Niedawno ukazała się we Włoszech biografia Witolda Pileckiego. Jej autor to kolejny sojusznik Sprawy, o którą walczymy.

W wywiadzie, którego Marco Patricelli udzielił „Rzeczpospolitej” wyraźnie widać, jak ogromną siłę oddziaływania mają same fakty związane z życiem rtm.Witolda Pileckiego. Jakkolwiek książki „Il volontario” (czyli „Ochotnik”) dotąd w ręku nie miałem, od osoby, która już ją przeczytała wiem, że autor wspomina o projekcie europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, o którego ustanowienie zabiegamy od dwu i pół roku.

Kiedy nawiązawszy korespondencję z prof.Patricellim, w imieniu uczestników akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”) podziękowałem mu za przywracanie Europie pamięci o Rotmistrzu, dowiedziałem się, że dziękować nie ma potrzeby. Jak podkreślił, „Ochotnik został napisany nie dla chwały, a dla prawdy i uhonorowania Witolda Pileckiego. Wśród zdań, jakie znalazły się w liście jaki otrzymałem od Patricellego warto zacytować jedno:

„Proszę dziękować nie mnie, a Polsce, która dała ludzkości tę bohaterską postać!”

Ci wszyscy, którzy od stycznia 2008 r. angażują się w nasze „przypominanie o Rotmistrzu” z pewnością docenią te słowa. Nie po raz pierwszy przekonujemy się, że dziedzictwo, jakie pozostawił Witold Pilecki ma wymiar uniwersalny. Oby głos włoskiego autora najnowszej książki o Rotmistrzu, a także jego starszego kolegi, Michaela R.D. Foot’a (autora „Sześciu twarzy odwagi”) trafił do serc i umysłów posłów do Parlamentu Europejskiego! Również tych, którzy reprezentują Ojczyznę Witolda Pileckiego..

Prof. Foot, którego miałem przyjemność spotkać przed rokiem, był żywo zainteresowany projektem ustanowienia europejskiego święta bohaterów. O swoim gorącym poparciu dla naszej akcji zapewnił mnie wczoraj także prof. Patricelli.

Ten ostatni odniósł się też do przemilczanego przez polskie media listu byłych więźniów Auschwitz, działaczy społecznych i europosłów, jaki w listopadzie ubiegłego roku trafił do wydawcy „La Repubblica” (szczegóły w materiale z 23 grudnia 2009 na www.michaltyrpa.blogspot.com ). Patricelli, któremu sprawa była znana, wątpi, czy włoska gazeta mogła opublikować wszystko, czego zażądali sygnatariusze naszego listu. Wyraził przy tym nadzieję, że już nigdy w popularnym włoskim dzienniku nie przeczytamy o „polskim obozie zagłady Auschwitz”.

Jeśli rzeczywiście tak się stanie, będzie to w wielkiej mierze zasługą autora „Il volontario”.

Molte grazie Professore! Grazie della Polonia!