej mieszczą się wszystkie siły reformatorskie i europejskie, dlatego popiera ją miażdżąca większość obywateli. W tej sytuacji likwidacja pozostałych była zrozumiałą oszczędnością…
− Też im tak mówię − premier znowu. − Iggo, a właściwie dlaczego ja im to muszę mówić? Nie mamy już Madam Ichnik, i tych jej, jak tam, cele… tele… ktualistów?


− To nasza strategia piarowska numer 011/2010, szefie. Jest pan silnym przywódcą na scenie międzynarodowej i dlatego wszystko załatwia pan sam, z wielkimi tego świata za pan brat. Na marginesie przypomnę, że chodziło wtedy o młodego Rado Sicco, za bardzo się pchał na afisz.
− Ale jaki jest problem? − nie rozumiał prezydent. − Naród jest z nas zadowolony, kocha nas… Kraj przecięły nowe drogi, a przy nich powyrastały…


− Mówić ściśle, strategie 629 do 704/2010 rzeczywiście przyniosły pełny sukces − Iggo jak zwykle miał wszystko w małym palcu. − 94 proc. ankietowanych uważa, że już mamy autostrady, 97 proc., że już jesteśmy  strefie euro, nawet liczba przekonanych, że publiczna służba zdrowia funkcjonuje i jest bezpłatna przekroczyła już 65 proc. Wszystkie problemy uważa za rozwiązane dwie trzecie obywateli, w tym wszyscy młodzi, dobrze wykształceni i z mniejszych miast. Dla reszty rozważamy strategię 321/2012,  czyli utworzenie, jeśli zagranica nadal będzie się tego domagać, Partii Niezadowolonej Ciemnej Mniejszości pod wodzą wypuszczonego Le Perra, oczywiście jako opozycji konstruktywnej…
− Dobra, Iggo, nikt tego wszystkiego nie wie lepiej niż ja − rzekł premier. − Ty mi lepiej powiedz, jak to przetłumaczyć tym bubkom z agencji ratingowych, funduszu walutowego i banków. Bo oni tylko w kółko: a gdzie konkrety, a gdzie reformy, gdzie kasa…


− Tu jest odpowiedź − doradca podniósł do niewidzialnych oczu Ipoda. − W głosowaniu poparcie dla partii i rządu właśnie przekroczyło 110 proc., wliczając głosujących w Anglii i Irlandii. Możemy śmiało…
Ale nikt nie dowiedział się, co mogli, bo w tym momencie do gabinetu wpadła z krzykiem „ratunku!” szefowa prezydenckiej kancelarii. Comorro odruchowo skrzywił się − ilekroć na nią spojrzał, przypominał sobie przystojnego bruneta i źle myślał o strategii 129/2010, zwanej „parytetową”.
− Ratunku! − krzyczała szefowa. − Ludzie! Ludzie idą na pałac!
− To niemożliwe! Ludzie nas popiera… − słowa zamarły premierowi w gardle. Niestety, za oknem widać było coś zupełnie innego, niż w telewizji i widok ten nie pozostawiał wątpliwości.
− Wołać wojsko! − krzyknął prezydent.


− Jakie znowu wojsko? − zirytował się Don Naldo. − Wojsko to my mamy, ale w strategii… którejś tam, nie pamiętam. Iggo!


− No cóż, sondaże chyba się nam minęły z… tworzywem − rzucił tylko niewidzialny doradca i zrzuciwszy błyskawicznie garnitur, krawat oraz koszulę zniknął.
− Como, mamy jeszcze twoją fuzję! Nie udawaj, wiem od Bonda Ricco, że ciągle ją gdzieś tu chowasz!
Ale zdumiony prezydent patrzył tylko na pałacowy sufit, jakby mógł stamtąd przyjść ratunek.
− „Ostał nam się ino żyrandol” − wyszeptał. 
I choć, jak zwykle, gdy próbował cytować, trochę poplątał, premierowi błysnęła myśl, że w zmienionej sytuacji może to jest jakaś strategia…

[Rafał Ziemkiewicz]
 
http://www.fakt.pl/-quot-Ostal-sie-ino-zyrandol-quot-,artykuly,75972,1.html
Etykietowanie:

napisz pierwszy komentarz